Archiwum kategorii: Muzyka zagraniczna

DEATH RIDES A HORSE Tree of Woe ’13

Zaczyna się bardzo ciekawie, bardzo staromodnie i klasycznie, aż do momentu gdy do głosu dochodzi wokalistka. I trzeba tu powiedzieć, że gdy w większości przypadków panie na wokalu w tego typu kapelach męczą siebie i nas, tak tutaj mamy do czynienia z ciekawym i mocnym wokalem, dość dobrze wpasowującym się w całość. Zdecydowana większość materiału to klasyczne spojrzenie na gatunek, z ogromną dawką energii, potężną perkusją, soczystą gitarą, mnogością solówek i ciekawymi pomysłami na utwory. Mus dla zasłuchanych w początkach heavy aczkolwiek nie tak do końca, bo czasem potrafią zaiskrzyć nutką progresji, chociaż jest to w zasadzie kilka marginalnych dźwięków na końcu czy początku utworu… Czytaj dalej DEATH RIDES A HORSE Tree of Woe ’13

DISENTOMB Sunken Chambers Of Nephilim `10

DISENTOMB pochodzi z Australii. Zespół powstał na początku 2009 roku i szybko zmontował debiutancką płytę „Sunken Chambers Of Nephilim”, którą wydała tamtejsza wytwórnia Obsidian Records. Podoba mi się okładka, na której diabły dwóch odmiennych ras dobierają się do człowieka. Ciekawe, czy chcą go przytulić, czy zeżreć?:-) Muzyka też jest mordercza i żarłoczna. Techniczny, ultra brutalny, masywny death w stylu DISGORGE (USA), MORTICIAN, HUMAN REJECTION. Czytaj dalej DISENTOMB Sunken Chambers Of Nephilim `10

BLACK THOUGHTS BLEEDING Stomachion `10

Historia niemieckiego BLACK THOUGHTS BLEEDING sięga roku 2008, kiedy to zespół zadebiutował na koncertach i nagrał pierwszą EPkę „Tragedy Of Evolution”, po której przyszła pora na debiut płytowy w pełnym wymiarze czasowym. „Stomachion” to dwanaście utworów melodyjnego metalu z pogranicza hardcore`u i thrashu. Jak to bywa w takiej stylistyce, muzyka charakteryzuje się pulsującą rytmiką, jest chwytliwa, z akcentowanymi riffami, dwoma, w porywach do kilku rodzajów wokalu (hard core`owe, czyste, zbiorowy pokrzykiwani, growle, czasem screamy). Czytaj dalej BLACK THOUGHTS BLEEDING Stomachion `10

RAZORWYRE Coming Out `09

Wywodzący się z Nowej Zelandii RAZORWYRE (powstały jako GAYWYRE) to podręcznikowy przykład zespołu klasycznie heavy metalowego (czerpiącego z dorobku przedstawicieli gatunku z lat 80-tych, np. IRON MAIDEN i JUDAS PRIEST), ale takiego nie przesłodzonego, co ja mu liczę na plus. Promówka „Coming Out” składa się z pięciu utworów. Muza gruchocze po kościach, chociaż oczywiście jest melodyjna, tudzież chwytliwa. Czytaj dalej RAZORWYRE Coming Out `09

FRAILTY Melpomene `12

Zespół FRAILTY pochodzi z łotewskiej Rygi, tworzy go sześcioro muzyków. „Melpomene” to ich drugi album (pierwszy ukazał się w 2008 roku). W swojej recenzenckiej „karierze” napisałem dziesiątki tekstów, opisując muzykę metalową pod przeróżnym kontem, pod różnymi aspektami. Nigdy dotąd (!) nie użyłem jednak słowa, które dzisiaj przyjdzie mi wypisać majuskułą: album „Melpomene” łotewskiego zespołu FRAILTY to totalna, niezaprzeczalna NUDA! Tylko tyle i aż tyle! Trochę to smutne, bo w muzyce szukam jakichś emocji (!), choćby smutku właśnie, ale szóstka z Rygi nawet temu nie podołała. Choć ten album z założenia miał być smutny, dla mnie jednak pozostaje tylko nudny. Składa się na niego szereg ogranych patentów i bardzo nijakich riffów tworzących razem prawie osiemdziesięciominutową drogę przez mękę. Do tego FRAILTY niemożebnie kojarzy mi się z MY DYING BRIDE, od których odróżnia ich tylko jeden (!) zasadniczy szczegół: talent do dobrych riffów. Wyobraźmy sobie death/doomową grupę z głębokim męskim growlem. Całość ich muzyki opiera się na dwóch gitarach, z których jedna prawie każde uderzenie w struny przeciąga do granic wytrzymałości (jak to bywa zazwyczaj u wspomnianych Brytyjczyków), druga gitara gra czasami obok jakieś nieciekawe riffy, częściej wtóruje jednak w jękach tej pierwszej, a czasem zaś milczy. Do tego owe gitarowe passusy zapętlają się i powtarzają niezliczoną ilość razy (jak to też bywa u wspomnianych wyżej Brytyjczyków), tworząc monotonne kontinuum, przerywane przez kolejne passusy pojawiające tylko po to, żeby zaraz się zapętlić. Trzy z dziewięciu składających się na tę płytę utworów trwają prawie po piętnaście minut każdy (kogoś Wam to przypomina?) – niektórzy powiedzą, iż to dla budowania klimatu… Może (?), po trochu: w „The Doomed Halls od Damnation” (14:54) klimat budowany jest praktycznie na trzech dźwiękach przez bite dziewięć i pół minuty, zanim zacznie się „coś” (!) dziać, choć obiektywnie patrząc nadal dzieje się niewiele (w uproszczeniu: przyspiesza się tempo grania owych trzech dźwięków, by w 11. minucie zacząć trochę żenować), a już na pewno niewiele może nas zaskoczyć, bo wszystko „rozwinie się” w bardzo przewidywalne doomowe zakończenie. Tylko zamykający płytę „The Cemetery of Colossus” zawiera w sobie elementy jakiejś tam dramaturgii zawartej w finale tej płyty, ale jest to trochę mało i by doczekać do tego miejsca, zaiste trzeba być kolosem. Na osobne wyróżnienie zasługuje tylko perkusista Lauris Polinskis, który pod tym daremnym gitarowym pojękiwaniem wystukuje czasami naprawdę istne cuda (technicznie i formalnie bardzo dobre)! Cały jego pot obraca się jednak w niwecz. Szkoda! I dziwne to wszystko, tym bardziej że pomijając – subiektywne – kwestie estetyczne, album „Melpomene” ma wszystkie te cechy, które powinny kazać mu nam się podobać: jest dobrze nagrany, muzycy są dobrzy technicznie, operują zmianami tempa, wszystko pasuje też jak ulał do doom metalowej konwencji. Zdarzają się tam nawet z rzadka ciekawe motywy (co prawda, kilka na całej płycie). Są wręcz prawie jak MY DYING BRIDE! Dlaczego więc mi to nie gra?!? [Herr Bee]

