BLACKSNAKE: Przyjaciele wesołego diabła

ImagePanie, Panowie! Zapraszam do wywiadu z bardzo młodą orkiestrą (jeżeli chodzi o staż wspólnego grania), ale taką która wydaje się, że wie, na czym polega robienie dobrej muzy. Mało w tym kraju jest zespołów, które czerpią taką radość z grania i pozytywną energię potrafią przełożyć na muzykę, z jednej strony luzacką, prostą i bezpośrednią jednak posiadającą odpowiedniego kopa i klimat – łączy w sobie to, co najlepsze w rock’n’rollu, metalu czy też stoner rocku. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeszcze sporo pracy przed nimi – zanim zaczną nagrywać wyśmienite materiały i grać zapierające dech w piersiach koncerty, minie jeszcze sporo czasu i muszą wylać jeszcze hektolitry potu na próbach. Wierzę jednak w to, że wreszcie pojawił się na naszej scenie zespół, który potrafi w niedługim czasie nieco namieszać na naszej scenie i wspomóc nieco osamotniony CORRUPTION. Mam nadzieję, że wkrótce nagrają w dobrym studio materiał, który skopie dupy wszystkim tym, którym wydaje się, że czad tkwi jedynie w blastach i wyziewach, chwaleniu rogatego czy innych patologiach. Przed Wami frontman BLACKSNAKE: Piotr „Dracula” Bałajan, z którym pogaworzyłem o zespole, demówce „The First Bite”, kobietach, boksie,sytuacji na krajowej scenie… A zresztą przeczytajcie sami!


Dzień dobry Herr Pietro! Jak dopisuje zdróweczko? Co ciekawego słuchaliśmy dziś z rana?

Witaj Maleństwo! Zdrowie w pyteczkę, jest wspaniale, gdybym mógł coś zmienić, to chciałbym być 10 cm wyższy… [nie!!! głupio byś wyglądał… – Levi] Tylko uśmiechu bym nie zmienił… Dziś z rana słuchaliśmy „Doomsday For The Deceiver” FLOTSAM AND JETSAM oraz mini albumu ISIS + AEROGRAMME. Czyli, jak widać, dwie zupełnie różne rzeczy, ale sprawiające mojej skromnej osobie wielką przyjemność.

Ok, przejdźmy do BALCKSNAKE, bo to jest główny powód naszej pogaduchy. Piotrusiu, jak to się stało, że mając 30 lat na karku zachciało Ci się robić karierę piosenkarską? A tak na poważnie – jak doszło do powstania zespołu oraz czy trudno było zebrać do kupy pięć osób, które mają ochotę nieco pohałasować…

ImageGdy zaczynałem swoją karierę piosenkarską, to miałem 29 lat. Wiedziałem, że ten wiek będzie nam wypominany. Fakt, może lepiej by było, gdybyśmy się spotkali 10 lat temu… Historia… Gdy jechałem z gitarzystą Kornelem do Warszawy na koncert MORBID ANGEL, kolega ów się wygadał, że ma zespół, że świetnie spędza czas, że jest miło, słodko… Pewnego dnia, a było to w maju 2005, zadzwonił był telefon mój, usłyszałem głos Kornela zapraszającego mnie na próbę jego bandu. Skład uzupełniali Skiba oraz ówczesny menadżer grupy MONSTRUM. Dostałem pouczenie, by przygotować jakiś numer AMON AMARTH czy innego ENSIFERUM, przyjść i zaryczeć. Pojawiłem się, zaryczałem i powiedziałem do Kornela: „Panowie, ze mnie żaden Wiking [co fakt, to fakt!:-) – Levi], (choć gdy BATHORY gra i śpiewa o wikingach, to wpadam w zachwyt), jak chcecie grać covery, to może bardziej klasycznie”. Na kolejnej próbie byli już tylko Skiba, Kornel i ja. Trzech dorosłych facetów w garażu, bez perkusji… Masakra… Na szczęście po kilku próbach do składu zaproszony został Maciek, który przytargał ze sobą perkusistę Darka. No i gdy usłyszeliśmy cały skład grający „Breaking The Law” i „Mother”, uśmiech na pyskach nam zagościł. Od tamtej pory zaczęliśmy tworzyć własny materiał. Nazwa kapeli pojawiła się dopiero po jakimś czasie. Na początku byliśmy „Wings Of Fire”, kolejny szyld to „Great Balls Of Fire”, jeszcze jeden to „Atomic Wizzard”, ale cały czas coś komuś nie pasowało. Powiedziałem więc: „Mam dość wymyślania. Niech będzie BLACKSNAKE, a jak się nie podoba, to sobie sami coś wymyślcie”. Nie wymyślili do dziś:-)…

Czy zakładając zespół mieliście ściśle określone, jaki rodzaj muzy będziecie grali, czy też chodziło głównie o dobrą zabawę, a co z tego wyjdzie, to już mniej ważne…?

