Atmospheric #13 – 2007

atmo13

Rok wydania: czerwiec 2007
Skład: komputerowy, druk
Format: A4
Stron: 60
Skład redakcji: Kasia, Mirek, Paweł, Ariaman;
gościnnie: Levi, Arek, Adrian, Zombiak, von Mortem

Wywiady:
KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI, HOLY DEATH, SINISTER, NIGHTLY GALE, ASGAARD,
MATRIARCH, HORRICANE, RAVENDUSK, VALINOR, FORGOTTEN SOULS,
THY WORSHIPER, NORTHWAIL, BLACKSNAKE, Radio Bez Kitu, VAMPIR`zine

Prezentacje:
Krakowski Metal, Chinook Studio, Xtreem Music, Deformeathing Prod., „Metal w radiu”

Artykuły:
„Samounicestwienie (historia samobójstw)”, „To se ne vrati”

recenzje muzyki i zine`ów, relacje z koncertów

 

*   *   *

KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI: Legendy ciąg dalszy
Zwróćmy uwagę, że generalnie moja twórczość tak naprawdę nie musi się skupiać wcale
na katolicyzmie, inaczej mówiąc katolicyzm niesłusznie mnie podejrzewa o to, że moim celem
i zamiarem jest szkalowanie kościoła czy też psucie jego dobrego humoru. Nie, nic podobnego. Raczej należę do tych, którzy pokochali myśli niektórych ludzi.

HOLY DEATH: Światło w mroku tajemnym
W gnozie Lucyfer jest przedstawiany jako bóstwo związane ze światem duchowym, to jego wszechogarniająca światłość pomaga tym, którzy poszukują oświecenia! To On rozświetla mroki niewiedzy, inspiruje i pomaga w byciu lepszym, bardziej wartościowym człowiekiem! Jest jak najbardziej pozytywną energią. Wizerunek diabła, tak mocno zakorzeniony w religii chrześcijańskiej i judaizmie, jest bardzo krzywdzący. Lucyfer nie jest związany z mroczną
i negatywna energią.

SINISTER: 20 pytań w 15 minut
Przedyskutowaliśmy sprawę i doszliśmy do wniosku, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie,
aby reaktywować starą kapelę, tym bardziej że muzyka wcale się nie zmieniła. Zaczęło nam również brakować koncertów i wszystkiego, co było związane z SINISTER. Więc zaczęliśmy ponownie korzystać z pierwotnej nazwy i udało nam się wrócić do Nuclear Blast.

NIGHTLY GALE: Doom metal dla elity
Doom metal jest gatunkiem, który działa na nasze emocje, a jako stary fan tej muzyki lubię,
gdy gramy muzykę, która mi się podoba. Każdy, kto myśli podobnie,
znajdzie w NIGHTLY GALE bratnią duszę i o niej nie zapomni.

ASGAARD: …od A do Z…
Podobno popularność doom metalu w Polsce spowodowana była miernymi umiejętnościami technicznymi muzyków (zawsze to mniej biegania po gryfie), ale na początku lat `90-tych takie granie było po prostu nowatorskie i odkrywcze. Takie grupy jak PARADISE LOST, MY DYING BRIDE, TIAMAT (na niektórych płytach), SIRRAH, to klasyka z której czerpaliśmy inspiracje przynajmniej w początkowym okresie.

RAVENDUSK: Nowy świat dla Kruków
Jesteśmy porównywani do zespołów na światowym poziomie. Ile w tym prawdy – odpowiedź nie należy do nas, ale chyba coś w tym jest, jeśli wiele osób tak uważa i jestem z tego dumny.
To oznaka szacunku dla naszej wspólnej pracy i siła do dalszego tworzenia dla innych.

THY WORSHIPER: Znak dla czcicieli
Chrześcijaństwo od początku wchłaniało w siebie część religii, z którymi współzawodniczyło,
a raczej walczyło, pozostałą część demonizując. W tej kwestii nie ma żadnego sporu wśród historyków. W moich tekstach Diabeł czy Szatan jest zawsze tą istotą, której niezasłużenie przypisuje się tylko złe cechy.

NORTHWAIL: Zima wkraczająca na pustkowia duszy
Pojęcie black metalu wprowadził VENOM i jeżeli być dokładnym, to black metalem można nazwać każdą muzykę metalową o przesłaniu satanistycznym (…). Jak kiedyś powiedziała moja przyjaciółka: „black metal to zima wkraczająca na pustkowia duszy”. Według mnie to w dużej mierze definiuje charakter tej muzyki i wydaje mi się, że głęboko we wnętrzu każdego artysty black metalowego jest takie miejsce, gdzie pośrodku zimnej, martwej równiny
spoczywa ziarno goryczy.

BLACKSNAKE: Przyjaciele wesołego diabła
BLACKSNAKE to wypadkowa dźwięków: metalowo-punkowo-stonerowo-rock`n`rollowo-thrashowo-bluesowych… To nie ma sensu:-). Znajomy po wysłuchaniu utworu „L.T” powiedział,
że to metalowy MOTORHEAD z Kerry Kingiem na gitarze, a kolega z redakcji „Mystic” na dźwięki „Vampire Blues” krzyknął: „To jest Southern Necro Danzig Blues”, co bardzo mi odpowiada.

