Kategoria: Relacje z koncertów

Castle Party 2014 – 17-20.07.2014, Bolków

2014.07.17_castle.partyCastle Party – Dark Independent Festival
dzień 1: PHOSGENE GIRLS, SPLENDOR, GORTHAUR, LACRIMA, GOLDEN APES
17-20.07.2014, Bolków, Biały Kościół Ewangelicki + Zamek

Przyjęło się w festiwalowym kanonie, że istnieją trzy czynniki przynoszące masowym imprezom dobrobyt: historia i geneza powstania, dobór artystów i headlinerów oraz publiczność. Ze względu na nieprzewidywalność losu, organizacja i przygotowanie techniczne są poddawane analizie dopiero po zakończeniu festiwalu i subiektywizm oceny waha się w zależności od stopnia zaangażowania widza w muzyczny spektakl – przeto może to niekiedy przynieść „drugą sławę” imprezie, gdyż rodzi wtórną falę dyskusji i sprawia, że temat festiwalu (na jakimkolwiek poziomie by nie stał – proszę tylko spojrzeć na drugie życie fanpage’y festiwalu), pozostaje na ustach publiczności jeszcze przez długi czas.

MAYHEM, MERRIMACK, VOIDHANGER – 29.05.2014, Warszawa

2014.05.29_mayhemMAYHEM, MERRIMACK, VOIDHANGER

29.05.2014, Warszawa, „Proxima”

Nie wiem, czy wyprzedano wszystkie bilety na koncert MAYHEM, ale brak wolnych miejsc do siedzenia przy stolikach, ciągła kolejka do baru czy niesamowity tłok przy scenie, mogły to sugerować. Niemały spotkał mnie problem, żeby (spóźnionym) dostać się pod scenę już nawet w trakcie występu supportującego MERRIMACKa.

Warszawa 29-ego maja 2014 r. niecierpliwie wyczekiwała rozpoczęcia rytualnego MAYHEM, preludium do bluźnierczego sztormu, czyli nieśmiertelnego i hipnotycznego „Silvester Anfang”. Niektórym intro to kojarzy się z kiczem, innym z atawistyczną inkantacją – ale tej nocy obie grupy zakopały topór wojenny i równocześnie poderwały się ku górze na te charakterystyczne dźwięki.

DIABOLICAL, SOULDRAINER, MANSLAUGHTER, HATESCRIPT – 10.04.2014, Gdańsk

2014.04.10_diabolicalDIABOLICAL, SOULDRAINER, MANSLAUGHTER, HATESCRIPT
10.04.2014, Gdańsk, Wydział Remontowy

Będzie to jak na mnie nietypowa relacja. Żeby na wstępie odrzeć resztki kotary tajemnicy, powiem krótko, iż pojechałem na koncert wozem. Obejrzałem, co obejrzałem, nieprzyzwoicie wręcz trzeźwy. Trzeźwy jak świnia, albo autobus! No bo skoro świnia i autobus mogą być najeżane, to i trzeźwym chyba być im się zdarza. Na kuncert ów pchnął mnie głód koncertowy i atmosfera minionego dnia, jaka wręcz spowodowała moje samowygnanie z domu.
Tedy późno już było i przed 22.00 stawiłem się w „Wydziale Remontowym”, czyli dawnym baraku postoczniowym znajdującym się przed słynną bramą Stoczni Gdańskiej, która zasłynęła, gdy była jeszcze im. Lenina. Włodzimierza zresztą.

SALTUS, NORTH, INFERNAL DEATH, VALKENRAG, BESTIALITY – 28.03.2014, Warszawa

2014.03.28_saltusSALTUS, NORTH, INFERNAL DEATH, VALKENRAG, BESTIALITY

28.03.2014, Warszawa, “Piwnica pod Harendą”

Piątkowy wieczór kusił słowiańskim naku*wem w prestiżowym miejscu stolicy, które jednak nie słynie (jeszcze) z metalowych biesiad. Wnętrze zdawało się potwierdzać tę tezę – było nad wyraz sympatyczne i kolorowe, co niestety, w świetle specyfiki gatunku, wyszło in minus i odejmowało trochę punktów z atmosferę.

