417.3 2 ’12

Szybkensem będzie, bo myślę, że o tym projekcie nie trzeba pisać, jeno więcej go po prostu słuchać. Pod tym enigmatycznym ciągiem cyferek kryje się nazwa projektu oraz albumu. I choć jego nazwa „2″ sugerować może, że było również „1″, to takiej informacji jednak na stronce 417.3 nie znalazłem. To, co ustalić mi się udało, to tak naprawdę niewiele. Pochodzą z Rosji, pocinają instrumentalny metal/rock i mają swojego bandcampa, na którym można obadać cały materiał albo targnąć go za dowolną kwotę, od równowartości dolara poczynając. Cholerstwo jest dosyć emocjonalne, ale jakoś nie powoduje u mnie doła. Wręcz przeciwnie. Intryguje, wciąga. I tak przez pięć długich utworów, przez dobrą godzinę. Ich iście „matematyczne” nazwy być może mają jakieś znaczenie dla twórców, ale mi „516″, „16″, „700″, „>” oraz „//” nie mówią kompletnie nic. I wuj. To nie japońskie „te”, których tytuły utworów to całe elaboraty. Tutaj nie ma żadnej historyjki wyrażonej słowem. Jest tylko muza. Dużo dobrej, klimatycznej muzy. O tym, że bandcamp mają, wspomniałem. Zatem polecam kliknąć w umieszczony powyżej link i dać się wciągnąć temu materiałowi. Dobry szit, a dla mnie świetna odskocznia od ciężkiego łojenia. Zara jednak wracam do mocnego grzania, bo właśnie tam czuje się jak ryba w wodzie. Ale i taki „urlopik” jak tutaj jest całkiem fajny.[soulcollector]

417.3, http://4173.bandcamp.com/.