BLACK LABEL SOCIETY Order Of The Black ’10

A niech mnie! Zakk Wylde i spółka po raz kolejny zamknęli usta wszystkim tym, którzy narzekali na odejście gitarzysty od Ozzy’ego Osbourne’a. BLACK LABEL SOCIETY nadszedł z kolejnym, świetnym albumem, zatytułowanym „Order Of The Black”. Siódmy, pełnowymiarowy album zespołu jednego z najlepszych gitarzystów na świecie przynosi to, za co fani ukochali nieśmiertelnego Zakka już dawno – potężna ilość wspaniałych,… stoner-metalowych riffów, charakterystyczne, gitarowe flażolety (znak firmowy pana Wylde), pulsacyjny bas i czadowa perkusja. Do tego – charakterystyczna maniera wokalna wirtuoza gitary. Od pierwszych sekund „Crazy Horse”, przez czadowy „Overlord”, „przebojowy” „Parade Of The Dead”, sabbathowy (czytaj: potężny a mocarny) „Southern Dissolution”, najbardziej klasyczne (patrząc na twórczość BLACK LABEL SOCIETY przekorojowo) „Godspeed Hellbound” czy „Riders Of The Damned” po ostatnie takty przepięknej ballady „January”, obcujemy z dziełem absolutnym – idealnie wyprofilowanym i tętniącym potęgą muzyki. Oprócz szybkich, metalowych numerów, utrzymanych (jak zwykle) w stonerowej stylistyce, BLACK LABEL SOCIETY proponują nam jak zwykle łapiące za serce ballady. Tym razem, na albumie kapeli Zakka Wylde’a znajdziemy aż cztery (niemal jedna trzecia albumu) „przytulańce”: „Darkest Days”, „Time Waits For No One”, „Shallow Grave” oraz „January”. Po raz pierwszy w historii płyt BLACK LABEL SOCIETY, nie męczą mnie jednak. Wprowadzają w zadumę i pozwalają złapać oddech po gwałtownym machaniu głową przy każdym z pozostałych numerów. Dla fanów popisów Zakka Wylde’a (oprócz wszystkich solówek) zostaje jeszcze wygłup akustyczny, zatytułowany „Chupacabra” – niespełna minutowy „utwór” na gitarze akustycznej, w trakcie którego Wylde prezentuje szybkość swych palców. 49 minut muzyki mija niesamowicie szybko, a nam pozostaje włączyć całość od początku. I tak w kółko. BLACK LABEL SOCIETY powrócił po czterech latach od „Shot To Hell” i zniszczył konkurencję. Moim zdaniem, to najlepsze dzieło w dyskografii kwartetu z Ameryki. Polecam! [Tomasz Kulig]

Black Label Society, http://www.blacklabelsociety.com/

Warner Bros Music, http://www.wmg.com/ ; http://www.warnermusic.pl/