BLOODTHIRST Chalice Of Contempt `14

CD `14 (Pagan Rec.)
Ocena: 4/6
Gatunek: thrash metal

„Chalice Of Contempt” to już, o ile dobrze liczę, trzecia płyta czcicieli kozłów z BLOODTHIRST. Kupę lat się ten poznański zespół buja na scenie i chyba im z tym dobrze. Dobrze panom z BLOODTHIRST też zapewne z tym, co robią. Za każdym razem, gdy wydają nowy album, np. w szanownym Pagan, lubię w trakcie słuchania poczytać pojawiające się w tym czasie recenzje. Te w podziemiu są z reguły na temat i raczej bardziej pozytywne. Te internetowe mnie rozczulają. Nie może obejść się z zasady bez wstępnej tyrady na temat thrash metalu w ogóle. Ostatnio, gdzieś przy tej okazji, natknąłem się na stwierdzenia dotyczące sensowności grania dziś thrashu. Ból, gorycz, rozpacz. Niestety nie mogę nic innego powiedzieć. To tak, jakby podważać zasadność grania w każdym poza nowomodnymi odmianami metalu dla panienek i paniczyków w rurkach. Fuck. I ja też, zamiast pisać o „Chalice Of Contempt”, robię to, o nad czym się dziwię. Jestem stary i strasznie długo słucham takiej muzyki. Często wracam i odkrywam, co aktualnie dzieje się to tu, to tam. BLOODTHIRST jest zajebiście konsekwentny w swoim graniu. W pewnych granicach jest w stu procentach do przewidzenia, co usłyszymy na ich krążkach. Nie raz pisałem, że wtórność w zakresie własnej i nie zerżniętej twórczości uważam za wartość samą w sobie. Przykładów można by podać setkę. „Chalice Of Contempt” też może nim być. BLOODTHIRST gra prosty i wulgarny thrash, oparty o rzęsiste riffy, dzikie partie sekcji, wreszcie zajebiście i bardzo współcześnie podany. Czego można chcieć więcej? Cenię prostotę w kilku odmianach metalu. Często przekombinowanie jest nie na miejscu. W prostej formie, jaką posługują się poznaniaki, jest metoda. Jeśli ktoś nieco zagłębi się w to, czego słucha, to nawet – pomijając ultra solówki, nadające dzikości w samych narąbanych i intensywnie nawalających prostych patentach – wychwycić można masę atrakcji i urozmaiceń. Utwory stworzone w tak wąskiej konwencji, po pierwszym przesłuchaniu zleją się w całość. Zwłaszcza jeśli na co dzień zajmujemy nasze uszy czymś z goła innym. Nie wiem, czy mój pogląd będzie popularny, ale ja BLOODTHIRST uważałem i nadal uważam za zespół dla wymagających słuchaczy. Thrash jest specyficznym gatunkiem, do jego konsumpcji należy dysponować pewnym podkładem w postaci znajomości masy muzyki. Z odskoku się pewnie też da, ale wyjdzie z tego zabawa na jakąś chwilę i ganianie w przebraniu metalowca z lat osiemdziesiątych. W muzyce BLOODTHIRST, poza osadzeniem na thrash metalu, mamy masę diabłów i siarki. Takie połączenie daje ciekawy efekt i oczywiście skojarzenie z modnym terminem oldschool, czy jak to się nazywa. Dla mnie to po prostu kawał metalu, oparty na porządnych korzeniach. Nie wiem i pewnie się prędko nie dowiem, dlaczego na tytuł całej płyty wybrali piąty kawałek. Jest fajny i może jakoś reprezentatywny, ale w stopniu porównywalnym z całą resztą. Mnie tam np. „Yell Of Devotion” wydaje się bardziej pasować na wizytówkę całego albumu, ale co tam. W ogóle jakoś jest tu kilka żywszych kawałków, np. bardziej mnie poruszył też „Imaginary Reasons”. Może to było założenie zespołu, ale płyta wydaje mi się składać z kompletnie oderwanych utworków, połączonych za pomocą brzmienia i nagrania. Mam takie dziwne wrażenie rozpadu. Pewnie mam już po prostu alzheimera urojoneo, albo coś. Nie jest źle, choć BLOODTHIRST tworzył już większe przeboje niż „Chalice Of Contempt”. [John Kramer]

Bloodthirst, www.facebook.com/bloodthirstpl
Pagan Rec., P.O.Box 12, 86-105 Świecie 5; info@pagan-records.com; www.pagan-records.com