Kategoria: Książki

Christophe Szpajdel: Lord Of The Logos. Designing The Metal Underground `10

Christophe Szpajdel to rewelacyjny artysta. Doskonale bawi się stylami i formą, tworząc od ponad 20 lat logotypy dla metalowych kapel. „Lord Of The Logos. Designing The Metal Underground” to album prezentujący jego dotychczasowe dokonania. Odnoszę wrażenie, że w Polsce nie jest on jeszcze zbyt dobrze znany, a zasługuje na uwagę. Ponadto projekty Christopha osobiście dla mnie są wielką inspiracją… Album „Lord Of The Logos” został wydany przez niemiecką firmę Gestalten na początku 2010 roku. Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy to niesamowita oprawa graficzna, staranność wykonania i bardzo dobrej jakości papier (użyto takiego materiału, który pochodzi z właściwie zarządzanych lasów – chodzi o ochronę środowiska). Układ treści, cały layout jest niezwykle prosty i minimalistyczny. Każda strona z logówkami zawiera na dole indeks z podanymi nazwami zespołów, których logo jest na niej prezentowane. Na wybranych stronach umieszczone są także zdjęcia, m.in. lasu, drzew, architektury (np. zamki, ruiny), co świetnie koresponduje z projektami – z tego, co wiem, są to również elementy stanowiące inspirację autora przy tworzeniu logówek. Prezentowane logotypy pokazują pełen wachlarz możliwości artysty. Christophe potrafi tworzyć zarówno niezwykle skomplikowane pokręcone wzory, jak też projekty dużo prostsze, wręcz minimalistyczne. Świetnie wplata w nie różne obiekty, elementy natury (np. ptaki, gałęzie i korzenie drzew). Każde logo jest niezwykle precyzyjnie narysowane – z tego, co wyczytałem, Christophe używa tradycyjnych narzędzi do ich tworzenia, nie tworzy na komputerze, co osobiście odczytuję jako wielką zaletę tych prac. Album „Lord Of The Logos. Designing The Metal Underground” zawiera 240 stron i po brzegi wypełniony jest świetnymi pracami. W Polsce można go nabyć za ok. 150 zł, więc cena nie jest taka odrzucająca (biorąc pod uwagę, że album nie został dotąd wydawany w naszym kraju, a jest jedynie dystrybuowany). A jest to pozycja naprawdę godna polecenia, nie tylko dla grafików słuchających metalowej muzyki:-). [Khanz]  

