ABSYNTH Znak `14

digiCD `14
Ocena: 2/6
Gatunek: elektro-rock

Nie lubię pisać niepochlebnych recenzji. Jednakowoż, jak dalece niecelowe byłoby pisanie czegokolwiek, gdyby wszystko musiało się człowiekowi podobać, gdyby wszyscy grali porywającą muzykę, a ja zachwycałbym się podobnie każdym zespołem i chwalił, chwalił, chwalił… Z ciężkim sercem napiszę więc swoje „trzy puste słowa / bez znaczenia” o płycie „Znak”. Projekt o nazwie ABSYNTH pochodzi z Tarnowskich Gór i tuła się po scenach naszego kraju od 2008 roku. Owa tułaczka jest tu skądinąd znamienna, ponieważ od tej daty, do lata 2014, ABSYNTH wystąpił w 42 konkursach piosenki (nie mylić ze zwykłymi koncertami), na których zajął miejsce na pudle lub zdobył co najmniej wyróżnienie – czym chwalą się w swych materiałach promocyjnych. Parcie na karierę jest więc duże, a zespół cały czas zdaje się być pod parą. „Znak” jest ich debiutanckim albumem. Mamy tu do czynienia z mocno zrytmizowaną muzyką przepełnioną elektroniką, samplami i loopami. Muzyką wręcz ociekającą efektami. Choć grają nam tu żywe gitary, bas i perka, prym wiedzie elektronika i efekciarskie przetwarzanie przez niezliczoną ilość muzycznych filtrów wszystkich dźwięków, oczywiście z wokalem włącznie. I choć w tworzenie tego materiału zaangażowało się wielu muzyków, płyta jest dość jednorodna, wręcz homogeniczna, a prymitywny bit dominuje przekaz. Jednocześnie owa elektronika (sample i brzmienie całości) nie jest w żaden sposób „ostra”, to jest „metalowa” (sic!), a brzmienia syntezatora mają dużo więcej wspólnego z muzyką pop lat 80., niż z metalem lub czymkolwiek ostrzejszym. Jedynym chyba elementem, który pozwala uzurpować muzykom prawo do twierdzenia, iż grają metal (tak na przykład przeczytać można na ich profilu FB), jest elektryczna gitara, wygrywająca średnio ciekawe patenty, zawsze z tym samym efektem i jakby trochę płasko (jak w tej reklamie kostek rosołowych). Riffy skomponował najprawdopodobniej w większości profesjonalny gitarzysta Krzysztof Misiak (który nie jest jednakowoż członkiem grupy). Są one jednak stworzone jakby „pod sample” i im podporządkowane, co spowodowało wrażenie swoistej sztampowości. W dół mocno ciągnie tu również wokal: Rafał Gowin, w większości nieswoje teksty śpiewa wszystkie w ten sam sposób, z praktycznie zerową inwencją. Owe teksty zaś (wszystkie, bez wyjątku po polsku) mają co najmniej pięciu autorów. Podobnie jak w przypadku muzyki, autorami są tu nie tylko członkowie grupy. Mają one jednak jeden wspólny mianownik: są zwyczajnie słabe, momentami wręcz żenujące i tylko przez grzeczność nie pokuszę się o anty-ranking autorów. Nie odmówię sobie jednak małego cytatu z refrenu do utworu „Moja wina”: „To ja / to byłem, byłem, byłem, byłem ja [x 2] To ty / to byłaś, byłeś, byłaś, byłeś ty”. Tak to mniej więcej idzie. Autorem pięciu tekstów i sześciu spośród trzynastu utworów (coveru nie liczę) jest Remigiusz Idzik (sample, instrumenty klawiszowe), którego możecie kojarzyć również z WOLNEJ GRUPY KOREK. I to jakoś da się zrozumieć. Pod ośmioma kompozycjami podpisał się jednak Krzysztof Misiak, felietonista magazynu „Gitara i Bas”, gitarzysta (grał na przykład w zespole Agnieszki Chylińskiej) i znany „muzyczny aktywista” (zaprzyjaźniony juror?), który jest również chyba producentem całości (nie wspomniano jednak o tym we wkładce). Jeszcze większym zaskoczeniem jest gościnny występ w jednym numerze… Romana Kostrzewskiego (jego udział w nagraniu był najpewniej pierwszą nagrodą na włocławskich „Interpretacjach 2009”). Niestety w żaden sposób nie ratuje On albumu i mojego o owym albumie zdania: prymitywne i nudne elektroniczne łubu-dubu z monotonnym wokalem wyśpiewującym słabe teksty. Bo ABSYNTH na płycie „Znak” to tylko („trzy puste słowa / bez znaczenia”) nieudana mieszanka AGRESSIVA 69, LAIBACH i dobrze znanej polskiej kapeli metalowej (haha!) o nazwie IRA. Jedyny zaś jasny punkt tego album to kończący męczarnię cover REPUBLIKI („Sado-maso piosenka”). Gdyby zmienić ten tytuł na liczbę mnogą i nie bać się plagiatu, który też przynajmniej raz się tu zdarzył: audio soudtruck do „Zaginionej autostrady” i „Serce dzwonu”, można by nazwać tak całą tę płytę. [Herr B.]

Absynth, kontakt@absynth.pl; www.absynth.pl, www.facebook.com/absynthpl