ANTIGAMA: Skończyć z chaosem!

antigama_logoANTIGAMA, jak sugeruje tytuł nowej EPki zespołu („Stop The Chaos”), wyraźnie stara się skończyć z chaosem w swoich szeregach. Mimo drastycznych zmian składu, jak na razie muzykom efektywnie się to udaje, czego dowodem są ich najnowsze nagrania.

O atmosferze w grupie oraz ostatnich jej projektach opowiedzieli nam Sebastian Rokicki oraz Łukasz Myszkowski.

 

 

Koniec z chaosem – tak w wolnym tłumaczeniu zatytułowaliście Waszą nową EPkę. Czy w czasie ostatnich paru lat nie myślałeś o zakończeniu działalności ANTIGAMY? Mieliście sporo zamieszania ze składem, muzykami, kolejnymi wydawnictwami…

Sebastian: Nie, nigdy o tym nie pomyślałem. Istniejemy już od 12 lat i w tym czasie działy się w zespole dobre i złe rzeczy. Bywały momenty zwątpienia, ale generalnie, jeśli nie kochasz tego, co robisz, to lepiej od razu daj sobie z tym spokój. W naszym przypadku to właśnie miłość do muzyki i determinacja wciąż zwyciężają. Chcemy tworzyć muzykę pomimo wszelkich niedogodności i problemów, które często stają na naszej drodze.

Odejście Krzyśka ze składu grupy było zaskoczeniem dla Waszych fanów. Dlaczego właściwie rozeszliście się ze swoim długoletnim i oryginalnym perkusistą?


Sebastian: Krzysiek przestawił nam warunki współpracy, które okazały się dla nas niewykonalne. To był bardzo trudny moment, ale jakoś daliśmy sobie radę.

 

antigama_photo.2012

 

Przez krótki okres mikrofon trzymał u Was Patryk z BLINDEAD. Czy od  początku, gdy ogłosiliście, że zajmie on miejsce Łukasza, wiedzieliście, że to tylko tymczasowa zmiana, że Łukasz wróci?

 

Sebastian: Zawsze na to liczyłem, ponieważ dla mnie to Łukasz jest sercem tego zespołu. Jestem bardzo wdzięczny Patrykowi, że poświęcił mnóstwo czasu i energii na współpracę z nami. Udało się wspólnie nam nagrać płytę i zagrać sporo koncertów. Teraz jest Łukasz i wszystko wróciło na swoje miejsce.

 

antigama_stop.the.chaosSłuchając Waszych nowych nagrań – zarówno EPki „Stop The Chaos”, jak i splitu z PSYCHOFAGIST, zatytułowanego „9 Psalms Of An Antimusic To Come” – dochodzę do wniosku, że dawno już nie czuliście się tacy wolni jako artyści, jak teraz…

Łukasz: Bardzo przyjemnie jest czuć wolność i radość na nowo. Może nawet o to chodzi w robieniu czegokolwiek – aby odnaleźć w tym wolność. Te dwa materiały są jednak bardzo różne, powstawały na bazie innych doświadczeń i miały inne cele. Za każdym razem chcemy pójść dalej, ale kierunki nie zawsze są te same. Materiał na split był traktowany przez wszystkich bardziej projektowo. Jest to materiał pochodzący częściowo ze studia, gdzie obrabiałem zarejestrowane improwizacje. Natomiast „Stop The Chaos” to nasz wspólny krzyk, który powstał spontanicznie i można powiedzieć – radośnie. W pełni zagrany, bez nadmiernej edycji i powtórek. Wokale nagrywałem od razu i tylko raz powtarzałem, dla pewności.

split_antigama_psychofagistOgólnie mam wrażenie, że dotychczas lepiej wypadacie w przypadku „małych” wydawnictw. Chodzi mi o to, że słuchając choćby mojego ulubionego Waszego nowego utworu „Paranoia Prima” (zamieszczonego na splicie z PSYCHOFAGIST) odnosi się wrażenie, że czujecie się o wiele swobodniej w eksperymentowaniu. Czy na EPkach łatwiej jest Wam popełniać tak niejednoznaczne stylistycznie numery niż na „dużych” płytach?

Łukasz: Splity to wydawnictwa o większej swobodzie i mniejszej – nazwijmy to – odpowiedzialności. Często oparte tylko na relacjach między maniakami. Na takim gruncie rosną dziwolągi często odbiegające od norm. Osobiście bardzo to lubię i na splitach mam najwięcej do powiedzenia, bo mogę robić to, co chcę, nieobciążony jakimiś granicami.

Moim zdaniem najlepszym longplayem, jaki nagraliście, pozostaje „Resonance”. Potem na „Warning” jakbyście cofnęli się w kierunku grindcore’a w czystszej postaci. Czy kolejna duża płyta ANTIGAMY będzie kontynuacją tego bardziej eksperymentatorskiego kierunku?