VALINOR: Poszukiwanie ukrytego piękna
Według mnie „piękno skryte” jest wyrazem tęsknoty za dobrem, za czymś idealnym a zarazem nie do osiągnięcia w życiu doczesnym. Jest jakby biblijnym rajem, nagrodą po śmierci w postaci życia po „tamtej stronie”, jest również wyrazem czegoś, czego nie jesteśmy w stanie być pewni.

MATRIARCH: Dziewczyny dają radę
Nie zgadzam się z twierdzeniem, że metal jest tylko dla facetów, metal jest dla ludzi,
którzy identyfikują się z muzyką i czują, że jest to istotnym składnikiem ich samych,
a ja właśnie tak czuję.

HORRICANE: Death metal po estońsku
W tamtych czasach chcieliśmy pograć sobie jakiś dziwny black metal z dzwonkami i gwizdkami.
W jakiś sposób zmieniło się to w styl, który rozwijamy obecnie. Pamiętam, że zdecydowaliśmy się wtedy pozostać przy death metalu w średnich tempach, zamiast przyłączać się
do ogólnoświatowego konkursu na najszybsze bębny i gitary.

FORGOTTEN SOULS: Ciąg dalszy nastąpi…
Dla nas nasza muza to bomba energetyczna. Zwykle w czasie koncertów detonujemy ją
przy pierwszych dźwiękach, a skutki trwają do końca występu.

Radio Bez Kitu: Alternatywa dla komercji
Radio Bez Kitu z założenia jest rozgłośnią alternatywną dla radia komercyjnego i publicznego.
W kraju, w którym jedyną niekomercyjną stacją jest Radio Maryja
i kilka małych stacji parafialnych, potrzebne są media, w których można prezentować
i promować niezależną kulturę, inne sposoby myślenia.

VAMPIR `zine: Wampir z Macedonii
Dziś każdego dzieli jedno kliknięcie od swojego „ulubionego” albumu i mało kto rozumie,
że prawdziwe wsparcie daje kapeli idąc na jej koncert, machając głową pod sceną,
kupując oryginalnie wydawane płyty, koszulki itp. Dlatego nienawidzę tego,
w jaki sposób internet jest włączony w podziemie!

*     *     *     *     *      OPINIE O ATMOSPHERIC #13     *     *     *     *     *

 

Prezes – Metal Rulez `Webzine:
Byli tacy, którzy bali się, iż Atmospheric na dobre zniknął z naszego podziemnego podwórka… Tymczasem prawda jest taka, że Atmo nie tylko nie zniknęło, ale wręcz przeciwnie – rośnie w siłę. Już we wstępie do #12 autorzy zapowiadali dość spore zmiany i zmiany te widać już gołym okiem. #13 wygląda już praktycznie jak przedstawiciel prasy oficjalnej! Dobry papier, profesjonalny skład, czytelny druk a do tego jeszcze twarda okładka… Pojawił się także numer ISSN, czyli Atmospheric to już legalnie wydawany tytuł prasowy. Pewnie wielu będzie kręciło nosem, na wieść o tym, że Paweł i Kasia wchodzą ze swoim pismem na rynek trochę bardziej oficjalny, ale moim skromnym zdaniem przyda się jakaś nowa konkurencja dla takich pism, jak 7 Gates czy Mega Sin (chociaż mimo wszystko są to pisma o nieco innym profilu). Tyle na temat spraw technicznych, teraz kilka słów o części merytorycznej tego pisemka, a ta jak wiadomo zawsze stała na wysokim poziomie. Nie inaczej jest także tym razem. Czytając wszystkie teksty widać doskonale, że zarówno starsza część ‘redakcji’, jak i ta młodsza stażem ostro przykłada się do wykonywanej roboty i do każdego tekstu przygotowuje się indywidualnie. Główną część pisma stanowią oczywiście wywiady, których zdecydowana większość jest bardzo ciekawa i wciągająca. W szczególności zainteresowały mnie wielowątkowe rozmowy z Nightly Gale, Holy Death i Romanem Kostrzewskim. Znalazło się także miejsce na rozmowy z ludźmi związanymi ze sceną w inny sposób, niż poprzez tworzenie muzyki (Romek Stankiewicz z Radia Bez Kitu i Darko prowadzący macedońskiego zina „Vampir”). Tradycyjnie już znalazło się także miejsce dla kilku relacji i kilkudziesięciu (nie liczyłem) rzetelnych recenzji. Oprócz tych ‘stałych’ punktów programu Atmo prezentuje nam także kilka ciekawych artykułów, m.in. prezentacja Chinook Studio i dość obszerne omówienie najważniejszych krajowych audycji radiowych, poświęconych muzyce metalowej. Jak dla mnie Atmosferik cały czas pozostaje wzorem rzetelnej, a teraz także profesjonalnej edytorskiej roboty. Czekam z niecierpliwością na następny numer i życzę powodzenia na ‘nowej drodze życia’. Ps. Jestem absolutnie przekonany, że ten numer nie jest numerem pechowym;).


