BLAZE OF PERDITION, MORD’A’STIGMATA, MOANAA – 8.11.2015, Łódź

2015.11.05_blaze.of.perditionDays Of No Light Tour 2015:
BLAZE OF PERDITION, MORD’A’STIGMATA, MOANAA
8.11.2015, Łódź, „DOM”

Powiadają, że black metal umarł. Gatunek, który zapoczątkował popularyzację rogatej postawy, w pewnym momencie zaczął zjadać własny ogon. Po tym zdarzeniu kapele zainspirowane skandynawskim brzmieniem powstawały jak grzyby po deszczu. Niemal każdy z tych „nowych” brzmiał jak nędzna podróba oryginału. Black metal zdechł. Twórcy gatunku zatrzymali się w punkcie startu. Wraz z mijającymi latami zmieniała się także muzyka. Black metal przeobraził się. Czy na lepsze? O tym miałem się przekonać na koncercie w Łodzi.
Trzy zespoły reprezentujące odmienne style: MOANAA, MORD’A’STIGMATA, BLAZE OF PERDITION, w ramach Days Of No Light Tour nawiedziły dziewięć polskich miast. Ich obecność dała namacalny dowód na to, że black metal żyje i tka swą pajęczą sieć nieustannie.

Pierwsza post-metalowa MOANAA w „DOMu” przy „Off Piotrkowska”, montowała się na scenie. Znałem ich materiał „Descent”, więc byłem ogromnie ciekaw, jak zaprezentują się. Ich występ był esencjonalny, szybki, składający się ze znanych fragmentów ich twórczości. Na żywo MOANAA postawiła na moc, więc publiczność otrzymała brudny, nasiąknięty emocjami przekaz. Występ trwał zaledwie ponad dwadzieścia minut, ale panowie zaostrzyli apatyt. Chciałem jeszcze!

2015.11.08_moanaa_live

MORD’A’STIGMAT pojawiła się na scenie zgodnie z rozkładem. Bez ceregieli przystąpili do ataku. Zaczęli od „Inkaust” z jeszcze ostatniej płyty „Ansia”. Ich post black metal brzmiał znakomicie. Panowie stworzyli wyjątkową atmosferę, bo w pewnym momencie zauważyłem, że niemal każdy widz osłupiał z wrażenie. Publiczność słuchała. Zespół nic nie mówił. Panowie przystąpili do kolejnych utworów: „Shattered Vertebrae Of The Zodiac” i „Pregressed”. Zaskoczyli materiałem z nowej EPki „Our Hearts Slow Down”. Dwa utwory utkwiły mi w pamięci: „The Mantra Of Anguish” i „Those Above”. Nowe oblicze MORD’A’STIGMATA jest świeżym nurtem. W ich muzyce nie brak jadu, smutku, zła. Mogą stworzyć bogate kompozycje, które pachną siarką i popiołem. Na żywo ich muzyka wypada niezwykle dobrze. Po ich secie niezwłocznie odmaszerowałem zakupić ostatnie wydawnictwo.

2015.11.08_mord.n.stigmata_live

BLAZE OF PERDITION wystąpił bez Sonneillona. Jego miejsce zastąpił Rattenkönig. Zespół rozpoczął swe zniszczenie ukazując publiczności, czym jest „Near Death Revelations”. Publika oszalała. I w tym momencie doszło do mnie, że polski black metal nie odstaje od tego „zagranicznego”, a na pewno nie jest podróbą klasyków. Najnowsze dzieło BLAZE OF PERDITION jest doskonałym przykładem, że czarci duch zaklęty w tych dźwiękach potrafi nieźle skopać dupsko. „DOM” zapłonął żywym ogniem. Rattenkönig w swoim stylu odegrał swą rolę na 66,6 %.

2015.11.08_blaze.of.perdition_live

Panowie zakończyli swój występ. Nie było bisów i podziękowań dla zebranych. Zespół zniknął ze sceny. Pozostawili po sobie wrażenie, że czarny metal w wykonaniu PL to jakość sama w sobie.

[Tomash]