Archiwum kategorii: Koncerty

CIRYAM, GENS – 16.12.2006, Chełm

CIRYAM, GENS
16.12.2006, Chełm, „No Mercy”

W zasadzie jedynym plusem koncertu CIRYAM oraz GENS , jak i klubu, było to, że był/jest. Koncert – w ogóle że coś się działo, a klub – dlatego, że jest i może się w nim coś dziać… I tyle.
Nie lubię jeździć do „No Mercy”, ale czasami człowiek chce gdzieś się wyrwać, chce posłuchać muzyki, chce wypić piwo. I jednocześnie obejrzeć sobie koncert… Małe miasta mają to do siebie, że przeważnie nie ma żadnego wyboru co do miejsca, w których mogą być one organizowane, a do Lublina niestety czasem jest zbyt daleko… Szczególnie, że „Graffiti” organizuje metalowe gigi w poniedziałki i po pracy ciężko jest się stawić na czas…
Zdążyłem się przyzwyczaić, że właściciele „No Mercy” zawsze zaczynają koncert godzinę po czasie, tylko po to by więcej piwa zeszło, ale na koncercie CIRYAM i GENS już przegięli. Wszyscy, którzy mieli przyjść, już się stawili, wypili morze piwa i powoli zaczęli się denerwować. A tu cisza, nikt się nie instaluje. W końcu po połgodzinie zjawili się muzycy miejscowej pierwszej kapeli. Czytaj dalej CIRYAM, GENS – 16.12.2006, Chełm

MONSTRUM – 21.04.2007, Zamość

MONSTRUM
21.04.2007, Zamość, „Stara Brama”

ImageMONSTRUM z całą pewnością należy do zespołów, które doskonale czują się i spełniają na koncertach. Potwierdzeniem tego był chociażby ten zamojski koncert, który dane mi było oglądać. Swoją drogą dziwi mnie brak większego zainteresowania na tym gigiem. Tym bardziej że MONSTRUM nie pierwszy raz występował w tym mieście i jako tako jest tu znany. Być może słuszną teorię wysunęli członkowie zespołu, że pogoda była za piękna i niektórzy woleli obalić jabola w plenerze niż siedzieć w zimnych murach starego fortu. A może nikt nie hciał się wybrać na koncert jednego zespołu? Może jakby MONSTRUM grał jeszcze z kimś, to byłoby inaczej? W konsekwencji kapela grała dla garstki osób. Jednak – co najważniejsze – grała tak, jakby ludzi było tysiące. Po prostu chłopaki dali z siebie wszystko.
ImageNa pierwszy ogień poleciał hymn Stali Rzeszów, który zespół skomponował dla swoich żużlowców, następnie na przemian pojawiały się utwory z obu płyt, a także cover klasyki polskiej muzyki rozrywkowej „To były piękne dni”:-). Jednak zdecydowana większość utworów pochodziła z nowego albumu „VIII Dzień Tygodnia”, który grupa promowała. Kilka osób doceniło poświecenie kapeli i po kilku utworach znalazła się garstka fanów, którzy przeszkadzali mi robić zdjęcia:-). Na pochwałę zasługuje tu pewien młody człowiek, który od początku do końca dzielnie wspierał zespół w boju z pustką, rozrzucając gdzie popadnie swoje owłosienie, a podczas jakiejś ballady stał jak Statua Wolności na Long Island, dzierżąc w swej dłoni pochodnie marki Bic. I wcale się tu z niego nie nabijam, potrzeba było tylko na koncercie jeszcze paru takich osób, a atmosfera byłaby wyśmienita. A tak, była tylko poprawna. Szkoda.
Rzeszowianie na szczęście MONSTRUM zagrał ten koncert niejako przy okazji, gdyż właśnie byli w trakcie… trasy obejmującej nasz wschodni region kraju, więc nie było takiej straty, jakby zespół miał jechać do Zamościa specjalnie z Galicji. Ja mam tylko nadzieję, że w innych miastach Lubelszczyzny ludzie bardziej docenili ich świetny heavy metal.
[Paweł]

VADER, TRAUMA, AZARATH, VESANIA – 20.09.2006, Kraków

ImageBlitzkrieg 4:
VADER, TRAUMA, AZARATH, VESANIA
20.09.2006, Kraków, „Rotunda”