Wasiu – Pestilent Death `zine #3:
Pisemko to w naszym podziemiu istnieje już od ładnych paru lat (bodajże od 12) i z każdym numerem było i jest ciekawsze, a także bardziej dopracowane, i jak dla mnie jest jednym z najciekawszych tego typu wydawnictw w naszym mrocznym kraju. Tym razem twórcy ATMO poszli jeszcze dalej do przodu i przygotowali profesjonalnie wydrukowany materiał w czarno-białym kolorze, w którym znaleźć można wiele ciekawych wywiadów, artykułów i wszelakich informacji dotyczących muzyki metalowej zarówno w naszym kraju jak i na całym świecie. Wszystko to zamknięte zostało w 60 stronach formatu A4. Jest przede wszystkim czytelne, dobrze rozplanowane, czcionka również nie męczy wzroku także pod względem technicznym jest bez zastrzeżeń. No i grafika jest czytelna w przeciwieństwie do kserowanych zinów. No ale co profeska to profeska hehe A teraz jeśli chodzi o samą zawartość to w #13 ATMO znajdziecie kilkanaście interesujących wywiadów zarówno z samymi muzykami jak i ludźmi związanymi z muzyką. I tak ekipa ATMO przepytała m.in.Aad’a z SINISTER przy okazji koncertu kapeli w Krakowie, Sławka z NIGHTLY GALE, który opowiedział kilka interesujących rzeczy związanych z zespołem, Marcina Górniaka, wokalistę black metalowego RAVENDUSK, Morpha i Azgarotha z NORTHWAIL, kapeli, która nagrała właśnie swój debiutancki materiał „Enigma”. Ponadto w szpony edytorów wpadły także dziewczyny z deatli/black metalowej kapeli MATRIARCH, a dokładniej perkusistka Samara, a także Ernest z dębickiej kapeli YALINOR, który opowiedział m.in. o swoim podejściu do świata i sztuki. Poczytacie także wywiad z legendą polskiego metalu, czyli Romanem Kostrzewskim, z którym porozmawiano m.in. o jego literackich inspiracjach w muzyce KAT’a. Nie zabrakło także wywiadów z osobami związanymi z mediami, a dokładniej prezenterami radiowymi (głównie internetowymi) mi.in. z Radia Bez Kitu, czy Radia Centrum, gdzie posłuchać można dobrej, mocnej muzy. O zespole ASGAARD opowiedział dla ATMO Bartek, gitarzystą grupy, która od 12 lat atakuje polską scenę podziemną swoim sympho metalem, potwierdzając swoją klasę. Oprócz wymienionych kapel, zeznawali także: Piotr „Dracula” Bałajan z młodej kapeli BLACKSNAKE, który opowiedział co nieco o zespole, członkowie death metalowego HORRICANE z Estonii, Darko Krstesky, który opowiedział o swoim zinie YAMPIR oraz Leszek Wojnicki-Sianożecki z black metaloweh hordy HOLY DEATH. Wszystkie wywiady czyta się z przyjemnością, jak to zwykle bywa jedne są ciekawsze inne trochę mniej, ale wszystkie trzymają wysoki poziom. Nie zabrakło oczywiście sporej ilości relacji z gigów oraz recenzji podziemnych wydawnictw z całego świata, a także artykułów (Chinook Studio, Extream Musie, Heavymetalowcem być). Podsumowując, ATMOSPHERIC to kawał porządnego magazynu metalowego, z którego na pewno dowiecie się wielu interesujących rzeczy o waszej ukochanej muzyce Zdecydowanie polecam każdemu maniakowi.

Belanger (Robert Łęgowik) – Psycho `zine #3:
Poprzedni numer tegoż zasłużonego periodyku całkowicie mi nie podszedł. Był po prostu taki sobie, nie wnikajmy znowu w szczegóły. Życie toczy się dalej, a mi właśnie jest dane zweryfikować swój pogląd na temat tegoż magazynu, bo właśnie kolejny, trzynasty (pechowy??) numer miętoszę w swoich rękach od kilku dni. I co tym razem? Ano zmiany, zmiany, zmiany… Profesjonalny druk, numer ISSN, piękny, czytelny skład – no mucha nie siada. Nowa oprawa magazynu wyraźnie dała mi do zrozumienia, że ten „staruszek” wkroczył już na wyższy poziom i jest teraz gdzieś pomiędzy prawdziwym undergroundowym zinem a oficjalnym magazynem muzycznym. I mi to nie przeszkadza. Liczy się zawartość, a tutaj – w porównaniu z poprzednim numerem – jest o niebo lepsza!! I nie powinno dziwić to nikogo, skoro do współpracy zostali zaproszeni tacy ludzie jak von Mortem (Open Casket) czy Levi (Neolith). Zwłaszcza pióro von Mortem’a musi się podobać, ale do tego już wszyscy, którzy chociaż raz mieli w ręku Open Casket, się przyzwyczaili. Gościu napisał najlepsze recenzje w numerze, a jego relacja z Brutal Assault Festival 2006 jest najjaśniejszym punktem tego magazynu!! Znajdziemy tutaj również dużo wywiadów: tych lepszych jak rozmowa z twórcą Vampir Zine, Nightly Gale czy Blacksnake; średnich jak rozmowy z Kat, Sinister czy Ravendusk; po dosyć przeciętne jak np. rozmowa z Valinor czy Matriarch. Bardzo, ale to bardzo spodobał mi się artykuł (?) „Metal w radiu”, gdzie mamy przedstawionych kilku twórców audycji radiowych prezentujących w swoich głównie muzykę metalową. W czasach, kiedy radia słucha się już zdecydowanie mniej (piszę to na podstawie swoich doświadczeń), takie przedstawienie czytelnikowi stanu rzeczy polskiej radiofonii jest godne naśladowania!!! I doszliśmy do śmietanki, czy jak ktoś tam woli, wisienki na torcie, czyli recenzje: jest ich tutaj bardzo dużo, większość napisana tak, że prącie samo opada!! Najlepsze recki są pióra von Mortem’a, ale reszta ekipy również trzyma fason. Ale aby nie słodzić ciągle, stwierdzę, że znajdzie się tutaj kilka krótkich, mało treściwych recenzji, które za chuja nie pasują, ale to już nie moja broszka. Ogólnie jestem pod wrażeniem tego numeru. Cieszę się, że ekipa Atmospheric pozbierała się po niezbyt szczęśliwej „dwunastce”, wydając teraz magazyn, który jest godny mego polecenia. Treść plus nowa szata graficzna sprawia, że Atmospheric znowu zaczyna oddychać stęchlizną obskurnego i niekochanego przez LPR metalu!!!!

