BLAST RITES Suicide Solution `12

BLAST RITES to stosunkowo młoda stażem grupa. Formacja powstała w roku 2010 w Poznaniu, a specjalizuje się w szerzeniu szeroko pojętego death metalu, ubierając go w modne ostatnio corowe szaty. Przewrotnie domniemany brak doświadczenia w żaden sposób nie przeszkodził muzykom w wydaniu bezlitosnej i tłustej EPki „Suicide Solution”. Na niespełna dwudziestominutowe wydawnictwo składa się sześć szybkich utworów. Zanim jednak przejdę do oceny zawartości muzycznej, chciałbym bardzo pochwalić formę, w jakiej płyta została wydana. Jest to schludny digipack, na którego froncie widnieje niezwykle obrzydliwa ilustracja odwołująca się bezsprzecznie do nazwy albumu. Przewodni motyw graficzny jest kontynuowany także w środku, jak i na tylnej okładce, co sprawia dobre wrażenie wizualne i wyrabia pozytywny pogląd na temat zespołu i ich dbałości o szczegóły. Powracając jednak do meritum, „Suicide Solution” to solidny i (nie boję się tego stwierdzenia) bardzo dobrze zagrany album. Znajdziemy na nim wszystko, czego można oczekiwać po grupie eksplorującej opisane wyżej muzyczne rejony. Mamy tutaj mocne gitarowe riffy, gęstą sekcję rytmiczną, tłusty bas i skaczący po różnych barwach wokal. Brzmienie nisko nastrojonych gitar jest selektywne i dynamiczne, a wszystkie niuanse są dobrze słyszalne. Motywy gitarowe są dobrze przemyślane i często nawiązują koncepcyjnie do starej szkoły death metalowego rzemiosła, choć, tak jak wspomniałem wyżej, jest to tylko punkt wyjścia, na bazie którego panowie z BLAST RITES budują swoje nowoczesne wariacje (breakdowny, zmiany rytmiczne, etc.). Osobiście wolałbym, żeby większa uwaga gitarowa została skierowana na solówki, ale co tam, nie można mieć wszystkiego na swojej debiutanckiej płycie:-). Idąc dalej, bas odpowiednio uzupełnia się z partiami perkusyjnymi i dobrze współgra z harmonią gitarową. Padre, odpowiedzialny za bębny, często łamie perkusyjne schematy, bazując przede wszystkim na gęstych motywach rytmicznych. I tak poza blastami oraz motywami stworzonymi na podobieństwo thrashowego galopu zostajemy uraczeni całą gamą różnych (mniej lub bardziej połamanych) rytmicznych figur. Wokalnie Sosna pokazuje szeroką skalę swoich możliwości. Poza niskim growlem brzmiącym niczym zawodzenia wprost z czeluści piekieł, oferuje także cały wachlarz wyżej umieszczonych w rejestrze screamów (a i nawet pig squeal się znalazł!), co dobrze współgra z muzyką. Jeśli miałbym wybrać jakiś utwór, który zdecydowanie wybija się poza peleton, to przyznam, że miałbym z tym problem. Płyta tworzy pewną skonsolidowaną muzyczną masę, która w całości wprost wyrywa z butów. EPka „Suicide Solution” nie jest w żadnym wypadku nudna, ani też wtórna. Ramy czasowe albumu skrzętnie to uniemożliwiają, zostawiając słuchaczowi swego rodzaju niedosyt, który może zaspokoić tylko pełnowymiarowa płyta BLAST RITES. Po przesłuchaniu debiutu poznaniaków nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć im dalszych sukcesów, bo potencjał, jak słychać, mają, i to spory. Z nieczystym sercem polecam wydawnictwo „Suicide Solution” fanom współczesnego death metalowego grania, bo to kawał dobrej muzyki. [Adam Dzwonnik]

Blast Rites, blastrites@gmail.com; www.myspace.com/blastrites, www.facebook.com/blastrites