BOTTOM: Wkurwione dno – 24.01.2007

Image
W poniższym wywiadzie
Marek zwany Laskim z zespołu BOTTOM
przekazał ludzkości swoje mądrości…
Mam nadzieję, że w przededniu ukazania się kolejnego materiału tych piewców
zmetalizowanego hardcore`a
wielu z Was zechce zapoznać się z ich muzyką.
 

Hello! Na początek pragnę wyjaśnić pewną podstawową kwestię. Wiem, że nie jesteś od początku w składzie BOTTOM, ale zapewne pytałeś się starszych stażem kolegów, dlaczego nazwali swoją kapelę w ten sposób? Jakby tego nie przetłumaczyć („ostatni”, „dno”, „głąb”, „kuper”, „dupa”, „zad”, „wypróżniać”…), nie brzmi zbyt imponująco…

Witam. Jak to nie brzmi imponująco?? Wszystkie znaczenia, które wymieniłeś, brzmią właśnie tak. Czyż niektóre kupry, dupy, zady to nie są „rzeczy” imponujące :-)? A poważnie rzecz biorąc, wyraz „bottom” stosuje się przede wszystkim przy określeniach właśnie typu „dno”. Teraz się zastanawiam i muszę Ci powiedzieć, że w sumie nigdy się nie pytałem chłopaków, czemu tak nazwali zespół. Przypuszczam, że chodziło im o to, że za często widzieli dno butelki :-). A tak jeszcze poważniej – wkurwiało ich pewnie wszystko wokół… I wszystko jasne!

Image Wasz ostatni, jak dotąd, trzeci materiał to „Deklaracja Morderców”. Jako że wszystkie jego zalety wymieniłem już gdzieś w recenzji, proszę o wskazanie wad, które przeoczyłem. Od premiery minęło już trochę czasu, więc – znając Ciebie – wyskoczysz z całą litanią błędów i niedociągnięć…?

Każesz mi pisać wady, a ja nawet nie wiem, jakie to znalazłeś zalety, co by je obalić :-). Wiesz, jestem dość krytyczny w stosunku do siebie i w stosunku do tego, co robię. Pewnie, że są rzeczy, które teraz zrobilibyśmy na płycie inaczej. Ja troszkę pokombinowałbym z brzmieniem gitar, co by do tej selektywności dorzucić troszkę diabła. A poza tym są one ciut za cicho nagrane. Sęk w tym, że przeróżne rzeczy słyszysz dopiero po pewnym czasie. Choć ja w sumie już podczas sesji marudziłem, więc koledzy musieli mnie non stop poić, aby już skończyć nagrywanie i jakąś kasę zaoszczędzić :-). Zresztą sam napierasz w kapeli [CRAWLING DEATH – red.], więc pewnie wiesz, o co mi chodzi.

Nagrywaliście w rosnącym w siłę ZED Studio, gdzie coraz więcej uznanych bandów (np. ROOTWATER) decyduje się rejestrować swój materiał. Dlaczego produkcje wychodzące stamtąd są takie zajebiste i dlaczego jest tam tak tanio? Czy Tomek pozwala pić podczas sesji, czy też musieliście kitrać się po kątach? W końcu, czy ksywa „ZED” odnosi się do tego śmiesznego, wrzaskliwego gościa z „Akademii Policyjnej”?

:-) Nie wiem, czy wiesz, ale już jest tam drożej, choć i tak jeszcze dość tanio w porównaniu z innymi „markowymi” studiami. Tomek jest zajebistym człowiekiem, a przede wszystkim genialnym człekiem, który doskonale wie, co poeta miał na myśli. Współpraca z nim jest prosta i przyjemna. Wystarczy kilka zdań i już łapie, w czym rzecz. Poza tym nie jest zamknięty na muzykę. Nie ma klapek na oczach i potrafi słuchać. Alkoholu również się troszkę polało, aczkolwiek najwięcej dopiero po całej dniówce nagrywania. Bo inaczej przy naszych gardłach i kasie przeznaczonej na nagranie, wystarczyłoby na rozłożenie perkusji. A czy nazwa „ZED” wzięła się od tego gruza z „Akademii Policyjnej”? Nie wiem. Jeszcze jest opcja „Pulp Fiction”, ale w to akurat wątpię :-), gdyż Tomek jest posiadaczem rodziny. Dowiem się, co i jak, i dam Ci znać.

Image Starszych nagrań już raczej nie rozprowadzacie, a jeśli już przypadkiem tak, to bardzo niechętnie. Zdradź więc czytelnikom, co stracili lub może – co zyskali, nie zapoznając się z tymi pozycjami.

