ABSVRDIST Illusory ‘12

Co to za brzmienie mnie powitało? A fuj… ok,  lepiej lepiej… trach! Wokal – dla mnie kolejne ‘fuj’ – ‘Repulsive’ – oj, nie lubimy tego. Skrzek, krzyk, pisk, nie wiem co to w ogóle jest. Drugi… w porządku, bo nawet zaczynam tolerować, ale dalej jestem na dystans do całości. „Exposure’’ bardziej  już trafia w mój gust. O ile muza ciągnie wszystko w górę, wokal mi normalnie przeszkadza. „Logical Conclusion” –  mój ulubieniec. Mega podoba mi się wysunięta na przód perka. Pan perkusista moim faworytem – zostanę Twoją fanką. Poważnie rzecz biorąc, bębny to zdecydowany motor tej kapeli. Mam dziwne wrażenie, że album wita nas najgorszą pozycją, by zastosować tendencję wzrostową pnącą się ku lepszym, może nowszym melodyjkom. Nawet coraz bardziej zaczyna mnie porywać do tańca i ruszania bioderkami. Stop! Szósta pozycja… pojawia się nagle, brutalnie ucinając jakże taneczny wał. Nie podoba mi się to. Brzmi prawie jak doklejony na siłę, bo musi znajdować się na płycie i już.  Za to kończy się balladową gitarką, która ma załagodzić atmosferę. Troszkę oklepany pomysł, bo pojawia się on również w innych wałach.  Swoją drogą, to nie pierwsza kapela, z którą mam do czynienia, która stosuje ten zabieg. W ogóle, nie rozumiem skąd pomysł na taką ilość pozycji. Powoli zaczynam się nudzić, materiał staje się jedną papką, a ja przestaję rozróżniać utwory. Strasznie szybka muza, nie ma kiedy odetchnąć i przeraźliwie drażniący mnie wokal. Mimo, iż Perkusista ->luv ju <3, materiał mnie przynudzał.  Okładka albumu też niczym rysunek ze szkolnego zeszytu, kiedy to nudziło się komuś na lekcji i rysował heretyckie bazgroły. Czekam na esencję kompozycji w postaci krótszego, ale bardziej dopieszczonego albumu. [Silentium Tenere]

http://absvrdist.bandcamp.com/