Kategoria: Koncerty

CHRIST AGONY, STRANDHOGG, HERITAGE – 2.10.2008, Wrocław

Condemnation Tour 2008:
CHRIST AGONY, STRANDHOGG, HERITAGE

2.10.2008, Wrocław, „Madness”

Gdy tylko dowiedziałem się, że CHRIST AGONY zagra we Wrocławiu, postawiłem sobie za punkt honoru, że za nic w świecie nie opuszczę tego koncertu. Ekipa CHRIST AGONY od zawsze była bliska mojemu sercu i gdy po latach kłopotów i zawirowań Cezar postanowił jeszcze raz powalczyć, wydając nowy materiał i ruszając z nim w trasę, musiałem to zobaczyć. Wrocławski koncert był pierwszym z jedenastu show na październikowej trasie grupy po Polsce, która promowała płytę „Condemnation”. Zacznijmy jednak od początku…

TSA – 7.12.2008, Wrocław

TSA

7.12.2008, Wrocław, „Alibi”

TSA to jeden z klasyków polskiego rocka. Jakkolwiek to banalnie brzmi, grupa ta koncertowo broni się wyśmienicie. Zespół w oryginalnym składzie: Marek Piekarczyk, Andrzej Nowak, Stefan Machel, Janusz Niekrasz i Marek Kapłon to zaiste przyjemny show. Klub „Alibi” był wypełniony po brzegi, jednak udało mi się zająć strategiczną pozycję na wprost sceny, więc widoczność miałem doskonałą.

Image

KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI – 13.12.2008, Kraków

KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI

13.12.2008, Kraków, „Loch Ness”

To był już czwarty rok z rzędu, kiedy to KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI koncertowali w grudniu w Krakowie. Co prawda zimy nie było tego dnia wcale, a w klubie „Loch Ness” (który o mało nie został zlikwidowany!) tym bardziej było jak na plaży na Hawajach! Ciasno i parno! Ludzi naszło się tyle, że trzeba było uruchomić drugą szatnię po przeciwnej stronie budynku i nie było gdzie palca wcisnąć. Co też oni widzą w tym KATcie?:-)

United Death Armageddon 2008 – podsumowanie – 8-15.11.2008

ImageUnited Death Armageddon 2008:
HELL UNITED, PRELUDIUM, ENCLAVE + supporty


8-15.11.2008,
Rzeszów – Tarnów – Sanok – Wrocław – Kraków

Trasa United Death Armageddon 2008 za nami. Dla tych, co nie wiedzą, między 8 a 15 listopada zjednoczone siły HELL UNITED, PRELUDIUM i ENCLAVE, wspomagane przez lokalne supporty oraz ekipę MASSEMORD jako gościa specjalnego, zaatakowały pięć polskich miast, tj. Rzeszów, Tarnów, Sanok, Wrocław i Kraków. Stylistyczny kocioł black i death metalu na wysokim poziomie, jaki zaserwowały wymienione kapele, mógł zadowolić najbardziej wybrednych. Rzeczony skład, w ocenie wielu, to była nie lada gratka dla fanatyków ciężkiego grania oraz jedna z nielicznych okazji, by sprawdzić, co się dzieje w czeluściach krajowej sceny metalowej. Koncerty były doskonałą okazją do przetestowania, tudzież nabycia w atrakcyjnych cenach kilku ciepłych płyt, wydanych tego roku, zaczynając od „HornoKracy” (Lilith Productions), poprzez „Raping Mankind Disorder” (RedRum666), kończąc na „The Whore Of Hate” (Death Solution). Ponadto maniax mogli sprawdzić zapowiadany na przyszły rok materiał ENCLAVE „Poisonous Blood Of Christ”.

