Kategoria: Koncerty

MOTORHEAD, CLUTCH, CRUCIFIED BARBARA – 5.11.2006, Manchester (UK)


MOTORHEAD, CLUTCH, CRUCIFIED BARBARA

5.11.2006, Wielka Brytania – Manchester, „Apollo Theatre”

 

Gdy znalazłem klub, pierwsze co ujrzałem, to dlugaaa kolejka ludzi – tak długiej, to jeszcze nie widziałem. Plus, że nie ma przepychania, wszyscy są raczej grzeczni i ogólna kultura.

Po oczekiwaniu (opóźnienie było półgodzinne) – CRUCIFIED BARBARA. Kwartet żeński czujący rock`n`rolla. Ładnie dziewczęta grały, ładnie się prezentowały i wskrzeszały ogień. Taki piękny MOTORHEAD:-). Pierwszy kontakt bardzo pozytywny. Czysta przyjemność. Należy zapoznać się z płytą, a i osobiście byłoby milo. Następnie CLUTCH – sprawnie, technicznie, rockowo, z nerwem i zapożyczeniami z lat `70, niby klasycznie, ale i progresywnie. Do mnie nie przemówili, choć było troszkę fanów, którzy przyszli właśnie na nich. A dodam, że cały czas stałem, skakałem, machałem, krzyczałem w drugim rzędzie (tuż przy scenie) i działo się.

Były długie przerwy miedzy wykonawcami. Wreszcie nagroda! MOTORHEAD dał czadu! Trzech panów, na ale każdy za dwóch, a Lemmy za sześciu:-). Czego tam nie było – było prawie wszystko, czego można chcieć, plus z „Kiss Of Death”, plus solowo, plus akustycznie, plus „Ace Of Spades”, plus „We Are Motorhead” na bis. „Jesteśmy MOTORHEAD i gramy rock’n’rolla!” – i czy trzeba coś więcej dodawać???

 

[Yanus]

KATHARSIS, MISTERIA, BESATT, MIDNIGHTDATE, AS I DIE – 4.11.2000 – Katowice

Devil`s Night #5:
KATHARSIS, MISTERIA, BESATT, MIDNIGHTDATE, AS I DIE

4.11.2000, Katowice, „Mega Club”

Koncert tradycyjnie rozpoczął się z godzinnym opóźnieniem. Właściwie sprzęt zniesiono do sali i ustawiono na scenie na tyle późno, że niektóre grupy nie zdążyły zagrać próby.

Na początek zaprezentował się AS I DIE. Przyznam, że występ tego zespołu pozostawił we mnie uczucie sporego niedosytu. Po pierwsze szwankowało nagłośnienie, a kapela używa przecież choćby wiolonczeli, która jest dosyć ważna i powinna być dobrze słyszalna na tle innych instrumentów, a po drugie pojawiło się trochę nowych kompozycji, podczas gdy ja wolałabym usłyszeć przede wszystkim ulubione fragmenty z „Senses”. Zespół został wprawdzie nagrodzony lekkim aplauzem, jednak ja jestem przekonana, że mógł wypaść o wiele lepiej.

LUX OCCULTA, MISTERIA – 20.11.2000, Rzeszów

LUX OCCULTA, MISTERIA

20.11.2000, Rzeszów, „Akademia”

