Kategoria: Koncerty

CRADLE OF FILTH, SABBAT – 17.12.2006, Manchester (UK)

CRADLE OF FILTH, SABBAT, …

17.12.2006, Wielka Brytania – Manchester, „Manchester Academy”

Było ostro… Trzy zespoły w Manchester Academy…
Manchester Academy to taki odpowiednik naszego klubu „Stodoła” lub może nawet „Eskulap”. Wydaje mi się, że to klub studencki, jednak jest tam sporo miejsca.

Dotarłem szybciutko. Długa kolejka, jednak wszystko fair play, bez przepychanek. Wreszcie wewnątrz – zakupiłem troszkę płyt i Guinessa za 2,70 i ruszyłem pod scenę, a tam sporo ludu. Młodzieży było dużo, jednak nie tylko, również i starszych troszkę.

Pierwszy zespół bliżej mi nieznany – było to mile połączenie black`a i industrialu… Fajnie grali, troszkę tak… współcześnie po norwesku, a jednak po angielsku :-).

DARK HAMSTERS – 23.08.2006, Kraków / + KITSCH OBJECT – 18.12.2006, Kraków

DARK HAMSTERS

23.0.2006, Kraków, „Pod Jaszczurami”

 

Image Thrash metalowy DARK HAMSTERS zagrał w swoim rodzinnym mieście w słynnym z różnych inicjatyw klubie „Pod Jaszczurami”. Koncert rozpoczął się punktualnie bardzo mocnym akcentem w postaci świetnie wykonanego coveru „Enter Sandman”. Następnie wokalista przywitał się i zapowiedział autorską kompozycję kapeli, który po delikatnym wstępie przerodził się w numer w stylu METALLICA! :-) Później zabrzmiały inne fragmenty z debiutanckiej płyty zespołu, „Sawdust Exploration”, m.in. „Efekt PO”, „Marsz Przez Morze”, „Wind Of Sacrifice”. Pojawiły się też „niezidentyfikowane” kompozycje w stylu „Siekierka” :-), jakieś dziwne, krótkie utwory instrumentalne. Tak więc na żywo styl DARK HAMSTERS prezentuje się podobnie jak na albumie, czyli bardzo niespójnie. Kolejne kompozycje ukazywały coraz to inne oblicze grupy: dynamiczne – thrashowe, balladowe i bardziej nie pasujące do tego zespołu. Np. zdziwił mnie taki utwór, w którym wokalista pokrzykiwał coś co na pewno nie było tekstem i generalnie dźwięki, które z siebie wydobywał, pasowałyby raczej do repertuaru kapeli grindowej jako ciekawostka :-) (choć z drugiej strony był to urozmaicający fragment, gdyż te wzorcowo thrash`owe wokale stawały się już nudne). Zresztą ogólnie Bryndza jest najbardziej barwną postacią w zespole. Dobrze czuje się przed audytorium, dużo mówi, na zadatki na charyzmatycznego frontmana.

MOTORHEAD, CLUTCH, CRUCIFIED BARBARA – 5.11.2006, Manchester (UK)


MOTORHEAD, CLUTCH, CRUCIFIED BARBARA

5.11.2006, Wielka Brytania – Manchester, „Apollo Theatre”

 

Gdy znalazłem klub, pierwsze co ujrzałem, to dlugaaa kolejka ludzi – tak długiej, to jeszcze nie widziałem. Plus, że nie ma przepychania, wszyscy są raczej grzeczni i ogólna kultura.

Po oczekiwaniu (opóźnienie było półgodzinne) – CRUCIFIED BARBARA. Kwartet żeński czujący rock`n`rolla. Ładnie dziewczęta grały, ładnie się prezentowały i wskrzeszały ogień. Taki piękny MOTORHEAD:-). Pierwszy kontakt bardzo pozytywny. Czysta przyjemność. Należy zapoznać się z płytą, a i osobiście byłoby milo. Następnie CLUTCH – sprawnie, technicznie, rockowo, z nerwem i zapożyczeniami z lat `70, niby klasycznie, ale i progresywnie. Do mnie nie przemówili, choć było troszkę fanów, którzy przyszli właśnie na nich. A dodam, że cały czas stałem, skakałem, machałem, krzyczałem w drugim rzędzie (tuż przy scenie) i działo się.

Były długie przerwy miedzy wykonawcami. Wreszcie nagroda! MOTORHEAD dał czadu! Trzech panów, na ale każdy za dwóch, a Lemmy za sześciu:-). Czego tam nie było – było prawie wszystko, czego można chcieć, plus z „Kiss Of Death”, plus solowo, plus akustycznie, plus „Ace Of Spades”, plus „We Are Motorhead” na bis. „Jesteśmy MOTORHEAD i gramy rock’n’rolla!” – i czy trzeba coś więcej dodawać???