Beret – Total Death `zine #4:
Tak jak Kaśka zapowiadała, tak się stało i Atmo z xerowanego zinola stał się drukarnianym pismem. Metamorfoza ta okazał się jednak niezbyt bolesna, ponieważ skład i wygląd pozostał nadal podziemny, za co należą się słowa uznania dla tworzących ten periodyk. Do i tak licznej ekipy dołączyły znowu nowe twarze w postaci Atamana (Korsarz), Arka (Brewery distro), Leviego (Neolith), Pawlaka (Open Casket), Adriana (Empheris). Jak zwykle świetnie wypadła Kacha – czy to w wywiadach (tu żałować, że tak mało zostało popełnionych przez naszą   panią) czy w reckach. Super również się czytało wywiady Arka z Darko (Vampir `zine), Leviego z Black Snake czy relację z Brutal Assault von Mortena. Teksty te charakteryzuje pełny luz, poczucie humory a jednocześnie magazynują sporo dawkę wiedzy. Zresztą jak cały Atmospheric, który merytorycznie stoi na wysokim poziomie. Natomiast ciężko mi było przebrnąć przez rozmówki Ariamana czyli Krzyśka Bilńskiego który – o zgrozo – jest autorem większości wywiadów. Większość jego rozmów to sztywne i pozbawione humoru pytania co nijak nie przekłada się na wzór mojego zina. Owszem, można sporo się dowiedzieć z tych pogadanek, ale dlaczego do groma jasnego musi być tak bardzo poważnie niczym na rodzinnym pogrzebie? Najsłabiej wypadł w rozmowie z Romanem Kostrzewskim, a przecież wydaje się, że z Katem ciężko zjebać rozmowę. Jak się okazuje – można. Dobrym pomysłem było przedstawienie audycji radiowych zajmujących się tematyką metalową. Jak zwykle sporo relacji z koncertów oraz od ogrom recenzji ale do tego załoga Atmo zdążyła nas już przyzwyczaić.

Adrian – R`Lyeh `zine #6:
No, tym razem przerwa była krótsza, jak pomiędzy #11, a 12, choć obsówa była, a jak! Byłem bardzo ciekaw, co wymodzą tym razem Paweł, Kaśka i spółka, bo obietnice- a co za tym idzie, moje oczekiwania- były spore. Oto bowiem. Podziemny periodyk, od lat kilkunastu buszujący po punktach ksero, staje się oficjalnym niemal pismem z numerem issn 1897- 71 H i tym razem popełnionym w drukarni z prawdziwego zdarzenia! Jak wypadło takie przepoczwarzenie z larwy w motyla” Przede wszystkim lak naprawdę niewiele się zmieniło. Atmo, jakie było, takie jest, tyle, że tym razem mamy tlą, czytelną czcionkę, dojrzały skład, czyli w zasadzie to co Charakteryzuje normalny magazyn o tematyce muzycznej. Okładka jakaś taka nie wiadomo jaka . Aby skończyć nudne kwestie wizualne, dodam, że ta „trzynastka” przypomina mi zdziebko taki „Metal Jeers”, No dobra, wiadomo już co dla oczu, A co dla „ducha”? Wywiady. KAT, SINISTER, HOLY DEATH, ASGAARD, THY WORSHIPER, NIGHTLY GALE, RAYENDUSK, NORTHWAILL, MATRIARCIl (same kobitki w zespole i to jakie! Ze też adresu normalnego nie ma, Wymieniłbym się na demówki, hehe!), Darko (Yampir’ zine) (no, to najlepszy wywiad chyba tutaj, hehe!), FORGOTTEN SOULS i jeszcze kilka innych. Poziom ich jest całkiem wysoki, choć z druciej mańki ze dwóch przepytywanych mnie totalnie osłabiło Chyba zacznę znów cytować niektóre wypowiedzi, bo normalnie nie daję rady! Recenzje i relacje z gigów,.to zawsze była karta przetargowa „Atmospheriea” I tyle w tym temacie Albo nie kurde! Jednak jak zobaczyłem punktacje receny.n nnow to mnie tak pogięło, ze chodzę garbaty po dziś dzień. Ol o dostając tn-y Y. sześciu gwiazdek jestem „Super Express”, pięć i jestem (aż) świerszczykiem, za jedną, niestety „Harlequin’\ Miało być zabawnie, aie to trochę takie niesmaczne. Ziny są dla maniaków i pomimo faktycznie ich kiepskiej niekiedy formy / treści, należy im się chociaż marginalny szacuneczek. W punktacji, hehe! Na koniec strzał w dziesiątkę tego numeru! „Metal w Radiu’1! To niezbędne namiary dla każdej kapeli i pomoc dla wariatów poszukujących w eterze swojej ulubionej muzyki! Dość już napiotlem, po resztę piszcie pod poniższy adres. Acha, w tym numerze gościnnie popisali, porecenzowali m. in. Levi z NEOLITH, von Mortem z „Open Casket” (weź się za nową trumienkę, a nie na boku do chleba dorabiasz, hehe!), Arek z Brewery Distro, Zombiak, oraz niżej podpisany Oficjalny debiut – udany i Bramy Piekła uznajemy za otwarte! (8,5/10)