Na miejscu byłem nieco po czasie, ale nauczyciel życia – doświadczenie mówiło mi, że nie istnieją koncerty niemające opóźnień.

MONSTRUM, EFFATHA, BIEGUN ZACHODNI – 21.03.2014, Rzeszów

2014.03.21_monstrumMONSTRUM, EFFATHA, BIEGUN ZACHODNI

21.03.2014, Rzeszów, Klub „Vinyl”

Wiosna w tym roku zawitała do Rzeszowa w iście rockandrollowym akompaniamencie. Wszystko za sprawą koncertu MONSTRUM, najstarszego działającego rzeszowskiego zespołu spod znaku heavy/rock.

PARRICIDE, INCARNATED, MYLY LUDZIE, ST. BLACK, SHAME YOURSELF, RASCAL DOGS, SAINT DEATH – 28.12.2013, Chełm

mini_merciless_east_festival_2013Mini Merciless East Festival:
PARRICIDE, INCARNATED, MYLY LUDZIE, ST. BLACK, SHAME YOURSELF, RASCAL DOGS, SAINT DEATH

28.12.2013, Chełm, „Atmosfera Café”

MARDUK, GRAVE, VESANIA, SCEPTIC, DEATH WOLF, AZARATH, VALKYRJA, SARATAN, INSIDIUS – 21.12.2013, Warszawa

2013.12.21_mardukMetalowa Wigilia 2013:
MARDUK, GRAVE, VESANIA, SCEPTIC, DEATH WOLF, AZARATH, VALKYRJA, SARATAN, INSIDIUS

21.12.2013, Warszwa, „Progresja Music Zone”

Nieco spóźniony, bez biletu, w nowej miejscówce „Progresji”, nazwanej zgodnie z duchem czasu w nieichniejszym języku – „Progresja Music Zone” (bo przecież żałośnie brzmiałoby „Strefa Muzyczna Progresji”) i z wielkimi nadziejami na wiele godzin porządnego rycia głowy dokonanego przez czarnych fachmistrzów – MARDUKa czy GRAVE’a, ale także przez koncertowe perełki pokroju VESANII czy AZARATH.

IRON MAIDEN, Łódź, Atlas Arena, 03.07.2013

iron maiden

IRON MAIDEN, ŁÓDŹ, ATLAS ARENA, 03 VII 2013

Na ten moment czekałem z utęsknieniem bite siedem miesięcy. Bilet zakupny w łódzkim „Empiku”, w „Galerii przy Piłsudskiego” oczekiwał w kopercie pocztowej, gdzieś w otchłani sekretarzyka. Leniwie upływały kolejne miesiące, tygodnie, dni oraz godziny odliczane do koncertu największej grupy heavymetalowej świata. Koncertu w „mojej Łodzi” oddalonej jedynie o 15 km drogi od rodzinnych Pabianic(…)

PANDEMONIUM, LUNA AD NOCTUM, LILLA VENEDA … – 20.04.2013, Wrocław

PANDEMONIUM, LUNA AD NOCTUM, LILLA VENEDA, HELLSPAWN, COLLISION

20.04.2013, Wrocław, „Liverpool”

