Kategoria: Muzyka zagraniczna

INFERNUS Barbaro Maniacus `05

Image INFERNUS „Barbaro Maniacus”
demo MC `05 (Helld Prod.)

Image

 

INFERNUS na materiale „Barbaro Maniacus” uderza rasowym black/thrash`em w wersji koncertowej. Muzyka jest brutalna, ostra, toporna. Jest też trochę zwolnień i melodii. Jednak generalnie niewiele słychać w tych utworach w wersji live. Sporna jest kwestia sensowności wydawania takiego stuffu choćby w wersji kasetowej (jak to czyni Helld Prod.). Po wysłuchaniu tak marnej produkcji można się zrazić do całej sceny w Portugalii. A szkoda, bo w końcu INFERNUS ma na swoim koncie inne, lepsze, studyjne demówki „Odio Infernal” czy też „Suprema Profanacao”, z których zresztą pochodzą utwory umieszczone na „Barbaro Maniacus”… [Kasia]

Infernus, P.O.Box 586, 6200 Covilha, Portugal; infernus@mail.pt
Helld Prod., helllwarprod@gmail.com; www.helldprod.com

CARNAVAGE Carnival Of Carnage `05

ImageCARNAVAGE „Carnival Of Carnage”
demo CD-R `05 (Corrupted Harmony Musick)

Image

 

Death/grind to taki gatunek, w którym chyba jest więcej miernoty niż dzieł wybitnych. Niestety… CARNAVAGE morduje się z graniem tego typu muzyczki okrutnie. Robi to bez pomysłu i finezji. „Carnival Of Carnage” to niestrawny ochłap średnio-szybkiego, brutalnego grindu z potężnym, acz wymuszonym i niewyraźnym wokalem (a właściwie dwoma) i jeszcze gorszym brzmieniem. Jest jednostajnie (praca gitar), ogłupiająco (garażowa perkusja), schematycznie (kompozycje jako całość i każda z osobna), amatorsko (całokształt wykonania). Utwory są tradycyjnie krótkie, zapełnione jakimiś gadkami pozbawionymi kontekstu (nawiązującymi do algierskiego pochodzenia kapeli). I gdzieś na „Carnival Of Carnage ginie w nadmiarze przeciętniactwa zarówno parę melodyjnych riffów czy też trochę ciekawsza kombinacja walec-zapierdol w „Thirty For The Cheeks”, jak i cover IMPETIGO… [Kasia]

Carnavage, Redouane Aouamer, 4bis Rue Arezki Meziane, 16070 El Mouradia, Algiers, Algeria; carnavage@yahoo.com; www.carnavage.tk
Corrupted Harmony Musick, Semih Orhan, Fethiye Mah. Isiktepe Cad. Akkent Sitesi n/3 Nilufer, Bursa, Turkiye; cesettur@hotmail.com; www.corruptedharmony.cjb.net

SCYTHES Rampage `05

ImageSCYTHES „Rampage”
CD-R `05

Image

 

Francuski SCYTHES zaskoczył mnie dość pozytywnie, gdyż już na drugim materiale „Rampage” pokazał, że warto zwrócić uwagę na ten zespół i nieco czasu mu poświęcić. Muzycznie grupa oscyluje wokół klimatów death metalowych, nie odbiegając znacznie w inne rejony. Demo zawarte w pięciu utworach przynosi dawkę solidnego metalu o rozbudowanych partiach gitar, które mimo że nie są zbyt odkrywcze, to potrafią zatrzymać słuchacza swą różnorodnością, pewną dawką melodii i nielicznymi, acz treściwymi solówkami. Sekcja rytmiczna nie daje za wygraną i pozwala odpocząć jedynie podczas przerw między kompozycjami (mimo że nie ma kosmicznych prędkości), co daje całości niezłego kopa, a gdy dodamy do tego wszystkiego mocny, zdecydowany growl, to otrzymamy bardzo dobrą esencję death metalu – muzykę mocną, solidną, przemyślaną i bezkompromisową, a przy tym z pewną dozą melodii i technicznych zagrywek, co czyni ją jeszcze ciekawszą. [Paweł]

Scythes, 57 Avenue Des Martyrs De La Liberte, 60200 Compiegne, France; scythes@fr.fm; scythedju.free.fr/scythes / www.myspace.com/scythesmetal

VELVETCUT Thirteen `06

Image VELVETCUT „Thirteen”
CD `06 (Firebox Rec.)

