BILL HALE: METALLICA w obiektywie

METALLICA.bookBill Hale zajmuje się fotografią od roku 1979. Przez wiele lat współpracował z popularnym amerykańskim magazynem „Metal Rendezvous International”. Robił wówczas zdjęcia „gigantom” muzyki rockowej i heavy metalowej (m.in. IRON MAIDEN, BLACK SABBATH, ACCEPT, MOTORHEAD, AC/DC, DORO, AEROSMITH, DEEP PURPLE, WHITESNAKE, QUEEN). Obserwował również narodziny sceny w Bay Area, w tym największego zespołu thrashowego świata – METALLICA. Był z aparatem na kilku pierwszych koncertach, jakie ta grupa zagrała w swojej karierze i towarzyszył muzykom poza sceną. Fotografie z tego okresu, nierzadko dotąd niepublikowane, zostały zebrane w książce, która ukazała się w USA pod tytułem „METALLICA: The Club Dayz, 1982-1984”.

Bill opowiedział nam o swojej fascynacji muzyką, swoim hobby i pracy jako fotograf, METALLICE oraz innych kapelach, życiu na Hawajach…

 

 

 


Cześć Bill. Na wstępie wywiadu popytam Cię o Twoją osobę, pracę zawodową, ciekawe fakty… Powiedz, jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką i fotografowaniem?


No to zacznijmy od początku:-). Od zawsze lubiłem fotografować, od szczenięcych lat odkrywałem muzykę, czytałem dużo magazynów… Tak więc kiedy byłem starszy, postanowiłem połączyć te trzy pasje. Gdy mi się to udało, byłem naprawdę bardzo szczęśliwy! Śledziłem scenę rockową w latach 80-tych i to uświadomiło mi, co naprawdę kocham i co chcę robić przez całe życie. Słuchać muzyki, promować zespoły, fotografować…

Jak to się stało, że zacząłeś robić zdjęcia na koncertach? Chyba dość szybko trafiłeś do czasopisma „Metal Rendezvous Int.”, gdzie zajmowałeś się tym zawodowo, przez długie lata, mam rację?


Tak, zacząłem „pstrykać” w tym samym czasie. Zawsze chciałem uczestniczyć w największych koncertach, które były warte „uwiecznienia” na kliszy. Traktowałem to jak wyzwanie. A współpraca z „Metal Rendezvous Int.” sprawiła, że hobby stało się moim sposobem zarabiania pieniędzy.

 

W okresie, kiedy zasilałeś ten magazyn, rynek prasy muzycznej w Stanach dopiero raczkował. Co pamiętasz z tamtych czasów? Nie było Internetu, informacje o muzyce czerpało się z radia i właśnie z gazet. „Metal Rendezvous Int.” musiał być chyba bardzo opiniotwórczym, masowo czytanym, szanowanym magazynem, hm?


Tak! To naprawdę ważne pytanie! Przed erą Internetu słowo pisane rządziło:-). Ron Quintana wystartował z „Metal Mania Magazine” kilka miesięcy wcześniej niż my z „Metal Rendezvous Int.”. Brian Slagel miał swoje pismo „The New Heavy Metal Review”, zanim założył wytwórnię Metal Blade, wydał 12 numerów… Ale „Metal Rendezvous Int.” był pismem bardziej poświęconym hard rockowi i heavy metalowi. Jednym słowem powstał po to, aby promować w USA te gatunki. Kochaliśmy taką muzykę i pragnęliśmy pokazać ludziom wszystkie te wspaniałe kapele. Magazyn ukazywał się w „dobrym” okresie. Czas nam sprzyjał i robiliśmy sporo zamieszania. Chcieliśmy być i wiedzieliśmy, że jesteśmy najlepszym pismem muzycznym w Stanach.

 

bill.hale_foto2

 

W późniejszych latach przewinąłeś się jeszcze przez redakcje kilku innych zinów / czasopism jak „Metal Mania” czy „Kerrang!”. Na czym polegała specyfika współpracy z tymi tytułami?


„Metal Rendezvous Int.” był moim głównym zajęciem, ale to prawda, że współpracowałem też z innymi pismami. Ron Quintana zapytał mnie kiedyś na jakimś koncercie, czy nie udostępniłbym mu swoich zdjęć. Oczywiście zrobiłem to bez wahania. Dostarczałem swoje zdjęcia dla innych magazynów, bo po prostu w ten sposób chciałem pomóc w promocji zespołów, które uważałem za wartościowe.

Ciekawi mnie, czy w swojej karierze zajmowałeś się tylko fotografowaniem muzyków na scenie oraz na backstage`u, czy również towarzyszyłeś im w studiu nagrań, w całkiem prywatnych sytuacjach (np. na przyjęciach) lub wykonywałeś pozowane sesje tzw. studyjne, wykorzystywane na front covery płyt bądź typowo dla prasy?