Mateusz – Forgotten Chapel `zine #6:
Koniec końców dostałem 13tkę Atmospherica bez mojego udziału. Pismo wywołało u mnie mieszane uczucia. Magazyn z pewnością zawiera sporo metalowych informacji ,które nawet dla mnie są bardzo interesujące. Bo jak można nazwać inaczej wywiady z Nightly Gale czy Thy Worshiper, które pamiętam z czasów ambitnych demówek. Super. Dorzućmy do tego rozmowy z Kat, Forgotten Souls, Sinister i parę innych, okraszamy to artykułami i recenzjami, złożymy wszystko w profesjonalny komputerowy sposób i mamy Atrnospherica. Niby ma być totalnie ale chyba nie jest undergroundowo. Zin jest treściowo nie równy. Bardzo odbija się fakt ,iż pracowało nad tym wiele osób których style niekoniecznie się pokrywają co chyba przede wszystkim odbija się w recenzjach. Ten sam system oceny dla każdego z recenzujących, czy trzy pentagramy Kasi to cztery Adriana a może 5 Von Mortema?!? Recki są i tak przeważnie pozytywne, doliczyłem się dwóch poniżej dwóch pentagramów, dostało się tylko domownikom z Krakowa w odrębnym raporcie. System punktacji jest tu zupełnie nie na miejscu. Co jeszcze?! Brakuje w tym wszystkim pazura. Brak komentarzy i osobistego podejścia. Wyjątkiem jest wywiad z Darko ręki Arka/Nemonic/Brewery.H Wiem, wiem Atmospheric nigdy nie był i nigdy nie pretendował do bycia subiektywnym podziemnym periodykiem będącym odzwierciedleniem gustu fana go wydającego. Atmospheric. zawsze stawiał na rzemiosło: nowości , wiadomości i informacje podane w obiektywny sposób. Ale już jeżeli patrzę na Atmo z tej perspektywy to wywiad z Kostrzewskim, jakby nie patrzeć wdzięcznym rozmówcą jest piekielnie płytki. Jak można nie było zadać pytania o występ u Wojwódzkiego? A w ogóle to jakoś mało o historii jak na view z ikoną polskiego metalu. Cały Atmo pozostawia niedosyt, od zinów oczekuje że będą osobiste, szczere i dogłębne. Jeżeli Kasiu jesteś szefem dlaczego nie pozostawisz komentarzy w innych wywiadach, reckach? Abstrahując od tego, całkiem ciekawa lektura z naprawdę dobrą ankietą przeprowadzoną wśród ludzi prowadzących metalowe audycja na falach różnych krajowych radiostacji. Audycji nigdy nie wyłapałem ale miałbym obiekcje co do fachowości paru osób. Plus za pomysł.

Maciej – Burning Abyss `zine #6:
Well, most of the bands put herc arę not my cup of tea, but it’s good we’ve got herc in Poland a ‚zine (one of the oldest, by the way!) that writes not only aboul hyper-brulal or retro hordes. Placing inties with radio shows runners („Metal in the Radio” series) was an odginał idea, I think. Bcsides one can flnd interviews (frankly, only a few of them caught my attention, e.g. Yarnpir ‚zine. Nightly Gale, BlackSnake, Holy Death), reliable reviews and many gig reports, nothing morę. The lay-out could be morę professional as lor a magazine, also printing quality should be much better, but the price is Iow, so everything is OK, in generał. So Polish readers into atmosphcric bands should definitely buy it.

Marcin – ex Brutal Vomit `zine:
Atmospheric #13 w pewnym stopniu pochłonięty. Hm… Szczerze mówiąc zawsze miałem z nim problem, bo jeśli nawet wywiady były długie, interesujące, to jednak nie z tymi kapelami, które akurat musiałem lubić hehe. Ale jeśli chodzi o #13, to oczywiście bardzo, bardzo są te z Kat, Holy Death, Nightly Gale, Thy Worshiper, ciekawa inicjatywa jest też z tymi rubrykami Metal w Radiu. Bardzo fajna rzecz. Widzę, że już profesjonalizm się wkradł i to dość mocno. Teraz tylko czekać, jak znajdę za parę miesięcy Atmospheric`a w Empiku obok np. 7 Gates heh.

Tomek – DARK HAMSTERS:
W #13 jest ciekawy wywiad z „Wujkiem Romkiem”. Odwołanie się do twórczości Micińskiego było strzałem w dziesiątkę. Ten wątek był rzadko poruszany, choć ostatnio pewne nieśmiałe wywody na ten temat pojawiły się na DVD „Somewhere In Poland”. Wywiad z Forgotten Souls to odświeżenie pewnej zawiłej historii Krakowskiego Metalu:-). Pamiętam jeszcze koncerty braci Wójcik w szkole podstawowej 149:-). Tak że fajnie czyta się coś takiego po latach… I piszecie o żeńskich zespołach (MATRIARCH). Widać,  że internet robi swoje, Radio Bez Kitu w Atmo i dywagacje Romualda. Obok tego nie da się przejść obojętnie. Jest ciekawie, naprawdę miło się czyta. Już zaplanowałem uzupełnienie brakujących numerów Atmospheric`a:-) Pozdro dla redakcji!