Nie, ja jestem winny tego, że ta grupa istnieje, o czym wspomniałem wyżej:-). Na poważnie – jedyne co było pewne, to fakt, że będziemy grać metal. Ale jaki? „Panowie, gramy thrash, a nie black”, lub „To będzie stoner metal, a nie death metal” – takich założeń nie było! Wszystko zaczęło się kręcić, gdy w zespole pojawili się Maciek i Darek, co wcale nie oznacza, że oni od razu chcieli ten zespół włożyć do jakiejś szufladki. Ja sam mam różne muzyczne jazdy. Mógłbym powiedzieć, że chcę czegoś, co byłoby wypadkową „Wolverine Blues”, „Reign In Blood”, „Stronger Than Death” i „1916”, ale przed nami długa droga:-).

No właśnie! Muzyka BLACKSNAKE… Jakbyś to określił? Jesteś przecież poważanym dziennikarzem… Załóżmy na chwilę, że nie jesteś wokalistą tej kapeli, a masz przygotować notkę reklamową dla wytwórni…

Zły człowieku, co Ci zrobiłem, że mnie tak męczysz [chciałeś być sławny, to nie ma lekko – musisz się trochę pomęczyć! – Levi]. Trochę to trudne zadanie [kurwa, gdyby było proste, to nie pytałbym Cię o to! – Levi], bo oprócz tego, że jesteśmy chłopcami o oryginalnej urodzie [nie przejmuj się, chłopaki z BUDKI SUFLERA są jeszcze brzydsi od Was!!! – Levi]… No dobrze. Ujmę to tak. BLACKSNAKE to wypadkowa dźwięków: metalowo-punkowo-stonerowo-rock`n`rollowo-thrashowo-bluesowych… To nie ma sensu:-). Znajomy po wysłuchaniu utworu „L.T” powiedział, że to metalowy MOTORHEAD z KERRY KING`iem na gitarze, a kolega z redakcji „Mystic” na dźwięki „Vampire Blues” krzyknął: „To jest Southern Necro Danzig Blues”, co bardzo mi odpowiada.

Jakiś czas temu nagraliście krótkiego debiutanckiego demona nazwanego „The First Bite”. Zdradź nam kilka szczegółów, bo zdaje się, że i czas rejestracji tego czegoś był ciekawy…

A bardzo krótka to rzecz, bo trwa jakieś osiem minut. W sumie trzy numery, jeden z koncertu: „Vampire Blues” i studyjne: „L.T.” oraz „Witchcraft”. Ten ostatni został dokończony 8-go stycznia tego roku, a ten dzień to kolejna rocznica urodzin DAVIDA BOWIE oraz Króla Rock`n`Rolla ELVISa PRESLEYa. Nie było to zamierzone, ale miło się złożyło. Bo zarówno David jak i Elvis to wielkie osobowości muzyczne, które bardzo sobie cenię.

ImageRzeczone demo otwiera bardzo rześki numer „L.T”, dedykowany pewnej bardzo znanej personie…

„L.T.” to utwór, który jest zadedykowany mistrzyni świata w boksie zawodowym Agnieszce Rylik. Kibicuje jej od pięciu lat. W ogóle, jeśli można mnie nazwać kibicem sportowym, to tylko pod względem boksu. Co do dat, to dziś, gdy odpisuję na te pytania, są urodziny Muhammada Ali. Wszystkiego najlepszego dla mistrza! He, jakie wspaniałe zbiegi okoliczności! Wracając do Agi… Ta osoba jest dla mnie prawdziwą osobowością, znamy się od kilku miesięcy. Mimo całej swojej popularności i sukcesu, jaki odniosła, nie zadziera nosa, nie pozuje na gwiazdę. Jeśli mogę powiedzieć, że mam jakiś autorytet, to ona właśnie jest moim autorytetem. Podziwiam ją i stąd właśnie taki utwór. Rozpoczyna go i kończy dźwięk gongu bokserskiego. Czadowy, krótki, mocny numer. Odwiedźcie stronę Agi (www.rylik.net), znajdziecie tam nasz utwór i całą ideologię!