 

[Yanus]

KATHARSIS, MISTERIA, BESATT, MIDNIGHTDATE, AS I DIE – 4.11.2000 – Katowice

Devil`s Night #5:
KATHARSIS, MISTERIA, BESATT, MIDNIGHTDATE, AS I DIE

4.11.2000, Katowice, „Mega Club”

Koncert tradycyjnie rozpoczął się z godzinnym opóźnieniem. Właściwie sprzęt zniesiono do sali i ustawiono na scenie na tyle późno, że niektóre grupy nie zdążyły zagrać próby.

Na początek zaprezentował się AS I DIE. Przyznam, że występ tego zespołu pozostawił we mnie uczucie sporego niedosytu. Po pierwsze szwankowało nagłośnienie, a kapela używa przecież choćby wiolonczeli, która jest dosyć ważna i powinna być dobrze słyszalna na tle innych instrumentów, a po drugie pojawiło się trochę nowych kompozycji, podczas gdy ja wolałabym usłyszeć przede wszystkim ulubione fragmenty z „Senses”. Zespół został wprawdzie nagrodzony lekkim aplauzem, jednak ja jestem przekonana, że mógł wypaść o wiele lepiej.

LUX OCCULTA, MISTERIA – 20.11.2000, Rzeszów

LUX OCCULTA, MISTERIA

20.11.2000, Rzeszów, „Akademia”

Na początek kilka słów o „Akademii”. Otóż najwyraźniej coś niedobrego zaczęło się dziać w Domu Kultury w Rzeszowie, skoro od dawna nie było tam żadnych koncertów metalowych. Ten, o którym mowa w tej chwili, odbył się więc gdzieś indziej, właściwie w zwykłej dyskotece. Szczerze mówiąc miałam sporo wątpliwości co do tego wyboru, ale na szczęście moje obawy okazały się przesadzone. Nie było tak źle, jak mogło się początkowo wydawać. Po przemierzeniu schodów i minięciu szatni wchodzi się na całkiem okazale wyglądającą salę z lożami i stolikami na pięterkach, barem. Wprawdzie przed samą sceną nie ma za wiele miejsca do pogowania, ale ogólnie przestrzeni jest wystarczająco dużo. Inna sprawa, że tego wieczoru do „Akademii” wpakowało się aż ponad 600 (!) fanów LUX OCCULTY i MISTERII, więc ścisk i zaduch był niesamowity; jednak paradoksalnie owa bliskość fizyczna dawała dziwnie przyjemne poczucie jedności wśród zgromadzonych ludzi. Jeśli zaś chodzi o warunki techniczne, to także nie były one najgorsze jak na dance`owe wymogi, a nawet w chwilach, kiedy wokal i klawisze były wyraźnie słyszalne, można było odnieść wrażenie, że uzyskane nagłośnienie przewyższało to zapamiętane z „Gambitu”, gdzie sprzęt naprawdę był już bardzo wysłużony i zużyty. Dodatkowo barw całemu przedstawieniu dodawała świetna, dynamiczna gra świateł, wrażenie robiły zwłaszcza intensywnie błyskające po oczach czerwone flesze, stroboskopy.

SLAYER, IN FLAMES, LAMB OF GOD … – 1.11.2006, Birmingham (UK)

SLAYER, IN FLAMES, LAMB OF GOD, CHILDREN OF BOODOM, THINE EYES BLEED

1.11.2006, Wielka Brytania – Birmingham, „NEC Arena”

NEC Arena mieści się zaraz obok dworca i jest to idealne połączenie – dotarłem szybciutko i sprawnie. Jest to niezłe miejsce na imprezy, taki chyba mniejszy „kwadratowy Spodek”:-). Zabukowane dobre miejsca siedzące okazały się plusem, lecz do czasu.

Czekam. Pierwszą niespodzianką było to, ze rozpoczęto… pół godziny szybciej. Wpuszczano od 4.30, start zapowiadano od 6 pm, a tu 5.35 – odlot.

THINE EYES BLEED zaatakowali bardzo sprawnie miażdżąc uszy. Szybko i bardzoooo brutalnie, melodia ograniczona bardzoooo.

CHILDREN OF BOODOM… Panowie potrafią mocniej grać fiński heavy. Fajny koncercik. Dużo ruchu i po scenie i po gryfach. Przebojowo, ale dają radę i gryzą.

LAMB OF GOD – chłopaki robią karierę, jak się ich słucha, to przychodzi na myśl mniej przebojowa PANTERA ze SLAYER`em i death metalem. „Redneck” chyba po raz pierwszy tego wieczoru wywołał tak wielki młyn. Byłem zaskoczony, że Anglicy tak dobrze potrafią się bawić. Generalnie dominowała „młodsza młodzież”, ale i przekrój był.

IN FLAMES są coraz bardziej popularni, coraz bardziej pożądani, coraz bardziej przebojowi. Scenografia w postaci neonowego płotu lub bardziej elektrycznego ogrodzenia, ze zmieniającymi się odcieniami. Z powodów prywatnych mieli zastępstwo na gitarze. Zagrali dosyć przekrojowo, nawet z „Colony” i wydaje mi się, że nawet był dwa razy ten sam utwór. Dobry koncert, dobry powód, by kupić każdą ich płytę.

