ASHTRAY Turn off the City Lights ’12

Ashtray - Turn Off The City Lights„Turn off the City Lights” to debiutancki materiał warszawskiej grunge’owo rockowej grupy ASHTRAY. Epka opiewa na pięć utworów utrzymanych, jak to zespół sam określa, w stylistyce amerykańskiego rocka z lat 70 ubiegłego stulecia (obszar zainteresowań – Seattle :-)). Album rozpoczyna się dynamicznym kawałkiem „Where are we”, gdzie energicznie pulsujący bas na samym początku utworu, mimowolnie wyzwala uśmiech na twarzy, a wtórujące mu gitary tylko utwierdzają  w nim słuchacza coraz głębiej. Chwilę później następuje ciekawe przejście i ostra jazda z solówką gitarową. Jest melodyjnie, szybko i solidnie. Bez wątpienia kompozycja ta idealnie otwiera debiutanckie wydawnictwo stołecznej grupy. Po znakomitym początku nadchodzi czas na kolejny utwór, czyli „Spit it out”. Kawałek ten rozpoczyna się obiecująco: ostry riff uzupełniony pełnym ekspresji wokalem, który momentami stara się naśladować charakterystyczną manierę  Ozzy’ego (nawet z przyzwoitym skutkiem). Numer drugi na płycie rzeczywiście jest dobrą kontynuacją obranego wcześniej przez „Where are we” muzycznego toru. Szkoda jedynie, że trwa 2:19, gdyż kiedy zaczyna robić się naprawdę ciekawie, to utwór kończy się pozostawiając przy tym pewien niedosyt. Kolejny przystanek na płycie to tytułowy „Turn off the City Lights”. Zdecydowanie nie można przejść obojętnie obok świetnego początku, skomponowanego trochę na progresywną modłę. Utwór jest pełen energii.  Ciekawie przy tym odnajduje się wokalista: Jakub Domański  bawi się różnymi technikami wokalnymi, raz zaryczy, raz coś wyszepta, a i jakiś wielogłos się znajdzie :-). Trzeba pochwalić również garowego za ciekawą rytmizację utworu, bębny dodają bowiem całości pożądanego klimatu. Następnie nadchodzi czas na przedostatni wałek – „Rock ‘n Roll”. Jak sama nazwa wskazuje, prym wiodą typowe dla wymienionej stylistyki riffy, ubarwione piaszczystą, miejscami surową partią wokalną. Kawałek chyżo brnie do przodu, a dynamiki dodają mu bez wątpienia dziarskie solówki oraz motoryczny rytm wybijany przez Macieja Żelazko. „Tank” to już ostatni przystanek na „Turn off the City Lights”. Pierwsze co „rzuca się w uszy” to wolniejsze tempo kompozycji. Zmienione zostało też podejście jeśli chodzi o dobór riffów. Są one bowiem bardziej stonerowe, czy nawet doomowe. By oddać wiernie powyższe cechy, gardłowy często stara się naśladować linię melodyczną gitar (i tutaj znowu mógłbym odnieść się do wspomnianego wcześniej stylu śpiewu Osbourne’a, jednak efekt końcowy w tym przypadku jest nieco słabszy). Utwór jest rozbudowany, trwa około dziewięciu minut, co winduje go na pierwsze miejsce pod względem długości kawałków na płycie. Mamy tutaj również do czynienia z długą, ale ciekawą partią solową, która sukcesywnie się rozwija, nie nużąc przy tym wcale. Brzmieniowo płyta wygląda bardzo solidnie: selektywne brzmienie gitar w old schoolowym stylu, plumkający nisko, acz zadziornie bas, czy wokale utrzymane w różnych barwach (choć osobiście preferuję te bardziej agresywne :-)) . Bez wątpienia muzycy w pełni wykorzystali możliwości Hear Studio.  Podsumowując, debiutancka EPK’a grupy ASHTRAY to kawał dobrej muzyki i obiecujący zwiastun nadchodzącego pełnowymiarowego wydawnictwa. Polecam szczerze fanom klasycznych rockowych brzmień oraz entuzjastom grup SOUNDGARDEN, czy ALICE IN CHAINS. [Adam Dzwonnik]

 

http://www.ashtray.art.pl/; http://bandashtray.bandcamp.com/