ARMY RISING Impending Chaos `11

Nie oszukujmy się. Irlandzka scena metalowa nie należy do najsilniejszych na świecie. Z ręką na sercu dodam, że nie znam zbyt wielu przedstawicieli ciężkiego grania z „Zielonej Wyspy”. Założony w 2007 roku w irlandzkim Fethard zespół ARMY RISING, który wydał płytę „Impending Chaos”, proponuje słuchaczom specyficzny heavy metal z elementami metalcore’u. Są więc ciężkie riffy, gitarowe harmonie, zwolnienia i interesujące zmiany tempa. Są szybsze utwory („Who I Am” czy „Tyrant”), nieco wolniejsze kompozycje („War”) i melodyjne, utrzymane w średnim tempie wałki („Destination Grave”). Wyraźnie słychać w twórczości Irlandczyków wpływy NWOBHM oraz śladowe ilości metalcore’u. Nie ulega wątpliwości, że kwintet z Fethard inspiruje się takimi kapelami jak IRON MAIDEN czy BULLET FOR MY VALENTINE. Ale na naśladownictwie się kończy. O ile gitarzyści i sekcja rytmiczna faktycznie dają czadu (choć momentami słychać, że dźwięki niemal rozjeżdżają się w tempie), o tyle nie mogę znieść głosu wokalisty. Momentami przypomina on młodego Jamesa Hetfielda, jednak zupełnie mnie nie przekonuje. Niemniej dzierży w dłoni gitarę, co wychodzi mu całkiem nieźle, więc jest częściowo rozgrzeszony. Nie zmienia to faktu, że kompozycje na albumie „Impending Chaos” są raczej wtórne, przewidywalne i niemal się powielają. Dostajemy przez to niemal pięćdziesiąt minut dwóch czy trzech patentów pomieszanych w przeróżne sposoby i zmieszczonych w dziesięciu kompozycjach. Ponadto kulejąca produkcja… „Impending Chaos” brzmi bardzo kwadratowo, a szkoda. Podsumowując – kwintet ARMY RISING z pewnością ma potencjał, nie mniej nie ukazał go do końca na debiutanckiej płycie. Ciekawe w jakim kierunku pójdzie muzyka proponowana przez Rice’a, Barretta, Lawrence’a, Mylera i O’Briena. Czas pokaże, tymczasem ocena 3 z minusem. [Tomasz Kulig]

 

Army Rising, www.facebook.com/armyrising?sk=wall

Rising Rec., www.risingrecords.org, www.myspace.com/risingrecordsuk