VADER ruszył w kolejną trasę po ziemi ojczystej…
Koncert rozpoczął się punktualnie. Było sporo ludzi, choć do połowy sali było też trochę przestrzeni między rzędami, choć przed samą sceną ścisk. Wiadomo, VADER zawsze gra dla pełnej sali, a supporty mogą na tym tylko skorzystać. Choć ci, którzy zagrali tego wieczoru, do nowicjuszy już nie należą i wyrabiają sobie swoją markę…

Rozpoczynająca gig VESANIA, mimo niewdzięcznej funkcji „otwieracza” miała dobre przyjęcie. Nawet ludzie skandowali nazwę zespołu. A wydawało się, że black z klawiszami w wykonaniu tej kapeli nie będą pasować do ogólnego death metalowego zastawu. Jednak VESANIA dobrze się wkomponowała i wyszła z konfrontacji obronną ręką. Grupa zagrała utwory z obydwu swoich płyt i znikła… Czytaj dalej VADER, TRAUMA, AZARATH, VESANIA – 20.09.2006, Kraków

CLOSTERKELLER, HORRIDA – 16.10.2008, Kraków

Abracadabra Gothic Tour 2008:

CLOSTERKELLER, HORRIDA

16.10.2008, Kraków, „Rotunda”

Abracadabra Gothic Tour 2008 zespołu CLOSTERKELLER to nie była zwykła trasa. Były to jubileuszowe koncerty na okoliczność XX-lecia istnienia zespołu. Ale ten czas leci! Grupa przemierzyła tak urodzinowo cały kraj, wśród miast nie mogło zabraknąć Krakowa i jednego z najbardziej ulubionego klubów Anji Orthodox – „Rotundy”…

ImagePunktualnie o godz. 20-tej na scenie zamontował się jedyny support tego wieczoru – cieszyńska kapela HORRIDA. Jest to zespół grający muzykę z pogranicza rocka gotyckiego i metalu (co mocniejsze fragmenty na koncercie zabrzmiały naprawdę głośni), ale w sumie nie tak odległą od samego CLOSTERKELLERa, ARTROSIS czy MOONLIGHT. To ta sama konwencja i wokalna estetyka. Oczywiście w HORRIDA za mikrofonem stoi dziewczyna. Może nie jest ona tak powabna, jak inne wokalistki, niemniej okazała się bardzo sympatyczną, wygadaną osobą, która szybko nawiązała kontakt z publicznością. No i nieźle śpiewała. HORRIDA wykonała swoje numery z zeszłorocznej płyty „Budź się” oraz cover… CLOSTERKELLER. Aplauz był wielki, zespół został naprawdę dobrze przyjęty. Czytaj dalej CLOSTERKELLER, HORRIDA – 16.10.2008, Kraków

DEATH ANGEL, HORRORSCOPE – 30.06.2008, Wrocław

DEATH ANGEL, HORRORSCOPE

30.06.2008, Wrocław, „Firlej”

Na początku może kilka słów o organizacji tego koncertu, a mianowicie o jej mankamentach: zaduch w klubie (klimatyzacji brak lub siadła) taki, że o oddychaniu można było zapomnieć;-), ba przez jakiś czas nawet oświetlenia na korytarzu nie było. Jeszcze opóźnienie, ja rozumiem – to u nas „norma”, ale 1,5 (słownie: półtorej) godziny, to już przegięcie. Później było już lepiej…

