Born To Die #4 `01

Image „BORN TO DIE” #4
`01 (A5/106s./druk/9zł)

Image

 

Redakcji „Born To Die” należą się brawa za to, iż sukcesy tego tytułu w sieci idą w parze z wydaniami papierowymi. Zine ten nie tyle zachował, co wręcz odzyskał podziemny charakter – za sprawą powrotu do czarno/białego xera! Poza tym #6 to tradycyjnie format zeszytowy, komputerowy, schludny skład bez udziwnień i – konkurencyjnie dla „Necroscope`a” – ponad 100 stronic wypełnionych imponującą ilością recenzji (zajmują 50% całości) i wywiadów. Dobór przepytanych zespołów jest ciekawy i przekrojowy. Można poczytać o świetnych, zasłużonych dla polskiego podziemia grupach (NEOLITH, SUPREME LORD, MUTILATION), o obiecującej młodzieży (GUTTER SIRENS, VEDONIST, RAVISHED FLESH (rip), PUTRIDITY), kapelach, które powróciły na scenę (MONASTERY) itd. „Born To Die” ostro też promuje zespoły zagraniczne – grające thrash (DENATA, WASTELAND), death (BYATIS, CHAMBER OF SHRED, DETRIMENTUM, TODESBLEI), black (AGAEL, DIMENTIONON, VARGSRIKET), heavy (KINGCROW) itp. Jest też trochę doom/gothic, projektów klawiszowych i alternatywy (BISCLAVERET, recenzje Gnoma). W #6 zabłąkała się nawet grupa z Hiszpanii, która gra nu metal! Co więcej, być może „Born To Die” przejdzie do historii tradycyjnego zinoróbstwa za prezentację Mrock`webzine! Do czego to doszło?! Aby rzecz powszechnie dostępną w internecie promować na papierze!? Na szczęście Jacek to interesująca, twórcza osobowość… Ogólnie zawartość pisma jest dość spora, więc powinna to być zajmująca lektura zarówno dla osób dobrze zaznajomionych z undergroundem, jak i tych, którzy dopiero go poznają. Problem z tym pismem jest jednak taki, że redaguje go trzech osobników, którzy prezentują zróżnicowany poziom edytorski i styl pisania. Uwidacznia się to na każdym kroku. Przykładowo recenzji jest bardzo dużo i niewątpliwie jest to atut (zwłaszcza, że opisywany stuff często jest mało znany w naszym kraju), jednak nie wszystkie – w zależności od autora – są wiarygodne. Niektóre są co najmniej dziwne, rozwlekłe (koszmarne wodolejstwo!) i niezrozumiałe (nie na temat!); nie sposób się z nimi zgodzić i trudno się zorientować, czy dana płyta jest dobra, czy zła. No właśnie, dochodząc do sedna myśli – pióro „redaktora naczelnego” Artura G. jest po prostu niestrawne. Całkowicie zgadzam się z nim samym, że nie zna się on na muzyce! I doprawdy nie powinno go to urazić zważywszy na jego specyficzny ekshibicjonizm. Jego wpadki, nieporadność i nie profesjonalizm czasem wprost zadziwia. Poza tym osiąga on niezwykłą sztukę – zrobi wywiady o niczym! I tak, rozmowa z NEOLITH to porażka, prezentacja ATROPHIA RED SUN jest tak przekombinowana, że nie wiadomo, o co chodzi, NEWBREED jest znacznie ciekawym muzycznym zjawiskiem niż to zostało ukazane w zine`ie, zaś w pogadance z CREMASTER Artek jest u szczytu swojej chwały (inna sprawa, że ta kapela słynie z robienia sobie jaj i rzadko odpowiada z sensem…). Ech… Zdecydowanie najbardziej kompetentną osobą robiącą „Born To Die” jest Skowron. Pisze on długie, wnikliwe recenzje, a w wywiadach przedstawia przede wszystkim brutalne zespoły. Z zadowalającym efektem przepytał on SCENT OF DEATH, SUPREME LORD, PARRICIDE, DETRIMENTUM. Tak więc #6 to pisemko obszerne i bogate w informacje (dodatkowo zawarte w „Przeciekach”, paru relacjach z koncertów i wielu reklamach), ale cholernie nierówne!!! PS Nagana należy się jeszcze za niestaranność w podawaniu adresów kontaktowych (chyba ktoś zapomina, że jeszcze nie każdy fan metalu w Polsce ma łatwy dostęp do netu). [Kasia]

„Born To Die”, Mariusz Skowroński, ul. 11 Listopada 68/3, 21-200 Parczew; ascaris@poczta.onet.pl, www.borntodie.elbi.pl