Cherie: Chants Of Evil: The Visions Of The Breathing Darkness `11

Wydany przez holenderskich pasjonatów z Metalphoto album „Chants Of Evil: The Visions Of The Breathing Darkness” to swego rodzaju hołd złożony mrocznej sztuce black metalu, inspirowany trzecią falą istniejącego już ponad 30 lat gatunku. Od razu trzeba zaznaczyć, że nie jest to na pewno kompendium całego gatunku, a raczej mała dawka, próba ukazania jego niegasnącej magii, mrocznej atmosferycznej siły, jaka z niego emanuje. Posługując się słowami autorki większości zdjęć, a zarazem pomysłodawczyni projektu, Cherie z Metalphoto, jest to zaproszenie dla tych wszystkich, którzy chcą porzucić, lub już to zrobili, swoje uprzedzenia, aby doświadczyć – poprzez wizualne, sceniczne aspekty – black metalu jego magię i siłę. Książka, oprócz wielu bardzo udanych i ciekawych zdjęć z koncertów, zawiera teksty napisane przez twórców takich jak Heath Torog (BEHEXEN), Mortuus (MARDUK), Wraath (CELESTIAL BLOODSHED), Dolk (KAMPFAR) i innych. Niektóre z nich powstały specjalnie dla potrzeb tego albumu. Są one świetnym dopełnieniem mrocznych, klimatycznych obrazów ukazujących magię scenicznej ekspresji black metalu. W pierwszej części książki znajduje się kilka dłuższych tekstów napisanych przez współautorów przedsięwzięcia, które mają być próbą zdefiniowania fenomenu gatunku. Zarazem są wprowadzeniem w ten niedostępny dla wielu świat mrocznych ceremonii, bluźnierczych inkantacji, świat czarnej sztuki służącej uwalnianiu pierwotnych instynktów i mrocznych rządz. „Jednak czy można zdefiniować black metal? To jak próba opisania rebelianckiego ognia trawiącego serce, jak określenie bezpostaciowego ducha wyzierającego z najczarniejszych koszmarów”. Według mnie jest tylko jedno stwierdzenie będące kluczem do zrozumienia tej najczarniejszej ze sztuk: black metal to przekraczanie granic, łamanie barier, a nie ich tworzenie. Transgresyjność jest domeną tego gatunku. To klucz, który pozwala dać się porwać sile tej muzyki. Główna część albumu jest podzielona na kilka rozdziałów i zawiera fotografie z wielu koncertów z ostatnich trzech lat. Zdjęcia te w fenomenalny sposób ukazują koncert black metalowy jako magiczną ceremonię. I tak oto mamy black metal w Norwegii, Szwecji, Finlandii, Niemczech, Francji oraz Kanadzie i USA, z koncertów z udziałem takich zespołów jak: MAYHEM, MARDUK, WATAIN, KAMPFAR, ENSLAVED, IMMORTAL, SATYRICON, ROTTING CHRIST, IMPIETY, URFAUST, INQUISITION i wielu innych. W albumie jest również mały akcent polski: zdjęcia Setha i Oriona z koncertu BEHEMOTH na Metalfeście w Austrii oraz zdjęcie Namtara z MASSEMORD, zrobione podczas koncertu w Helenenau w Niemczech. W sumie na 96 stronach znalazło się kilkadziesiąt zdjęć w ciekawy sposób uzupełnionych wnikliwymi analizami gatunku, a także oryginalnymi interpretacjami samych artystów, czym dla nich jest black metal. Całość mogłaby jednak być bardziej obszerna i zawierać część o black metalu we wschodniej części Europy. Aczkolwiek, jak wspomniałem, nie jest to próba zebrania materiału w formie kompendium, a subiektywna wizja autorów, czym według nich od ponad 30 lat jest black metal: „międzynarodowy, ciągle żywy oddech ciemności”. Ten album nam to w piękny sposób ukazuje. Pierwsza edycja „Chants Of Evil: The Visions Of The Breathing Darkness” ukazała się w limitowanym nakładzie 500 egzemplarzy. Format A4, twarda oprawa oraz kredowy papier dodają albumowi uroku i dzięki temu całość można określić mianem pięknego majstersztyku w black metalowej kolekcji. Jednak to zawartość: ciekawe teksty oraz unikalne zdjęcia sprawiają, że książka broni się sama. Jest oczywiście pewien minus, a mianowicie cena, z jednej strony przy jakości wydania zapewne konieczna, jednak 30 Euro to wydatek całkiem spory. [Korbolkatus]

Metalphoto, www.metalphoto.org

Michael Streissguth: Johnny Cash. Biografia `12

Biografię można napisać na wiele różnych sposobów. Ciekawie i przejmująco, nudno i przewidywalnie lub sensacyjnie. Niestety z tym ostatnim wiąże się niejednokrotne umiłowanie „autorów” do grafomańskiego odgrzebywania plotek, tanich sensacji i innych „brudów” z życia opisywanych osób. Na całe szczęście Michael Streissguth – autor pozycji biograficznej o ikonie amerykańskiej muzyki blues/country – Johnnym Cashu, ani na moment nie zbliża się do pozycji grafomana. W rzetelny, interesujący i niejednokrotnie przejmujący sposób przedstawia życie „Człowieka w czerni”, wspominając o wielu, nie wszystkim pewnie znanych szczegółach z jego życia. Na wstępie warto zaznaczyć, iż autor nie jest osobą, która ot tak postanowiła napisać książkę o Cashu. Streissguth współpracował wcześniej przy powstawaniu filmów dokumentalnych, zatytułowanych „Johnny Cash at Folsom Prison” oraz „Johnny Cash’s America”. Ponadto miał możliwość przeprowadzenia wielu rozmów z rodziną Johnny’ego oraz jego najbliższymi przyjaciółmi. Dzięki temu historia opowiadziana przezeń na kartach książki „Johnny Cash. Biografia” jest pełna. Obejmuje wczesne dzieciństwo Casha, kameralne występy w małych, amerykańskich knajpach i rozwój kariery, problemy z prawem, zdradę i odnalezienie właściwej miłości. Wszystko to osadzone jest w realiach ówczesnych Stanów Zjednoczonych. Streissguth niejednokrotnie nakreśla kryzysową sytuację, jaka panowała wtedy za Oceanem, wspominając także o wszelkich przemianach kulturowych. Co ważne, autor nie stara się na siłę wywyższać Casha do roli amerykańskiej gwiazdy, czy ideału bez wad. W prawdziwy, pozbawiony koloryzacji sposób nakreśla wiele wątków z życia gorliwego chrześcijanina, któremu niejednokrotnie przyszło zbłądzić na drodze życia, które nie było usłane różami. Język, jakim napisana jest książka (w świetny sposób przetłumaczona na język polski), pomaga przebrnąć przez 320 stron, na których spisano życie Johnny’ego Casha przy niemal jednym podejściu. Innym atutem tej pozycji są zamieszczone w książce zdjęcia – archiwalne i często pochodzące z prywatnych zbiorów rodziny Casha. Jeśli oglądaliście film biograficzny „Spacer po linie” – książka Streissgutha będzie dla Was ciekawym dopełnieniem życiorysu, ponieważ jest dużo bardziej dokładna niż jakakolwiek dotychczas zaprezentowana biografia (przynajmniej w języku polskim). Fani Casha na pewno nie potrzebują dodatkowej zachęty. Pozostałym gorąco polecam zapoznanie się z tą lekturą, choćby ze względu na wielowątkowe ujęcie tematu i kilka ciekawych dygresji, które pomagają lepiej zrozumieć niektóre zachowania czy decyzje Johnny’ego Casha. [Tomasz Kulig]

