BRAZEN SERPENT Perditions Call To Prayer `15

CD `15 (Bunkier Prod.)
Ocena: 5/6
Gatunek: neofolk, dark ambient

Kiedy jestem zmęczony muzyką, a zdarza mi się to co jakiś czas, bo kiedy tylko otworzę oczy, zawsze czegoś słucham. Także jeśli nie wrzucę jakiegoś kompaktu, placka na tackę czy po prostu dobrze zripowanej płyty z kompa albo z telefonu przy wykonywaniu jakiś domowych czynności w miejscu, gdzie głośniki nie sięgają, to jestem chory! Z drugiej strony, czasem mam przesyt i słuchać mi się nie chce, by znowu po chwili ciszy stwierdzić, że jednak czegoś mi brakuje… Wtedy idealne okazują się płyty z muzą, która w jakiś sposób uspokaja, nastraja do pewnego wyciszonego rytmu serca, nie męczy i nie jest to, kurwa, flet piszczałki góralskiej z muzyki relaksacyjnej Indian, stojących kiedyś na zakopiańskich Krupówkach czy Plantach krakowskich.Uwielbiam nieistniejący już I.A. SERPENTOR czy ambientowy skok w bok Varga Vikernesa na trzech długograjach BURZUM. Te płyty czyszczą mi mózg na tyle, że jestem gotowy na dalsze pożeranie muzyki. Oczywiście takich płyt wymieniłbym więcej, ale i tak już wystarczająco zboczyłem z tematu. BRAZEN SERPENT zaliczę do grona wykonawców, które dają mi odetchnąć, przy których wpadam w stan zadumy, nawet jakiejś swoistej duchowej medytacji. Otwierający album „Perditions Call To Prayer” jest najbardziej odpychającym z całej płyty, jeśli chodzi o przystępność, utworem. Jest też niezłą zmyłką, bo później muzyka rozwija się zupełnie w innym kierunku, stawiającym bardziej na lekkie gitarowe transowe motywy (piękny „The Luciform”). Ciekawe wokale, sporo chóralnych partii i innych dziwnych instrumentów powoduje, że nie sposób się przy tej płycie nudzić. Kontrowersyjny stał się dla mnie zabieg wplecenia w „Befallen” chorału gregoriańskiego, który w 1990 roku wykorzystała w debiutanckim singlu z pierwszego LP ENIGMA („MCMXC a.D.”), a mianowicie chodzi o utwór „Sadeness (Part 1)”. Jakby na niego nie patrzeć, jest równie wątpliwy wyznaniowo. Zwłaszcza, jeśli zestawimy sobie w („Sadeness”) wersję słów w języku łacińskim z dodanym w refrenie francuskim tekście twórcy. W połączeniu z obrazem teledysku nie uzyskamy jednoznacznej odpowiedzi dotyczącej samego konceptu. Album BRAZEN SERPENT jest perfekcyjnie wydany, więc przy słuchaniu potęgę muzyki dopełnia doskonała szata graficzna, która wspaniale współgra z zawartością dysku. Lucyfer, tematyka śmierci i innych (nie) religijnych odniesień na pewno bardziej wyczerpującym poszukiwaczom może przynieść sporo radości w odnajdywaniu i zagłębianiu się w sens konceptualny. Jednak BRAZEN SERPENT jako projekt muzyczny pozostanie dla mnie swoistą zagadką. Muzycznie, uważam go za niemalże doskonałe połączenie neofolku i dark ambient, gatunkom ogromnej mocy. Melancholijny klimat, nietuzinkowe melodie, spokój ducha…  [Sabian]

Brazen Serpent, www.brazenserpent.bandcamp.com
Bunkier Prod., www.bunkierproductions.com, www.facebook.com/BunkierProductions