Arek – Morbidious Pathology `zine #3:
I oto nadszedł sądny dzień (tydzień, miesiąc i 2007 rok), kiedy to zgodnie z obietnicą atmosferyczna kompania uderzyła po raz kolejny i nie bacząc nawet na ludowe przesądy rzuciła w wygłodniały tłum trzynasty numer swego nieregularnika. Rzecz jasna nie obyło się pierwej bez buńczucznych zapewnień, wedle których zaskoczyć nas mieli nową jakością i profesjonalizmem, w który przyobleczony miał zostać sprawdzony już szkielet merytoryczny. A i ustępujące miejsca owym zapowiedziom slogany reklamowe mające zachęcić nas do wyłuskania ostatnich zaskórniaków (mimo bytowania węża w kieszeni) zdawały się wskazywać nie tylko na spore zmiany, ale także stale wzrastające aspiracje twórców tego periodyku. Ale! Nie od dziś wiadomo, że będąca w powszechnym przekonaniu dźwignią handlu reklama ma na celu przede wszystkim zainteresowanie potencjalnego klienta na tyle, aby ten zachęcony czekającymi go atrakcjami w ciemno kupił promowany produkt. Problem w tym, że ów gładkie hasła nie zawsze odpowiadają rzeczywistości – choć w tym akurat względzie ocena jest skrajnie subiektywna. Do czego zmierzam? Ano pozwolę sobie na sam początek odnieść się do kwestii podobnież pięknego składu (pominę zagadnienie druku, bo z profesjonalną formą tegoż nie sposób polemizować) najnowszego numeru Atmospheric. Dlaczego to właśnie szata ów magazynu tak dalece mnie zainteresowała? Już wyjaśniam. Najpierw jednak raz jeszcze pozwolę sobie zaznaczyć, że moja opinia dotycząca tej kwestii jest oceną skrajnie subiektywną i nie oczekuję, iż znajdę w tym przypadku poparcie wśród innych… Do dzieła zatem! Otóż w moim przekonaniu skład zreformowanego Atmospheric’a właściwie niczym nie zaskakuje nie mówiąc już o tym, aby miał zachwycać. Mało tego! Z mojego punktu widzenia stanowi on nader wyraźny i dobitny przykład tego jak zaprzepaszczony i zmarnowany został nie tylko potencjał komputera, ale także i fakt, iż pisemko ostatecznie miało trafić przecież do drukarni mającej nadać Atmo profesjonalnego szlifu. To z kolei w moim mniemaniu powinno bardzo skutecznie usunąć wszelkie bariery osoby odpowiedzialnej za działkę składu i skłonić ów personę do daleko idących szaleństw w omawianej kwestii. Niestety poza kilkoma dosłownie pojedynczymi stronicami, które wypadają nieco lepiej na tle pozostałych #13 Atmospheric prezentuje się jak złożone w Word maksymalnie ubogie w efekty wydawnictwo, które ma wyjść nie z drukarni, lecz z punktu xero i w takiej formie finalnej trafić do czytelnika. W związku z tym kwestię wyglądu Atmo uważam za kompletnie spaloną i jeśli załoga odpowiedzialna za ów wydawnictwo rada byłaby usłyszeć z mojej strony choć kilka ciepłych słów pod adresem wizualności ich dziecka muszą włożyć sporo wysiłku i pracy przy okazji kolejnego numeru, aby te zaległości nadrobić i zasłużyć na porządnego plusa, a ja tymczasem pozwolę sobie przyjrzeć się bliżej treści „trzynastki” Atmo, bo to ona w gruncie rzeczy interesuje mnie najbardziej i pod jej adresem będę mógł kilka pochwał wysunąć, co nie oznacza jednak, że słów krytyki zabraknie… Pierwszą rzeczą, na którą chcę zwrócić uwagę, a właściwie jedynie ją ponownie zasygnalizować są trapiące Atmo wahania poziomu zawartości merytorycznej ów pisemka. Nie przeczę, iż ogólnie jest on wysoki i ta ekipa niewątpliwie stanowi jedną z najlepszych w naszym kraju, jednak tak jak to miało miejsce w poprzednich numerach także i teraz mamy do czynienia z materiałami bardzo dobrymi jak i przeciętnymi, a tę różnicę naprawdę widać. Zgodnie z tradycją w pierwszej kolejności przyjrzę się rozmowom przygotowanych celem uatrakcyjnienia i wypełnienia czasu szanownych czytelników, kilka takich pogawędek na stronicach Atmo znajdziemy – konkretnie 15. Sporo, nieprawdaż? Jednak już to, co napisałem odrobinę wcześniej na temat braku pewnej równowagi wartości merytorycznej materiałów tworzących Atmospheric może być postrzegane jako chęć powiedzenia, iż ilość nie zawsze idzie w parze z jakością. Być może nie natrafimy tutaj na wywiady, które są kompletnie bezwartościowe, gdyż doświadczenie ludzi odpowiedzialnych za ten periodyk procentuje chociażby tym, że bez większego wysiłku potrafią oni stworzyć coś przeciętnego czy też średniego jednak owocuje to także nader widocznym rozdźwiękiem pomiędzy rzeczywiście interesującymi rozmowami i tymi, które czyta się bez jakichś szczególnych emocji. Zresztą jak wszyscy doskonale zdają sobie zapewne sprawę efekt finalny właściwie każdej pogawędki nie jest zasługą tylko jednej strony, gdyż w równym stopniu są zań odpowiedzialni pytający i udzielający odpowiedzi, więc niekompetencja jednych i drugich może znacząco wpłynąć ostateczny rezultat wywiadu. No, ale do rzeczy… Tak się nieszczęśliwie składa, że rozmów, które mógłbym umieścić w pierwszej z kategorii jest na stronicach najnowszego numeru zdecydowanie mniej, niemniej radzę zwrócić uwagę chociażby na ten z Holy Death, którego siłą jest równowaga pomiędzy pytaniami o stricte muzycznym charakterze dotyczącymi funkcjonowania i dokonań zespołu na przestrzeni lat oraz tymi, które znacząco wybiegają poza wywiadowcze standardy i dotykają spraw zdecydowanie bardziej intrygujących aniżeli dzielenie się wrażeniami muzyka zespołu „X” z sesji wydawnictwa „Y” w studio „Z”. Na wyróżnienie zasługuje także pogawędka, którą urządził sobie Arek (znany w przeszłości z występów na stronicach Rise For Victory ‘zine, nie wspominając o dziejach tak zamierzchłych jak te, kiedy ów jegomość tworzył swoje autorskie pisemko noszące nazwę Nimonic) z edytorem macedońskiego Vampir ‘zine. Przyznam szczerze, że po ostatnich wywiadach autorstwa Arka, które znalazły swoje miejsce na łamach wspomnianego wcześniej przeze mnie R.F.V. nie byłem pewien, czego tak naprawdę mogę się spodziewać, jednak