AVULSED Ritual Zombi `13

CD/LP `13 (Xtreem Music)
Ocena: 5,5/6
Gatunek: death metal

Nie będę udawał „prawdziwka”, który śledzi karierę hiszpańskich brutali z AVULSED od dwudziestu trzech lat (tyle właśnie stuknęło ekipie Dave Rottena), ale usłyszałem grupę w roku 1999 za sprawą składanki prezentującej zespoły ze stajni Relapse. Było tam kilka nazw, które zapadły mi w pamięć mniej lub bardziej, ale właśnie AVULSED było tą grupą, na punkcie której na moment zwariowałem. Pamiętam również, jak ówczesny perkusista mojej kapeli zadzwonił do mnie podekscytowany: „Słyszałeś ten wokal! On jest tak niski, że się gotuje!” Tak, AVULSED oprócz siermiężnego, acz brutalnego death metalu, szokujących okładek (zazwyczaj udany miks zdjęć gore i erotycznych) posiadał wyróżniającego się wokalistę o ryku tak potężnym i grobowym, że w tamtych czasach mało który mógł się z nim równać. Swego czasu z ogromną radością zajeżdżałem „Stabwound Orgasm” i „Gorespattered Suicide”, równomiernie wsłuchując się w bestialskie dźwięki, jak i wpatrując w chore okładki. Później jednak straciłem zespół z oczu i nawet nie wiecie, jak się ucieszyłem, kiedy dowiedziałem się, że w moje ręce trafi najnowszy pomiot Hiszpanów zatytułowany „Ritual Zombi”. Tytuł nie całkiem przypadkowy, bowiem na albumie znalazł się cover DEATH… „Zombie Ritual”. Rzut okiem na okładkę? Tym razem rysunkowo, ale dalej wszystko w normie, jakiej po AVULSED oczekiwałem. Jedyne obawy były typowe – „jak oni teraz grają?”. Otwierający płytę „Dawn of Apocalypse”, pełniący rolę interludium. jest podniosłą, wręcz przebojową kompozycją, nad którą unosi się specyficzny doom metalowy, melancholijny klimat (te chóry w klawiszach, ta melodia gitarowa!). Piękne. Ale bez obaw. To tylko zwyczajowy wstęp, po którym następuje tradycyjny cios w twarz i od razu jesteśmy w domu. Ryk rozpoczynający „Dead Flesh Awakened” uspokoił mnie całkowicie. Dave Rotten stoi dalej za mikrofonem i rzyga piekłem z przetrawionych zwłok rozprutych dziewic. Oczywiście dziś, szczególnie w po latach ekspansji harmonizerów, jego głos może nie brzmi już tak brutalnie, jak w niektórych załogach, które prześcigają się w nakładkach wokalnych, niemniej wciąż w kategorii naturalistów nie ma sobie równych. Ech, przypominają się lata dziewięćdziesiąte, gdy w uszach rozbrzmiewa taki „Z-Hunter” czy „Zompirio”. Wspaniałe, brudne brzmienie, blasty jedynie jako ozdobniki, a rządzą riffy i klimat. Raz jest bardziej na szwedzką modłę (melodyjne zagrywki a`la DISMEMBER, galopady jak w UNLEASHED), czasem trochę bardziej europejsko (a to się SINISTER przypomni, a to ASPHYX zarzęzi), dominuje jednak bagienno zatęchły klimat Florydy. I kiedy mówię o bagnach, mam na myśli stare dobre AUTOPSY czy wczesny DEATH, a nie jakieś upalone podrygiwania. Machina AVULSED to krwisty, ropiejący death metal, który jest niczym zgniłe, zeżarte przez robactwo i larwy truchło. Truchło, które właśnie wstało z martwych i ruszyło na łowy. „Ritual Zombi” to kapitalny album! Jedyną wadą jest dla mnie utwór ostatni, pełniący rolę outro. Ot, nic niewnoszące, niepotrzebne melodyjki na gitarach. Rzecz zbędna, tym bardziej, że w połowie płyty mamy absolutnie przepiękną etiudę na gitarze klasycznej „Elegy for the Rotting”. Taki przerywnik, pokazujący niedowiarkom, że AVULSED grać potrafi. Jakby ktokolwiek wątpił. Znajdzie się taki cwaniak? [Shadock]

 

Avulsed, www.avulsed.com, www.myspace.com/avulsed, www.facebook.com/1991avulsed

Xtreem Music, info@xtreemmusic.com; www.xtreemmusic.com, www.facebook.com/xtreemmusic666