liverpool_pandemonium_wrocawMiałem nadzieję, że dla czytelników Atmospheric Magazine będę w stanie przygotować ciekawą i merytoryczną relację z koncertu Pandemonium. Miałem…
Niestety obiektywne czynniki nie pozwalają mi na takową. Nie będę ściemniał. Żadnej relacji koncertowej nie będzie.
Będzie natomiast, słów kilka o moich osobistych odczuciach dotyczących – ZABIJANIA – i tak bardzo wątłego „poletka” koncertowego w naszym kraju.
Przy organizacji koncertów (tak mi się zawsze wydawało), poza odpowiednim doborem miejsca, zestawu kapel, minimalnego budżetu i reklamy, wymaga się jeszcze jednej – być może najważniejszej rzeczy – WYOBRAŹNI organizatorów!
Zacytuję Titusa (Acid Drinkers): „Nienawidzę ludzi, którzy nie mają minimalnego poziomu wyobraźni”. Podpisuję się pod tym zdaniem, wszystkimi moimi członkami. A kogo one dotyczą najbardziej? Wszystkich, którzy maczali palce w wyżej opisywanym przedsięwzięciu.
Organizatorzy koncertu Pandemonium, zadbali o to, żeby większość fanów poczuła się bardziej niż zniesmaczona.
Zastanawiam się dla kogo robi się koncerty?
Czy tylko dla kasy (która i tak jest żadna)? Czy dla fanów? Ja osobiście uważam, że dla fanów.
Przychodzimy na koncerty (też zaliczam się do tego grona), żeby posłuchać naszych ulubionych wykonawców, w przyjemnej atmosferze, wypijając przy okazji kilka piw.
Aby również cieszyć się energią bijącą ze sceny, żeby chłonąć muzykę w każdym jej aspekcie. A co dostajemy w zamian? Absolutny brak profesjonalizmu.
Już sama ilość kapel grających przed gwiazdą wieczoru, wydał się dziwnie rozbudowana. Cztery supporty przed „Pandą”? To ile oni będą grali po 20 minut?
Zdziwienie numer 2. Godzina rozpoczęcia imprezy. 19.00? To o której to się skończy – w poniedziałek? I cholera jasna wykrakałem.
Każde dziecko wie, że koncerty bez obsuwy to chleb powszedni. Nie inaczej stało się w sobotę. Pierwsza kapel wystartowała o 20.30! To nie żart!
Nie wiem z jakiego powodu przeciągnięto ten start, ale zabieg ten prorokował jedno – wieczór nie będzie należał do udanych.
Nie chcę się pastwić nad zespołami, bo przypuszczam, że to nie ich wina. Ktoś to tak, a nie inaczej poustawiał. Zresztą zespoły zaprezentowały się godnie robiąc w większości dobrą minę do złej gry.
Niezły występ zaliczył świdnicki Collision. Bardzo dobre show zagrała wieluńska armada z Hellspawn (zajebiste brzmienie i moc. Brawo Panowie!). Świetnie wypadła wrocławska Lilla Veneda (gratulacje, oby tak dalej). Jedynie kreowana na przyszłą gwiazdę Luna Ad Noctum  nie rzuciła na kolana. Ilość makijażu często nie przekłada się na jakość gry.
Co do koncertu głównej gwiazdy… Zastanawiam się co tmam napisać. Zespół Pandemonium grający dla garstki fanów, praktycznie o 2.00 to więcej niż nieporozumienie. Z relacji niedobitków wiem, że Paul z ekipą dali z siebie wszystko, bo tak mają w zwyczaju.
Kochani (kieruję te słowa do chłopaków z Pandemonium) przykro mi za to co się w sobotni wieczór stało. Mam nadzieję, że nie zniechęci to Was przed odwiedzeniem Wrocławia w przyszłości. I na końcu słowo do Narodu! Jeśli tak ma wyglądać organizacja koncertów w naszym kraju. To nic dobrego nas – fanów nie czeka.

(Sebass)

CETI, DEVERSOR, INDESPAIR – 23.03.2013, Wrocław

2013.03.23_cetiCETI, DEVERSOR, INDESPAIR

23.03.2013, Wrocław, „Od Zmierzchu do Świtu”

Cholera, jakoś nigdy nie miałem okazji zobaczenia CETI na żywo. Wstyd się przyznać, ale Grzesia Kupczyka w akcji widziałem dobre 5 lat temu – jeszcze w starym, klasycznym TURBO. Więc mimo trzaskającego mrozu (tak, wiosna nie rozpieszcza) po prostu musiałem pojawić się we wrocławskim „Od Zmierzchu do Świtu”. I mówię Wam – nie żałuję!
„Od Zmierzchu do Świtu” to klimatyczne miejsce. Jedna wielka piwnica neogotyckiej kamienicy z efektownymi łukowymi sklepieniami. Idealne miejsce na rockowy pub, a na koncerty szczególnie z pogranicza rocka i metalu wręcz stworzone.
Wszystko zaczęło się około godziny 20.00. Klimat w klubie sprawiał wrażenie sennego. Metalowej braci też specjalnie nie było widać. Na szczęście do czasu.