EXSILIUM, CARNAGE OF TRIDENT – 28.11.2008, Stalowa Wola

EXSILIUM, CARNAGE OF TRIDENT

28.11.2008, Stalowa Wola, „Jazz Rock”

W andrzejkowy weekend przeżywająca swoisty renesans tarnobrzeska scena metalowa postanowiła zaprezentować swój dorobek muzyczny stalowowolskiej publiczności. Koncert w słynącym z profesjonalnego nagłośnienia i „naświetlenia” klubie „Jazz Rock” rozpoczął się parę minut po 20:00. O owym profesjonalizmie klubu, jak dotąd, słyszałam jedynie opowieści, a podczas piątkowego koncertu przekonałam się na własne uszy i oczy: dźwiękowiec i oświetleniowiec robią kawał dobrej roboty, jak na klubowe warunki przystało.

EMINENCE, MAIGRA, INFLECTION – 23.11.2008, Wrocław

EMINENCE, MAIGRA, INFLECTION

23.11.2008, Wrocław, „Madness”

Niedzielny koncert we wrocławskim ,,Madness” był dla mnie wielką niewiadomą głównie dlatego, że brazylijski EMINENCE, który miał być najważniejszą atrakcją wieczoru, jest praktycznie nieznany szerokiej publiczności w naszym kraju. Oprócz tego, że obawiałem się o frekwencję (koncert przyciągnął ok.60 osób), nie byłem także pewny, jak zespół podejdzie do tego występu. Brazylijczycy mogli przecież przejść obok show, tym bardziej że kwartet z Belo Horizonte miał już w nogach trzy koncerty w Polsce zagrane w odstępie trzech dni. Na szczęście moje obawy szybko zostały rozwiane!

Zacznijmy jednak od początku…

U boku gości z „Kraju Kawy”, na deskach „Madness” zaprezentowały się dwie młode kapele z Dolnego Śląska…

Około 19:15 na pierwszy ogień poszedł głogowski INFLECTION. W ciągu trzydziestu minut grupa ta próbowała zaczarować zgromadzoną publikę muzyką, zachowując oczywiście wszelkie proporcje i umiar, będącą wypadkową stylu LAMB OF GOD, FEAR FACTRY i tego typu kapel. Kwintet z Głogowa starał się jak mógł, fragmentami nawet to fajnie wyglądało, ale generalnie czegoś mi w tym występie zabrakło. Po prostu muzyka INFLECTION była za mało przekonywująca.

2008.11.23_inflaction

Kilka minut po 20:00, na kolejne trzydzieści minut sceną zawładnęła wrocławska MAIGRA. Przede wszystkim wielki plus za image! Dobra prezencja na początku, zawsze zachęca do wysłuchania koncertu. Osobiście uważam, że MAIGRA zaprezentowała się nieco lepiej niż INFLECTION. Gołym okiem było widać większą dojrzałość i obycie zespołu ze sceną. Stylistycznie nie odbiegali bardzo od tego, co zaprezentowali poprzednicy, no może momentami miałem wrażenie, że zanadto zbliżają się do tego, z czego znamy KORNa, ale generalnie wrocławianie wypadli nieźle i pozostawili po sobie dobre wrażenie.

