ARCHITECT OF DISEASE: Odpowiednie osoby w odpowiednim miejscu.

Kończy się jeden rozdział, zaczyna kolejny. Z polskiej sceny metalowej zszedł IUGULATUS, jednak, co by równowagę w przyrodzie zachować, na jego miejscu mamy ARCHITECT OF DISEASE, nową, dobrze rockującą kapelę. O tym, czemu tak się stało, kto za tym stoi, jakiego asa mają w rękawie, a także o kilku innych sprawach opowie Wam Markiz, gitarzysta i mózg tej inicjatywy w jednej osobie.


Witam ponownie! Okazja do przeprowadzenia kolejnej rozmowy jest doskonała. Jak się miewa Wasz lekko odświeżony skład?

W tej chwili mamy mały zastój, bo nasz nowy perkusista jest na szkoleniu w Szwecji, wraca w połowie grudnia i dalej będziemy napierdalać dla szatana. :)

Jestem dość świeżo po kontakcie z Waszą drugą, prawdę mówiąc udaną, płytą. Od razu rzuca się w oczy to, że pojawiają się na niej całkiem spore kawałki. Czy skomponowanie takich utworów to mocne wyzwanie? W jakim sposób powstają? Czy jest to najpierw komponowanie mniejszych utworów, a potem kombinowanie jak połączyć je w jeden spójny, tak by wszystko miało ręce i nogi?

To wychodzi dosyć naturalnie, po prostu utwór płynie i zbytnio nie zastanawiamy się ile ma trwać, tak długo jak jest zawarty w nim odpowiedni klimat i ciągłość. Według mnie najlepsze utwory na „Satanic Pride” to te najdłuższe. Skomponowanie ich może zajęło nam trochę więcej czasu, ale były tego warte. :)

Wspomniałem już o tym, że zmiany w składzie faktycznie zaszły. Co wpłynęło na te przetasowania? Nie mogliście się dogadać, a może była to kwestia innych zobowiązań, braku czasu? Kto wyskoczył, a kto wskoczył?

Pierwszy odszedł Balrog, od jakiegoś czasu stracił zainteresowanie graniem, inne zajęcia kolidowały mu z przyjazdami na próby i tak rozstaliśmy się w przyjacielskiej atmosferze. Mam z nim częstszy lub rzadszy kontakt. Inaczej sprawa wyglądała z Wojtassem. Niestety nie dogadywaliśmy się od dłuższego czasu w sprawach muzycznych i nasza współpraca stawała się dla obojga z nas mecząca. Wojtass gra w tej chwili w SLAIN i życzę mu powodzenia. Na miejsce Wojtassa przyszedł perkusista CHORDATY Michał, a na wokalach zacumował Wilku z Pabianickiego PERSECUTORA. Uważam, że są to odpowiednie osoby w odpowiednim miejscu.

Nowinek z Waszego obozu nie brakuje, bowiem podjęliście także decyzję o zmianie nazwy. IUGULATUS to była nazwa inna niż wszystkie, a osoby poszukujące takiego hasła w sieci siłą rzeczy trafiały głównie na informacje o Waszej kapeli. Dlaczego ARCHITECT OF DISEASE? Czy jest to swego rodzaju punkt wyjścia do nowego rozdziału w życiu Waszej formacji? Swoją drogą, nazwa naprawdę mocna i mi osobiście bardziej się podoba niż poprzednia.

Kwestia zmiany nazwy pojawiła się w trakcie jak było już wiadomo, że Balrog i Wojtass nie będą z nami grać. Z drugiej strony materiał nad którym pracowaliśmy znacząco różnił sie od nagrań IUGULATUS, co przypieczętowało decyzję o zmianie nazwy. Sama nazwa odnosi sie do kreatora, który niekoniecznie odpowiada za powstanie czegoś pozytywnego, a mimo to jest twórcą – stwórcą. Myślę że nowa nazwa odpowiednia charakteryzuje nasz zespół i jest mocna, jednocześnie nie jest taka bezpośrednia jak IUGULATUS, pozostawia pewną swobodę interpretacji.

Na tym, jak przypuszczam, nie koniec, bo pewnie macie też już nagraną kolejną płytę. W końcu sama „Satanic Pride” sporo przeczekać musiała zanim została wydana. Czy możesz zdradzić coś więcej na jej temat? Czy jest już gotowa jej oprawa wizualna, ile muzy tym razem dostaniemy?

