Blackastrial 04/2010 (#009) `11

blackastrialmagazine_009„Blackastrial” – jedno z najmłodszych pism (z wyjątkiem prehistorycznego numeru pierwszego) o tematyce nam dobrze znanej zdaje się być ciągle w dobrej formie. W moje łapy trafiło dziewiąte już wydanie, jak zawsze wręcz wypchane treścią. Tym razem z okładki słodko uśmiecha się do nas norweskie trio w strojach rodem z „Piratów z Karaibów” w zimowej wersji, czyli sławetne DIMMU BORGIR. Całkiem niedawno wszakże miał premiera ich nowy krążek, więc powód pojawił się doskonały, by wziąć jednego z „piratów” na spytki. Zapis pogaduszki oraz recenzja „Abrahadabra” to temat zawarty niemal w pierwszych stronach tegoż numeru „Blackastriala”. A dalej wcale nie jest biednie. Zdecydowaną większość karteluszek zajmują wywiady w ilości oscylującej w okolicach sztuk dwudziestu. Z tychże możecie dowiedzieć się, co słychać w obozie reaktywowanego AUTOPSY i przy okazji zapoznać się także z wrażeniami na temat nowych kawałków zawartych na wydanej w zeszłym roku EPce. Trochę miejsca także poświęcono czubowi z ANAL CUNT, Sethowi Putnamowi, który, jak się okazuje, jednak żyje i dalej tworzy. Zaprezentować się przyszło również dziadom z ASPHYX, są death metalowcy z MALEVOLENT CREATION, a także „wykręty” z CEPHALIC CARNAGE. Nie zabrakło ciut egzotyki w postaci jednego z nielicznych (i liczących się) przedstawicieli izraelskiej sceny, czyli MELECHESH. A co w trawie piszczy, jeśli chodzi o nasze strony? Tutaj wymienić można chociażby coś na kształt rozmowy z Nihilem, tym razem występującym jako mózg przedsięwzięcia o nazwie MOROWE. Zbyt wiele jednak nie dowiecie się na temat tego projektu, bowiem jegomość odpowiada często dwoma-trzema zdaniami czy nawet pojedynczą samogłoską. Lepiej skupić swoją uwagę na EMPATIC, HATE, BLAZE OF PERDITION czy QUO VADIS. Warto również rzucić okiem na ciekawy wywiad z bossem działającej już dekadę polskiej wytwórni Selfmadegod Records. Co poza tym? Tu i ówdzie natrafić można na artykuły, takie jak chociażby felieton trochę o niczym, a trochę stanowiący krytykę metalowców, czy zebrane na jednej stronie cztery niezbyt obszerne relacje z koncertów, zaraz obok reklamy słodkich ciuszków;-). Jak to wszystko wygląda? Cóż, wizualia w „Blackastrial” 04/2010 (#009) mają swoje plusy i minusy. Od początku podobała mi się idea skrajnej prostoty, składu na poziomie takim, że każdy by sobie z tym poradził w jeden wieczór. Minimalistycznie, przejrzyście i totalnie szaro (nie licząc okładki i barwnych reklam na jej wewnętrznych stronach). Tekst upychany jest drobniutką czcionką, co jakoś dziwnie kontrastuje z niejednokrotnie otwierającymi wywiady fotkami na całą stronicę. Przy recenzjach natomiast jak okładek nie było, tak nie ma dalej. Osiem stron jednym, monotonnym ciągiem. Zostaje tylko urozmaicanie we własnym zakresie. A nóż za oknem przemyka jakaś skąpo odziana niewiasta… I jeszcze kwestia ceny. Biorąc pod uwagę to, że w komplecie nie ma pary różowych japonek, torby plażowej bądź kolejnej części kolekcji bułgarskiego kina niezależnego, czy co tam się do pisemek dodaje, to można trochę na te 12 złociszy narzekać. Co innego, gdyby choć połowa pisma była kolorowa… „Blackastrial” to jeden z najdroższych periodyków, a konkurencja znowuż pod względem ilości materiałów raczej nie odstaje. Tak czy kwak, chętnych na pewno nie zabraknie, bo ten magazyn po prostu broni się sam. Wystarczy kilka chwil kontaktu z tymże na stojąco w salonie prasowym, by szybko podjąć decyzję o rezygnacji z codziennej porcji winiacza na rzecz lektury. Ja już czekam na kolejne wydanie. [Soulcollector]

„Blackastrial”, Sławomir Nietupski, ul. Wodnika 11A, 80-297 Banino; www.blackastrial.com