BILOCATE Summoning The Bygones `12

BILOCATE Summoning The Bygones `12

Architektura, na potrzeby upchnięcia wielu stylów na jednej przestrzeni, wymyśliła sobie fusion. Na potrzeby metalu fusion przetransponowali muzycy BILOCATE. Nie oni zresztą pierwsi, ale przyznać muszę, iż byłem mocno skonfundowany po kilku pierwszych razach z albumem „Summoning The Bygones”… Niby to black metal, ale z silnymi wpływami z wszystkich innych możliwych gatunków: przede wszystkim gothic i doom, ale również death, thrash, progresji, psychodelii i czego tam sobie nie wymyślicie… Nie lubię się bawić w „szufladologię”, ale przy okazji BILOCATE tematu milczeniem zbyć się nie da. Sam zespół swoją muzykę nazywa dark oriental metalem, czyli pewnie sami mają świadomość, że wylali się z formy (szuflady?). Przyznam, że niezdrowe podniecenie wywoływał u mnie przez długi czas kraj pochodzenia grupy: Jordania („The Metal Archives” notuje 24 kapele z tego kraju, dla porównania – polskich jest tam na dziś dzień 2526). Nie ma jednak w muzyce BILOCATE nic (!) orientalnego. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle (pewnie dobrze). Ja upierać się będę przy black metalu, jako „bazie” muzyki BILOCATE (vide NIGHTFALL „Athenian Echos” – w tych szybszych fragmentach). Ale powiedzieć tyle, to nic nie powiedzieć, bo mamy na tej płycie dużo zwolnień, sporo nawiązań do brytyjskiego doom i gothicu – szczególnie te bardziej death metalowe (haha) fragmenty „As The Flower Withers” MY DYING BRIDE (niektóre passusy prawie żywcem wyrwane z „Erotic Literature”) i jest też cover PARADISE LOST  („Dead Emotion” z płyty „Gothic”). Muzyka BILOCATE jest to po prostu hybryda przeróżnych metalowych stylów, a „Summoning The Bygones” to w ogóle płyta, w której duch muzyki początku lat 90. jest słyszalny wyraźnie, ale znajdzie się tu także utwór „Hypia” – bardzo „nowoczesny” balladowy potworek w stylu polskiej COMY, dynamizujący się gdzieś w połowie całkiem przyjemnym riffem i zwalniający ponownie w drugiej części (trawa bowiem 9:34 min). Długość całego albumu jest zresztą nie mniej „imponująca” (1h:12min:49sek). Okazuje się jednak, że pięć z siedmiu kompozycji umieszczonych na „Summoning The Bygones”, wydanych zostało już wcześniej w 2005 r. na debiucie BILOCATE, zatytułowanym „Dysphoria”, a dla dwóch z nich jest to już trzecie (!) wydanie (zapewne zmienione, ulepszone, poprawione!), wliczając do statystyk wydane dwa lata przed „Dysphoria” demo o tym samym tytule. Zawsze zastanawia mnie (artystyczna, nie komercyjna) celowość kilkukrotnego wznawiania tego samego materiału na kolejnych wydawnictwach. Wyobrażam sobie w takich przypadkach zespół mocno przywiązany do swoich kompozycji, które to z jakichś (niewytłumaczalnych i niesprawiedliwych zapewne) przyczyn nie odniosły słusznie należnego im sukcesu… Wyobrażam sobie muzyków, którzy mają problem z komponowaniem nowego materiału, więc rearanżują stare kawałki i wydają je ponownie. Być może jednak krzywdzę taką stereotypową opinią BILOCATE. W 2005 r. płyta „Dysphoria” wydana została własnym sumptem, zaś album „Summoning The Bygones” firmuje włoska Code666 Records, więc może chodzić tu raczej o przedstawienie Jordańczyków szerszej publiczności i idę o zakład, że właśnie tak tłumaczą to wydawnictwo jego inicjatorzy. Po co jednak w takim wypadku zmieniać tytuł płyty? I jeszcze jedna refleksja na koniec: prócz obiektywnej oceny muzyki, jej brzmienia, nagrania etc. (tutaj: dark oriental metal jak najbardziej na poziomie, trzy rodzaje wokalu, gościnnie Dan Swano, klawisze, pianinka, smyki, osy, wiertarki i solóweczki) liczy się również subiektywne wrażenie, odkładające się podczas kolejnych przesłuchań krążka „Summoning The Bygones”: a jest to dla mnie muzyka wręcz wymęczona, nie niosąca w sobie prawie żadnych melodii, które zapadają w ucho albo na których owe ucho zawiesić by można z lubością. Same riffy zaś oczyszczone z hałasu (aranżu), który im towarzyszy, okazują się słabe, proste w konstrukcji (co tutaj akurat jest wadą) i tworzone według jednego nieskomplikowanego schematu. Niewiele też pozostaje w głowie po muzyce BILOCATE, po jej odstawieniu, co niniejszym czynię, dyslokując się w jakieś przyjemniejsze muzycznie obszary. [Herr Bee]

Bilocate, www.bilocate.net, www.myspace.com/bilocate

Code666 Rec., www.code666.net