„Bez kija w dupie, ale trochę z”, czyli wywiad z MINETAUR przed Metalmanią 2018!

Drodzy czytelnicy, pewnego mroźnego wieczoru zebraliśmy się w zacnym gronie na zapleczu sali prób zespołu MINETAUR by omówić kwestie wagi państwowej, a przynajmniej powiatowej.

Przedstawiamy wywiad o muzyce, nadchodzącej edycji Metalmanii, inspiracjach, ale także charytatywnych inicjatywach z warszawską kapelą MINETAUR. Życzymy miłej i edukacyjnej lektury!
.

.

W wywiadzie uczestniczyli:
Pete – gitara;
Nauman – wokal;
Lipa – bass.

Witajcie! Zacznijmy od najpoważniejszego pytania – dlaczego nazywacie swój gatunek „wakacje death metal” lub „żwirowy rock’n’roll? Kto jest pomysłodawcą?

[Pete] Wydaje mi się, że mogę odpowiedzieć za wszystkich – stronimy od gatunków. Gatunki wymyślili ludzie, a dźwięki to po prostu dźwięki i ciężko nam skategoryzować coś, co gramy.

[Nauman] Obecnie jest zresztą jakiś trend na określanie gatunków.

[Pete] Właśnie, aktualnie wszyscy grają stoner black metal. „Fajnie” jest określić gatunek, a nie tak naprawdę w nim siedzieć. Wydaje mi się, że na instrumenty przerzucamy emocje i to, jacy jesteśmy, bardziej niż konkretny nurt muzyczny, który chcielibyśmy tu wcielić. Myślimy czy powinno bujać, czy powinno być strasznie, wesoło, niemiło, niepokojąco czy optymistycznie, depresyjnie.

[Nauman] Wakacje death metal krąży właśnie wokół tego złotego środka. Bez kija w dupie, ale trochę z.

[Pete] Czubek kija w dupie.

A co powiecie na temat nazw gatunków innych kapel umieszczanych na waszych plakatach? Jest równie zabawnie co u was.

[Nauman] To raczej nasze pomysły. My byliśmy gospodarzem imprezy. Knurfest był dosyć poważną muzycznie imprezą i chcieliśmy odciążyć trochę ten klimat i zluzować atmosferę.

[Pete] Na każdej imprezie i na każdym plakacie świata był już thrash, post-thrash, grunge i tego typu terminy, które były wypisane jak skład szpachli gipsowej, a my staramy się ugryźć to po swojemu. Trochę mamy w dupie to, co ludzie sobie o nas pomyślą, bo słysząc jakiś zespół, który zapraszamy na koncert to odbieramy go w osobisty sposób i jeśli znajdziemy w czyjejś muzyce traktor – i jak śmierdzi ropą i rdzą – to czemu o tym nie powiedzieć? I przy okazji mamy nadzieję, że ludzie nie odbiorą tego jako kabaret tylko jako inne podejście do tematu.

Dlatego właśnie określacie swoją muzykę także jako „wesoły, smutny wpierdol”?

[Pete] Dokładnie, jednocześnie czujesz się jak na siłowni, ale dostajesz trochę wpierdolu.

Pytanie z innej beczki, gracie na Metalmanii. Opowiedzcie jak dostaliście się na jeden z najbardziej renomowanych polskich festiwali?

[Pete] No… oczywiście zapłaciliśmy i pod stołem. Do dzisiaj boli mnie szczęka. To oficjalna wersja.

[Nauman] Ja się dowiedziałem z Internetu, generalnie.

[Pete] Wydaje mi się, że odpowiedz może wszystkich zaskoczyć, ponieważ… chyba dobrze zagraliśmy kilka koncertów.

[Nauman] Poza tym często bywamy na południu. Sporo koncertowaliśmy w Katowicach i Chorzowie.

[Pete] Jeździmy gdzie się da, ile się da i staramy się grać ile wlezie, żeby robić to dobrze. Komuś udało się ściemnić, że to jest dobre.

Jakie to uczucie? Dowiedzieć się, że wystąpicie u boku takich legend jak EMPEROR czy NAPALM DEATH?

[Nauman] To wielka odpowiedzialność i zajebiste uczucie.

[Pete] Tym razem trzeba zagrać dobrze. Fajnie, żeby ludzie przyszli i pizza nie była zimna. Rozgrzejemy przestrzeń pod schodami.

Może zachęcicie fanów do przybycia? Schody to najlepsza miejscówka do napierdalania.