Sebastian: Sami do końca nie wiemy, jaki będzie nasz nowy album, ale to właśnie jest w tym wszystkim najfajniejsze. My bardzo często działamy totalnie spontanicznie i myślę, że w przypadku naszej kolejnej płyty będzie tak samo. Trudno jest opowiadać o muzyce, więc do czasu ukazania się krążka wolę poczekać na opinie jej odbiorców.

 

Łukasz: Chyba formuła najprostsza jest najskuteczniejsza. Choć ja do końca nie wiem, jaki będzie kierunek, mam jednak nadzieję, że wszystkich zadowolimy:).

Obserwując Waszą działalność odnoszę wrażenie, że od początku unikacie łatek. Choć większość osób charakteryzuje muzykę ANTIGAMA jako grindcore, ja widzę w Was bardziej artystów awangardowych, alternatywnych…


Łukasz: Naszą muzykę można oczywiście różnie interpretować, sam mam z tym problem. Poruszamy się po różnych artystycznych projektach, ludzie z innych nurtów dostrzegają dzikość naszej wypowiedzi, ale i szczerość. To w sprzężeniu z teatrem czy muzyką nowoczesną daje atomowy mix.

 

Sebastian: Jest dokładnie tak, jak powiedział Łukasz. Dużo eksperymentujemy i to zwraca na nas uwagę ludzi, którzy nie mają zbyt wiele do czynienia z muzyką ekstremalną na co dzień. Doczepiają nam różne terminy na określenie muzyki, którą gramy. Generalnie my swoją muzykę nazywamy po prostu muzyką ANTIGAMY – może to być grind, death metal, hardcore, jazz, punk – to tylko etykieta…

Łukasz, brałeś udział w realizacji dość odważnego spektaklu – „Piekło nasze”. Możesz opowiedzieć coś więcej o tym projekcie?

Łukasz: Dla mnie to doświadczenie, którego potrzebowałem. Z teatrem związany jestem od dziecka, występowałem w Teatrze Wielkim jako chórzysta. Po mutacji już nie wróciłem, ale klimat teatru do dziś jest dla mnie magiczny. Projekt „Piekło nasze” był wyzwaniem pod każdym względem, bo śpiewałem w nim jako Dante, drący się narrator i byłem jedynym solistą. Próby mieliśmy wieczorami z chórem w katedrze, bez żadnego nagłośnienia. Miałem własną partyturę. Wyszło ciekawie…

 

Antigama_photo2012.2

 

Uczestniczyliście także w przedstawieniu dotyczącym powstania warszawskiego. Jak doszło to Waszego udziału w tej realizacji?

 

Sebastian: Marcin Liber, który był reżyserem tego spektaklu, jest fanem ANTIGAMY. Po raz pierwszy współpracowaliśmy z nim przy sztuce pod tytułem „Spring Of Death”. Graliśmy ją w Warszawie i Krakowie. Niedługo po naszym powrocie z trasy po Stanach Marcin zaproponował nam udział w „Zawiadamiamy was, że żyjemy”. To był bardzo duży projekt, na pewno największa rzecz, w jakiej braliśmy udział. To było bardzo duże wyróżnienie dla zespołu i mamy bardzo dobre wspomnienia z dwóch tygodni spędzonych w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Czy „Piekło nasze” bądź „Zawiadamiamy Was, że żyjemy” nie zainspirowały Was może do stworzenia koncept albumu?

 

Łukasz: Każdy nasz album ma koncept:-). Ale na poważnie, chyba jesteśmy za leniwi na zbyt rozbudowane historie. Teraz cieszy nas moc i extrema.

 

Sebastian: Nie… Koncept album to dla nas chyba zbyt poważna sprawa hahaha. Świetnie sprawdza się w przypadku soundtracku w teatrze, ale płyty ANTIGAMY mają w sobie mnóstwo niespójności i niestabilności. I chyba wolę, żeby tak pozostało.

 

 

Stale mało koncertujecie. Czy teraz, gdy Wasz skład zdaje się nareszcie stabilny, są szanse na częstsze występy? Jakie warunki musi spełnić lokalny promotor, by Was zaprosić?

 

Sebastian: Bardzo chcemy, żeby w tej materii coś się zmieniło. Ostatnio zagraliśmy mini tour w kraju i jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, jak wyszło. Mamy głód grania na żywo i chcemy występować więcej i częściej. Nasze wymagania nie są niewykonalne. Jeśli jest jakiś zainteresowany promotor, niech się do nas odzywa!

 

[Jacek Walewski]

 

Antigama, www.facebook.com/antigama, www.youtube.com/antigamaofficial