Apocalyptic Rites #6 `13

rok 2013
format A4
60 stron
xero
Ocena: 5,5/6

We wstępie do „Apocalyptic Rites” #6 Robin napisał, że ten numer jest prawdopodobnie pożegnalny, nie wyjaśnił jednak dlaczego. Dopiero na kolejnych stronach dowiadujemy się, iż po prostu brakuje mu motywacji. Oby tak się nie stało i kryzys mu minął, bo ze sceny polskiego underpressu zniknąłby jeden z najfajniejszych zinów. Tymczasem #6 obfituje w sporo bardzo dobrych, ciekawych, przeważnie 3-stronicowych wywiadów. Numer zaczyna się od przysłowiowego strzału w dziesiątkę, od pogawędki z Kobuchem z PUKI `MAHLU, która porusza nie tylko kwestie muzycznych, w dużym stopniu dotyczy nietuzinkowych tekstów; pada wiele innych pytań, które pozwalają odpowiadającemu rozwinąć skrzydła. Morał jest taki, że Piotr to facet obyty w podziemiu (ba! pamiętacie MORTIS DEI?), zdeterminowany w działaniach, mający wiele pomysłów i bardzo inteligentny. Później mamy podzieloną na kilka części, porozrzucaną po zinie ankietę na temat grania na koncertach WOŚP oraz robienia zinów. No i w tej drugiej kwestii wypowiedział się Wodzu z „Eternal Death” i pojechał po bandzie prawie na dwie strony; widać, że gościu jest niewyżyty piśmienniczo i liczę, że zaprezentuje to w kolejnych odsłonach własnego, niedawno reaktywowanego piśmidła. Rozmów z debiutantami z INSET i R.O.D troszkę się obawiałam, ale wypadły nienajgorzej, zwłaszcza ten drugi. Robin wziął też na spytki amerykański zespół DISFIGURED DEAD, który jest mi nieznany, ale po odpowiedziach zostałam zachęcona do pogrzebania za muzyką. Ponadto wwiad jest dobrze przetłumaczony. Po nim chwila relaksu z goszczącym w „Apocalyptic Rites” już nie pierwszy raz wszędobylskim Adrianem z wszędobylskiego zina „Wszędobylski”. To już taka świecka tradycja, do czego mogę mieć pewne zastrzeżenia, ale ostatecznie liczę to na plus, gdyż panowie gaworzą o tak różnych sprawach dotyczących podziemia, że zawsze wychodzi z tego arcy wciągająca konwersacja. Następnie w „Apocalyptic Rites” #6 jest jeszcze kilka rozmówek (PATHOGEN, DETHRONED CHRIST), które przeczytałam, ale ich nie pamiętam:-). Ale to mi się, kurwa, podoba, że Robin potrafi nawet z młodymi kapelami z głębin podziemnych (np. EVIL EXISTENCE spod Olkusza) zrobić superowy wywiad nieszablonowy. Aha, zestaw z interviews zamyka Morgul z Putrid Cult. Szacun dla tego pana za to, co robi i jak robi, a że robi limitowane (hehe) kaseciaki, to kult i szacun wielki, raz jeszcze. Ostatnia część zina to sporo stronic z recenzjami zinów i podziemnego stuffu. Są w pytę, te Robinowe. W dużej mierze udzielił się tu także kolega „zza krat”. Początkowo jego pisanina mnie zafrapowała, ale po połowie zmierziła. Arek ma w pierdlu (sorki za wyrażenie, ale tak się tu, „na zewnątrz” mówi, nie „w ZK”, ani nawet nie „w więzieniu”, tylko „w pierdlu”) dużo czasu, więc jego wywody są z gatunku długich i bardzo długich. Poza tym widać, że przechwytuje muzę i pisma o szczególnej orientacji nie tylko stricte blackowej, co akurat mnie razi. Ale podziemie to podziemie, a tego w „Apocalyptic Rites” (#6) nie brakuje – to jest undergroundowy zin w 100%-tach i dlatego jeden z moich ulubionych, choć nie wszystko mi się w nim podoba. Chociaż na pewno cieszy me oko obecny skład z podkładami, znowuż odwołujący się do tradycji zinowania. Mam nadzieję, że Robinowi starczy sił, by dalej pchać ten wóz. [Kasia]

Apocalyptic Rites”, Rafał Masłowski, P.O.Box 55, 05-119 Legionowo 5; apocalyptic_rites_zine@wp.pl