Wydawnictwo Dolnośląskie, www.publicat.pl

Mark Blake: Prędzej świnie zaczną latać. Prawdziwa historia PINK FLOYD `12

W ostatnim czasie powstało wiele „prawdziwych historii” na temat przeróżnych zespołów. Jedne biografie są autoryzowane przez zespół, inne niekoniecznie, jeszcze inne pełne są tanich sensacji, które mają przykuć uwagę odbiorców. Zupełnie inną książką jest najnowsza, pełna biografia zespołu PINK FLOYD, pióra Marka Blake’a – dziennikarza takich tytułów jak „The Times”, „Daily Telegraph”, „Classic Rock”, czy „Billboard”. Oparta na wielu wywiadach książka, opowiada drogę zespołu od połowy lat 60., rozkwitu psychodelii i kształtowania się stylu, aż po ostatnie wydane przez zespół krążki. Oprócz czysto muzycznych kwestii (opisy powstawania albumów, barwne relacje z koncertów), Blake porusza w „Prędzej świnie zaczną latać” aspekty życia osobistego każdego członka zespołu, z uwzględnieniem ich charakterystyk. Nie brakuje więc opisów megalomanii Watersa, czy schizofrenicznych pomysłów Barretta. Nie brakuje wreszcie odniesień historyczno-społecznych – Blake za tło rozważań na temat zespołu stawia kondycję Wielkiej Brytanii lat 60. Kolejnym pozytywnym aspektem najnowszej biografii PINK FLOYD jest obiektywizm. Blake nie postawił na przesadne gloryfikowanie jednego z bardziej znaczących zespołów w historii muzyki rozrywkowej. Wręcz przeciwnie – tam gdzie trzeba – chwali, w innym miejscu jasno punktuje negatywne wydarzenia. Wszystkie składowe powodują, że odbiór „Prędzej świnie zaczną latać” jest nad wyraz przyjemny. Książkę można „łyknąć” w kilka popołudni, rozkoszując się muzyką PINK FLOYD, płynącą z głośników. Nie ukrywam, że książka kierowana jest głownie do fanów psychodelicznego rocka, oraz zespołu. Nie mniej, każdy kto do tej pory znał zespół jedynie z takich płyt jak „The Wall” czy „The Dark Side Of The Moon” – powinien sięgnąć po tę pozycję, aby liznąć kilku naprawdę ciekawych faktów z historii tego zespołu. Polecam! [Tomasz Kulig]