2008.11.23_maigra

Kilka minut po 21:00 na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru – brazylijski zespół EMINENCE. Pod sceną zrobiło się małe zamieszanie, czuć było że za chwilę „coś” się wydarzy. Przez myśl mi jednak nie przeszło, że to „coś” przerodzi się w najlepsze show, na którym byłem w całym 2008 roku! Dawno nie widziałem takiej energii i takiej charyzmy na scenie, nie mówiąc o fantastycznych umiejętnościach. Przez prawie godzinę EMINENCE bombardowali salę muzyką z najwyższej półki. Dla fanów SPULTURY, FEAR FACTORY, SOULFLY czy HAUNTED mam świetną wiadomość – pojawił się zespół, który za chwilę będzie wymieniany jednym tchem, razem z powyższą czwórką. EMINENCE do Europy przywędrował promując najnowszą płytę „The God Of All Mistakes” i set koncertu oparty był właśnie na utworach z tego krążka. Klasą samą dla siebie był wokalista Wallace Parreiras o plastycznym wręcz głosie. Nie robiło mu żadnej różnicy czy ma ryknąć jak lew, czy wyśpiewać spokojnie linię melodyczną refrenu. Wielkie brawa należą się również pozostałej ekipie. Gitarzysta Alan Wallace, mimo że był sam, brzmiał tak, jakby występował w trzech osobach! Natomiast perkusista Andre Marcio swoimi umiejętnościami zawstydziłby niejednego „Metalowego Boga Perkusji”. I tylko zastanawiam się, czy wpływ na jego precyzję oraz siłę miał fakt, że bębny, na których grał, pochodziły z kolekcji samego Dave`a Lombardo! Jeśli miałbym wybrać jakieś najmocniejsze punkt programu, to bez wątpienia wskazałbym na „The God Of All Mistakes”, „Enemi Inside” czy „Devils Boulevard”, ale tak naprawdę cały koncert był niesamowicie równy i perfekcyjny. Na uwagę zasługuje, że panowie zachowywali się na scenie tak, jakby to był ich pierwszy i ostatni koncert w życiu. I to jest dla mnie wykładnikiem klasy każdego zespołu. Bez względu gdzie grasz i dla kogo, robisz to na maxa, nie zapominając o czerpaniu z gry przyjemności! Jako ciekawostkę podam, że mniej więcej w połowie EMINENCE postanowili uatrakcyjnić sobie wieczór zapraszając do pomocy w chórkach jedną z przeuroczych fanek. Publika miała ubaw po pachy!!!

2008.11.23_eminence

Podsumowując, stwierdzam tylko jedno: EMINENCE to klasa światowa. Szkoda tylko, że niewiele osób z Wrocławia mogło się o tym przekonać naocznie…

[Sebass, fot. Mariusz]

DISSOLVING OF PRODIGY, GALLILEOUS – 31.10.2008, Wodzisław Śl.

ImageBrania Fest I:
DISSOLVING OF PRODIGY, GALLILEOUS

31.10.2008, Wodzisław Śl., „Art Cafe”

Tego wieczoru muzyka rozbrzmiewająca na Brania Fest miała ukoić ból w sercach wszystkich tych, którzy niedawno tragicznie stracili przyjaciela Tomka Brańke, znanego właśnie jako „Brania”. Specjalnie dobrany set zespołów grających najcięższą i najposępniejszą odmianę heavy metalu, jaką jest doom oraz interesujący, ekspresyjny projekt video-muzyczny w przededniu wszystkich zmarłych, miały wyzwolić refleksję, ale nie zasmucić nastroju imprezy. Dawno nie było tak niekomercyjnej imprezy w Wodzisławiu, na której aż tyle by się działo i która wzbudziłaby aż tak duże zainteresowanie. Do „Art Cafe” przyszło ponad 300 osób, a to w czym uczestniczyli, było na pograniczu koncertu rockowego, happeningu i obcowania ze sztuką. Na zaproszenie organizatorów pojawili się znani tatuatorzy oraz absolwenci Akademii Sztuk Pięknych, którzy na oczach zgromadzonych osób Imagewspólnie tworzyli dzieło malarskie na sztalugach. Zostało ono później w finale wieczoru wylicytowane za niebagatelna sumę 1600 zł i kupione przez jednego z uczestników koncertu i fana heavy metalu (dzięki Jaba:-)). Dochód z licytacji oraz całej imprezy został przeznaczony na nagrobek dla zmarłego przyjaciela… Właśnie w takiej koncertowej atmosferze dymu i piwa odbyło się jedno z najciekawszych kulturalnych wydarzeń tego roku w Wodzisławiu Śl. Koncert był dziełem przyjaciół dla przyjaciela, którzy chcą i będą pamiętać go jak najdłużej.