 

Tak, robiłem to wszystko (okładki albumów, zdjęcia promocyjne itp.). Czasem kręciłem też filmy z udziałem kapel i sprawiało mi to dużą frajdę. Jeśli by dobrze pogrzebać i wgłębić się w tę część mojej pracy, można by znaleźć tego typu materiały w archiwum „Metal Rendezvous Int.”.

Fotografowałeś wiele znanych zespołów rockowych i metalowych. Praca z którymi z nich była dla Ciebie największym zaszczytem, wyzwaniem, radością?

 

Przebywanie na scenie z WHITESNAKE podczas wielkiego show na otwartym stadionie, podczas koncertu dla 75 tys. dla wrzeszczących fanów – to było ogromne przeżycie. Ekscytująca była też sesja fotograficzna z DORO, w Los Angeles na szczycie budynku, w którym mieściło się jej studio nagraniowe. I DORO… Fantastyczna kobieta! Z BLACK SABBATH z Ianem Gillanem mam niesamowite wspomnienia! Zobaczenie na jednej scenie Bona Scotta i Phila Lynotta z THIN LIZZY – kolejne niesamowite wydarzenie. Wspaniale było móc fotografować to wszystko.

A może z kimś pracowało Ci się wyjątkowo trudno i nie wspominasz tego dobrze? W końcu artyści bywają nieprzystępni, kapryśni…

 

„Metal Rendezvous Int.” był ważnym magazynem i prawie każda kapela chciała się w nim znaleźć… Więc z wszystkimi pracowało się bardzo dobrze. To była świetna zabawa zarówno dla nich, jak i dla mnie! [no, to bardzo wymigująca odpowiedź:-) – red.]

Podejrzewam, że przyjaźniłeś się z wieloma muzykami. Z kim miałeś najlepszy kontakt? O kim możesz powiedzieć: kumpel, nie gwiazda rocka? Wiesz, na przykład interesuje mnie, czy w Freddie Mercury prywatnie też był ekscentrykiem, Alice Cooper – szaleńcem, jak w swoim scenicznym show, Ozzy Osbourne – diabłem wcielonym:-), a jakiś tam inny metalowiec – gburem i agresorem?


No cóż, były wokalista EXODUS – Paul Baloff zawsze był stuknięty! Jak coś mu strzeliło do głowy, nie miał sobie równych! Szalony motherfucker!:-) Alice Cooper to fajny, bardzo inteligentny facet. David Prichard z ARMORED SAINT był jednym z moich najlepszych przyjaciół. Dzień, w którym zmarł, był bardzo smutny… Katon z HIRAX jest dla mnie jak brat! Wciąż mam kontakt z Davem Mustainem, głównie przez emaile. Teraz portale MySpace i Facebook umożliwiły mi wznowienie znajomości z rockersami z lat 80-tych. To super sprawa, że mogę pisać z Grahamem z SAXON albo Patem z MAMA`S BOYS!

100_0653Album „METALLICA: The Club Dayz, 1982-1984” ukazał się w roku 2009. Dlaczego akurat wtedy, a nie np. na jakiś jubileusz zespołu lub rocznicę Twojej pracy zawodowej? Co Cię skłoniło, by po tak wielu latach zebrać te rzadkie zdjęcia?

 

Myślę, że książka wyszła w dobrym czasie. Ale nie ja tak to zaplanowałem. Pomysł wydania albumu z fotografiami METALLIKI wyszedł od wydawcy – ECW Press. Zaczęliśmy go przygotowywać w 2008 i tak zeszło do kwietnia 2009, kiedy to książka trafiła do sprzedaży. Nie wiem, jak METALLICA zamierza uczcić na przykład 30-lecie istnienia. Być może kolejna płyta będzie tak dobra, aby przypieczętować ich karierę? Bogowie Metalu tylko się uśmiechają:-).

 

100_0651Ale za to – i jest to spora ciekawostka – w Londynie odbędzie się wystawa Twoich prac pochodzących z tego albumu. Dlaczego akurat tam, a nie u Was, w rodzinnym kraju Twoim i METALLIKI?


Po prostu „odpowiedni” ludzie zaproponowali mi to. Jestem dumny, że taka wystawa odbędzie się Europie.

Chyba wzruszenie ściskało Ci gardło, jak wybierałeś te zdjęcia, hm? Np. to z Cliffem Burtonem z 12.08.1986… Powróciły wspomnienia lub nasunęła się myśl, że uczestniczyłeś w naprawdę ważnych wydarzeniach?