po lekturze tego wywiadu mogę powiedzieć, że pan Pytlik chyba wrócił do dawnej formy! Interesująca poruszająca wiele frapujących wątków pogawędka dwóch osób, które doskonale odnalazły się w przypisanych im rolach. Rzutem na taśmę do pierwszej grupy zaliczyć można, z odrobiną niepewności w głosie, także rozmowy z Nightly Gale, Northwail czy też Thy Worhiper – naprawdę niezłe, ale nie porywające. Zdecydowaną zaletą wszystkich trzech jest sięganie po tematy pozamuzyczne, co znacząco podnosi ich atrakcyjność. I w tym miejscu niestety możemy tę wyliczankę zakończyć, ponieważ pozostałe wywiady pozwolę sobie wepchnąć do drugiej ze stworzonych przeze mnie szuflad i jak bez trudu zauważycie będzie ona zdecydowanie bardziej wypełniona. Zacznę może od pogawędki z Romanem Kostrzewskim, która mogłaby okazać się czymś w rodzaju „cover story” przy odrobinie wysiłku głównie ze strony… odpowiadającego. Nie mam ochoty w tym miejscu zastanawiać się nad przyczynami „niedyspozycji” lidera tego kultowego w niektórych kręgach zespołu, jednak mogę stwierdzić, że niektóre spośród jego wypowiedzi wydają się raczej… bełkotliwe i w genialny sposób rozkładają tę rozmowę na łopatki. Być może przyczyną takiego stanu rzeczy był fakt, iż dialog ten prowadzony był na żywo, a tego rodzaju sytuacja niestety nie stwarza raczej możliwości spokojnego zastanowienia się i rozważenia słów, i bardzo często efekty takich dialogów są dalekie od ideału. W przypadku pozostałych wywiadów, wcielając się w rolę bezwzględnego pracownika działu kontroli jakości zdecydowanie klasyfikuję je jako… średnie czy też przeciętne. Dlaczego? Cóż, z tym akurat bywa różnie. Dwa spośród nich (Asgaard oraz Forgotten Souls) zwyczajnie nie przekonują mnie swoją formą, która nie pozwala na zadanie jakiegoś złożonego pytania, a tym samym poniekąd zawęża pole manewru odpowiadającego, co w efekcie może przełożyć się niezbyt interesujący rezultat. Pomijam w tym miejscu kwestię wypowiedzi przedstawiciela zespołu Asgaard, bo choć w konkretnych przypadkach moje poglądy stanowią ich zdecydowaną antytezę to nie mogę przecież oceniać tego, jaki ktoś prezentuje światopogląd, lecz sposób w jaki to czyni. Tak czy inaczej zarówno te rozmowy jak i tradycyjne w swej formie wywiady z Sinister, Ravendusk, Valinor, Matriarch, Blacksnake, Horricane czy też człowiekiem dowodzącym radiem „Bez Kitu” są najzwyczajniej w świecie… średnie. Ów przeciętność jest ich elementem wspólnym, zaś czynnikiem, który decyduje o tym, że reprezentują one taki a nie inny poziom jest ich monotematyczność odnosząca się niemalże wyłącznie zagadnień stricte muzycznych – napisałem niemalże, ponieważ zdarzają się wycieczki przepytujących w inne rejony, jednak są one niestety raczej sporadyczne.
Jak się zapewne domyślacie ów rozmówki nie są jedyną propozycją zespołu tworzącego Atmospheric dla nas czytelników i do tej listy możemy dopisać także artykuły, relacje z koncertów oraz rzecz jasna… recenzje! Chcąc zachować kolejność pozwolę sobie najpierw w kilku słowach wspomnieć o artykułach (pozwolę sobie wybrać tylko jeden, moim zdaniem najciekawszy) mających swoje miejsce na stronicach #13 Atmo i palmę pierwszeństwa w tej kategorii autorytarnie przyznam pomysłowi noszącemu nazwę „Metal w radiu”. Całkiem interesująca inicjatywa mająca na celu prezentację obecnie funkcjonujących audycji radiowych, których celem jest promowanie i propagowanie naszego ukochanego hałasu w eterze (celowo pomijam podział na rozgłośnie tradycyjne oraz internetowe). Następne w kolejce oczekują relacje z koncertów, o których można powiedzieć, tylko albo aż, że są spisane nader skrzętnie i sprawnie. Ostatni, ale z całą pewnością bardzo istotny element zawartości „trzynastki” zgodnie z tradycją stanowią recenzje, które… No, właśnie jakież są te opinie wydawane przez „atmosferycznych” orzeczników? Przede wszystkim szczere. Co do tego nie można mieć wątpliwości i bez wahania można stwierdzić, że cała załoga tego pisemka zgodnie ze swoimi odczuciami potrafi dane wydawnictwo wynieść na piedestał albo wskazać bardziej dlań odpowiednie miejsce. Problem w tym, że nie wszyscy z autorów czynią to w równie interesujący i umiejętny sposób, co ma wpływ na to, że na własny użytek poczyniłem podział, z którego niezbicie wynika, że zdecydowanie chętniej czytam recenzje autorstwa Kaśki, von Mortema, Pawła czy też Mirka aniżeli te, które wyszły spod pióra Adriana czy Arka. Na szczęście czwórka wymieniona przeze mnie w pierwszej kolejności zdecydowanie częściej dochodzi do głosu, co w efekcie finalnym przekłada się na pozytywną ocenę całego działu…
W tym momencie przydatne byłoby jakieś podsumowanie, więc w tym miejscu pozwolę sobie wypowiedzieć się w formie kilku ogólnych wniosków, które nasunęły mi się po lekturze #13 Atmospheric. Przede wszystkim całej ekipie (choć chyba głównie pani Gwiżdż) należą się brawa za upór i realizacje powziętych zamiarów, których efekty niestety nieco odbiegły od moich osobistych wyobrażeń, które zrodziły się w chwili, kiedy dowiedziałem się, iż ma nastąpić gruntowna reforma Atmo. Raz jeszcze powtórzę zarzut dotyczący niewykorzystania możliwości, jakie rodzi połączeniu składu komputerowego i profesjonalnego druku – nie mnie teraz dociekać czy było to wynikiem pośpiechu czy też braku umiejętności, gdyż bardziej istotne w tym momencie jest to, że rezultaty nie spełniły oczekiwań. Na szczęście złe wrażenie skutecznie niweluje zawartość merytoryczna, która choć także może budzić pewne zastrzeżenia stoi na naprawdę przyzwoitym poziomie i dzięki temu Atmo może stanowić pozycję, którą powinni zainteresować się wszyscy Ci, którzy głodni są rzetelnych informacji na temat tego, co dzieje się w podziemnej społeczności, które na dodatek są na ogół podane w interesującej formie.

