ALIENACJA – oświadczenie w sprawie zawieszenia działalności zespołu

Image
Na początku roku 2007 zespół ALIENACJA przestał istnieć.

Choć na zewnątrz mogło się wydawać, że zespól jest na jak najlepszej drodze, to jak widać nie miało to nic wspólnego z rzeczywistością.

Poniższy tekst jest próbą ogarnięcia zaistniałej sytuacji, zdajemy sobie sprawę, że takie ‚oświadczenie’ jest konieczne. Zdajemy sobie sprawę, że pojawiają się kolejne kłamstwa na temat czy to zachowania Hubert, czy Krzyska i nie unikniemy obarczania nas winą za to, co się stało, ale to pozostawiamy już waszej ocenie. Chcemy tylko podkreślić, że ani razu Michał Pytlak nie wykazał jakiejkolwiek chęci kontaktu, chciałby po to żeby powiedzieć nam to prosto w twarz. To faktycznie zachowanie nie fair. Ciekawi jesteśmy, jak długo potrwa to publiczne obrzucanie się błotem na odległość, zamiast wszystkie kwestie wyjaśniać w ściśle zespołowym gronie…Ale do tego potrzeba już odwagi i sensownych argumentów.

Gitarzysta Michał Pytlak zerwał zupełnie kontakt z członkami zespołu, nie brał udziału również w trasie ALIENACJI. Tymczasem zaczęły narastać problemy z nowymi członkami (drugim gitarzysta i perkusista), przestali pojawiać się na próbach, wykręcali się od koncertów. Dopiero ‚przyciśnięci’ wyjawili, że za całą sytuacją stoi nikt inny jak Michał, który traktując ALIENACJE jako swoją i tylko swoją własność zdecydował, że nie ma ochoty grać w obecnym składzie (czyt. z basistą i wokalistą). Jako że nie miał podstaw do wyrzucenia ww. członków zespołu, postanowili doprowadzić do zawieszenia / rozpadu ALIENACJI, tylko po to, żeby za kilka miesięcy wznowić grę w innym składzie. Jednocześnie zaproponowali dwóm nowym członkom zespołu dalszą grę, prosząc o utrzymanie całej sprawy w sekrecie przed pozostałymi, odmawiając jakiejkolwiek próby spotkania czy też ratowania obecnej ALIENACJI słowami: „nie mamy na to ochoty”. W pewien sposób to wystarczający komentarz do tej historii. Oszukując ludzi, których przyjacielem się deklarowali, traktując ich przedmiotowo i uzurpując sobie prawo samodecydowania o losie ALIENACJI, przekreślił szanse na kontynuację tego projektu.
Image Hubert i Krzysiek podejmowali próby rozwiązania problemu lub przynajmniej wywiązania się zespołu ze zobowiązań (trasy koncertowe, zobowiązania wobec promotorów, wytwórni, finansowe etc.). Bez powodzenia. Wiedząc, że Michał Pytlak będzie chciał kontynuować ALIENACJE bazując na ciężkiej, kilkuletniej pracy osób, które od projektu perfidnie odsuwa / odsunął, postanowiliśmy oficjalnie zakończyć działalność zespołu. Jednocześnie prosząc, aby nie wspierać nowego ‚wcielenia’ ALIENACJI, które z pewnością pojawi się w niedługim czasie. Żeby zrealizować wspólne cele, marzenia, musi być wzajemny szacunek i zaufanie miedzy współpracującymi ludźmi, muszą móc na sobie polegać, muszą się wspierać nawet w ciężkich chwilach i muszą umieć ze osoba rozmawiać. Do tego niektórym członkom zespołu zabrakło dojrzałości. Chyba najbardziej boli, kiedy pisze się takie słowa o kimś, kogo uważało się za przyjaciela i choć czasem pojawiały się różnice w sposobie patrzenia na świat, to zdawało się, że łączyła nas wspólna pasja, która dzięki sobie realizujemy i to jest więź specjalna. To bardzo przykra i chora sytuacja i wstyd nam, ze ALIENACJA kończy działalność w taki sposób, jednak manipulacje, jakich dopuścił się gitarzysta i jego cynizm w postępowaniu nie mogły mieć innego finału.

Odpowiemy jasno i prosto na wstępne zarzuty Michała, ponieważ nie ma w nich ani kawałka prawdy czy konkretu.