Pozostając przy Lady Tyson, to muszę przyznać, że jesteś odważny, bo aż strach pomyśleć, co ci się mogło stać, gdyby kawałek nie spodobał się Agnieszce?!?! A tak poważnie, to jak ona przyjęła ten numer?

Nadzwyczaj dobrze. Też miałem jakieś tam obawy, bo Aga najbardziej lubi muzykę soul, ale jak napisała: „Cudne, super power w muzie, baaaardzo mi się podoba” – no to chyba jest ok? Wiesz, spełnieniem marzeń byłoby, gdyby Aga wychodziła na ring, a w tle puszczany byłby ten numer, ale nie wiem, czy na coś takiego by się zdecydowała. Jeśli ktoś mnie zapyta o nasz największy sukces, to powiem, że jest nim odzew Agnieszki na ten utwór oraz fakt, że jesteśmy obecni na jej stronie internetowej.

Poza tym, że muzyka BLACKSNAKE jest bardzo rozrywkowa i skoczna, wydaje mi się, że teksty (Twojego autorstwa) mają również za zadanie podkreślić luzacki klimat kapeli, nieprawdaż?

Coś koło tego… To znaczy, nie mam zamiaru robić za kaznodzieję, ale o mega pijaństwie, nieustannej kopulacji i rogatych czaszkach też nie mam ochoty pisać:-). W skrócie: „L.T.” – wiadomo o kim i dlaczego, „Witchcraft” –  to o polowaniach na czarownice, pojawia się w nim postać Matthew Hopkinsa, „Vampire Blues” – trochę w tonie zespołu THE COFFINSHAKERS. A z innych rzeczy? Mamy jeszcze „Time Is Always Against You” – czyli coś, co mrocznej młodzieży może się nie spodobać, bo to przestroga przed igraniem z siłami ciemności. Mamy też antypolityczny numer „Ministry Of Lies” oraz coś, co jednak mrocznej młodzieży spodobać się może – mam na myśli utwór zatytułowany „Damien”. Jak ja uwielbiam klasyczną wersję horroru „Omen”! Rewelacja!!! I to jest właśnie o tym. A muzycznie ten kawałek zapowiada się naprawdę wyśmienicie. Cały czas nad nim pracujemy. Będzie wypełniony muzycznymi kontrastami.

Czy widzisz na naszym krajowym podwórku miejsce dla BLACKSNAKE? No i jak wyobrażasz sobie Waszą przyszłość, bo przecież do kurwy nędzy musicie nagrać kiedyś profesjonalny materiał, szukać wydawcy, grać więcej koncertów…?

Tak naprawdę jedyne, na czym chcemy się teraz skupić, to praca nad nowym utworem oraz kosmetyczna zmiana aranżacji w poprzednich, ostre próby, zbieranie kasy na studio i dopiero wtedy będziemy się zastanawiać, co z tym zrobić. Złudzeń żadnych nie mamy, jesteśmy już dorośli, bzdur o podbiciu świata naszymi dźwiękami opowiadać nie będziemy. Banał jak cholera, ale: gramy, bo lubimy i czas fajnie spędzamy. A miejsce może się dla nas znajdzie. Chciałbym kiedyś zagrać kilka sztuk z CORRUPTION. I nie tylko…

ImageSkoro zahaczyliśmy o kwestię koncertów, to zagraliście ich już parę. Jesteś zadowolony z nich i reakcji ludzi na Waszą muzykę na żywo, bo przecież to co gracie wręcz stworzone jest do grania koncertów…?

