AZARATH: Sztuka Śmierci powinna zaskakiwać

azarath_logo„Blasphemers’ Maledictions” zespołu AZARATH to jedna z ważniejszych płyt, jakie ukazały się na death metalowej scenie ostatnich lat. Panie i Panowie, przed Wami wywiad z twórcami death metalu doskonałego! Na moje tendencyjne pytania odpowiadali Bart oraz Necrosodom.

Witam! Zacznijmy od koncertów. Trasa Blasphemers Campaign przetoczyła się przez kraj nad Wisłą na początku września. Jak oceniacie te koncerty z perspektywy głównych uczestników całego zamieszania? Nie obawialiście się trochę tego, że zaproszenie na trasę BULLDOZER może nieco zmniejszyć zainteresowanie fanów pozostałymi zespołami?

Necrosodom: Witam. Nie rozumiem, w jaki sposób mogłoby się zmniejszyć zainteresowanie AZARATH, grając trasy z legendarnymi zespołami? [na przykład w taki, że w naszym kraju 80% publiki zbiera się pod sceną dopiero na „gwiazdę” wieczoru – red.]. Jest dokładnie odwrotnie. Takie trasy umacniają pozycję.

azarath_live1


W obecnej chwili jesteście lada dzień przed chyba najważniejszym wydarzeniem w dotychczasowej karierze AZARATH. Za kilka tygodni ruszacie w trasę po Europie w towarzystwie bardziej niż doborowym. Jak nastroje w zespole przed Hatefest 2011?

Necrosodom: Zawsze jesteśmy pełni optymizmu wobec naszych działań. Spodziewamy się, że ta trasa otworzy nam drogę na nieco szersze wody. Poza tym fakt, iż gramy wspólnie z MARDUK, zdecydowaliśmy się jeździć tym samym autokarem, co dodatkowo cieszy. Odpowiednia atmosfera na trasie to połowa sukcesu.

W związku z tą trasą przygotowaliście jakiś specjalny set, który będzie różnił się znacząco od tego, co prezentowaliście na ostatnich koncertach w Polsce? Jako support raczej będziecie dość mocno ograniczeni czasowo…

Necrosodom: Set będzie zbliżony do tego, jaki zaprezentowaliśmy we wrześniu na trasie z BULLDOZER. Połowa koncertu to numery z „Blasphemers’ Maledictions”. Mamy na to 40 minut, więc nikogo chyba nie zdążymy zanudzić. Najważniejsze, że nie gramy jako otwieracz.

Jakie oczekiwania, jako zespół, macie w stosunku do Waszego udziału w Hatefest? Czy na te koncerty pojedzie pełen skład AZARATH, z maestro Inferno za zestawem perkusyjnym?

Necrosodom: Tak jak wspomniałem wcześniej, ta trasa ma zwiększyć siłę naszego przebicia na zachodzie i moim zdaniem tylko granie z pierwszoligowymi zespołami może taki skutek przynieść. Nasze ambicje sięgają wysoko i nie ma na co czekać, bo jeśli nie teraz, to kiedy mamy realizować plany? Na trasę jedziemy w pełnym składzie, takim jak na płycie.

azarath_blasphemers„Blasphemers Meledictions” to nowa jakość w twórczości AZARATH; album, który zdecydowanie odświeżył dźwiękową formułę, jakiej zespół hołdował na poprzednich wydawnictwach. Czy takie było założenie? Nowy skład – nowa muzyka – nowy AZARATH? Czy też może Wasze podejście do muzyki i tego, jak ma brzmieć AZARATH, wcale się nie zmieniło?

Dokładnie o to chodziło, żeby nie pożerać własnego ogona i nie klepać bez końca przewidywalnych schematów. Jako muzycy nie czujemy żadnej presji spowodowanej ewentualnymi oczekiwaniami ze strony fanów. Tworzymy, jak chcemy, o ile panuje pod tym kątem zgodność w zespole. Jak widać, nie jest tak źle zrobić czasem coś na wyrost. Prawdziwa Sztuka Śmierci powinna zaskakiwać, a nie osiągnęlibyśmy tego nagrywając powtórkę z rozrywki. Kierunek obrany na ostatniej płycie nie oznacza całkowitego zerwania z przeszłością. Przyjdzie jeszcze czas na powrót do korzeni, ale na razie widzimy, że poszukiwanie nowych form wychodzi nam na dobre, dopóki jest to ekstremalny metal, który nie odbiega całkowicie od naszej stylistyki. 