1. Potraktowany tak, jak sam traktował ludzi w zespole. Wszystkie zmiany personalne albo wychodziły od samego Michała Pytlaka albo je w 100% popierał, były długo dyskutowane, ponieważ jak sam bardzo często powtarzał, nikt w tym zespole nie będzie decydował sam.
2. Jeżeli basista był ‚słaby’, to po chuj zgadzał się żeby grał? Chyba tylko po to, żeby mógł bez przerw kontynuować granie do momentu, aż znajdzie ‚lepszego’ nowego. Jakby co, to przecież można go wyrzucić za jego plecami, prawda? I kto tu przedmiotowo traktuje ludzi? Dlaczego nie umiałeś / umieliście mu tego powiedzieć w twarz? Dodatkowo tylko ja na próbach i poza nimi mówiłem basiście, żeby się przykładał – reszta milczała. Dlaczego?
3. Nigdy nie mówiłem o lojalności wobec mnie – kompletna bzdura. Jakieś 10 dni temu, nie wiedząc jeszcze o tym, co zrobiono za naszymi plecami, prosiłem w sms-sie drugiego gitarzystę o to, żeby zagrali koncert i trasę, ponieważ mamy bardzo duże zobowiązania jako zespół i jedyne o co proszę, to trochę lojalności zobowiązań i trzymania się razem chociaż na ten czas. Co za skurwysyńskie naginanie faktów!
4. Tak, postanowiliśmy zmienić hasła w ostatnią sobotę po tym jak w szyderczy sposób Michał oznajmił nam krótkim sms-em, że nie gramy w ALIENACJI. Ten profil bym moim najczęstszym miejscem pracy przy ALIENACJI – bookowania, reklamowania, kontaktów osobistych, założyłem go – po tym w jak Michał w tak perfidny sposób oszukał nas i usunął z zespołu, postanowiliśmy, że nie będzie miał dostępu do nie swojej pracy i nie pozwolimy, żeby bazował na czyjejś harówie – tak byłoby mu cholernie wygodnie. Niech sam w końcu popracuje nad zespołem, jeżeli chce do czegoś dojść. Jeśli chce nowej ALIENACJI, to niech założy nowy profil i zbuduje od nowa – może wtedy zacznie doceniać i szanować pracę innych, a nie tylko swoją. Potrafił za naszymi plecami oszukać nas i potraktować jak gówno więc coś takiego dostaje w zamian.
5. Lider? Idol? A to niby gdzie? Jak? Co najwyżej setki godzin ślęczenia przed komputerem, żeby załatwić koncerty, odpowiedzieć na wywiady (podkreślę, że reszta zespołu, a szczególnie Michał nie chcieli tego robić), rozpromować zespół (95% całej pracy pozamuzycznej musiałem robić sam) – a to oznacza, że mechanicznie ludzie kojarzą ciebie z zespołem najbardziej. Pracowałem nad tym zespołem tak intensywnie, ponieważ umówiliśmy się z Michałem, że potrzebna jest zmasowana akcja, żeby ALIENACJA wypłynęła szerzej i grała jak najwięcej. Wspólnie stwierdziliśmy, że rok 2007 będzie rokiem, kiedy musimy wykorzystać swoją szansę. Miałem przygotowywać trasy, promować ALIENACJĘ na maxa – oto co dostałem w podziękowaniu. To się wykreowałem, nie ma co…

Michał to kompletny frustrat i chyba nie może się pogodzić z tym, że nie gra już w ALIENACJI. I chyba znalazł sobie winnego tej sytuacji, bo szybko zajął stanowisko. Obudź się człowieku. Jeżeli taka jest próbka ‚sprostowania’ sprawy – stek bzdur i pomówień, to dziękujemy za następne informacje z tego ‚obozu’…