Najpierw HORRORSCOPE. Fajny koncercik. Chłopcy dali radę, miło przyłożyli. Kojarzyli mi się tak troszkę testamentowo (może koszulka wokalisty mnie zwiodła;-), choć i zaczątki własnego stylu mają. Frontman, luźnymi gadkami, nakręcał też atmosferę.
Image
Po dłuższej przerwie – wreszcie DEATH ANGEL. Koncert ten był namiętnie oczekiwanym wydarzeniem przez wielu maniaków trashu. Reklamowany jako pierwszy gig Aniołków na polskiej ziemi, no… prawie tak, tylko że chwilkę prędzej grali na Hunterfeście. Zaczęli ostro, od bardzo udanego utworu z najnowszej płyty – „Lord Of Hale”. Fani w amoku, a to był dopiero początek. Doskonałe przyjęcie napędzało grupę. Litry potu wylewne przez zespół i fanów oraz świetna setlista (m.in. „Kill As One”, „Thrown To The Wolves”, „Evil Triest”, „Seemingly Endless Time”, „Soulless”, „Sonic Beatdown”, „Dethroned”, „Burried Alive” czy „Carnival Justice”) – to wszystko zrobiło swoje. Kapela zagrała nawet podobno rzadko ogrywaną balladkę z albumu „Act III”. ogólnie DEATH ANGEL dał dobry koncert, myślę, że zwolennicy Anioła Śmierci byli wniebowzięci;-)

Podziękowania za wejściówkę dla Radia Luz:-).

 

[Yanus]

AC/DC – prezentacja „No Bull” HVS/DVD `96 – 9.10.2008, Wrocław

AC/DC – prezentacja „No Bull” HVS/DVD `96

9.10.2008, Wrocław, Multikino – ArkadyWrocławskie

ImageByłem z moją panią na koncercie AC/DC… Rzecz działa się w Polsce, we Wrocławiu…

W liście marzeń uświadczyliśmy m.in. „Thunderstruck”, „Boogie Man”, „Hail Cesar”, „Hells Bells” (z dzwoniącym i bujającym się na  piekielnym dzwonie Brianem), „Dog Eat Dog”, „The Jack”, „Ballbreaker”, „Rock And Roll Ain`t Noise Pollution”, „Dirty Deeds Done Dirt Cheap”, „Whole Lotta Rosie” (z gigantyczną, nadmuchaną Rosie;-), „T.N.T.”, „Let There Be Rock”, „Highway To Hell”, „For Those About To Rock (We Salute You)”.
Co ten Angus wyrabiał! Jak biegał, jak grał, pojawiał się wszędzie i w każdej możliwej konfiguracji;-). Czego tam nie było… Czytaj dalej AC/DC – prezentacja „No Bull” HVS/DVD `96 – 9.10.2008, Wrocław

OBITUARY, HOLY MOSES, AVATAR – 9.01.2008, Kraków

OBITUARY, HOLY MOSES, AVATAR

9.01.2008, Kraków, „Studio”

Na wieść o powrocie XECUTIONER`s (bo powrót zza grobu zespół ogłosił już z okazji innego albumu;-), nie mogłem powstrzymać się, by nie zobaczyć mojej ulubionej grupy death metalowej na  żywo. Chłopaki odkurzyli swój nagrobek, z czasów jego powstawania (XECUTIONER to nazwa zespołu jeszcze z przed przechszczenia jej na OBITUARY;-), a do składu dokoptowali  gitarowego wymiatacza Ralpha Santollę i nagrali naprawdę dobrą płytkę. Przemierzyłem więc pół Polski, z Zielonej Góry, przez Wrocław (uściski dla mojej Ani;-), by wreszcie dotrzeć do grodu Kraka. Czytaj dalej OBITUARY, HOLY MOSES, AVATAR – 9.01.2008, Kraków

KETHA, HEATENIC NOIZ ARCHITECT, FORGOTTEN SOULS – 25.05.2008, Kraków

KETHA, HEATENIC NOIZ ARCHITECT, FORGOTTEN SOULS

25.05.2008, Kraków, „Lost Highway”

Pochodzącemu z okolic Rzeszowa zespołowi KETHA musiał się spodobać wcześniejszy koncert w Krakowie w „Zaścianku”, bo uwzględnił to królewskie miasto w rozpisce swojej małej trasy po Polsce, którą zagrał w towarzystwie HEATENIC NOIZ ARCHITECT.
Tym razem gig odbył się gdzieś indziej, w „Lost Highway” na Kazimierzu. Jest to klub szczególny, specyficznie rozłożony (mała salka ze sceną i kilka „zakamarków” – przylegających pomieszczeń, z których nic nie widać, ani słychać) i trudny do nagłośnienia. Jednak metalowa muza od czasu do czasu w nim rozbrzmiewa… Czytaj dalej KETHA, HEATENIC NOIZ ARCHITECT, FORGOTTEN SOULS – 25.05.2008, Kraków

KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI – 8.12.2007, Kraków

KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI

8.12.2007, Kraków, „Loch Ness”
Image

Do tego typu występów – KATa & ROMANa KOSTRZEWSKiego – człowiek podchodzi z lekkim dystansem. Z jednej strony idzie posłuchać muzyki KATa, a z drugiej jest zniesmaczony tym, że w składzie przeważa ilość nowych muzyków. Z całym szacunkiem, instrumentaliści nie są źli. Problem tkwi w klimacie, jaki pamięta się z tych wcześniejszych lat. Dlatego moją uwagę przykuwał jedynie Roman Kostrzewski i schowany za zestawem perkusyjnym Ireneusz Loth. Ludzi było bardzo dużo… Świetnie się bawili. Cały „Loch Ness” śpiewał z Romkiem wszystkie teksty. Dużym plusem tego występu było na pewno to, że KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI wyciągnęli z szuflady od dawna nie grane numery. Także mogliśmy usłyszeć trochę staroci. Zaczęli od „Bramy Żądz”. Publika od razu podchwyciła temat, zrobił się ogromny młynek, w który wpadło kilku śmiałków. Niestety niektórzy troszkę ucierpieli w spotkaniu z tymi bardziej rosłymi zadymiarzami. Trup siał się gęsto, szczególnie przy takich cuchnących szlagierach jak „Diabelski Dom cz. II” czy „Mag-Sex”. Żeby trochę ochłonąć, zespół zaprezentował trochę wolniejszego materiału. Były tłumnie odśpiewane ballady: „Głos z Ciemności”, „Purpurowe Gody”, „Łza dla Cieniów Minionych”, „Czas Zemsty”. Fajnie było usłyszeć cały utwór „Wierzę”, choć publika trochę przysnęła podczas wolnej wstawki gitarowej pod koniec. Były też pewne niespodzianki, a mianowicie jeden premierowy utwór. Ciężko coś o nim więcej powiedzieć. Utrzymany w  średnim tempie, oparty na rytmie znanym z utworu „Oczy Słońc”, na chwilę porwał publikę. Szaleństwo powróciło podczas „Odi Profanum Vulgus” i „W Bezkształtnej Bryle Uwięziony”. Wszyscy darli się niemiłosiernie. Romek jak to Romek, starał się zagadać publikę i czasem w tym zagadywaniu lekko się plątał, ale można mu to chyba wybaczyć. Nic złego nie mogę powiedzieć na temat jego formy. Jak zwykle tańczył w ten swój znany i jedyny sposób. Nie oszczędzał się, a przecież latka lecą. Aż miło było na to popatrzeć. Ekipa powróciła jeszcze na moment do trzech szóstek. Zagrała „Noce Szatana”, „Wyrocznia”, „Masz Mnie Wampirze”. Koncert zbliżał się już powoli do końca. Tłum odśpiewał chłopakom „Sto lat”, a Romek skwitował to następująco: „Jeśli jest prawdą, że tyle się żyje, to my wam życzymy 666 lat”. Oczywiście nie muszę mówić, jaka była reakcja ludzi. Na sam koniec poleciał „Ostatni Tabor”, a zespół udał się do szatni na zasłużone piwko.
[Sabian]

KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI – 16.12.2005, Kraków / 9.12.2006, Kraków

KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI

16.12.2005, Kraków, „Extreme” / 9.12.2006, Kraków, „Loch Ness”

KAT wciąż żywy! Legenda polskiego metalu! Jeden z największych, najbardziej zasłużonych zespołów…
Podzielił się na dwa osobne projekty, a raczej Piotrek Luczyk znalazł nowego wokalistę, a Roman Kostrzewski, po burzliwej działalności solowej (i nie tylko), powrócił pod dawną chorągiew… I tak każda z tych grup egzystuje na swój rachunek. KAT z Henrym Beck`iem nagrał płytę „Mind Cannibals”, a Romek koncertuje z Ireneuszem Lothem i muzykami: Michałem Laksą, Piotrem Kadeckim, Krisem „Pistoletem” Pistelokiem.

Image Image

Czytaj dalej KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI – 16.12.2005, Kraków / 9.12.2006, Kraków