 

Osobiście, słuchając nowego dzieła AZARATH odnoszę wrażenie, że tym razem więcej jest elementów i atmosfery black metalu. Trochę tak, jakby AZARATH sięgnął do korzeni i wydobył ze starych czasów esencję brutalnego, diabolicznego metalu, ukazując ją w nowoczesnej morderczej formie… Czy komponując materiał zakładacie to, jaki ma być efekt finalny?

 

 Bart: Często jest tak, że zakładamy sobie coś z Inferno, a jak już zaczynamy komponować, to wychodzi zupełnie coś innego. W momencie, kiedy mamy już zarysy numerów, jesteśmy wtedy w stanie bardziej określić finalny efekt. Komponując „Blasphemers’ Maledictions”, myślę że już w okolicach połowy materiału, wiedzieliśmy, jak ta płyta ma zabrzmieć i czego możemy się spodziewać od strony instrumentalnej. Zagadką były dla nas jednak wokalne aranże, nad którymi Necrosodom pracował samodzielnie. Przy wcześniejszych albumach sami aranżowaliśmy wokale i wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Tym razem było inaczej. Mieliśmy jednak pełne zaufanie do Necrosodoma w tej kwestii. W studiu, kiedy tylko zaczął nagrywać pierwsze linie wokalne, już wiedzieliśmy, że jest i będzie zajebiście!


azarath_bart.liveKomponowanie to dla Was przemyślany, ściśle zaplanowany proces czy też bardziej wolność i absolutna swoboda twórcza?

Bart: Absolutna swoboda twórcza! Nie ograniczamy się w żaden sposób w trakcie komponowania utworów. Jesteśmy jednak z Infernem bardzo krytyczni wobec swoich riffów i w każdym przypadku tzw. „kręcenia wąsem” przez któregoś z nas, od razu wyrzucamy te riffy czy całe fragmenty. Niejednokrotnie jednak patrzyliśmy na siebie wzajemnie lekko zdumionym wzrokiem, akceptując z miejsca rzeczy, których wcześniej nigdy nie graliśmy.  

 

Kiedy zespół opuścił Bruno oraz Trufel, część „fanów” spekulowała, że to niewątpliwie początek końca AZARATH. Tymczasem wróciliście z nowym składem i płytą w moim odczuciu przełomową dla zespołu, ale też bardzo ważną dla całej sceny death metalowej. Jak rolę w zmianie kierunku rozwoju grupy odegrały nowe persony, które zasiliły Wasze piekielne komando?

Necrosodom: Zdania są podzielone. Część dotychczasowych fanów nie całkiem przetrawiła nową płytę i z pewnością dla tej grupy ludzi AZARATH już się skończył. Ale ja bym nie lamentował, bo w to miejsce pojawiło się grono nowych odbiorców, co pozwala zachować równowagę. Nie bez znaczenia jest fakt, że „Blasphemers’ Maledictions”, jako pierwsza płyta AZARATH, została tak dobrze przyjęta na zachodzie, a to pozwala nam na granie takich tras jak Hatefest, więc jak widać wszystko zmierza ku lepszemu. Osobiście zawsze szanowałem zespoły, które pomimo zmian formuły potrafiły swoją twórczością nadal zainteresować, albo też wytyczyć nowe kierunki rozwoju. Zmiany personalne nie miały większego znaczenia od strony muzycznej, ponieważ Inferno i Bart byli za nią odpowiedzialni. Jedynie moje wokale i solówki mogą być elementami, które według tych zmian są słyszalne w efekcie końcowym.

Czy fakt nagrania czterech albumów zbliżonych do siebie stylistycznie oznaczał artystyczną stagnację w AZARATH? Potrzeba zmian była w Was tak duża, że zmieniliście prawie wszystko, włączając w to nawet oprawę graficzną?

