ANGEL OF ANGER Angel Of Anger `08

ImageANGEL OF ANGER „Angel Of Anger”
MCD `08

Image

 

Nazwa ANGEL OF ANGER ujmuje w sobie piękno i brzydotę, subtelność i furię, niewinność i gniew… Ten szyld pasuje do włoskiego zespołu, który zadebiutował płytą zatytułowaną po prostu „Angel Of Anger” i oprawioną w skromną okładkę z logotypem na fantazyjnym tle. Centralną i najjaśniejszą postacią w tej grupie jest kobieta, co właściwie już na wstępie gwarantuje tajemniczość i zmienność, drapieżność i delikatność… Andred wygląda jak Anja Orthodox, a śpiewa trochę podobnie do Sabiny z HOLY MOSES. Multimedia umieszczone na krążku dodają tylko pikanterii… Czarno-biały teledysk z sekwencjami w lesie, ruinach kościoła, z czaszkami… I równie klimatyczne fotografie, z rekwizytami, w diabelskiej aurze, nierzadko o erotycznym zabarwieniu… Cała twórczość ANGEL OF ANGER jest więc szalenie intrygująca, dopracowana w szczegółach. Sama muzyka z pierwszego w dorobku kapeli albumu jest dość eklektyczna. Nie da się jej przypisać do jednego czy dwóch gatunków. Na styl makaroniarzy składa się mroczny dark metal, uwodzicielski gothic, zadziorny thrash, agresywny death i jeszcze bardziej wściekły black. Uf! W dodatku gdyby dokładniej poszukać, można by znaleźć na „Angel Of Anger” jakiś folkowy motyw i elementy rockowej ballady. Tak ta płyta jest wielowymiarowa. A co na niej przeważa? Chyba te wszystkie klimatyczne odmiany metalu, właśnie łączone z szybkimi partiami, ciętymi, thrashowymi riffami i brudnym wokalem Andred. Ta dziewczyna ma głos jak dzwon! Potrafi zarówno ładnie zaśpiewać, co wypada bardzo ciekawie, częściej jednak operuje takim charkoczącym, rozdartym, trochę pokracznym thrashowym wokalem, który przypomina nieco śpiewaka z czeskiego R.E.T. (który przez to swoje zbytnie „pokrzywienie” w pierwszej chwili może być trudny w odbiorze) lub rasowym growlem. Ta babka naprawdę ma jaja i znacząco ubarwia muzykę ANGEL OF ANGER. Chłopy nie zostają jednak w tyle. Umiejętności i wyobraźnię też mają dużą. Zespół dobrze się sprawdza zarówno w krótkich, mocnych utworach typu tytułowy, jak i wielowątkowych formach. Co prawda te drugie kompozycje tasiemcami nie są, ale charakteryzują się sporym zróżnicowaniem, przez co można ich słuchać wielokrotnie z zainteresowaniem. Weźmy na przykład „My Grave” – chyba najważniejszy utwór, w którym grupa odkrywa zarówno swoje liryczne oblicze (czysty śpiew, akustyki, wyciszone fragmenty z ubogimi aranżacjami), jak i jest drapieżna. Zaś następująca po nim kompozycja „The Only Certainty” po części jest psychodeliczna, z takimi niby fałszującymi gitarami. A ogólnie mini-album „Angel Of Anger” kapeli o tej samej nazwie broni się w całości i jest uniwersalny w tym sensie, że może po niego sięgnąć każdy fan metalu. [Kasia]

Angel Of Anger, A. Remollino, Via Rotta 12, 40132 Bologna, Italy; angel.of.anger@hotmail.it; www.angelofanger.net / www.myspace.com/angelofangerband