ASARU From The Chasms Of Oblivion `12

Rzadko zdarza mi się recenzować płyty black metalowe, pomimo wieloletniego, nieodpartego uwielbienia skierowanego właśnie w tę stronę sceny metalowej. I kiedy przyszło mi stawić czoła takiej produkcji, trafiłem na produkt, który… dosłownie podsumowuje teraźniejsze koleje losu tegoż gatunku. Mianowicie ASARU, reprezentując tak zasłużony nurt – z albumem „From The Chasms Of Oblivion” – równocześnie nie wnosi do kanonu zupełnie, absolutnie nic. Niewiele różni się od nowomodnych „blaczkowych” (ostatnio popularnych) zespołów takich jak LIGHTNING SWORDS OF DEATH. Z ambitniejszych wpływów gdzieniegdzie pobrzdąkuje DARK FUNERAL, czasem słychać starszy MAYHEM. Praca gitar jest jeszcze szybsza i intensywniejsza od wymienionych zespołów. Perkusja wykazuje brak blastowych inklinacji, to świetnie. W „Fortapt I Dødens Favn” grzmi piekielny chórek, na tle całkiem skomplikowanego blackowego riffu, doskonale. Wszystko jest, ale nie ma niczego nowego. Naturalnie, nie od dziś wiadomo, że black metal toczony jest przez nowotwór powtarzalności, co zapewne powtarzam przy każdej nadarzającej się okazji. Niemniej jednak ostatnio dostrzegłem, że zarzewiem choroby jest jej kolebka – Półwysep Skandynawski. Problem bierze się z… honorowania dorobku tamtejszej sceny. Skandynawskie sukcesy przełomu lat 90. i początku nowego tysiąclecia, tak szybko oplatające całą Europę czarnymi mackami blacku – od Niemiec po Portugalię, sprawiły, że do dziś nadal zachłystamy się tamtejszymi zwyczajami, co niestety rzadko wychodzi nam na dobre. ASARU pochodzi właśnie z Norwegii, nagrywa jednak w Niemczech. Płyta „From The Chasms Of Oblivion” jest jednak tak rozwiązła jak ta recenzja, traktuje o niczym i o wszystkim. O niczym się na niej nie mówi, a jednak o wszystkim można usłyszeć. Dziewięć utworów mija piekielnie szybko, nawet nie można wychwycić przerw pomiędzy między nimi. Jest wprawdzie piekielnie, szybko, mrocznie i morderczo, ale było już takich albumów… w granicach paru tysięcy. Albowiem jeżeli płycie black metalowej brakowałoby powyższych elementów, to można by było nazwać taki twór najwyżej atmospheric hard rockiem, a nie blackiem. Także ASARU można na bank nazwać zespołem black metalowym. Otoczka (np. strona web, tytuły) i image sceniczny również się zgadzają. Tradycja i poszanowanie tradycji – to credo pewnie przyświeca tym muzykom od lat. „From The Chasms Of Oblivion” jest wydawnictwem dla blackowych purystów, którzy chcą jeszcze raz zatopić się w tym, co dobre, co było najlepsze i niezmienne tyle lat. Posłuchać korzeni, odpocząć od starych staroci, słuchając nowego starocia. [Vexev]

Asaru, www.myspace.com/asaruofficial

Schwarzdorn Prod., Patrick Kuntz, Wörbesgarten 3, 65817 Eppstein-Ehlhalten, Germany; info@schwarzdorn.de; www.schwarzdorn.de, www.myspace.com/schwarzdornproduction