Tak, jest już nagrany materiał na debiutancki krążek ARCHITECT OF DISEASE. Właśnie kilka dni temu otrzymałem ostateczny master, więc teraz się skupimy na poszukiwaniu wydawcy (myślę że będzie to End of time Records w kooperacji z jakąś inną wytwórnią) i stworzeniu odpowiedniej szaty graficznej. Materiał trwa około 45 minut i znajduje się na nim 7 utworów.

Pozostając przy temacie trzeciego krążka zapytam jeszcze o to, gdzie i kiedy nagrywaliście ten materiał? Pojawiają się jacyś goście lub rozwiązania, jakich do tej pory na Waszych albumach nie było? Im więcej detali, tym lepiej, hehe, bo naprawdę zżera mnie ciekawość.

Tak naprawdę jest to nowy rozdział i wolałbym żeby ten materiał był rozpatrywany jako pierwszy, a nie trzeci. Na naszym debiucie partie perkusji zarejestrował jeszcze Wojtass, więc na nowym krążku słychać nadal jego grę. Perkusja była zarejestrowana dużo wcześniej niż reszta instrumentów i uczestniczył on w powstawaniu lwiej części tego materiału. Wokale znacząco sie różnią i są dosyć nietypowe jak na black metalowy materiał, osobiście bardzo mi sie podobają, chociaż nie każdemu musza przypaść do gustu. Brzmienie jest dosyć obskurne i znacząco różni się od tego jakie charakteryzowało IUGULATUS. Gościnnie w kilku fragmentach zaśpiewał Meriath z DEEP DESOLATION. Praktycznie na tym materiale nie ma wpływów death metalowych, także jest on w dużej mierze bardziej black metalowy z małymi odjazdami w zupełnie inne rejony muzyczne.

Znając Wasz zapał w sumie nie zdziwiłbym się, gdyby obecnie powstawał już materiał na czwarty album. Nim jednak ludziska będą mieli okazję wypowiedzieć się na jego temat, pewnie co nieco już padło odnośnie pierwszych materiałów. Jakie opinie trafiały do Was na temat „Call of the Horned God” oraz „Satanic Pride”? Jaką są zarzuty lub też za co jesteście chwaleni? Myślisz sobie czasem coś w stylu „co ten gościu pieprzy?” albo „łał, tego o naszej muzyce nie pomyślałem!” czytając recenzje tych krążków?

Tak jak powiedziałem, w tej chwili poza trzema osobami grającymi w IUGULATUS, to jest zupełnie nowy rozdział i nie należy łączyć tych dwóch tworów, poza koligacjami personalnymi. Pracujemy w tej chwili nad drugim materiałem ARCHITECTA, w który to czynny wkład ma Michał, nasz perkusista i muszę wyznać, że będzie to jeszcze inne oblicze naszego zespołu – dosyć pokrętne i psychodeliczne. ;) A jeżeli chodzi o recenzje to jakiś wielkich zaskoków nie było, dużo bardziej dziwiły mnie niektóre recenzje dotyczące mojego drugiego zespołu DEEP DESOLATION i w tym przypadku myśli jakie przytoczyłeś czasami się pojawiały. ;)

Wspomniałeś, że prawdopodobnie wydawcą debiutu zostanie The End of Time Records. Za sprawą tego wydawcy pojawił się także „Satanic Pride”. Jak doszło do tego, że to właśnie ten label przygarnął ten materiał? Kto za nim stoi i jak oceniasz współpracę z nimi?

Za tym labelem stoi mój stary przyjaciel, który wyemigrował do Irlandii (hail, Devastator), zrobił dla nas dużo dobrego z pierwszą płytą DEEP DESOLATION, która, mimo podziemnego charakteru, miała odpowiednią promocję (biorąc pod uwagę możliwości wytwórni). Devastator robi dla nas, czy to DEEP DESOLATION, czy IUGULATUS – ARCHITECT dobrą robotę, odpowiednio dbając o interesy zespołu.

Jak przedstawia się kwestia sztuk na żywo? Może jakieś mniejsze lub większe trasy, festy?

W tej chwili wchodzą co najwyżej pojedyncze koncerty i to dopiero po powrocie perkusisty ARCHITECTA ze Szwecji, na razie jako ARCHITECT graliśmy jeden koncert wyłącznie z własnymi kawałkami, nie gramy kawałków IUGULATUS.

Jak w ogóle podchodzisz do występów na żywo? Niektórzy nie kryją się z tym, że w ogóle nie leży im taka forma i wolą powoli pracować nad płytami, nie zajmując się występami. Należysz do takich osób?