Bartek Koziczyński: RED HOT CHILI PEPPERS. Kalifornizacja `12

Niezwykle szybko i przyjemnie czyta się takie książki. Bartek Koziczyński wykonał tytaniczną pracę uaktualniając wyprzedaną przed laty „Kalifornizację” – jedną z najbardziej obszernych biografii poświęconych legendzie amerykańskiego funku – RED HOT CHILI PEPPERS. Choć nieautoryzowana – nowa odsłona „Kalifornizacji” to pierwsza, w stu procentach pełna i aktualna (na 2012 rok) tego typu pozycja. Redaktor znany z Teraz Rocka prywatnie przyznaje się do fascynacji kapelą – stąd też swoboda w pisaniu o RHCP. Na szczęście – jego ulubienie nie przekłada się na stronniczy lub przekoloryzowany sposób przekazywania faktów. Koziczyński od początku do końca pozostaje profesjonalistą. We wstępie przekonuje, że książka to wypadkowa wielu rozmów z członkami zespołu (na różnych etapach ich kariery), a także poszukiwań w archiwalnych tekstach dotyczących grupy. Fascynacja kapelą oraz dobre obeznanie w temacie skutkuje napisaniem wyśmienitej książki biograficznej, którą pochłania się w tempie błyskawicznym, niczym najlepszą powieść. Oprócz wspomnienia o wczesnych latach życia poszczególnych członków zespołu, początków działalności RED HOT CHILI PEPPERS i burzliwego rozwoju ich kariery – Koziczyński przytacza wiele ciekawostek, dotyczących kapeli, szafuje wieloma dotąd nieznanymi anegdotami i pikantnymi szczegółami. Od początków w małych, lokalnych klubach, poprzez zmiany składu, wielkie sukcesy, na odejściu Johna Frusciante i nagraniu „I’m With You” kończąc obcujemy z rewelacyjną lekturą. Krótkie rozdziały, napisane w bardzo lekki, przyjemny sposób powodują, iż ciężko oderwać się od lektury. Dzięki temu, możemy łyknąć całość w jeden, góra dwa wieczory. A to przecież nie norma w przypadku biografii. Gdyby trzydzieści pięć wspaniałych rozdziałów (których tytuły to chociażby „jamboboogie”, „skarpety na konkrety”, „erekcja bywa wrogiem”, „zostanę ćpunem”, „wielka meduza”, „ciała astralne”, czy „wyjście z kupkofobii”) nie zadowoliłoby Was – na końcu książki zamieszczono prawdziwe kompendium wiedzy o RED HOT CHILI PEPPERS. Zestawienie wszystkich płyt zespołu z przypisami i zdjęciami, wypunktowane single, udziały w ścieżkach dźwiękowych i kompilacjach, a także spis wszystkich gościnnych występów, w których uczestniczyli poszczególni muzycy – nie tylko aktualni, ale i byli – występujący w RHCP na przestrzeni przeszło trzydziestu lat. Jednym słowem – absolutnie obowiązkowa pozycja dla wszystkich fanów „Papryczek”. Dla pozostałych – ciekawa rzecz, która rzuca nowe światło na niektóre aspekty działalności zespołu, odkrywając historię zespołu na nowo. Polecam! [Tomasz Kulig]