Chwila przerwy, zmiana gratów, w przerwie na telebimie reklama Mortal Combat 2006 i… Wreszcie SLAYER! Scenografia: wielki krzyż, który z daleka wyglądał solidnie, a na telebimie różne wariacje logo grupy i grafiki w „ich klimacie”. Wyszli, przywalili aż milo. Od intro i „God Hate…”, poprzez „stareńkie”, a i z nowej płyty cosik było. SLAYER to klasa sama w sobie, pomimo paru krótkich przerw pomiędzy utworami. Wizualnie niewiele się zmienili przez ten rok, od kiedy widziałem ich w warszawskiej „Stodole”. Chyba tylko Tom ma krótsza brodę. Hail to SLAYER i na baczność – no może do czasu, aż głowa sama zacznie machać. Czyli przez parę sekund:-).
[Yanus]

CHRIST AGONY, DOMAIN, SUPREME LORD, ABYSS – 16.09.2000, Rzeszów

CHRIST AGONY, DOMAIN, SUPREME LORD, ABYSS

16.09.2000, Rzeszów, „Gambit”

Apocalypse Prod. zaaranżowała wspólną trasę DOMAIN i CHRIST AGONY. Pretekstem było reaktywowanie się pierwszej grupy i wydanie nowej płyty oraz przypomnienie o istnieniu tej drugiej, a także reedycje „Devirli” / „The Ancient Catatonia” PANDEMONIUM i „Moonlight”/„Darkside” z czterema dotąd niepublikowanymi utworami.
W „Gambicie” lokalnym supportem był ABYSS. Widziałam ten zespół wielokrotnie, więc pomału zaczyna mnie on nudzić. Chociaż przyznaję, że tym razem chłopaki wypadli ciekawiej niż w poprzednich przypadkach. Postawili na ostrość i agresję, a klawisze, co liczę na plus, były mniej słyszalne.

ATHYS, SAGITTARIUS, ETERNAL DEFORMITY, ISOLATED… – 7.10.2000, Katowice

Mistyczna Noc:
ATHYS, SAGITTARIUS, ETERNAL DEFORMITY, ISOLATED, VITUS CADAVAR

7.10.2000, Katowice, „Mega Club”

Witamy w obskurnym „Mega Clubie”, w którym na podziemnych koncertach sprzęt jest mizerniutki, a akustyk to niezbyt poważnie wyglądający młodziak w czapeczce, co ogólnie nie gwarantuje dobrego brzmienia. Aż dziw bierze, że w tym samym miejscu Polska gościła DEICIDE czy HAMMERFALL.

TRAUMA, DECAPITATED, ASTAROT, SPINAL CORD – 28.10.2000, Rzeszów


TRAUMA, DECAPITATED, ASTAROT, SPINAL CORD

28.10.2000, Rzeszów, „Gambit”

Jesienny sezon koncertowy w Rzeszowie w pełni…

Nieco spóźniłam się na SPINAL CORD. Jest to jeszcze grupa mało znana i być może nie wszyscy się zorientowali, że gra w niej choćby Krystian z DOGMY, więc dla słuchaczy, którzy nie wiedzieli, czego mogą się spodziewać, jej występ musiał być dużym zaskoczeniem w znaczeniu miłej niespodzianki. Moc bijąca z muzyki chłopaków naprawdę nie mogła nie robić wrażenia. Kapela wiele zyskuje na żywo w porównaniu demówką. Na szczególne wyróżnienie zasługuje zwłaszcza wokalista. Ten to ma potęgę w gardle. Pokazał klasę, poziom światowy. Skąd oni wytrzasnęli kogoś takiego? Wykopali w jaskini złota w Ameryce? Choć na pierwszy rzut oka nie wygląda on na zapalonego metalowca. Może dlatego, iż skrywał się pod kapturem, który od razu skojarzył mi się z krzykaczem z NIGHT GALLERY.

CHAINSAW, TOTEM, HEART ATTACK – 9.03.2006, Kraków

Metal Marathon Tour 1:
CHAINSAW, TOTEM, HEART ATTACK

9.03.2006, Kraków, „Loch Ness”

Rodzime kapele radzą sobie, jak mogą. Wspólnymi siłami (i na pewno przy wsparciu wydawcy!) organizują mini trasy koncertowe. I tak też CHAINSAW odwiedził kilka miast na teranie kraju w towarzystwie TOTEM. W Krakowie towarzyszył im HEART ATTACK. Był środek tygodnia. Do „Loch Ness” przyszła garstka ludzi. Zaledwie kilkadziesiąt osób, które rozproszyły się po dużym klubie. To jednak wystarczyło, aby zabawa była wyborna! Szczególnie przy dwóch ostatnich zespołach było wyraźnie widać, że publika zna i lubi te grupy, i że przyszła na ich gig nieprzypadkowo.