To nie jest tak, że niechętnie, ale po co? Jest nowa rzecz, przy której skupiamy się na konkretnej promocji i tyle. A odnośnie wcześniejszych materiałów… „Strachness” z 1997 r. to 4-utworowe demo. Taki sobie thrash metal. Nagrany był w całkiem innym składzie. Teraz w BOTTOM są tylko dwie osoby, które brały w tym udział. Recenzja ukazała się nawet w „Metal Hammer” :-). Jest do przeczytania na naszej stronie. „Hatefull Music Terrorism” to 10 utworów z klimatów punkowo-core’owo-grindowych. Już w nowym składzie. Nagrywaliśmy to przez trzy dni u znajomej z Jaworzna, na jej komputerze. D.I.Y. i pijaństwo. Stuff bardziej na użytek własny, ale troszkę się go rozeszło. Trafił też do Holandii i Wielkiej Brytanii. Powiem Ci, że gdyby ten materiał był lepiej nagrany, to pewnie przyłożylibyśmy się bardziej do jakiejkolwiek jego promocji, bo jest tam kilka ciekawych kawałków (jak ślicznie poprosisz, to Ci go podeślę, bo mi się sztuka ostała). Zresztą na kolejny materiał mam zamiar przemycić jakiś kawałek z „Hatefull Music Terrorism”, w lekko zmienionej aranżacji.

Zauważyłem też, że bardzo lubicie grać koncerty, co – zważywszy na graną przez Was muzykę – nie powinno dziwić. Najczęściej występujecie w podejrzanych lokalach pełnych dziwnych typków spod ciemnej gwiazdy. Gdybyście zarabiali na tym dobre siano, to jeszcze luz, ale w takim przypadku? Nie miałeś nigdy przebłysków podczas grania sztuki, gdy rodziło Ci się w głowie pytanie „co ja tu kurwa właściwie robie?”?

No co Ty? W życiu mi nie przyszło do głowy, żeby w takich miejscach nie grać koncertów. Wtedy właśnie jest dzicz i rasowy napierdol!! Jest klimat. Krew, pot i łzy na ścianach. Kochamy takie koncerty, gdzie zaciera się granica pomiędzy nami a publiką. Sam lubię wpaść z gitarą w ludzi i pobawić się z nimi. O to przecież chodzi w tej muzie. Tu się nie kontempluje. Tu się napierdala. My też jesteśmy typkami spod ciemnej gwiazdy, więc jesteśmy wśród swoich :-).

Czujecie się bliżej związani ze sceną hardcore`ową czy metalową?

Poza Juniorem wszyscy katowaliśmy się od wczesnych lat raczej metalem, choć coś tam zawsze z hc się miało i słuchało. Ale Twoje pytanie jest w specyficzny sposób skonstruowane… Tutaj akurat posłużę się cytatem, który powtarzam od pewnego czasu. Jakiś czas temu Gierant z HARDWORK powiedział, że „jesteście za metalowi dla fanów HC i za core’owi dla fanów metalu”. Po części na pewno się z nim zgodzę. Gramy koncerty dla jednych i dla drugich. Powiedziałbym, że w obu przypadkach jest bardzo dobrze. Wiadomo, że po obydwu stronach znajdą się jacyś twardogłowi i dla nich będziemy „be”.

Wasza muzyka oraz tzw. attitude są zdecydowanie undergroundowe (w obu przypadkach chodzi mi o jak najbardziej pozytywne znaczenie tego słowa). Z jednej strony to bardzo szlachetne, lecz czy nie boisz się, że prędzej czy później dobrniecie do momentu, w którym albo ulegniecie stagnacji, albo będziecie zmuszeni pójść na pewne ustępstwa, by się dalej rozwijać? (jak chociażby Wasi ziomale z FRONTSIDE).

Skupiłeś się w tym pytaniu na dwóch rozwiązaniach: albo stagnacja albo ustępstwa, a przy tym uzależniłeś od tego rozwój. Ciężkie pytanie… Ciężko powiedzieć, bo nie wiem, jak będzie za kilka lat. Jak na razie po prostu chcemy dobrze napierdalać. Dopóki noga i szyja będą mi przy tym skakać, to wsio w temacie. Ostatnio gdzieś przeczytałem wywiad z Devinem Townsendem, który na pytanie: „z czym dla Ciebie wiąże się rozwój?”, odpowiedział, że z emocjami. Mam nadzieję, że wiesz, o co mu chodziło. Podpisuję się pod tymi słowami. Kolejna kwestia sporna: ustępstwa. Nie wiem, czy np. zespół FRONSTIDE poszedł na ustępstwa przy okazji ostatniego materiału. To fakt – wsadził sporo melodii i zrobił się bardziej słodki – ale czy to takie straszne? Jak im z tym dobrze, to się im chwali. BOTTOM na pewno to nie grozi. Podobnych elementów nie będzie w naszej muzie. Na pewno będziemy szli w kierunku muzyki mocnej i wiecznie „wkurwionej”.

No właśnie! Gdybym miał opisać muzykę BOTTOM za pomocą tylko jednego przymiotnika, użyłbym słowa „wkurwiona”. Masz teraz wyśmienitą okazję, by bez żadnej cenzury, używając jak najbardziej wulgarnych wyrazów wyrzygać się na wszystko, co Cię wkurwia lub irytuje!

