BEHEMOTH, HATESPHERE, ROOTWATER – 9.09.2007, Kraków

Polish Apostasy Tour:
BEHEMOTH, HATESPHERE, ROOTWATER
Image
9.09.2007, Kraków, „Loch Ness”

Tylko na dziewięć koncertów zawitał BEHEMOTH do ojczyzny w ramach trasy promującej najnowsze ich dzieło… W locie pomiędzy resztą Europy (World Apostasy Tour 2007, włącznie z Ozzfest na przełomie maja-sierpnia) a następnymi koncertami z KATAKLYSM, ABORTED etc. i wreszcie kolejnym, amerykańskim tournee. Ale dobre i to! Zresztą może m.in. dlatego na wszystkich, jak dotąd, gigach frekwencja byłą bardzo dobra. W każdym mieście znalazło się kilkaset wygłodniałych fanów. I nie inaczej było w Krakowie… Na zewnątrz chłodni i mokro, a w klubie „Loch Ness” dosłownie upał!

Spóźnialscy przegapili występ ROOTWATER. No trudno. Może jeszcze kiedyś będzie okazja zobaczyć w akcji byłych muzyków GEISHA GONER, SPARAGMOS, NEOLITHIC. Choć… Może to i mała strata, bo niewątpliwie muzyka tego zespołu z death/black metalem nie ma za wiele wspólnego i nie za bardzo pasowała do zestawu. W ogóle dziwi udział tej grupy w trasie pod dowództwem BEHEMOTH…

Image Jako druga zainstalowała się grupa HATESPHERE. Zaatakowała brutalnym thrash`em, w tym bardziej nowoczesnym wydaniu. Energiczne wykonanie i dobry wokal to atuty Duńczyków. Bez wątpienia najlepiej sprawdzały się te najbardziej krwiste, iście metalowe utwory w wykonaniu HATESPHERE. Generalnie słabiej wypadały te rytmiką wpadające w hard core, ale publiczności nie robiło to już różnicy. Ludzie byli już rozbawieni, więc tym chętniej reagowali dość entuzjastycznie. A niezły młyn napędzał jeszcze (pięknie wytatuowany:-)) wokalista Jacob. Bisów co prawda nie było, ale swój występ w Krakowie HATESPHERE na pewno mogą zaliczyć do udanych. Niewątpliwie mini-traska z BEHEMOTH znacznie przyczyni się do zwiększenia popularności tego bandu w kraju nad Wisłą.

Chwila przerwy dla technicznych i akustyków, na przygotowanie sceny i dźwięku. Po czym BEHEMOTH – po uprzednim intrze – wtargnął na scenę z impetem! No! Trzeba przyznać, że od pierwszych sekund koncert był szalony i maksymalnie agresywny. I zarazem perfekcyjny! Bez wahania, bez pomyłek. Wprawdzie dwa pierwsze utwory to była jedna wielka kakofonia (wokal był zagłuszany), ale później brzmienie się poprawiło i wszystko już było dobrze słychać: gardło Nergala, wszystkie solówki. Brawa dla Malty i debiutującego w „Loch Ness” Martina :-).

Image

Jeśli chodzi o muzyczny zakres występu BEHEMOTH, to zespół zrobił przemarsz bojowy przez całą swoją historię. No, co prawda po macoszemu potraktował płytę „Pandemonic Incantations”, ale z innych co nieco się pojawiło. M.in. „From The Pagan Vastlands”, „Lasy Pomorza”, „Decade Of Oepion”, „Demigod”, „Antichristian Phenomenon”, no i oczywiście przekrój z promowanego albumu „The Apostaty”.
Image Pomiędzy utworami Nergal coś tam zagadywał, opowiadał i krzyczał. Podkręcał i ubarwiał show na maksa. Choć nie on jeden. Bo popisy Interna (plucie ogniem i solo na perkusji) to też były bardzo widowiskowe fragmenty. Zresztą ogólnie cały koncert był mistrzowsko dopracowany pod względem scenografii, image`u muzyków i oprawy świetlnej… Muzycy w makijażach, odziani w (quasi)zbroje. Zachowywali się niezwykle widowiskowo! Zapewne długo ćwiczyli to moshowanie w tym samym momencie :-). Nieźli w nich aktorzy! Po obu stronach sceny stały „rzeźby” z orłami bizantyjskimi. Niezwykłego klimatu nadawały również światła i dymy, pobudzające zmysły i znacząco urozmaicające wizualne wrażenia. Najlepiej to widać na pamiątkowych zdjęciach. Raz scena tonie w błękicie, innym razem płonie czerwienią… A całe przedstawienie zwieńczyły bisy. Podczas „Chant For Eschaton 2000” Nergal wyskoczył w masce, wszyscy zalali się krwią… A kompozycja „I Got Erection” z repertuaru grupy TURBONEGRO to był taki najbardziej luzacki, zabawowy fragment, podczas którego każdy mógł sobie głośno pośpiewać, co też uczyniło kilkoro znajomków, którzy dopadli mikrofony…

Image Koncert BEHEMOTH był całkowicie udany. Doskonały i bardzo emocjonalny pod względem muzycznym i wizualnym. Został wspaniale przyjęty przez tłumnie zgromadzoną publiczność.

A zespoły poprzedzające, to były tylko takie przedskoki do najważniejszej bitwy!

 

[Kasia]