Tak, wspominasz o wyjątkowym zdjęciu z Cliffem i Davem Mustainem… Naprawdę jestem jedynym fotografem, któremu udało się sfotografować Cliffa i Dave`a razem, na jednym zdjęciu! Było to w klubie „The Stone”, po tym jak Dave został wyrzucony z zespołu… Cliff i Dave szli sobie koło siebie, a ja „pstrykałem”. Nie powiem Ci, kim jest dziewczyna obok nich, ale chłopaki zapewne ją znali i ona też na pewno rozpozna siebie. Na moich zdjęciach przewijają się różne twarze. Wszystkie te mniej lub bardziej anonimowe osoby były częścią ówczesnego Metalowego Świata…

METALLICA_foto1Jak to się w ogóle stało, że pojawiłeś się z aparatem na tych pierwszych sześciu koncertach METALLIKI? Byłeś tam jako fan czy w charakterze „wysłannika” z gazety?


Zostałem wydelegowany z ramienia „Metal Rendezvous Int.”. Znaliśmy Larsa zanim powstała METALLICA… Kiedyś zadzwonił do nas do biura i opowiadał o swojej nowej kapeli. Usłyszeliśmy także przez telefon dopiero co skomponowany utwór „Hit The Lights”, który zagrali dla nas na jednej z pierwszych prób. Później, kiedy zespół przyjechał do San na koncert Francisco, nie mogło nas tam zabraknąć!

 

Na tych wczesnych zdjęciach METALLIKI widać pryszczatych chłopców, niewiele starszych od swoich fanów. Jacy oni byli wtedy prywatnie? Nieśmiali, zakompleksieni? Czy już wtedy byli świadomi swojej wartości i zdeterminowani na sukces? Jak ich odbierałeś wtedy?

metallica_foto4:-) Lars od początku wiedział, że chce być gwiazdą rocka! [a to skromniś i spryciarz:-) red.] Dążył do tego i udało mu się! Za to James był nieśmiały, Ron też był normalnym chłopakiem. A Mustaine od początku był maniakiem metalu. W istocie to Dave „wszczepił” „metal” do METALLIKI! Mogę powiedzieć o chłopakach jeszcze jedno – od początku byli naprawdę zaangażowani w muzykę i to, co robili! Żyli metalem, żyli dla metalu. Byli tacy sami poza sceną, jak na scenie. Zero pozerstwa, liczył się tylko metal!

 

A czy Ty już wtedy przeczuwałeś, że oto rodzi się jedna z najważniejszych kapel metalowych na świecie?


W muzyce METALLIKI od początku była „metalowa iskra” i czuło się geniusz tej grupy. Wszyscy z Bay Area znali chłopaków i kibicowali im! To było wspaniałe – obserwować przez kilka kolejnych miesięcy, jak METALLICA się rozwija i umacnia swoją pozycję, by wreszcie stać się naprawdę wielkim zespołem.

 

METALLICA_foto2

Czy mógłbyś przytoczyć jakąś anegdotkę związaną z wczesną działalnością METALLIKI, o której nikt jeszcze nie pisał w żadnej biografii? Pewnie byłeś świadkiem wielu ciekawych sytuacji z udziałem kapeli, hm?

Mógłbym coś opowiedzieć, ale chłopaki by mnie zabili za zdradzanie ich tajemnic:-) [więc nie opowiesz, szkoda:-( – red.].

Pewnie zdarzało Ci się w kolejnych latach wielokrotnie spotykać muzyków METALLICA, w bardziej lub mniej oficjalnych sytuacjach. Jak wyglądały te spotkania? Siadaliście, piliście i wspominaliście stare czasy z uśmiechem na ustach?!

 

Często widywałem się z zespołem w latach 80-tych, z Jamesem i Larsem kilka razy w latach 90-tych. Z Kirkiem miałem kontakt najczęściej, mieszka na wyspie Oahu, mamy kilku wspólnych przyjaciół. To zabawne, ostatni raz widziałem METALLIKĘ na koncercie w 1996, grali wtedy z UFO. Było to tuż przed wydaniem płyty „Load”, nim pościnali włosy i przybrali ten „glam rockowy” image.

 

Z pewnością masz swoją ulubiony album METALLIKI – zdradź jej tytuł… Zgaduję, że największym sentymentem darzysz ten iście thrashowy okres w działalności grupy, mam rację? Czy śledziłeś dalsze poczynania kapeli? Jak się zapatrujesz na „metamorfozę”, której uległa muzyka zespołu? Tolerujesz późniejsze zmiany stylistyczne? W końcu wielu starych fanów odwróciło się od grupy…


Moja ulubiona płyta to „Master Of Puppets”. To najlepszy album z tego wczesnego okresu. „Ride The Lightning” to również świetny krążek, ale „Master Of Puppets” rządzi! Później zespół rozwinął się w nowych kierunkach i zrobił wielką karierę! Niektórzy fani mogą nie lubić późniejszych płyt, ale takie jest życie. Wierzę, że METALLICA robi w danym momencie najlepszą muzykę, jaką naprawdę czuje. Więc należy się chłopakom szacunek, że działają przez tyle czasu i cały czas kopią nasze dupska!