Na początek kilka słów o „Akademii”. Otóż najwyraźniej coś niedobrego zaczęło się dziać w Domu Kultury w Rzeszowie, skoro od dawna nie było tam żadnych koncertów metalowych. Ten, o którym mowa w tej chwili, odbył się więc gdzieś indziej, właściwie w zwykłej dyskotece. Szczerze mówiąc miałam sporo wątpliwości co do tego wyboru, ale na szczęście moje obawy okazały się przesadzone. Nie było tak źle, jak mogło się początkowo wydawać. Po przemierzeniu schodów i minięciu szatni wchodzi się na całkiem okazale wyglądającą salę z lożami i stolikami na pięterkach, barem. Wprawdzie przed samą sceną nie ma za wiele miejsca do pogowania, ale ogólnie przestrzeni jest wystarczająco dużo. Inna sprawa, że tego wieczoru do „Akademii” wpakowało się aż ponad 600 (!) fanów LUX OCCULTY i MISTERII, więc ścisk i zaduch był niesamowity; jednak paradoksalnie owa bliskość fizyczna dawała dziwnie przyjemne poczucie jedności wśród zgromadzonych ludzi. Jeśli zaś chodzi o warunki techniczne, to także nie były one najgorsze jak na dance`owe wymogi, a nawet w chwilach, kiedy wokal i klawisze były wyraźnie słyszalne, można było odnieść wrażenie, że uzyskane nagłośnienie przewyższało to zapamiętane z „Gambitu”, gdzie sprzęt naprawdę był już bardzo wysłużony i zużyty. Dodatkowo barw całemu przedstawieniu dodawała świetna, dynamiczna gra świateł, wrażenie robiły zwłaszcza intensywnie błyskające po oczach czerwone flesze, stroboskopy.

SLAYER, IN FLAMES, LAMB OF GOD … – 1.11.2006, Birmingham (UK)

SLAYER, IN FLAMES, LAMB OF GOD, CHILDREN OF BOODOM, THINE EYES BLEED

1.11.2006, Wielka Brytania – Birmingham, „NEC Arena”

NEC Arena mieści się zaraz obok dworca i jest to idealne połączenie – dotarłem szybciutko i sprawnie. Jest to niezłe miejsce na imprezy, taki chyba mniejszy „kwadratowy Spodek”:-). Zabukowane dobre miejsca siedzące okazały się plusem, lecz do czasu.

Czekam. Pierwszą niespodzianką było to, ze rozpoczęto… pół godziny szybciej. Wpuszczano od 4.30, start zapowiadano od 6 pm, a tu 5.35 – odlot.

THINE EYES BLEED zaatakowali bardzo sprawnie miażdżąc uszy. Szybko i bardzoooo brutalnie, melodia ograniczona bardzoooo.

CHILDREN OF BOODOM… Panowie potrafią mocniej grać fiński heavy. Fajny koncercik. Dużo ruchu i po scenie i po gryfach. Przebojowo, ale dają radę i gryzą.

LAMB OF GOD – chłopaki robią karierę, jak się ich słucha, to przychodzi na myśl mniej przebojowa PANTERA ze SLAYER`em i death metalem. „Redneck” chyba po raz pierwszy tego wieczoru wywołał tak wielki młyn. Byłem zaskoczony, że Anglicy tak dobrze potrafią się bawić. Generalnie dominowała „młodsza młodzież”, ale i przekrój był.

IN FLAMES są coraz bardziej popularni, coraz bardziej pożądani, coraz bardziej przebojowi. Scenografia w postaci neonowego płotu lub bardziej elektrycznego ogrodzenia, ze zmieniającymi się odcieniami. Z powodów prywatnych mieli zastępstwo na gitarze. Zagrali dosyć przekrojowo, nawet z „Colony” i wydaje mi się, że nawet był dwa razy ten sam utwór. Dobry koncert, dobry powód, by kupić każdą ich płytę.

Chwila przerwy, zmiana gratów, w przerwie na telebimie reklama Mortal Combat 2006 i… Wreszcie SLAYER! Scenografia: wielki krzyż, który z daleka wyglądał solidnie, a na telebimie różne wariacje logo grupy i grafiki w „ich klimacie”. Wyszli, przywalili aż milo. Od intro i „God Hate…”, poprzez „stareńkie”, a i z nowej płyty cosik było. SLAYER to klasa sama w sobie, pomimo paru krótkich przerw pomiędzy utworami. Wizualnie niewiele się zmienili przez ten rok, od kiedy widziałem ich w warszawskiej „Stodole”. Chyba tylko Tom ma krótsza brodę. Hail to SLAYER i na baczność – no może do czasu, aż głowa sama zacznie machać. Czyli przez parę sekund:-).
[Yanus]