[Pete] Zachęcimy, żeby ludzie skakali albo rozjebiemy w ogóle te schody. Totalnie polecamy, aby wszyscy byli od samego początku, ponieważ już o godzinie 11:00 gra KETHA, która jest fenomenalna.
To zresztą dowód na to, że kolejność niekoniecznie musi być poukładana tak, że pierwsze kapele można olać.

.

Co zamierzacie zagrać?

[Nauman] Zagramy na pewno coś z pierwszych czterech płyt.

[Pete] Zagramy coś starszego, coś z „Gravel Pit” i coś nowszego. Mamy sporo świeżego materiału, bankowo w secie znajdzie się utwór pt. „Spitfire”, który jest nowym kawałkiem. Bo samoloty są spoko.

Właśnie, może zdradzicie coś więcej o nowym materiale?

[Pete] Zdecydowanie są plany, jest materiał, są koncepcje, ale najpierw musimy mieć komplet muzyki i komplet pieniędzy…

[Nauman] Generalnie mamy nowy materiał, ile z tego pokażemy to się jeszcze okaże, ale na pewno coś będzie.

Jakieś jeszcze sztuki przed wami w tym roku? Festiwale?

[Pete] W tym roku przed nami jeszcze kilka koncertów, w tym między innymi wielki powrót na północ kraju, ale o tym wydarzeniu więcej już niedługo!

Opiszecie zatem wrażenia z trasy promującej to wydawnictwo – „Gravel Spring Tour”? Zagraliście razem chyba 20 koncertów.

[Lipa] Wrażenia na pewno bardzo dobre, przyjechałem naładowany energią.

[Pete] Też mi się wydaje, że było super. Każdy koncert był udany, nie było ani jednej wtopy, wszędzie byli ludzie, a zakończyliśmy to wszystko festiwalem w górach, pośrodku lasu, nieopodal rzeki. Byliśmy tam jako gwiazda wieczoru, a nie ufamy koncertom na których gramy jako ostatni. Graliśmy blasty, te nasze rzewne refreniki, patrząc się na gwiazdy. Poza tym smażyła się kiełba, lało się piwsko, była grochówa i to była naprawdę magia. Przywieźliśmy tonę wrażeń i wydaje mi się, że po raz pierwszy poczuliśmy się zespołem.

Z którymi polskimi scenami się trzymacie? Lubicie grać w konkretnych rejonach Polski?

[Pete] Trzymamy się ze wszystkimi dobrymi ludźmi w tym kraju. Ale często bywamy na Warmii i Mazurach, w Olsztynie, lubimy wracać do Krakowa czy Wrocławia. Śląsk jest na przykład absolutnym hitem, uwielbiamy tam grać ostatnimi laty, mamy tam mnóstwo znajomości. Ponadto, Strzelce Krajeńskie, które były rewelacyjne. Lubimy się też z Trójmiejskimi muzykami, mamy również znajomych w Niemczech. Ale jak to w życiu – wszystko opiera się na relacjach.

Jak zapatrujecie się na gościnny udział innych muzyków? Planujecie jakieś? Kooperacja z Wielebną z OBSCURE SPHINX została oceniona bardzo pozytywnie przez fanów.

[Pete] Muzyka pokaże. To samo przychodzi, jeśli będzie taka potrzeba. Jesteśmy cały czas na to otwarci, jak najbardziej, ale nie wiemy z której strony i w jaki sposób nas to uderzy.

Kto jest autorem waszych plakatów? Zawsze jestem pod wielkim wrażeniem profesjonalizmu, z jakim są wykonane.

[Pete] Wiesz, generalnie zawsze staramy się, żeby nasze plakaty nie wyglądały jak wykonane przez 10-latka w Paincie, bo raczej warto pomyśleć nad jakąś koncepcją, wyłożyć trochę kasy na rzetelną osobę która to sklei. Ostatnie plakaty wykonał dla nas Daniel Lechmański z Sinfinity Clothing / Exlibris / Whorrecane.

Drugą stroną waszej twórczości jest merch, który także jest wykonany z najwyższą starannością. Na własne oczy widziałem jak ludzie świetnie się bawią w waszych trucker hat’ach, które zgodnie z hasłem reklamowym „z każdego Janusza zrobią amerykańskiego Dave’a”. Kto jest pomysłodawcą i autorem?