ImageO, to teraz mnie połechtałeś!! Twój przymiotnik wybitnie mi się podoba :-). Masz ich więcej :-)? Dobra, porzygam sobie… Najbardziej wkurwia mnie to, że w tym kraju nie da się normalnie żyć. Wszędzie same pijaki i złodzieje, bo każdy pijak to złodziej. Rządzą nami końskie spierdoliny, które tylko czyhają na to, czym nam znów dojebać. Jakimś podatkiem, jakąś akcyzą. Młodzi ludzie spierdalają stąd, a oni kurwa myślą, jak rozliczyć czerwonych. Po chuj? Co młodych ludzi interesuje lustracja? Jasne, niech się tym zajmują, ale są ważniejsze rzeczy. Niech zrobią wszystko, żeby młodzi zostali. Nic kompletnie do nich nie mam, ale po chuj nam oni, skoro mamy świetnych, młodych zdolnych. Za niedługo będą nas leczyć czy uczyć ludzie zza wschodniej granicy. Nasze uczelnie kształcą w tym momencie kadrę, która będzie pracować poza Polską. Przecież to jest chore i jebnięte. A te skurwiałe bolce rozważają wprowadzenie mundurków do szkoły. A dzieci, które są niedożywione? Niech dadzą na stołówki, a nie na jebane mundurki. Poza tym, wybitnie wkurwia mnie ludzka głupota i ten wszechobecny fałsz i zawiść. Aaa, i ten z Torunia i jego zjebane fanki w wieku 65 lat i fani z łysymi łbami, ewentualnie z końskim ryjem. Jeszcze jest trochę rzeczy, ale zbraknie Ci papieru na wydrukowanie tego wszystkiego :-).

Pochodzicie z Sosnowca, czyli jesteście „Zagłębiokami” – niezbyt popularną na Górnym Śląsku nacją (kto ogląda „Świętą Wojnę” z Bercikiem, wie, o co chodzi). Mimo to na ostatnią trasę pojechaliście w towarzystwie zespołu z Katowic. Udało się Wam zataić miejsce swojego zamieszkania czy jak?

To oni byli z Katowic?? :-). A na poważnie… Jak to nie jesteśmy popularną nacją na Górnym Śląsku? Jesteśmy bardzo popularni. Każdy Hanys chce nam, Gorolom, wpierdolić, a to chyba świadczy o popularności :-). Ale Ślązacy są bardzo popularną grupą również w Zagłębiu :-). W składzie mamy jednego Ślązaka i jakoś sobie radzimy.

Jecie mięso? Wierzycie w Szatana? Lubicie alkohol i narkotyki? Chodzicie na siłownię? Tatuujecie sobie plecy? Tworzycie stateczne, wieloletnie związki?

Mięsa nie je jeden z nas, alkoholu nie pije drugi (ale to dobrze, bo właśnie robi prawo jazdy, więc… :-)). Z alkoholi łykamy prawie wszystko, nie chytamy się chyba tylko wody brzozowej i rumu na kościach :-). Ja preferują złocisty napój. W Szatana wierzą wszyscy, jak boga kocham :-). Tatuażami para się dwóch z nas. Tworzymy wieloletnie, stateczne związki. Kurwa, co za mnogość pytań w jednym pytaniu. Rozbiłbyś na więcej, to bym się porozwodził, a tak… dupa.

Należysz do elitarnej grupy „Łysych i Postawnych Gitarzystów z Brodami”. Czy inspiracją do takiego imidżu był klasycznie Kerry King czy może sam, niezależnie od nikogo wpadłeś na taki pomysł (żeby się napakować, wyłysieć i zapuścić brodę)? Jak to jest, mieć więcej włosów z dołu głowy niż u góry?

Pamiętam, to był poniedziałek albo czwartek, jeszcze w przedszkolu. Nasza pani puściła nam po śniadaniu „Reign In Blood”. Wtedy już wiedziałem, że będę taki jak on!! Jak on zaczął łysieć, ja też zacząłem. Jak zaczął zapuszczać brodę – ja też. Potem zacząłem pić browce, co by mięsień piwny powiększyć. Ot i cała historia. A powiem Ci, że więcej włosów na dole głowy ma też swoje zalety. Znam kilka sztuczek, które się czasem przydają :-). Zresztą Ty też masz słuszną brodę, więc powiem Ci, do jakich to sztuczek może Ci się przydać :-). Aaaa, tylko musisz głowę ogolić :-).

I tym wielce optymistycznym akcentem zakończymy wywiad. Pozdrów mamę i do zobaczenia przy kolejnej okazji. Joł!

Mamo! Pozdrawiam! A my, myślę, że się niebawem zobaczymy, co by kilka szklaneczek wychylić. Dzięki wielkie za wywiad. Stay /coś tam sobie wpisz/…

[Muflon]

Bottom, Marek Bielawski, ul. Ogrodowa 8a/26, 41-250 Czeladź; bottom1995@o2.pl; www.bottom.pl / www.myspace.com/hatefulmusicterrorism; tel: 0507023050