W czerwcu 2010 ukazała się autobiografia Dave`a Mustaine`a „A Heavy Metal Memoir”, a w niej najwięcej zdjęć Twojego autorstwa (21). Jak Ci się podoba ta publikacja?

 

To fajna książka o świetnym muzyku. Cieszę się, że mogłem fotografować Mustaine`a od początku jego kariery. Dave był jednym z pierwszych gitarzystów, który grał muzykę heavy, a teraz jest gwiazdą, Bogiem Metalu…

 

Niektóre z tych fotografii z Mustainem znamy już z „The Club Dayz, 1982-1984”, a inne znajdą się jeszcze w książce o MEGADETH „Another Time A Different Place” (z okresu 1982-1986)…


Tak, aktualnie jesteśmy w trakcie negocjacji związanych z wydaniem mojego drugiego albumu, tym razem o MEGADETH.

 

Czy masz w swoich prywatnych zbiorach jeszcze jakieś ciekawe zdjęcia, które cierpliwie czekają na ujawnienie?


Tak, mam jeszcze jakieś „w zanadrzu”. Wykorzystam je w następnej książce o thrash metalu z Bay Area. Wydaje mi się, że znalazłbym materiały jeszcze na kilka takich publikacji, dokumentujących wspaniałe metalowe lata 80-te.

Bill.Hale_foto1Teraz, 30 (bagatela!) lat później, chyba jesteś już na zasłużonej emeryturze, tak? Czy nadal masz kontakt ze światkiem muzycznym? Czy zdarza Ci się jeszcze pstrykać zdjęcia?


:-) Nigdy tak o tym nie myślałem – „heavy metalowa emerytura”:-). Cały czas współpracuję z zespołami, a ostatnio często z Hawajczykiem Henrym Kapono. Jest legendarną gwiazdą rocka. Jego ostatni album nazywa się „The Wild Hawaiian” i jest świetny. Wyobraź sobie, jakby Jimi Hendrix dorastał tu, na Hawajach, jakby w jego żyłach płynęła hawajska krew! Sprawdźcie go na na jego profilu – www.myspace.com/henrykaponothewildhawaiian.

Co w ogóle myślisz o współczesnym rynku muzycznym? Coś mi się zdaje, że wciąż uwielbiasz stary, psychodeliczny rock, ew. nowsze kapele typu KULA SHAKER. Jednak czy czasem słuchasz nowych płyt? Jak myślisz, czy działają obecnie na scenie zespoły z tak charyzmatycznymi liderami, jak ci, których wykwit obserwowaliśmy w latach 70-tych? Może ktoś z młodego pokolenia muzyków szczególnie zwrócił Twoją uwagę?


Oczywiście słucham dużo Henry`ego Kapono (hawajska super gwiazda) i wygrzebuję nowe zespoły jak GLYDER (z Irlandii), MUDDPIGGS (z Houston w Teksasie) i THE STARZ (z Francji). Ciągle szukam młodych, ciekawych kapel, ale istnieje bardzo niewiele dobrych grup, które są w stanie konkurować z MEGADETH czy METALLIKĄ albo klasycznymi formacjami jak DEEP PURPLE czy UFO. Poza tym lubię wracać do australijskiej, rockowej kapeli THE CHUCH. Ale właściwie wszystkie te stare zespoły były rewelacyjne. A KULA SHAKER gra fajną muzykę. Crispian Mills (główny wokalista) jest synem Hayley Mills, a jego ciotką jest Juliet Mills, więc pochodzi z brytyjskiej „królewskiej” rodziny aktorskiej.

Na Twoim profilu MySpace znalazłam informację, że mieszkasz na środku morza:-). Na Hawajach… Możesz coś powiedzieć o tym bajecznym miejscu i jak ono wpływa na Ciebie?


Hawaje to naprawdę cudowne miejsce! Miejsce, gdzie żyje się wspaniale. Ludzie, kultura, pogoda, i te plaże… Dlatego napisałem, ze mieszkam na środku morza… [a powinno raczej być – oceanu:-) – red.] Ciekawostką jest to, że działa tu kilka metalowych kapel, jedną najlepszych jest CORRUPT ABSOLUTE (www.myspace.com/8mmoverdose).

Dzięki za rozmowę. Życzę Ci wszystkiego najlepszego!


Dziękuję za poświęcenie czasu. Zapraszam na mój blog – www.metallicatheclubdayz1982-84.blogspot.com. Keep it Heavy ~ Make it Metal.

[Kasia / Atmospheric #17]

 

Bill Hale, photosbybillhale@gmail.com; www.myspace.com/bill_hale