[Pete] Autorem większości grafik jest Maciek Kamuda. A sam pomysł na czapeczki wziął się z tego, że od zawsze siedzimy w tematyce plugawych bezdroży Stanów Zjednoczonych Ameryki, więc przyszło to jakby naturalnie. Trucker’ki są stylowe, pomysłowe i przydatne. Level merchu ogólnie cały czas u nas rośnie, staramy się wymieniać nowinkami z innymi zespołami i szukać cały czas lepszej jakości materiałów oraz nowych pomysłów.

[Nauman] Merch jak i na przykład zdjęcia są super ważne…

[Pete] …tak, pierw merch czy zdjęcia, potem muzyka.

To teraz wróćmy do muzyki. Zacznijmy od najtrudniejszego pytania. Na pewno lubicie koncertować, mieć kontakt z innymi zespołami, fanami, ale jak wygląda sprawa waszego odbioru koncertów na żywo? No i odbioru was, waszej muzyki przez publiczność.

[Lipa] Cały czas zmieniamy koncepcje naszego grania, nie ma tak że każda osoba zawsze usłyszy to samo, dlatego staramy się zmieniać, nie trzymamy się jednej konwencji. Każdy ma swój wkład w to co oddajemy publice, choć oczywiście musi być osoba która tym zarządza.

[Pete] Wszystko się rozbija o to, że my po prostu lubimy ludzi. A żeby mieć z nimi kontakt trzeba ich jednak gdzieś spotkać, a najlepiej w fajnej atmosferze. A co może wytworzyć lepszą atmosferę niż grupa osób, którą łączą podobne zainteresowania, wrażliwość estetyczna, którzy lubią się dzielić emocjami, humorem, dźwiękami? Właściwie wydaje mi się, że ta muzyka jest tworzona nawet bardziej do przekazywania na żywo. Koncerty rozwijają nas, to jest sposób na udoskonalenie muzyki. Mamy zresztą swoją wizję, którą lubimy się dzielić.

Zdarzyło się wam zaniechać jakiegoś pomysłu ze względu na zły odbiór ze strony fanów? Przy tworzeniu muzyki kierujecie się tym co podoba się ludziom na koncertach?

[Lipa] Nie zastanawiamy się nad tym generalnie, kierujemy się raczej własnym samopoczuciem, bo każdy inaczej odbiera publiczność. Tak samo na widowni nasze kawałki odbiera się indywidualnie, a przecież nie zawsze widać reakcje, nie zawsze ludzie szaleją. Po prostu gramy to co czujemy.

[Pete] Po każdym koncercie jest jakaś energia wymieniona, ale bywało tak, że napisaliśmy jakiś numer, który grało się nam opornie, a ludzie też nie byli za bardzo poruszeni. Po dwóch czy trzech próbach po prostu odpuszczaliśmy. Była oczywiście praca włożona w kawałek, ale jeśli on nie działał, to trudno… jedziemy dalej.

Ciekawi mnie, przy waszym pozytywnym, energetycznym podejściu do muzyki, czemu tytuł waszej EPki „We Take It Seriously” wyłamuje się nieco z konwencji?

[Lipa] To pytanie zdecydowanie do Piotrka.

[Pete] Od KYLESY, oni mają taki kawałek. Pamiętam, że wracałem kiedyś nocą z działki od kolegi, słuchałem właśnie ich numeru, a z tyłu miałem drugiego, ledwo ciepłego ziomka i mknąwszy swoim fiatem uno fire przez mazowieckie drogi wpadło mi to do głowy. A biorąc pod uwagę, że nazwę mamy taką jaką mamy, to wydało mi się to dość nieoczywiste.

Skąd czerpiecie inspiracje? Myślę, że w waszej twórczości można usłyszeć wpływ tak kultowych zespołów jak np. PANTERA, MESHUGGAH. Czy każda osoba wnosi własne inspiracje, czy może szukacie ich wspólnie?

[Pete] Wiadomo, że najczęściej to gitara przynosi główną melodie i klimat, z tego zradza się pomysł na kawałek. Ale my ogólnie lubimy historie i chcemy, żeby nasze kawałki także przedstawiały jakąś historię, nawet pomimo tego że jest to metal. Czasem nie zdajemy sobie sprawy, że coś może brzmieć jak MESHUGGAH czy PANTERA, czy cokolwiek innego. To przychodzi naturalnie. Na przykład dopiero ostatnio słyszałem w całości płytę „Magma” GOJIRY i stwierdziłem „kurwa, ile tam jest naszych riffów”, nawet nie zdawałem sobie sprawy. Przy tworzeniu liczy się energia, a później okazuje się, że ktoś mógł myśleć podobnie.