CHRIST AGONY, DOMAIN, SUPREME LORD, ABYSS – 16.09.2000, Rzeszów

CHRIST AGONY, DOMAIN, SUPREME LORD, ABYSS

16.09.2000, Rzeszów, „Gambit”

Apocalypse Prod. zaaranżowała wspólną trasę DOMAIN i CHRIST AGONY. Pretekstem było reaktywowanie się pierwszej grupy i wydanie nowej płyty oraz przypomnienie o istnieniu tej drugiej, a także reedycje „Devirli” / „The Ancient Catatonia” PANDEMONIUM i „Moonlight”/„Darkside” z czterema dotąd niepublikowanymi utworami.
W „Gambicie” lokalnym supportem był ABYSS. Widziałam ten zespół wielokrotnie, więc pomału zaczyna mnie on nudzić. Chociaż przyznaję, że tym razem chłopaki wypadli ciekawiej niż w poprzednich przypadkach. Postawili na ostrość i agresję, a klawisze, co liczę na plus, były mniej słyszalne.

ATHYS, SAGITTARIUS, ETERNAL DEFORMITY, ISOLATED… – 7.10.2000, Katowice

Mistyczna Noc:
ATHYS, SAGITTARIUS, ETERNAL DEFORMITY, ISOLATED, VITUS CADAVAR

7.10.2000, Katowice, „Mega Club”

Witamy w obskurnym „Mega Clubie”, w którym na podziemnych koncertach sprzęt jest mizerniutki, a akustyk to niezbyt poważnie wyglądający młodziak w czapeczce, co ogólnie nie gwarantuje dobrego brzmienia. Aż dziw bierze, że w tym samym miejscu Polska gościła DEICIDE czy HAMMERFALL.

TRAUMA, DECAPITATED, ASTAROT, SPINAL CORD – 28.10.2000, Rzeszów


TRAUMA, DECAPITATED, ASTAROT, SPINAL CORD

28.10.2000, Rzeszów, „Gambit”

Jesienny sezon koncertowy w Rzeszowie w pełni…

Nieco spóźniłam się na SPINAL CORD. Jest to jeszcze grupa mało znana i być może nie wszyscy się zorientowali, że gra w niej choćby Krystian z DOGMY, więc dla słuchaczy, którzy nie wiedzieli, czego mogą się spodziewać, jej występ musiał być dużym zaskoczeniem w znaczeniu miłej niespodzianki. Moc bijąca z muzyki chłopaków naprawdę nie mogła nie robić wrażenia. Kapela wiele zyskuje na żywo w porównaniu demówką. Na szczególne wyróżnienie zasługuje zwłaszcza wokalista. Ten to ma potęgę w gardle. Pokazał klasę, poziom światowy. Skąd oni wytrzasnęli kogoś takiego? Wykopali w jaskini złota w Ameryce? Choć na pierwszy rzut oka nie wygląda on na zapalonego metalowca. Może dlatego, iż skrywał się pod kapturem, który od razu skojarzył mi się z krzykaczem z NIGHT GALLERY.

CHAINSAW, TOTEM, HEART ATTACK – 9.03.2006, Kraków

Metal Marathon Tour 1:
CHAINSAW, TOTEM, HEART ATTACK

9.03.2006, Kraków, „Loch Ness”

Rodzime kapele radzą sobie, jak mogą. Wspólnymi siłami (i na pewno przy wsparciu wydawcy!) organizują mini trasy koncertowe. I tak też CHAINSAW odwiedził kilka miast na teranie kraju w towarzystwie TOTEM. W Krakowie towarzyszył im HEART ATTACK. Był środek tygodnia. Do „Loch Ness” przyszła garstka ludzi. Zaledwie kilkadziesiąt osób, które rozproszyły się po dużym klubie. To jednak wystarczyło, aby zabawa była wyborna! Szczególnie przy dwóch ostatnich zespołach było wyraźnie widać, że publika zna i lubi te grupy, i że przyszła na ich gig nieprzypadkowo.