Paweł – czytelnik:

Jestem w szoku, że tyle jest do poczytania w Waszym zinie. Naprawdę robota godna podziwu i pochwał. Waszego zina czyta się wprost fenomenalnie, no i plecy już mnie tak nie bolą od ślęczenia przy kompie. Mogę spokojnie poleżeć i poczytać :-). Stare numery to fenomenalna dawka historii jak dla mnie. A najnowszy numer jest the best. Szkoda, że go już przeczytałem :-). Świetne wywiady. Szczególnie: VALINOR, KAT & RK, HOLY DEATH. Super sprawa z tym przeglądem stacji radiowych. No i wpadłem za jego/Waszym pośrednictwem na parę naprawdę świetnych zespołów. Oby tak dalej. Może by tak w następnym numerze trochę o ETERNAL DEFORMITY? Ostatnio wydają płytę, no i w ogóle to świetny zespół. Czekam z niecierpliwością na następny numer. Oby już nie długo. Powodzenia i pozdrowienia serdeczne dla całej ekipy Atmospheric’a.

Filip – czytelnik:
Numer świetny. Merytorycznie git, fajne zespoły, bardzo dobry poziom pisarstwa. Bardzo podoba mi się także oprawa graficzna – schludnie, ładnie, bez zbędnych, oczojebnych krzaczków. Kupuje w zasadzie wszystkie ziny, jakie ukazują się w tym kraju plus dwa na póły oficjalne periodyki i „Atmospheric” ma bez wątpienia jedną z najlepszych opraw.

Sopel – czytelnik:
Przejrzałem Atmospheric`a z zapartym tchem. Na pierwsze wrażenie, widać rozwój, ładne wydanie, dobry skład, masa tekstu, może trochę za bardzo „krzycycie” internetowym adresem strony jak na undergroundowy zine (wydaje mi się, że strona chyba bardziej w tle jako dodatek powinna być eksponowa), ale to już chyba czepianie się z mojej strony tylko.

Mały – MASS INSANITY:
Gazetka jest w pyte:-). Dzięki Wam się dowiedziałem, że ex Misteria gra, więc jest czad!