Czyli cały czas się rozwijacie?

[Pete] Wiesz, to wypływa u nas „samo z siebie”. Tak jak wspomniałem wcześniej, nie ma u nas żadnej napinki. Mamy koncepcje i emocje, które nami kierują i chyba widać, że zespół cały czas się zmienia. Oprawa graficzna się zmienia, muzyka się zmienia, ale jest to nadal zdecydowanie płynne.

Opowiedzcie o reakcji ludzi na wasz pierwszy długograj pt. „Gravel Pit”. Niektórzy twierdzą, że jest za krótki, co można odebrać jako pochlebstwo.

[Lipa] Może i płyta jest krótka, ale za to treściwa.

[Pete] Zgadza się, miało być treściwe i na tamten moment zawarliśmy wszystkie emocje.

[Lipa] Zamknęliśmy po prostu tamten okres. Taka klamra.

[Pete] Tak, koncepcję którą wtedy mieliśmy zamknęliśmy w tych 7 kawałkach i uznaliśmy, że jest to kompletne. Myślę, że moment wieńczący płytę, czyli taki delikatny akordzik, który sobie leci jest pewnym podsumowaniem. Napisałem go będąc w górach, pamiętam że Piotrek zaimprowizował bass, bo nie miał tam partii, więc mówię mu „dobra, graj” i poszło za pierwszym take’iem. Wydaje mi się, że to jest właśnie taka końcowa refleksja, trochę inna niż cała płyta. Ale zobaczymy co będzie dalej. Generalnie lepiej grać za krótko niż za długo.

Wiadomo, że każdy artysta szuka jakiś inspiracji, czy to tekstowych czy muzycznych. U was w kawałku „One Million Forms Deforming” pojawia się szeptany fragment z Crowley’a. Skąd ten pomysł?

[Pete] Tak, Piotrek [czyli Haldor z THAW – przyp. red) tam mówi po satanistycznemu, łączy się z void’em i deklamuje czyste zło. Ja się nawet boję myśleć, co on tam powiedział. Pomysł zrodził się w momencie gdy siedzieliśmy na sali prób we trójkę – ja, Lipa i Nauman, musieliśmy podopinać kwestię wokali na płycie. Zastanawialiśmy co zrobić z tym fragmentem piosenki i wtedy Bartek przyniósł Crowley’a. To był jego pomysł, żeby poprosić Haldora, jako taki ukłon w kierunku zespołu THAW, który bardzo szanujemy. Dostał wolną rękę (Haldor – przyp. red) i zrobił coś takiego, wyszło myślę zajebiście bo to cząstka tego człowieka.

Koniec pytań o muzykę! To zawsze wszystkich nudzi, opowiedzcie lepiej o waszym wsparciu udzielanym podczas Knurfestu fundacji Bezdomniaki.

[Lipa] Wcześniej to była chyba inna fundacja, dopiero w zeszłym roku zaczęliśmy ich wspierać.

[Pete] Tak, latem 2016 się z nimi zaprzyjaźniliśmy, kiedy adoptowałem od nich jednego z moich owczarków niemieckich.

[Lipa] Ale ogólnie to wspieramy takie fundacje dużo dłużej.

[Pete] Chyba całe nasze życie. Wkurwia nas podejście do tej kwestii. Mówi się, że świata się nie zmieni, ale można chociaż próbować. Jak tylko jest jakaś możliwość udzielenia wsparcia dla naszych futrzanych braci, to robimy to. Dużo ludzi przywłaszcza sobie naszą planetę, co jest według mnie błędem, bo jesteśmy tutaj tylko gośćmi. Powinniśmy szanować wszystkich mieszkańców.

Czas na podsumowanie. Klasyczne pytanie o pozdrowienia dla czytelników.

[Pete] Pozdrawiam naszego perkusistę, które przerzuca dziś węgiel, dlatego nie ma go z nami. Życzymy wszystkim, żeby było ołrajt!

[Lipa] Widzimy się wszyscy na Metalmanii!

Za pasem największe metalowe wydarzenie w Polsce, czyli Metalmania 2018, na której będziecie mogli MINETAUR na Drugiej Scenie już 7 kwietnia.

Profil zespołu na Facebook’u:
https://www.facebook.com/Minetaurband/

Profil zespołu na BandCamp’ie:
https://minetaur.bandcamp.com/

Wszystkie prawa do zdjęć zastrzeżone. Autorami są: Wojtek Dobrogojski (zdjęcia zespołu), Piotr „Lipa” Lipski (sala prób).