Zagraliśmy troszeczkę więcej niż parę, bo było ich aż trzy! A para to dwa by było, Ty psotniku… Dwa zagraliśmy w Przemyślu przed nawet sporą publicznością, która częściowo skakała, machała głowami, krzyczała, a jakieś dwie dziewczyny zapiszczały przy „Vampire Blues”:-). Miło. I to, że mogłem gościnnie pokrzyczeć w „Bloodline”, wiadomo kogo, na jednej scenie z NEOLITH, to będę zawsze miło wspominać! [kupuj częściej flaszki – częściej będziesz śpiewać:-) – Levi] Dzięki! A ten trzeci, to w Sanoku… Garstka ludzi… Szkoda. I nie mam tu na myśli nas, tylko PANDEMONIUM, no bo jak na takim zespole jest tak mało osób… Ale nikt nam do domu iść nie kazał, a ktoś nawet pochwalił i chciał naszą płytę kupić. To już plus. Czekamy na następne sztuki! Najlepiej na takie, gdzie nie będzie problemów z dźwiękiem.

Muszę Ci przyznać, że Twój głos bardzo dobrze wkomponowuje się w klimat muzy BLACKSNAKE. Aż trudno uwierzyć, że jest to Twoje pierwsze doświadczenie z zespołem i mikrofonem. A może się mylę, hę?

Dziękuję za opinię – spróbowałbyś wyrazić mniej pochlebną:-)… Z mikrofonem to miałem trochę dłużej do czynienia, bo pracowałem 9 lat w radiu, ale Ty chyba nie o tym… Kiedyś odbyłem kilkanaście prób z innymi ludzikami. Wśród nich byli nawet muzycy CRYPTIC TALES, mam gdzieś nawet w szufladzie demo, na którym gra Jarek i Matejko, a ja się wydzieram. Próbowałem jeszcze z innymi ludźmi, nawet byli zadowoleni, ale ja rezygnowałem, albo z braku czasu, albo z braku tego czegoś, co odnajduję w BLACKSNAKE… Jakieś 15 lat temu grałem na gitarze w czymś takim jak NOTHINGFACE, był też epizod z NIGHTRAIN… Jednak nic na większą skalę, proszę pana redaktora. Mój debiut sceniczny miał miejsce w 2006 r., bo o wspólnym zaśpiewaniu fragmentu utworu „Oko za oko” z JUSTYSIĄ STECZKOWSKĄ w filharmonii rzeszowskiej to chyba nie chcesz słyszeć, hę? [po stokroć – nie!!! – Levi] Podsumowując: jestem utalentowany, przystojny, dobrze zbudowany, wysoki i do tego skromny. Jak zobaczę tu Twój dopisek, to wejdę na taboret i zarobisz kuksańca.

A jak napiszę od nowej linii, że to gówno prawda, to też dostanę z taboreta? Ok, a co z resztą zespołu – mają jakieś doświadczenie sceniczne? O widzisz, przy okazji przedstaw kolesi z orkiestry…

Na gitarze rytmicznej gra człowiek, którego imię brzmi tak jak imię autora „Szatana z siódmej klasy” i „Przyjaciela wesołego diabła” (co za mrok), a nazwisko brzmi dokładnie tak samo jak nazwisko autora „Krzyżaków” i „W pustyni i w puszczy”. Czyli Kornel Sienkiewicz! Ma długie włosy, ale nie chce nimi machać, brodę, tatuaże, jeździ na motorze i można go dać na plakat. Kolega serdeczny. Chyba wcześniej nigdzie nie grał. Na gitarze solowej i rytmicznej zarazem – Maciek Więckowski. Człowiek ten także jest dostarczycielem 99% materiału muzycznego. Kolega także miły i sympatyczny, od lat jeździmy na koncerty i machamy głowami, rękami i nogami do taktu i rytmu. Grał kiedyś w BLEEDING ART. Perkusistą naszym jest Darek Pichura, fan muzyki punk`owej, choć nie tylko. Łupał w gary w aktach takich jak: VIVAT ASPIDISTRA, KNAIPEN TERRORISTEN, COLD BLOOD. Tu, w tym miejscu chciałem go przeprosić za to, że go poganiałem przed koncertem w Sanoku, bo chłopina przeze mnie nie zjadł pomidorowej w domu swym. Gitarę basową obsługuje Wojtek Ochocki zwany Skibą. Ziom ten, podobnie jak Kornel, oddał duszę ryczącym, zanieczyszczającym powietrze maszynom na czterech i dwóch kółkach oraz rock`n`rollowi. Tak się prezentuje ta orkiestra!