CRAWLING DEATH – 27.01.2007 – 13.10.2006 (trasa – Chorzów, Tychy, Wrocław…)

Image

Wspomnieniami z koncertów zespołu CRAWLING DEATH
w sezonie jesień/zima 2006/2007 dzieli się wokalista Muflon!

13.10.2006 – Chorzów, Scena Muzyczna Champion

Po wakacyjnej przerwie wracamy na sceniczne deski. W porównaniu do sezonu 2005/06 nie ma już z nami Dajsa; zamiast niego na gitarze pruje Krychu (wcześniej basówka), zaś na basie pojawia się zupełnie nowa postać – Rybson, dla którego koncert w Chorzowie był pierwszym w naszych barwach. Dawno nie graliśmy i ta przedkoncertowa atmosfera wpłynęła na nasze procentowe zapędy. Już na próbie u nas w kanciapie pojawiło się parę browarów, jakaś flaszka… Sam koncert wypadł bardzo chaotycznie, za to z olbrzymim powerem, co zresztą nie powinno dziwić. Im więcej pijemy, tym bardziej cierpi na tym nasza precyzja, ale za to siła wyrazu zdecydowanie zyskuje. Powinniśmy starać się to wypośrodkować, jednak nie zawsze się udaje. W Chorzowie nie bardzo się udało. Na domiar złego nieliczna tego dnia publiczność chyba nie za bardzo skumała skecz, gdy chłopaki pojechali początek „Freezing Moon” MAYHEM, a ja za pomocą odświeżacza do powietrza o zapachu leśnym stworzyłem black metalową atmosferę (nie dość, że zapach jak z pogańskich borów, to jeszcze za pomocą zapalniczki plunąłem ogniem, jak DARK FUNERAL czy inny IMMORTAL). Po nas grali nasi ziomkowie z DECLINE i UZIEL. Frekwencyjna porażka (ciekawe, czy ktoś na miejscu zrobił jakąkolwiek promocję), właściciel kombinator czyli typowy, polski, podziemny koncert. Mamy jednak dobre wspomnienia, bo złoiliśmy się okrutnie. Na pamiątkę przywieźliśmy sobie dwie ławki barowe. Stoją u nas w kanciapie i gdy w trakcie prób robimy przerwę na fajke, to wynosimy sobie jedną z nich.

HERMH, HELL-BORN, BLINDEAD, MASSEMORD – 28.11.2006, Lublin

 Torment Tour:

HERMH, HELL-BORN, BLINDEAD, MASSEMORD

28.11.2006, Lublin, „Graffiti”

Niestety, niewiele tutaj będzie miłych słów, oj niewiele, choć będą wyjątki.
Jakbym wiedział, że koncert opóźni się ponad trzy godziny (!), to bym się tak nie śpieszył we mgle. Jakbym wiedział, że wszyscy zagrają w ekspresowym tempie, to bym się z domu nie ruszył, bo jednak dla mnie to wyprawa ponad stukilometrowa… I wreszcie, jak bym wiedział, że żona zaśnie w połowie koncertu, to bym jej nie zabrał :-).
Ta sama mgła, która kazała mi jechać 40km/h spowodowała, że gdzieś tam pod Warszawą utknął bus ze sprzętem zespołu (zespołów) i właśnie to był powód tak dużego opóźnienia. A może to było na rękę właścicielom baru i wysłali sabotażystę, bo skoro nie było nic do roboty, ludziska na potęgę pili piwo (też bym pił, tym bardziej, że na ekranach leciał koncert PINK i trzeba było to jakoś przetrwać:)). Skutek tego był taki, że jak już się koncert zaczął, to połowa ludzi była pijana, a druga była już w domu.
Jednak koncert w końcu się odbył, jak to stwierdził Bart, właśnie dla tej garstki, która pozostała.