ANAAL NATHRAKH A New Kind of Horror (2018)

Digital / LP (Metal Blade Records)
Ocena: 5,5/6
Gatunek: extreme metal / industrial black metal

ANAAL NATHRAKH zasugerowało tytułem 10-ego krążka, że otwiera nowy rozdział w historii zespołu – historii pełnej gorszących dla delikatnych uszu momentów jak „The Codex Necro”, „In The Constellation of the Black Widow” czy „Vanitas”, ale też nieco lżejszych epizodów jak „Passion” czy „Desideratum”.

Przedpremierowe numery w jednych budziły nadzieje na powrót do nagrań sprzed 2013 roku, innych napawały obrzydzeniem większym niż przy pierwszym odsłuchu singla zatytułowanego „Idol” z 2014. Poprzednikom „A New Kind of Horror” zarzucano zbyt „miękki” miks i pójście w stronę „mainstreamowych” riff’ów i złagodzonych melodii (celowo w apostrofach bo tak na prawdę w przypadku Anglików nie ma mowy o czymś „miękkim”).

Pierwsza dobra wiadomość – miks i mastering są „crunchy as hell”, a wokal V.i.t.r.i.o.l.a np. na „The Reek of Fear” jest niczym kojąca symfonia ubojni. Down-tuned, fury vomit z ociupinką grypowego nadmiaru flegmy – rzekłbym przaśnie. Brzmienie tego albumu to absolutna perełka w koronie ekipy z Birmingham, więc kłaniam się nisko w imieniu swoim i swoich sąsiadów. Poza tym na „A New Kind of Horror” dostaliśmy nieco innowacji choćby takich jak zintensyfikowane, nieco psychodeliczno-symfoniczne sample autorstwa Irrumatora, za przykład podam tutaj doskonały numer „Vi Coactus”, który jest zresztą pięknym „przekładańcem” – na zmianę chłosta, straszy i koi.

ANAAL NATHRAKH nie utracił też nic ze swojego specyficznego poczucia humoru, dlatego numer pt. „Mother of Satan” z charakterystyczną inwokacją/skandowaniem bez wątpienia z miejsca stanie się koncertowym szlagierem. Zresztą jest to kawałek pozbawiony elektroniki w starszym stylu, w całości oparty na wokalu i chwytliwym riff’ie. Przeciwieństwo stanowią dwa kolejne utwory czyli rozpoczynający się niczym apokalipsa „The Horrid Strife” z chyba najbardziej charakterystycznym brzmieniem dla ANAAL NATHRAKH na tym albumie, podszyty na wskroś wspomnianymi wcześniej psychodeliczno-symfonicznymi samplami, które sprawdziłyby się w dowolnym horrorze (wiecie już skąd tytuł?).

Podsumowując, są rzeczy takie jak wojna, które się nie zmieniają. Jedną z nich jest na pewno ANAAL NATHRAKH, który od przeszło 19 lat raczy fanów soundtrack’iem do apokalipsy. Wyłamywanie się z konwencji nie zawsze wychodziło na zdrowie Anglikom, dlatego „A New Kind of Horror” to raczej powrót do tradycji, aniżeli nowy rozdział w historii zespołu. Album wyróżnia się ciekawszymi niż zwykle samplami, urozmaiceniami wokalu i doskonałą jakością brzmienia. I mi to w zupełności wystarczy. Od tego zespołu nie oczekuję nic ponad kontynuację krucjaty zniszczenia.

[Vexev]

ANAAL NATHRAKH: https://anaalnathrakhstore.com/https://www.facebook.com/pg/Anaalnathrakhofficial/;
Metal Blade Records: https://www.metalblade.com/.