CANNIBAL CORPSE, SPHERE, EMBRIONAL – 29.06.2012, Wrocław

European Torture 2012:

CANNIBAL CORPSE, SPHERE, EMBRIONAL

29.06.2012, Wrocław, „Alibi”

Koniec roku szkolnego, który przypadł na 29 czerwca, zbiegł się z trasą koncertową legendy death metalu, zespołu CANNIBAL CORPSE, który zawitał do stolicy Dolnego Śląska, czyli Wrocławia, niestety do bardzo malutkiego klubu „Alibi”. To bardzo miłe zaskoczenie dla fanów lubiących taką ciężką muzykę. Jako suporty wystąpiły rodzime kapele EMBRIONAL i SPHERE.

Nic dodać – nic ująć, czas rozpocząć party.

Na samym początku koncertu wystąpił EMBRIONAL, który zaczął utworem „Possessed By Evil”; ciekawie zabrzmiał także kawałek „Bestial Torture”. EMBRIONAL to bardzo solidna kapela, która trzyma swój poziom i tworzy klimat typowy dla death metalu. W klubie „Alibi” kapela zagrała ostro, agresywnie, z dużą nienawiścią, lecz sam set był dość krótki.

Embrional

Następny polski zespół, który się zaprezentował się na wrocławskiej scenie, to pochodzący ze stolicy SPHERE. Już sam początek trwania koncertu tej grupy świadczył o tym, że będziemy świadkami aktów nienawiści, pogardy do religii, kościoła i samego boga. Set SPHERE miał kilka ciekawych kawałków: „Sadistfucktion”, „Psalm To The Dark One” – te numery bardzo mnie ożywiły i na długo zostaną w mojej pamięci. Kapela gra szybko, technicznie, ze zmieniającym się wokalem. Muza SPHERE jest dość trudna w odbiorze, jednak niekiedy naprawdę zaczyna nudzić. Jak dla mnie to żadna rewelacja, po kilkunastu minutach musiałem sobie występ SPHERE, bo ciężko było mi to przetrawić. Ale to wyłącznie moje zdanie.

Sphere

Czas na małą przerwę przed rozpoczęciem koncertu głównej gwiazdy. Już sam widok wielkiego zespołu CANNIBAL CORPSE na tej małej scenie wrocławskiego klubu „Alibi” robił miłe wrażenie. Jak muzycy wyszli na scenę, zaczął się totalny odjazd i piekło. Na początku panowie zagrali pierwszy kawałek z nowego albumu „Torture” – „Demented Aggression”, potem też ciekawie prezentował się ciężki, bardzo ostro zagrany utwór „Scourge Of Iron”. Po kilkunastu minutach koncertu Cannibali dawał się we znaki brak klimatyzacji w klubie, wśród publiczności panował duży ścisk, jak i sam wokalista CANNIBAL CORPSE, George Fisher, miał swoją koszulkę całą mokrą, tak jakby przeszła po nim jakaś ulewa. Miłym zaskoczeniem dla zgromadzonych kilku setek ludzi był stary kawałek z albumu „Vile” („Disfigured”). Ludzie pod samą sceną bawili się zajebiście, nawet niektórzy, ci stojący najbliżej, mieli okazję przybić „piątkę” z samym Fisherem. Reakcja fanów była pozytywna, ludzie dobrze się bawili. Fajnie było także usłyszeć kilka słów po polsku, które wypowiedział George, na przykład „duże cycki”, „kurwa” i „kurwa mać”, co rozbawiło zgromadzoną publiczność, a Fisher był z tego bardzo dumny. Na sam koniec Cannibale zaserwowali również mocną dawką bez trzymanki, tj. kawałek „Stripped, Raped And Strangled”. Niestety nie było żadnego bisu, ponieważ w klubie było bardzo parno, gorąco, duszno i dlatego muzycy szybko zeszli ze sceny i wyszli z klubu prosto do autokaru.

Cannibal.Corpse.8

Podsumowując ten trwający ponad półtorej godziny koncert, powiem, że był on niesamowicie naładowany adrenaliną, co było widać wśród fanów. Nie było też żadnych poślizgów czasowych.

Pozostaje nam czekać na kolejne wizyty CANNIBAL CORPSE w Polsce. Tylko miejmy nadzieję, że organizatorzy pomyślą o innym klubie i trochę większej przestrzeni dla publiczności.

[Asariah, pablo024, fot. Tomasz Śniegur, Julia Borecka]