BOOTHILL REGULATORS Degradation Of The West `12

BOOTHILL REGULATORSto nowa kapela z Finlandii, który debiutuje płytą „Degradation Of The West” z – uwaga! – amerykańską muzyką. Już okładka -przedstawiająca jakąś prerię czy inne stepy oraz krążące sępy czy inne czarne ptaki – nastraja odpowiednio. Tematyka zdjęć w książeczce oraz fotosy zespołu są związane z Dzikim Zachodem i kowbojami. Bo BOOTHILL REGULATORS gra southern stoner rock – gatunek, który od jakiegoś czasu (na nowo) ma wielu zwolenników, zarówno po stronie kapel, jak i odbiorców. Czytaj dalej BOOTHILL REGULATORS Degradation Of The West `12

THE WAY OF PURITY Crosscore `10

THE WAY OF PURITY ma ekstremalny wizerunek i przekaz. Nie wiadomo, z jakiego kraju pochodzi zespół (może ze Szwecji?), ani jak nazywają się (jakie mają pseudonimy) członkowie. Na zdjęciu mają maski, kominiarki (ogólnie taki militarny wizerunek). Widać tylko, że jest ich pięcioro. Tak, pięcioro, bo wśród facetów bez problemu można rozróżnić kobiece kształty… Mega zaskoczenie jest tym większe, że owa niewiasta operuje rasowym growlem, potężnym jak słoń niesący wielbłąda, który nie ma prawa wydobywać się z innej gardzieli niż męska (no chyba że jest to gardziel Angela Gossow z ARCH ENEMY:-)). Czytaj dalej THE WAY OF PURITY Crosscore `10

FORNOST ARNOR The Death Of A Rose `11

Mniej więcej raz na rok (a może rzadziej) trafiam na zespoły, w których zakochuję się od pierwszego przesłuchania. Wówczas jedna płyta towarzyszy mi przez kilka miesięcy, a wyczuwalny potencjał pozwala mi przypuszczać, że kolejny album tej grupy będzie co najmniej tak samo zdumiewający. I tak moim największym odkryciem roku 2009 była brytyjska kapela FORNOST ARNOR z krążkiem „Escaping The Abyss”. Niecierpliwie czekałam więc na następcę, zastanawiając się, jak duży krok poczyni ten zespół ku czystej, progresywnej muzyce, bo taki kierunek rozwoju zapoczątkował debiut. Czytaj dalej FORNOST ARNOR The Death Of A Rose `11

DUOBETIC HOMUNKULUS Ani já ani ty robit něbudzeme, šedněme do koča, vozit še budzeme `13

Kiedy usłyszałam po raz pierwszy album „Ani já ani ty robit něbudzeme, šedněme do koča, vozit še budzeme” (uff! to chyba jakieś przysłowie o nierobach:-)) czeskiego, wcześniej nieznanego mi zespołu (a dokładniej: duetu) DUOBETIC HOMUNKULUS, przez długie minuty miałam wrażenie, że muszą w nim grać koledzy z grupy DRACO HYPNALIS. Okazało się, że pomyliłem się co do składu personalnego, ale ogólna koncepcja i pewne składniki muzyczne wydają się być wspólne dla obydwu kapel. Czytaj dalej DUOBETIC HOMUNKULUS Ani já ani ty robit něbudzeme, šedněme do koča, vozit še budzeme `13

HAIDUK Spellbook `12

HAIDUKto jednoosobowy projekt muzyka z Kanady, który (patrz imię i nazwisko) ma europejskie (serbskie) korzenie. W roku 2010 ukazało się na płycie pierwsze demo „Plagueswept”, a dwa lata później kolejny materiał, 33-minutowe wydawnictwo „Spellbook”. Pod względem muzycznym twórczość HAIDUK to nadal mieszanka kilku podgatunków metalu (tyle że w zmienionych proporcjach:-)): głównie thrash i death, a w mniejszym stopniu black i heavy. Czytaj dalej HAIDUK Spellbook `12