ImageZostawmy może na chwilę BLACKSNAKE, ok? Od wielu lat jesteś znaną personą na krajowej scenie – piszesz do „Mystic`a”, prowadziłeś własną audycję etc. Jak oceniasz obecną kondycję krajowej sceny metalowej?

Znaną personą to będę, gdy „Życie Na Gorąco” lub inna „Rewia” będzie pisać, na jakim bankiecie i z kim się ostatnio bawiłem. Ale tak na poważnie… Ocena sceny krajowej zależy od tego, kto jakie miejsce na niej zajmuje. Taki BEHEMOTH chyba nie musi narzekać. Zresztą kibicuje im z całego serca, by mieli jeszcze lepiej. Cieszy mnie to, że zauważa się takie zespoły jak BLINDEAD czy że wreszcie ktoś wydał „Catafalque” TENEBRIS. Z drugiej strony dziwię się wydawcom, że biorą się za pewne nazwy. tylko dlatego, że ktoś bełkocze coś o rogatym, i jest mega retro nekro old school lub że ma za mikrofonem jakąś dziewoję. A skandalem jakimś jest dla mnie fakt, że NEOLITH musi się bujać w firmie poza granicami naszego kraju. Może część jakiejś tam winy jest po mojej stronie, bo przez jakiś czas pomagałem Wam w promocji, (może za słabo się starałem), i nadal chcę Was wspierać, ale z drugiej strony spotykałem się z tyloma absurdami, że ja naprawdę Was podziwiam, że cały czas się Wam chce… [kce się, kce!!! – Levi]

Czy uważasz, że jest szansa, aby w najbliższym czasie coś uległo zmianie na lepsze?

Jak ktoś pójdzie po rozum do głowy i podpisze NEOLITH [coś Ty się czepił tego NEOLITH?, wazeliniarzu Ty jeden:-) – Levi], to wtedy będę mówić, że sytuacja zmieniła się na lepsze. Oczywiście jest sporo dobrych grup. Mniejsza o nazwy, ale wydaje mi się, że wydawcy powinni kierować się w swoich wyborach większą odwagą, wyobraźnią i jednocześnie rozwagą. Nie chcę, żeby to wyglądało tak, że spotkało się na łamach gazety dwóch kumpli i sobie kadzą lub narzekają, ale cholera nie potrafię tego zrozumieć, dlaczego w pewnych oczywistych sprawach nie można osiągnąć porozumienia… Czy to jest problem nie do przeskoczenia, że ktoś chce, by go traktować poważnie?

Najbardziej znanym zespołem z miasta, z którego pochodzicie czyli Przemyśla, jest CRYPTIC TALES, który po wielu latach wraca do grania. Znasz tych kolesi od lat. Powiedz mi, tylko szczerze, czego oczekujesz po ich powrocie?

Fakt, znam tych gości od lat, a kibicuje od samego początku! Zresztą ich lider swego czasu uczył mnie grać na gitarze. Cierpliwy z niego człowiek:-). Pamiętam ich pierwsze demo „The Sign Of The Southern Cross”, zresztą nagrywane w tym samym miejscu, gdzie nasze dwa numery, z tym samym realizatorem… Mam ich pozostałe kasety i płytę… Nie wiem, czego tak naprawdę można teraz oczekiwać po CRYPTICS… Swego czasu charakteryzowali się tym, że każde wydawnictwo było z innej półki muzycznej, choć zawsze było ostro, metalowo. Gdy jakiś czas temu rozmawiałem z Piotrkiem Kopko o nowym materiale, wspominał, że przechodzi fascynację EMPEROR i CRADLE OF FILTH [mam nadzieję, że jeżeli już mają się na kimś wzorować, to oby na tych pierwszych!!! kurwa, bo nijak nie mogę sobie wyobrazić Petera K. piszczącego niczym Dani F.! – Levi], ale czy to będzie miało jakiś wpływ na nowe utwory? Nie wiem. Oczekuję czegoś naprawdę dobrego! Najzabawniejsze jest to, że z CRYPTIC TALES dzielimy salę prób, a ja nie słyszałem jeszcze żadnego nowego dźwięku ich autorstwa. Ale szanuję to, że nie chcą, by ktoś im dupę zawracał w czasie prób [znalazł się uczciwy! a gdzie ten ciąg do poznania, gdzie syndrom szpiegowski? no gdzie? – Levi]. Sam uważam, że jak się tworzy nowe numery, to lepiej jest to robić w gronie zespołu, a nie przy kolegach, koleżankach, matkach, żonach i kochankach:-).

