ANOTHER FAILURE Another Failure `11

ANOTHER FAILURE ciężko jest zakwalifikować do jakiejś konkretnej kategorii – czy to w muzyce, czy to przy ustalaniu idei przewodniej twórczości. Autorzy tego projektu splatają ze sobą różne muzyczne fronty, to niezwykle brutalny i atawistyczny twór, który poza wrodzoną dzikością ma parę wad. Jednak są skrzętnie maskowane przez grad ciosów, jaki spada na uważnego słuchacza podczas obcowania z płytą „Another Failure”, wystarczy bowiem przyłożyć ucho do głośnika, znać język angielski na poziomie „biernego słuchacza” i można czytać jak z otwartej księgi.

Jednak… Już pierwsze dźwięki skojarzyły mi się ze starszymi dokonaniami VOIVOD, podobne eksperymentalne zacięcie i thrashowe brzmienie. Dalsze rozważania również naprowadziły mnie na trop występowania inspiracji pewnymi bardziej lub mniej znanymi grupami, ale w konsekwencji wielu stylistycznych innowacji i „zabiegów maskujących” owe skojarzenia można uznać za marginalne (poza pierwszym przytoczonym zespołem, z którym ANOTHER FAILURE ma najwięcej wspólnego, a raczej z którego ma najwięcej zaczerpniętego), ponieważ w trakcie odsłuchu „Another Failure” nie jest to specjalnie dokuczliwe, nie sprawia wrażenia plagiatu. Znakiem rozpoznawczym ANOTHER FAILURE zdecydowanie jest furiacki wokal, którego na płycie możemy usłyszeć naprawdę bardzo, bardzo, bardzo wiele rodzajów. Niektóre „odsłony” są bardzo znośne, pasujące do eksperymentalnego charakteru muzyki, ale z drugiej strony występują też takie, które nie nadałaby się nawet na surowy miks do pierwszej demówki THE OFFSPRING. Te lepsze można skojarzyć z PAIN OF SALVATION… Może to kolejna cegiełka w poszukiwaniu cech odtwórczych tego amerykańskiego zespołu, ale skojarzenia nasuwają się samoistnie, ciężko powstrzymać ich potok. Niemniej jakoż albumowi „Another Failure” nie brakuje zalet, takich jak rzęsiste brzmienie czy mnogość elementów industrialnych (ale ściśle związanych z brzmieniem gitary) albo wciągających agresywno-anarchistycznych tekstów, które przypominają mi o młodocianych killerach, jak mało znany, niemiecki A-RISE. Konkludując, płyta ANOTHER FAILURE jest niebywale wciągająca, ponieważ jest… różnorodna, dzika i stylistycznie nieokiełznana. Łączy „szarpliwość” VOIVOD z industrialnością CHORONZON, wychodzi z tego historia, której trzeba posłuchać i należy przeanalizować. Polecam zwłaszcza „I Dream About” – oddaje charakter dość drażliwego ducha albumu „Another Failure”. [Vexev]

Another Failure, P.O.Box 1547, Pawtucket, RI 02860, USA; www.myspace.com/anotherfailure1