Wydawnictwo In Rock, http://www.inrock.pl/

Adam Nergal Darski: Sacrum Profanum. Spowiedź Heretyka `12

„Sacrum Profanum. Spowiedź Heretyka”. Książkowa premiera roku w kategorii biografie? Być może. Jedno jest pewne: autobiografia Adama „Nergala” Darskiego – wokalisty i gitarzysty jednego z najbardziej popularnych black/death metalowych zespołów w Polsce i na świecie, była reklamowana z wielką pompą przez bardzo długi czas. Sześć profesjonalnie zmontowanych trailerów w postaci fragmentów książki, czytanych przez jej bohatera z klimatycznymi obrazami w tle, nie mogły pozostawić potencjalnych czytelników bez refleksji. Forma części z nich mnie rozbawiła i zniechęciła, inne zmusiły do refleksji. Niemniej bardzo chciałem zapoznać się z tą lekturą. Wielu ludzi krytykowało Nergala za pomysł wydania autobiografii. Jedni twierdzili, iż spisywanie swojego życiorysu w wieku trzydziestu pięciu lat to zwyczajny żart, inni śmiali się, że liderowi BEHEMOTH chyba brakuje pieniędzy, jeszcze inni ciekawili się, w jaki sposób Darski przedstawi na piśmie swoje życie. Mnie nie wydawało się to dziwne. Wręcz przeciwnie, ta książka powinna zostać napisana właśnie teraz, gdy Adam otrzymał od losu drugie życie po długiej i ciężkiej walce ze śmiertelną chorobą, a BEHEMOTH, który zajmuje większą jego część, świętuje dwudziestolecie istnienia. „Sacrum Profanum. Spowiedź Heretyka” to idealne zamknięcie pewnego rozdziału w życiu jednego z najbardziej inspirujących muzyków na polskiej scenie metalowej. Na pierwszą pochwałę zasługuje forma, w jakiej została napisana ta książka. Wywiad-rzeka powoduje, iż autobiografia Nergala wciąga do tego stopnia, że ciężko się od niej oderwać. Sam przeczytałem ją niemal za pierwszym podejściem. Drugim atutem jest fakt, iż rozmówcami są dobrzy znajomi Adama Darskiego – Krzysztof Azarewicz (tłumacz, eseista oraz wieloletni współpracownik BEHEMOTH w zakresie tekstów utworów) oraz Piotr Weltrowski (filozof, dziennikarz, a poza tym osoba, która kilkakrotnie wsparła „Pomorską Bestię” grą na klawiszach). Obaj dobrze znają Nergala i wiedzą, jak go podpuścić, by wydobyć jak najcenniejsze informacje z życiorysu lidera BEHEMOTH. Nie oznacza to jednak, iż na siłę próbują znaleźć w życiu muzyka tanie sensacje, czy też wyciągać na wierzch jakiekolwiek brudy. Dzięki temu wywiad został przeprowadzony w bardzo ciekawy, niejednokrotnie intrygujący sposób. Zapomnijcie o nudnych i oklepanych do bólu tematach pojawiających się co rusz w prasie i Internecie. Każdy z trzynastu rozdziałów (m.in. „Nie ma dymu bez ognia”, „Rajskie drzewo”, „Wizja i głos”) dotyczy innego aspektu życia Adama. Od dzieciństwa, przez założenie zespołu, relacje z rodziną i kobietami, rozwój zespołu, poglądy na sytuację w Polsce, świat show-biznesu, walkę z chorobą, po prywatne zainteresowania czy hobby i formy spędzania wolnego czasu. Żadna składowa nie jest przekolorowana, ani przesadzona – na część pytań Darski odpowiada bardzo wylewnie, na inne bardziej lakonicznie, jednak rzeczowo. Nergal bez ogródek opowiada, jakie były jego motywy zostania jurorem programu „The Voice Of Poland”, zdradza szczegóły swojego związku z Dorotą Rabczewską (zamykając tym samym usta plotkarskim serwisom, co i rusz opowiadającym historie, które nie mają pokrycia z rzeczywistością). Mówi o swoim codziennym życiu, przygodach na trasie czy powstawaniu utworów BEHEMOTH. Dość odważnie krytykuje to, co nie podoba mu się w kraju nad Wisłą, odnosi się do swojego stosunku do Kościoła i nie unika żadnego z zadanych pytań. Każdy rozdział wzbogacony jest odpowiednimi ilustracjami oraz zdjęciami, pochodzącymi głównie z prywatnych zbiorów bohatera autobiografii, a część z nich została zrobiona specjalnie na potrzeby książki. Nie ważne, czy zgadzacie się z poglądami Nergala, krytykujecie go, czy jest wam obojętny – w każdym wypadku przeczytanie tej biografii zmusi was do refleksji. Ba! Jeśli nie zgadzacie się z przekonaniami Darskiego, to nawet lepiej! Ta książka może być dla Was punktem zaczepienia do wewnętrznej dyskusji i wymiany zdań z bohaterem „Sacrum Profanum”. Jedno jest pewne – każdy powinien znaleźć w tej lekturze coś dla siebie. Książka na pewno wywoła dyskusje i poruszenie nie tylko w prasie, czy Internecie. Gadać będzie całe metalowe środowisko. Ale chyba taki właśnie jest jej cel. Bo, jak stwierdza sam zainteresowany: „nie ważne, co mówią, ważne, że po nazwisku”. Warto jeszcze nadmienić, iż „Spowiedź heretyka” została wydana w bardzo pieczołowity sposób. Jako purysta w kwestii wydań płyt i książek byłem zachwycony twardą oprawą oraz ilustracjami zdobiącymi każdy rozdział. Koncept graficzny został przygotowany przez Setha Siro Antona – jednego z moich ulubionych grafików, a na co dzień basisty i wokalisty greckiego zespołu SEPTICFLESH. Nałożenie się bogatej w treści lektury oraz świetnej oprawy graficznej powoduje, iż dostajemy produkt całkowicie kompletny, przemyślany, a zarazem nie kiczowaty, czy przekolorowany. Książka „Sacrum Profanum. Spowiedź Heretyka” faktycznie ma formę spowiedzi. Wyznania, które wciąga bez reszty i bardzo intryguje. I choćby dlatego warto ją przeczytać, do czego serdecznie zachęcam i polecam! [Tomasz Kulig]