Nie interesuje mnie granie koncertów za wszelką cenę, gram w trzech zespołach, także w ciągu roku zawsze udaje mi się zagrać kilka sztuk. To jest dobra forma zarówno zabawy jak i promocji zespołu, ale granie często w tych samych miejscach i lokalach mija sie z celem (a takie oferty często otrzymujemy – głównie w obrębie naszego miasta), gdyby trafiła sie trasa z odpowiednim towarzystwem, z chęcią byśmy z tego skorzystali, jak na razie takie oferty nie padły.

Trudno nie zauważyć, że tworzysz dość sporo muzyki. Czy masz jakieś odłożone pomysły, które nie pasowały do zespołów w których grasz, a chciałbyś je w przyszłości w jakiś sposób rozwinąć, nagrać, wydać? Czy może jednak pełnię sił twórczych skupiasz jedynie na stylach, w jakich obracają się Twoje kapele?

Tak! Obecnie pracuje nad debiutanckim materiałem DOOMSTER REICH, gdzie wspólnie gram z muzykami odpowiedzialnymi za pabianicki PERSECUTOR i basistą TARTARE QUARTET. Muzyka jest w klimatach heavy/doom z czystymi wokalami z psychodelicznym feelingiem. W tej chwili rejestrujemy ten materiał w studio, większość kawałków została nagrana na setkę, zobaczymy co z tego wyjdzie. Wiem jedno, będzie to dosyć oryginalny twór. ;)

Zbliżamy się powoli do końca naszej rozmowy, tak, jak rok 2012 zbliża się do końca i był, jak każdy poprzedni, obfity w nowe wydawnictwa. Co w ostatnich miesiącach Tobie szczególnie wpadło w ucho? Czy było w tym też to coś spoza metalu?

Trafiłeś na maniaka dosyć mocno interesującego się sceną i kupującego płyty – często około 10 pozycji miesięcznie. :) W tym roku ostro mnie sponiewierały te albumy: DODSENGEL – „Imperator”, SAINT VITUS – „Lillie: F-65”, NAPALM DEATH – „Utilitarian”, WITCHCRAFT – „Legend”, ASTRA – „The Black Chord”, DEADLY FROST – „Voices from Hell”, FURIA – „Marzannie Królowej Polski”, LORD MANTIS – „Pervertor”, NACHTMYSTIUM – „Silencing Machine”, OM – „Advaitic Songs”, ENSLAVED – „RIITIIR”, NECROVATION – „Necrovation”, DORDEDUH – „Dar de duh”. Zajebiste granie!!!!!!!!!!!!! Poza muzyką metalową słucham dużo rock’a i psychodelii z lat 70-tych.

I na koniec zdradź nam jak Ci się widzi rok 2013? Jakich płyt wyczekujesz, co może zmienić się na lepsze lub na gorsze oraz, co najważniejsze, jakie masz plany odnośnie ARCHITECT OF DISEASE?

Jeżeli chodzi o ARCHITECT to chciałbym wydać debiutancki materiał i zarejestrować jego następcę, to najważniejsze. Wyczekuje następujących płytek: AUTOPSY, DARKTHRONE, VOIVOD, CATHEDRAL, może w końcu doczekam się nowych wydawnictw MAYHEM, SATYRICON i BLACK SABBATH, jeszcze ELECTRIC WIZARD, z Polski to głównie nowy CULTES DES GHOULES.

Poleć nam jeszcze jakiś zacny trunek, którym warto będzie zalać mordy w sylwestra. :) A do tego, standardowo, ostatnie słowa należą do Ciebie. Wszelkie faki, pozdrowienia, co tylko chcesz.

Najbardziej lubię miód pitny, uzo – grecka wódka anyżowa, absynt, poza alkoholem to grzyby, lsd i ayahuasca. Oczywiście wszystko z głową pełną umiaru. :)  Wielki fuck dla: zjebanych polityków, przedstawicieli wszelkich zorganizowanych religii, trendów w metalu i zalewu sceny różnymi bezpłodnymi kopistami. Dziękuje tym wszystkim którzy w jakiś sposób nas wspierają. Wielkie hail dla moich najbliższych, że wytrzymują z takim dziwakiem :), szczególnie dla Tymona i Magdalene.

Dzięki wielkie za poświęcony czas!

Hail Belial!!!!!!!!!!!!!


Architect of Disease
, theendoftimerecords@gmail.com

[soulcollector]