BEYOND THE DREAM In The Heart Of Nothing `11

BEYOND THE DREAM to powstały w Finlandii zespół obracający się w gatunkach takich jak gothic, czy black metal. Kapela powstała w 2001 roku, jako ANCEPSDEA, następnie dwa lata później zmieniono nazwę na SHEROCE, by w 2005 przemianować grupę na BEYOND THE DREAM. Pod powyższym szyldem zespół zdążył zarejestrować 3 albumy długogrające: „The Sin Against the Sinners”, „While the World Sleeps” oraz „In the Heart of Nothing”. Ostatni album wydany nakładem własnym w roku 2012 jest tematem tej recenzji. „In the Heart of Nothing” to pięćdziesięcio minutowa podróż przez ciemne gotyckie korytarze. Płyta posiada specyficzny klimat. Miejscami enigmatyczny i tajemniczy (np. początek kawałka „For the Reignited Sun”), a momentami ostry i agresywny (jak np. w „Thirteenth Dawn”). Muzycy dbają ponadto o dużą melodyjność swoich utworów. Za aspekt ten odpowiadają przede wszystkim klawisze, które co chwila wprowadzają przyjemną dla ucha melodię. W niektórych motywach przewijają się ponadto iście rockowe zagrywki (zarówno pod względem gitarowym, jak i klawiszowym). Osobą odpowiedzialna za partie wokalne jest Harri Kauppinen. Muzyk korzysta z różnych stylów wokalnych – momentami zakrzyknie bądź zaszepcze, czasami użyje screamu, czy lekkiego growlu, jednak przede wszystkim używa „przybrudzonego rockowego” śpiewu. Ta różnorodność wokalna zdecydowanie działa na korzyść płyty. Gitarowo, mamy do czynienia z niezbyt wyrafinowaną formą tła tworzonego wespół z klawiszami na potrzeby wokalu. Wszelkie riffy, jakkolwiek poprawnie odegrane, nie są zbyt skomplikowane. Jednak płyta ta jest przykładem, który wskazuje, iż nie zawsze warto podążać mocno techniczną scieżką metalowego rzemiosła.W stylistyce prezentowanej przez BEYOND THE DREAM na „In the Heart of Nothing” przedstawiona forma linii gitarowych idealnie współgra z resztą instrumentarium. Brak moim zdaniem jest jedynie gitarowych partii solowych – choć klawiszowych również nie ma :-( – które dodałyby przestrzeni i z pewnością urozmaiciłyby całość. Klawisze dodają przede wszystkim (o czym zdążyłem już wspomnieć) melodyjności. Poza tym ubarwiają partie gitarowe i tworzą specyficzną harmonię. Omawiając poszczególne instrumenty, warto wspomnieć również o partii basu, który ładnie sobie plumka, podbija doły i generalnie spełnia wszelkie oczekiwania. Perkusyjnie jest całkiem przyjemnie – i podwójna stopka się odezwie, i momentami jakiś gęsty rytm zostaje wybity (thrashowy!), a czasami wręcz przeciwnie, mamy do czynienia ze spokojną linią rytmiczną, która świetnie współgra z klimatyczną melodią. Płyta jest różnorodna i trzyma całkiem niezły poziom, jednak brakuje w moim odczuciu tzw. „killera” – utworu, na który oczekiwałoby się za każdym razem podczas słuchania albumu. Cóż, „In the Heart of Nothing” to nie najgorszy materiał, lecz z pewnością nie dla każdego. Polecam przede wszystkim entuzjastom gatunku. [Adam Dzwonnik]

Beyond The Dream, contact@beyondthedream.info; www.beyondthedream.info, www.myspace.com/beyondthedream