Rok 2007… Jak myślisz, zaskoczy nas czymś nowym, ciekawym – oczywiście od strony muzycznej? Czy są jacyś wykonawcy, na których płytę czekasz z mokrymi majtkami?

W.A.S.P., TROUBLE, ENTOMBED, SUICIDAL TENDENCIES, TYPE O NEGATIVE, IMMOLATION, VITAL REMAINS, REBEL MEETS REBEL, CATHEDRAL, MORBID ANGEL, KREATOR, NEOLITH, TESTAMENT, BEHEMOTH, CORRUPTION, RUSH, NILE, VELVET REVOLVER, OZZY… METALLICA ma coś wydać, ale nie wiem, czy po takim niewypale jak „St.Anger” warto jeszcze czekać na ich nowe piosenki. Choć może Rick Rubin przypomni im przynajmniej jak powinni brzmieć… No i GUNS N ROSES, ale ja nie wiem, czy to jest realne… Dużo tego wszystkiego. Mój „problem” jest taki, że ja kocham różne stylistycznie zespoły i cholera – tego jest całe zatrzęsienie… Sam wiesz… A że nie trawię mp3 i płyt pirackich tak jak polskiej polityki, to moja kieszeń cierpi:-), no i mam coraz mniej miejsca w szafie… Już w tej chwili mogę powiedzieć, że duże wrażenie zrobiły na mnie w tym roku nowe albumy THERION, LEGION OF THE DAMNED, wspaniały SOLITUDE AETERNUS, DESTRUCTION, ale najpotężniejsze co mnie spotkało w 2007, to nowy album Duńczyków z VOLBEAT! Tak „bujającej” płyty już dawno nie słyszałem! Sam chciałbym mieć taki zespół:-). Generalnie uważam, że dobrej muzyki jest od cholery i jeszcze więcej. Rok 2006 przyniósł nam masę świetnych albumów. MASTODON – to bogowie, dowód na to, że można jeszcze grać oryginalnie. SLAYER – to mój absolutny numer jeden od lat i ich „Christ Illusion” poturbował mnie tak, jakby to zrobiła Lady Tyson, gdybym ją tylko wkurzył:-). A nowy CELTIC FROST to genialny, rewelacyjny, wspaniały powrót po latach! Do tego MOTORHEAD, VOIVOD, BLACK LABEL SOCIETY, NAPALM DEATH… Przy mocnej muzie nie można się nudzić!

Dobra Piotruś, powoli zbliżamy się do końca wywiadu. Powiedz nam coś o planach zespołu, marzeniach, ambicjach…

Image

Ćwiczyć, ćwiczyć, jeszcze raz ćwiczyć! Nagrać materiał w lepszym studiu, znaleźć wydawcę i zagrać kilka, może kilkanaście koncertów. Kolega z USA szuka chętnej modelki na okładkę BLACKSNAKE, a jak doda [a co, na Waszej okładce będzie robić Doda? – Levi] do tego jakieś płomienie, węże i inne elementy, to będzie git!

No, no – Doda w płomieniach i pośród węży:-). Ostatnie słowa należą do Ciebie. Jeszcze raz dzięki za wywiad i powodzenia.

SLAYER rządzi! Tom Araya to mój bohater! Agnieszka Rylik to moja ulubienica – jest super fantastyczna! CATHEDRAL jest wspaniały! THE ROLLING STONES są cudowni! Zakk Wylde i Slash są najlepsi! Rob Zombie rozdupca! VOIVOD niszczy! Czy można gdzieś kupić płytę „Nightmare Theater” grupy EXORCIST oraz „Kill For Pleasure” BLOOD FEAST? Monica Bellucci to ideał! ENTOMBED jest w pytę! Miles Davis to geniusz! Elvis żyje! Cześć Grześ, co u Ciebie? Też dziękuję za wywiad. Całusy!

[Levi / Atmospheric #13]


Blacksnake, Piotr Bałajan, ul. Grunwaldzka 48/95, 37-700 Przemyśl; tel. 0602756293; piotrslayer@o2.pl; www.myspace.com/blacksnakepoland