AT DOMINE Found Personality / SATOR And Remember… `99

 Wytwórnia Eternal Blackness wydała split AT DOMINE „Found Personality” i SATOR „And Remember….” O ile AT DOMINE to starzy wyjadacze (tu mamy materiał z „Promo `97” zatytułowany „Found Personality”), to SATOR i „…And Remember…” stanowił dla mnie zagadkę. I dalej tak jest – raz mi się podoba, a raz nie. Dlaczego nie? Spójrzmy obiektywnie… Klimatycznych kapel ci u nas bez liku, żeńskich wokali tak samo od groma, moda na granie w stylu ARTROSIS (dlaczego ich się opluwa? bo mają „pedalskie” makijaże? bo Magda była kiedyś „depeszową”?) – wszystko już było. Dlaczego tak? SATOR to młody zespół, chce im się grać klimaty w tych wszawych czasach, wokalistka głos ma wcale nienajgorszy (chociaż i tak wiele pracy nad nim czeka jeszcze Paulinę), melodie są niezłe, klimat też. No cóż, nie jest to bynajmniej falstart. A AT DOMINE? Mamy na tym splicie mieszankę tego starego AT DOMINE (pozostałości death metalowe, drobne nużące fragmenty) i nowego (więcej normalnych wokali, przestrzenność, rozbudowane utwory). Dobre to wydawnictwo, pod warunkiem, że lubicie takie granie. [Diovis]

 

ImageDonosu do kurii metropolitarnej dzisiaj nie będzie, wszak na jakąś poronioną awangardą zemsty nie można się natknąć na wypuszczonej wreszcie przez Etemal Blackness kasecie AT DOMINE „Found Personality” / SATOR „And Remember…”. Do szaty graficznej nie można mieć zarzutu, całkiem miła, choć można było więcej wykombinować. Jak to split, goszczą na nim dwie kapele. Nie powiem, ciekawa spółka. Obydwie poruszają się w doom-podobnych rejonach. Mmm… Czuję się jak w domu. Szkoda tylko, że materiał AT DOMINE to tylko zremasterowane promo z `97. Muszę jednak przyznać, że w końcu zostało porządnie wydane. Solidne grańsko w podziemnej naturze nie ginie… Ani nie rdzewieje. Rzetelny, ciężki doom, choć można przychylić tę grupę do szufladki gothic/death metal. Chłopaki potwierdzili raz jeszcze swoje umiejętności. Cztery porządne kawałki, potężny growling i bardziej delikatne domknięcia. Niezbyt natomiast poddaję się nastrojowi drugiej strony tasiemca w wykonaniu SATOR. Pięć kompozycji całkiem niezłych, ale bez rewelacji. Właściwie o tym zespole niewiele słyszałem. Ot, krajowy doom standard, ugrzecznione gitary, z musowym wsparciem klawiatury i przeciętnej, aczkolwiek ładnej wokalistki, z pysiatym noskiem – Pauliny. Aktualnie twórczość SATOR nie wychodzi poza ramy polskiej prowincjonalnej przeciętności. No, może przesadzam, atutów na „And Remember…” nietrudno się doszukać, ale rzeczywista wartość, jaką przedstawia muzyka, zależy od ustawienia parametrów zdefiniowanych dla stylu gothic/doom metal. W wykorzystanym po raz n-ty szablonie nie ma właściwie nic nowego, dobrze się to wchłania, o rewelacjach można jednak zapomnieć. Ale można to muzykom z SATOR wybaczyć, wszak są dopiero w wieku burzy i naporu, może coś z nich będzie. A całość splitu zasługuje bez dwóch zdań na uwagę i uznanie. Nie jest może tak odkrywczy, jak objawienie N.M.P w krakowskim bistrze z kebabami, ale nawet pomimo tego całkiem strawne. [Zawilec z Galicji]


Sator, Sebastian Wójtowicz, ul. Bukowska 16/27, 32-050 Skawina
At Domine, www.facebook.com/tomilidzons
Eternal Blackness Rec., P.O.Box 30, 63-410 Ostrów Wlkp.
2