BULLDOZER BREED One Size Hits All `10

Zauważyłem, że Holendrzy nieco inaczej niż inni Europejczycy traktują muzykę metalową. BULLDOZER BREED wydał niedawno krótki materiał zatytułowany „One Size Hits All”. Można go traktować jako swoisty suplement do wydanej w 2008 roku pełnowymiarowej płyty „Bulls In A Mosh” lub kładkę łączącą debiut z nadchodzącym albumem. Na EPkę składa się sześć utworów w trudnej do sklasyfikowania stylistyce. Ni to thrash, ni heavy metal, co więcej – pojawiają się elementy rock’n’rolla! Jeśli włożylibyśmy Holendrów z BULLDOZER BREED do woreczka z napisem thrash metal, ortodoksyjni fani amerykańskiego thrashu spod znaku SLAYER pukaliby się w głowę. Umówmy się – na „One Size Hits All” dostajemy po prostu metal. Trochę tu thrashu, trochę heavy, a nawet death metalu. Jednym słowem – dla każdego coś… dobrego? Zdecydowanie! Mimo że nowe dzieło Buldożera nie trwa zbyt długo (niespełna pół godziny), nie sposób go nie docenić. Tytułowy utwór zaczyna się iście rock’n’rollowym bitem perkusyjno-basowym(!). Głos Jorika Artsa, który odpowiada za wokale i gitarę basową, przypomina ryk pirata. Połączenie niezwykle chwytliwych i mocnych zarazem riffów Willema Verachterta (który nie bez powodu nosi pseudonim „Riffmeister”) z precyzjną perkusją, którą okłada Bart Bisseling, daje naprawdę czadowy efekt. Każdy kolejny utwór, przez „The Age Of Propaganda”, „Sledgehammer Shuffle” (utrzymany w stylistyce znanej z MOTORHEAD!), aż po „The Fix Is In” przynosi pokręcone, niejednokrotnie bardzo „przebojowe” rozwiązania. Pulsujący bas, bardzo dobre brzmienie – miło słuchać tak wyprodukowanego materiału. Wracając jeszcze do dywagacji na temat gatunku, który prezentuje BULLDOZER BREED, jednak nazwałbym muzykę grupy thrash’n’rollem – i może ktoś ma mnie za wariata, ale mnie to pasuje. „One Size Hits All”. To bardzo dobry krążek – polecam z czystym sumieniem. I tyle, o! [Tomasz Kulig]

Bulldozer Breed, Willem Verachtert, Marijkestraat 14, 5761 AX, Bakel, The Netherlands; www.myspace.com/bulldozerbreed