 

[Mirek / GALLILEOUS]

CORRUPTION, NEOLITH, KILLJOY, CARNAL, JOY MACHINE… – 25.11.2006, Warszawa

XV-lecie CORRUPTION:

CORRUPTION, NEOLITH, KILLJOY, CARNAL, SLAUGHTERS OF THE SOUL,
JOY MACHINE, TIMES NEW ROMAN

25.11.2006, Warszawa, „Progresja”

ImageZawsze byłem sceptycznie nastawiony do wszelkiego rodzaju „urodzin” i rocznic obchodzonych przez zespoły z okazji trzeciego czy piątego roku istnienia. Pomysł na takie celebry zwykłem traktować jako szczyt próżniactwa, nie różniący się niczym od normalnego koncertu. Tym razem jednak szedłem do „Progresji” z innym nastawieniem, bo po pierwsze: wczesne materiały CORRUPTION mam wciąż w pamięci, a nowszych nie znam, więc byłem ich ciekaw, po drugie: parę miesięcy wcześniej byłem na 15-leciu BESATT i zmieniłem swoje negatywne nastawienie względem podobnych spędów i po trzecie: dawno nie byłem na żadnym koncercie i sporo sobie po tej imprezie obiecywałem.

MORD`A`STIGMATA, EPIDAMIA, MALUM, NONSAKRUM – 16.12.2006, Kraków

MORD`A`STIGMATA, EPIDAMIA, MALUM, NONSAKRUM
16.12.2006, Kraków, „Popularny”

Image

Pub „Popularny” to osobliwe, a zarazem fatalne miejsce na koncert. Jest to typowy dla Krakowa klub podziemny, w którym kilka małych pomieszczeń łączą pokrętne korytarze. Tak więc ze względu na ograniczenia przestrzenne, nie wszyscy mogli obserwować przebieg zdarzeń z bliska; większość nadsłuchiwała gdzieś zza ściany, dyskutując i gestykulując przy stolikach. A jakby tego było mało, scena została usytuowana na pięterku! Na drewnianej, niewielkiej antresoli, do której prowadziły strome schody. Ciasno tam było dla pięciu czy sześciu rosłych chłopów na raz i ludzie musieli głowy zadzierać… Ogólnie było tak nietypowo jak np. kiedyś w Opocznie, gdzie scena mieściła się za kratami! No a przede wszystkim akustyka tego miejsca była … masakryczna!
Prezentacja zespołów odbyła się w pomieszanej kolejności w stosunku do tej, którą wypisano na plakatach. Prawdopodobnie dwie grupy z Kielc, które prezentowały się tego wieczoru, wolały wcześniej wracać do domu…?

SICKBAG, DEFORMED, ETERNAL BLEEDING – 27.06.2006, Tarnów

Tour`ture Codex:
SICKBAG, DEFORMED, ETERNAL BLEEDING

27.06.2006, Tarnów, „Przepraszam”

W końcu jakiś sensowny koncert w Tarnowie… Szkoda tylko, że trochę kulała promocja. Ja dowiedziałem się o imprezie kilka dni wcześniej z internetu. Zresztą kilka innych osób również nie miałoby pojęcia o imprezie, gdyby nie fakt, że po prostu przechodzili obok lokalu i zobaczyli plakat. Kolejny problem to termin – środek tygodnia, wakacje, a jakie panowały wtedy temperatury, wszyscy chyba pamiętają. To wszystko, ale również wrodzone lenistwo niektórych przełożyło się na żenująco niską frekwencję. Postanowiłem sprawdzić u źródła, ile dokładnie sprzedało się biletów… Mniej więcej tyle osób sam naliczyłem – piętnaście! Oprócz tego oczywiście muzycy i kilka osób związanych z klubem. Słowem – żenada.
Był to pierwszy koncert w ramach mini trasy Tour`ture Codex. Dzień później ekipa w składzie SICKBAG, DEFORMED, ETERNAL BLEEDING zawitała do Krakowa, a następnie odbyły się trzy imprezy na Słowacji i jedna na Węgrzech. Naprawdę szkoda, że na samym początku tej wyprawy panowie byli do tyłu z kasą. Cóż, ważne, że chciało im się wyjść na scenę i zagrać w takiej sytuacji.
Na wstępie drobne opóźnienie, ale w tym okrutnym upale nawet mi to strasznie nie przeszkadzało. Siedziałem sobie spokojnie i spijałem kolejny browar, czekając aż zespoły wreszcie dotrą na miejsce. W końcu przyjechali i zainstalowali się, a ja niechętnie ruszyłem swoje zwłoki do środka klubu.