G+J Gruner + Jahr Polska, www.gjksiazki.pl; www.guj.pl

Bill Hale: METALLICA: The Club Dayz, 1982-1984 `09

Na rynku wydawnictw książkowych, na razie tylko w USA, ukazała się bardzo ciekawa pozycja, będąca gratką dla kolekcjonerów, fanów największej legendy thrash metalu – zespołu, który istnieje do 30 lat, zrobił oszałamiającą karierę na całym świecie, sprzedał 100 milionów płyt i wypełnia po brzegi wielkie obiekty koncertowe… „METALLICA: The Club Dayz, 1982-1984″ to album ze zdjęciami autorstwa Billa Hale (przez lata współpracującego m.in. z magazynem „Metal Rendezvom International”) – fotografa, który towarzyszył grupie podczas występów w najstarszym okresie działalności (1982-1984). A dokładnie są to fotosy z sześciu pierwszych koncertów kapeli – ze sceny i zakulisowe. Co ważne, wiele z tych fotografii nigdy wcześniej nie było publikowanych. Oglądamy więc unikatowe, pamiątkowe zdjęcia METALLIKI z muzykami, którzy szybko opuścili skład zespołu – chodzi o Dave’a Mustaine (gitara) i Rona McGovney (bas). Hale „uwiecznił” też pierwszy gig, jaki dali z METALLIKĄ panowie Kirk Hammlet i Cliff Burton. Widać wyraźnie, że Bill ma wielkie wyczucie, aparat jest przedłużeniem jego ciała, sprawnie nim operuje. Udało mu się uchwycić na kliszy fotograficznej potężnego ducha młodego zespołu, koncertową energię, szaleństwo fanów. Ujęcia z daleka czy portretowe – żyją własnych życiem, jakby w ogóle się nie zestarzały. W parze z tym idą młodziutkie twarze muzyków METALLIKI. A byli z nich naprawdę piękni pryszczaci chłopcy:-). Zaś fotki zrobione poza sceną mają charakter typowo towarzyski, zabawowy, całkiem prywatny. Zdjęcia zamieszczone w książeczce „METALLICA: The Club Dayz, 1982-1984″ w większości są kolorowe i w formie oryginalnej, tzn. kompletnie nie były poprawiane, retuszowane w programach graficznych, co jest teraz bardzo modne i tym bardziej jest to atut tego albumu. Zdjęcia są posegregowane i każde zostało opatrzone autorskim podpisem, krótkim komentarzem, w których nierzadko Hale zawarł swoje opinie i wspomnienia (np. podkreśla, że już wtedy członkowie METALLIKI wyglądali i zachowywali się jak „zadatki” na gwiazdy:-)). I tak w gronie wyjątkowych dla autora fotografii jest np. ta z 8.12.1986, gdy MEGADETH supportował Kinga Diamonda. Została zrobiona na zapleczu, przedstawia Dave’a i Cliffa. Wtedy Bill Hale widział Cliffa ostatni raz przed śmiercią… Zaś pierwszą część książki stanowią wypowiedzi – wspomnienia kilku osób zaprzyjaźnionych z METALLIKĄ, pamiętających początki słynnej kapeli. Na przykład przedmowę napisał John Strednansky (szef magazynu „Metal Rendezvous Int.”), który od dawna znał Larsa i bezpośrednio przyczynił się do spopularyzowania jego nowej kapeli. Autorem drugiego wstępu jest Ron Quintana (przyjaciel zespołu, pomysłodawca jego nazwy, edytor zina „Matal Mania”), który opowiada o starych koncertach, opisuje je, podaje fakty, cytuje zapowiedzi utworów (dobrą ma pamięć!). Jako trzeci o METALLICE popisał Scott Earl, basista CULPRIT. Podkreślał, jak wielkie wrażenie wywarła na nim gra Cliffa (na żywo). W ramach podsumowania można rzec jedno – Bill Hale to szczęściarz:-). Z bliska obserwował narodziny legendy i ogólnie thrash metalowej sceny w Bay Area. I utrwalił na zdjęciach pierwsze koncerty METALLIKI. Fani zespołu z całą pewnością będą zachwyceni albumem „METALLICA: The Club Dayz, 1982-1984″! [Kasia]


Bill Hale, photosbybillhale@gmail.com; www.myspace.com/bill_hale

ESW Press, 2120 Queen ST., E., Ste. 200, Toronto, Ontario, M4E 1E2, Kanada; sarah@ecwpress.com; www.ecwpress.com

 

metallica_foto6

metallica_foto4

metallica_foto8