CARNAL DEMISE Carnal Demise `12

O to chodzi w muzyce! Bardzo lubię takie płyty, jak debiutancki krążek CARNAL DEMISE. Nie jest czysto, nie jest klarownie, ani słodko. Southern metal spotyka się z groove/death metalem. Otrzymujemy death ‚n’ roll w czystej postaci! Jeśli lubicie takie kapele jak CHROME DIVISION, czy polski, nieodżałowany BLACK RIVER – CARNAL DEMISE to kapela dla Was. Dziewięć solidnych, brudnych, stoner/southern/groove metalowych niszczycieli, o łączym czasie trwania 42:26. Brud gitar Timo i Tuomasa to kwintesencja stoner metalu, brudny, pulsujący basik Taavi Kymmene, wzbogacony specyficznym sznytem perkusyjnym Hyde’a – miód na uszy. Do tego niechlujny wokal Jarkko – momentami do bólu przypominający Jonne Jarvelę (KORPIKLAANI). Ciężar („League”), szybkość („Flatline Fever”), walce („Scum” czy „Dead And Stare”- tego możecie się spodziewać po CARNAL DEMISE. Do tego… melodie! Ale jakie! Syntezatory w „True Fallacy” i „The Pulse Of The End” koszą wszystko równo z trawą. Aby używać takich dobrodziejstw muzyki – trzeba wiedzieć jak – a Panowie z Kupio – wiedzą! Wszystko na tej płycie jest we właściwych proporcjach i w odpowiednim miejscu. Każdy znajdzie coś dla siebie i na pewno nie będzie żałował, że zdecydował się na przesłuchanie tego krążka. Śmiem twierdzić, że debiut CARNAL DEMISE to najlepszy krążek tego typu od „Black ‚N’ Roll” BLACK RIVER. Finowie wyznaczyli nowe standardy na rynku death ‚n’ rolla! I oby kontynuowali swoje podboje w podobnym stylu. Jedno jest pewne – będę im kibicował, bo mało kto tak gra w dzisiejszych czasach. Brawo! [Tomasz Kulig]

Carnal Demise, carnaldemise@gmail.com; www.carnaldemise.com, www.myspace.com/carnaldemise

Inverse Rec., info@inverse.fi; www.inverse.fi