W tym natłoku informacji rozmywa się i znika sprawa bardzo ważna, którą chcemy podkreślić bardzo wyraźnie. Zespół to nie ja, tylko 5 osób. Każdy decydując się na grę w nim, bierze na siebie wspólne zobowiązania kapeli. Zgadzając się na podjęte decyzje i plany, staje się współodpowiedzialny za ich realizację. ALIENACJA pracowała na miano zespołu poważnego i funkcjonującego profesjonalnie. Praktycznie każdy z was miał okazję zobaczyć na profilu, jak wyglądały plany koncertowe ALIENACJI.
ImageChyba łatwo również wyobrazić sobie, że wydanie takiej płyty jak „Blades Shall Sapek” to bardzo duże zaangażowanie finansowe wytwórni, która inwestując pieniądze ma później nadzieję na chociażby zwrot tej sumy (a mówimy tu o kilkunastu tysiącach złotych) – a pieniądze te zwracają się przede wszystkim, jeżeli zespół jest aktywny koncertowo etc. W momencie kiedy zespół decyduje się na tak duże rozwinięcie swojej działalności, normalnym jest, że wchodzi we współpracę z bardzo dużą ilością ludzi, od których wymaga konsekwencji w podjętych decyzjach i tego samego wymaga się od niego. Przygotowywanie trasy koncertowej obejmującej 11 państw i ponad 50 koncertów oznacza poważną pracę dużej liczby ludzi i ich zaangażowanie w ten projekt, koordynację, poświecenie czasu, energii, pieniędzy. ALIENACJA zdecydowała się na ten krok i od tego momentu miała współdziałać jako jedność, aby zrealizować wszystkie zamierzenia i wywiązać się z umów i konsekwentnie tego samego wymagać. Maszyna ruszyła i kilka miesięcy ciężkiej pracy zostały poświecone, żeby przygotować trasę imponującą jak na europejską scenę hc/metal, bo dwa miesiące grania to dla wielu poziom zaangażowania nieosiągalny. Tak duże przedsięwzięcie miało przynieść zespołowi o wiele lepszą pozycję – zespołu formatu europejskiego, szeroko rozpoznawanego, z nowymi możliwościami. To wszystko, czego członkowie ALIENACJI pragnęli jednogłośnie realizować się w graniu i przez granie. Dla wytwórni taka trasa była rękojmią, że jej nakłady i zaangażowanie mają sens i cel, bo zespół i wytwórnia muszą działać jak jedność, wspierać się wzajemnie, bo od tego zależy przyszłość i powodzenie obu projektów.. Nie muszę tu chyba wspominać o wielu małych europejskich agencjach promocyjno-koncertowych, które decydując się na zaangażowanie w dany projekt firmują go również swoją nazwą i w przypadku problemów także one mają problemy. Dochodzą do tego kwestie zobowiązań transportowych, odpowiedzialności za swoje słowa i zaufania.
Image A co w tym momencie robi Michał Pytlak? Kiedy wszystko jest już praktycznie przygotowane, on zaczyna zabawę w usuwanie ludzi z zespołu, pomijając żenujący sposób, w jaki to robi oraz niemniej żenujące powody (ich brak?), stawia pod znakiem zapytania całą trasę, a wręcz doprowadza do jej odwołania i okazuje kompletny brak szacunku i odpowiedzialności w postępowaniu. Mało tego, wręcz dziecinne, kompletne niezrozumienie, czym jest obowiązek wobec członków zespołu i wspólnych założeń oraz przede wszystkim wobec zobowiązań w stosunku do całej grupy ludzi -Lifeline Rec., organizatorów trasy, firmy transportowej oraz jeszcze kilku innych! Chyba łatwo sobie wyobrazić reakcję ww., kiedy dowiadują się o odwołaniu całego przedsięwzięcia, a w jakim świetle stawia to cały zespół i nazwę ALIENACJA? Jak bardzo takie bezmyślne zachowanie niszczy wiarygodność głównego promotora / odpowiedzialnego za tą trasę (Huberta), wielomiesięczną pracę jego i wytwórni? Czy ciężka praca i wymaganie od siebie jest kreowaniem się na lidera / idola? Wg. Michała Pytlak jest.
Warto wspomnieć tutaj również o wspólnym zobowiązaniu się do spłacania poprzez granie koncertów (w istocie tych właśnie tras) długu, jaki ALIENACJA zaciągnęła, żeby kupić sprzęt jesienią 2006 roku. Długu, jaki zespół zaciągnął u mojej Mamy (Huberta). Dodam tylko, że gro tej sumy poszło na zakup sprzętu właśnie dla Michała.
Zdajemy sobie sprawę, że intencją Michała będzie przedstawienie Huberta lub Krzyśka jako sfrustrowanych chłopców, którzy mszczą się za to, że usunięto ich z zespołu. Wplątując w drobiazgowe pyskówki, kłamstewka czy nieistotne sprawy tak by się stało, dlatego ważne jest, żeby sedno całej sprawy nie przemknęło gdzieś bokiem. W związku z tym, że ruszyła kampania oszczerstw ze strony Michała Pytlaka w stosunku do wokalisty i basisty ALIENACJI, nie będziemy polemizować z bzdurami.
Był czas wewnątrz zespołu na rozwiązanie problemów. Naszym jedynym ‚wytłumaczeniem’ i określeniem sytuacji jest tekst w blogu myspace. Jeżeli ktoś chciałby o coś więcej zapytać, to prosimy o kontakt na profil ALIENACJI.

To chyba tyle.
Dziękujemy serdecznie wszystkim tym, którzy Alienacje przez te lata wspierali i dali nam szansę robienia rzeczy, które były esencją naszego życia; byłym członkom zespołu, Robertowi – Lifeline Rec., organizatorom koncertów, ludziom, którzy przychodzili na nasze gigs, którzy wspierali nas w jakikolwiek sposób. Bez was ALIENACJA dalej grałaby tylko w garażu. Do zobaczenia na scenie z innymi projektami, zespołami. Oby.

[Hubert – ALIENACJA]