Image

 

VELVETCUT to koszmarny klon; zespół, który powiela, kopiuje, no po prostu zżyna z HIM! Wszystko, co znajduje się na „Thirteen”, jest kurewsko podobne do twórczości w/w grupy: pedalski wokal (to zaciąganie w wyższych rejestrach!), ładne melodie, cukierkowate brzmienie, konstrukcje poszczególnych utworów, a w efekcie całej płyty (tj. balladki przeplatają się z żywszymi piosenkami). I doprawdy nie trzeba być znawcą repertuaru HIM, aby dostrzec tę analogię. W końcu cywilizowany człowiek słucha radia i ogląda telewizję… I tak VELVETCUT porusza się w obrębie klimatycznego rocka w europejskim, czy też brytyjskim stylu i bezpretensjonalnej muzyki pop. Wioślarze czasem wydobywają ze swoich instrumentów mocniejszy riff (jak np. te w „Comfortable Silences” i „Where Love Has No Name”, które odrobinkę nawiązują do TOOL`a!), ale i tak czyste gitary zdecydowanie dominują, pojawia się kilka solówek, słychać bas, Tomi chwilami przypomina też wokalistę SMASHING PUMPKINS, niekiedy jego głos jest przetwarzany, przez „Thirteen” przewija się zarówno fortepian, jak i nowoczesne rytmy. Zazwyczaj utwory mają melancholijną, rozmarzoną atmosferę; ot, są to takie anielskie pieśni – jakby ktoś tęsknił za utraconą miłością… Całość brzmi bardzo współcześnie i przebojowo. I bardzo przymula – zwłaszcza, że pod koniec albumu Finowie powielają już nawet sam siebie. Choć pewnie niespełnionym dziewczynkom i pryszczatym, nieletnim niby-metalowcom pewnie i tak to nie przeszkadza… [Kasia]

Velvetcut, band@velvetcut.com; www.velvetcut.com
Firebox Rec., Päivölänkatu 40, 60100 Seinajoki, Finland; info@firebox.fi; www.firebox.fi / www.myspace.com/fireboxrecords

SWALLOW THE SUN Ghosts Of Loss `05

SWALLOW THE SUN Ghosts Of Loss

„Ghosts Of Loss” to druga płyta SWALLOW THE SUN w dorobku Finów oraz w barwach Firebox Rec. Jest ona kontynuacją debiutu „The Morning Never Came” z 2003. Grupa ta doskonali się w graniu gotyckiego doom/death metalu, z pobrzmiewającym echem TIAMAT i MY DYING BRIDE. Krążek trwa ponad godzinę i zawiera osiem utworów – większość z nich to długie, rozbudowane, wielowątkowe kompozycje (6-12 minut). Zespół nigdzie się nie śpieszy…

DISGOD Contaminated Surgery `05

Ukraiński zespół DISGOD wydał własnym sumptem płytę z 8-utworowym meteriałem „Contaminated Surgery”. Jest to demo i nagrania mają brzmienie na tym poziomie. Czyli jest podziemnie… Nie na tym kończy się jednak undergrounowość tej grupy. Muza to klasyczny, mocno osadzony w latach 90-tych death metal, który wywoła uśmiech na twarzy u słuchaczy w wieku +30. Czuć w tej muzyce stęchłego ducha tamtych czasów, piwniczną wilgoć i mrok. Utwory są krótkie, rytmiczne, w średnio-szybkich tempach, po części melodyjne, łupią z wysuniętym basem. Koneserów old schoolowego śmierć metalu DISGOD z pewnością sobie zjedna, ja jednak daleka jestem od zachwytu. Dla mnie ten death jest toporny, jednowymiarowy i beznamiętny…  [Kasia]

Disgod, Pawel Salamiewicz, Y. Maura Str. 13 66, 220015 Minsk, Belarus; disentrailed@gmail.com; www.myspace.com/disgodofficial 

SATURNUS Veronika Decides To Die `05

SATURNUS „Veronika Decides To Die”
CD `06 (Firebox Rec.)

 

SATURNUS to kolejny wspaniały zespół ze stajni Firebox… „Veronika Decides To Die” to płyta utrzymana w konwencji najlepszych dokonań ANATHEMA, PARADISE LOST, TIAMAT, MY DYING BRIDE – ogólnie mistrzów klimatycznego metalu. Odznacza się płaczliwymi gitarami, pięknymi melodiami, wielością motywów, bogactwem aranżacyjnym. W tej muzyce sporo się dzieje, przy zachowaniu logiki i harmonii. Utwory są rozbudowane, zdarzają się 9-11-minutowe, niemniej zaletą wszystkich jest to, iż są przemyślane; SATURNUS posiada umiejętność trafnego łączenia poszczególnych fraz muzycznych, płynnie przechodzi od jednego do drugiego motywu, nie szarpie przy tym melodii, nie komplikuje rytmów. Szczególnym wyczuciem wykazują się gitarzyści solowi – ich partie są dopasowane, delikatne, wysmakowane. Wokalista chętnie recytuje fragmenty tekstów, niemniej generalnie jego growl jest niski, bardzo mroczny. Poprzez „Veronika Decides To Die” przewijają się klawisze, fortepian, gitara akustyczna, instrumenty smyczkowe. Melancholia przeplata się z podniosłością. Przeważają wolne tempa (świetna praca perkusji), a nad całością unosi się trochę wisielczy nastrój. SATURNUS wykonuje klasyczną odmianę doom metalu – gatunku dziś już mało popularnego. Robi to jednak to dobrze, sprawnie i z przekonaniem, że choćby za to zasługuje na uznanie przynajmniej wieloletnich fanów takiej muzyki. [Kasia]

Saturnus, webmaster@saturnus.dk; www.saturnus.dk
Firebox Rec., Päivölänkatu 40, 60100 Seinajoki, Finland; info@firebox.fi; www.firebox.fi / www.myspace.com/fireboxrecords