Bart: Cały czas działamy w wybranej przez nas stylistyce. Kiedy poczujemy niemoc artystyczną, to pewnie rozwiążemy zespół, nigdy nic nie robimy na siłę. Potrzeba zmian personalnych wynikała z tego, iż chcieliśmy składu w 100%-tach zaangażowanego w zespół. Nie miało to nic wspólnego z artystyczną stagnacją, gdyż duet odpowiedzialny za kompozycje został ten sam. Idąc dalej za ciosem, po zmianie składu i wytwórni, stwierdziliśmy, że zrobimy całkowicie coś nowego w kwestii oprawy graficznej. Poczuliśmy się, jakbyśmy startowali ze wszystkim od nowa.

Oprawa graficzna ściśle wiąże się z formą wydania albumu. Kto jest pomysłodawcą wydania CD jako eleganckiego digi-booka? Czy dla Was – twórców „Blasphemers’ Meledictions” to, jak płyta wygląda, ma duże znaczenie?

Necrosodom: Burza mózgów między zespołem i Witching Hour dała taki efekt. Po prostu dzieliliśmy się naszymi wyobrażeniami. Wygląd albumu jest całkowicie przemyślany i nie ma tu miejsca na przypadkowość. Uważam, że proces powstawania płyty musi przebiegać perfekcyjnie i przemyślanie na każdym etapie, od powstawania muzyki i tekstów, poprzez nagranie i stworzenie odpowiedniej oprawy graficznej, skończywszy na jakości wykonania tego, co trzymasz później w rękach.

Jesteście zadowoleni z tego, jak o Wasze interesy dba Witching Hour Prod.? Firma Barta wyrasta chyba na jedną z większych stricte metalowych wytwórni w naszej części Europy… Czy album „Blasphemers’ Meledictions” ukazał się również w USA, jeśli tak, to za czyim pośrednictwem i jakim zainteresowaniem cieszy się płyta za Oceanem?

Necrosodom: Jasne, że tak. Ta wytwórnia udowadnia, że działając z nimi możemy robić wszystko „na gębę”, a i tak wszystko się zgadza. Inaczej niż w przypadku złodziejskiej Agonia Records. Do tej pory nie udzielaliśmy licencji na USA, jednak dzięki odpowiedniej dystrybucji pewna ilość egzemplarzy na pewno tam trafiła. Oczywiście nie będziemy płakać, jeśli ktoś zaproponuje nam wydanie za Oceanem.

Jest szansa na to, by AZARATH doczekał się kiedyś w pełni profesjonalnego nagranego z dużym rozmachem klipu video?

Necrosodom: Jesteśmy zdania, że w przypadku AZARATH klipy niewiele mogą zmienić. Wolimy ewentualne środki finansowe przeznaczać na bardziej konkretne cele, jak wykonanie merchandise’u, elementów oprawy scenicznej, itp.
 

azarath_band


Tezę, że AZARATH sięga do korzeni, może potwierdzać fakt, że na materiale poprzedzającym „Blasphemers’ Meledictions” znalazł się cover „Rebel Souls” z repertuaru DAMNATION. Dlaczego akurat ten kawałek wzięliście na warsztat? Czyżby wersji pierwotnej czegoś brakowało?

Necrosodom: DAMNATION to najlepszy zespół death metalowy lat 90-tych. Zaproponowałem kiedyś, że można by pograć ten numer na żywo, ale nie było okazji go przygotować. W końcu doszliśmy do wniosku, że zamiast na koncertach, nagramy go w studio na najbliższej sesji.

Wiem, że promocja „Blasphemers’ Meledictions” dopiero w pełni się rozkręca, ale nie mogę nie zadać pytania o kolejny materiał AZARATH. Powstają już jakieś pomysły z myślą o kolejnej płycie?

Necrosodom: Za wcześnie jeszcze na pisanie nowych utworów. Chcemy zagrać jeszcze trochę koncertów, zanim zabierzemy się za komponowanie. Poza tym jak wiadomo, część z nas ma na głowie także inne zespoły, które czekają sesje nagraniowe i większe lub mniejsze trasy.

Na zakończenie życzę Wam ze wszech miar owocnej trasy i tradycyjnie ostatnie zdanie zostawiam Wam…

Necrosodom, Bart: Dzięki za wywiad. Hail Satan!

[Wiesław Czajkowski]

Azarath, www.azarath.tcz.pl