ARCHGOAT, BEHEXEN, HELL MILITIA, INFERNAL WAR – 2.10.2005, Kraków

Tour Of The Blackmoon:
ARCHGOAT, BEHEXEN, HELL MILITIA, INFERNAL WAR

2.10.2005, Kraków, „Extreme”

 

Prawdziwych black metalowców w Krakowie, a właściwie z całego kraju, spotkała prawdziwa uczta… W ramach trasy Tour Of The Blackmoon odwiedziły Polskę (po raz pierwszy) fińskie hordy ARCHGOAT i BEHEXEN oraz towarzysząca im grupa HELL MILITIA. Zestaw ten miały supportować rodzime kapele. Ale niestety KRIEGSMASCHINE nie rozpoczął tego koncertu. Z nieznanych przyczyn, a raczej z powodu pijaństwa perkusisty… Na sam koniec wieczoru zespół ten usiłował jeszcze coś zawojować, ale ludzie za bardzo tego nie zauważyli.

Tak więc na scenie zamontował się INFERNAL WAR. Chłopki przypierdolili z niesamowitym impetem. Chamska ta ich muzyka i totalnie obrazoburcza. Między utworami padały bezpośrednio uderzające w pewnych osobników zapowiedzi. A publika ruszyła do przodu! Pasjonaci rozbijali się zapamiętale. Raził tylko widok łysych… W końcu INFERNAL WAR zagrał „Czarne Legiony SS” i … nie tylko. Było ostro, brutalnie i bezkompromisowo.

Duże poruszenie – po przerwie technicznej – wywołali także Francuzi (oraz Francuzka!) z HELL MILITIA, ale z innych powodów. Podczas całego występu kapeli, w tle, na dużej płachcie, wyświetlano fragmenty dziwnych filmików. A były to sceny iście gore porno! Motywy typu: goli faceci z obwisłymi fiutami odcinają skrzydła łabędziowi i chlastają nim usidloną kobietę… I inne obsceniczno-wojenne rytuały… Właściwie ludzie nie szaleli, stali, słuchali, gapili się. A prosta, acz dewastacyjna muzyka HELL MILITII (przeważał stuff z „Canonisation Of The Soul Spirit”) zlewała się z obrazem.

Kolejny set, tym razem w wykonaniu BEHEXEN, po prostu nie mógł być lepszy. Czysty black wylewał się z głośników, ale maniacy słabo reagowali. Być może oszczędzali siły?

Emocje powróciły, gdy na scenę wyszedł główny bohater tournee czyli ARCHGOAT. Krakowski gig Finów to było połączenie profesjonalizmu i czarciej mocy z klasycznym imagem (corpse painting). Ludzie dobrze się bawili. Zresztą ogólnie cały koncert stał na wysokim poziomie i spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem. Wygłodniali fani (w liczbie około trzystu osób) surowego, diabelskiego black metalu w pierwotnej postaci byli wpiekłowzięci.

A w znajdującej się w tym samym budynku, piętro wyżej „Rotundzie” w tym czasie grała COMA, na którą rozprzedano wszystkie bilety…

[Kasia]