Kategoria: Muzyka zagraniczna

0 X I S T One Eon `15

Bardzo wiele płyt przepływa przez moje uszy, bardzo wiele zespołów pojawia się w mojej świadomości i nierzadko gaśnie jak płomyk świecy. Dużo muzyki, ogrom, nadmiar, czasem przesyt… Niekiedy w głęboką pamięć zapadają kapele zupełnie nieznane, które nie zrobiły kariery, które działają w pewnym undergroundzie. Jedną z takich grup jest 0 X í S T z Finlandii. Zapamiętałam album „Nil” z roku 2012.

VORNA Ei Valo Minua Seuraa `15

Z folk/black metalem jest jak z bigosem – nawet jeśli lubi się wszystkie składowe tegoż, to pozostaje kwestia proporcji oraz jakości użytych składników. Finowie raczej nie znają bigosu, ale za to w aspekcie muzycznym VORNA prezentuje się całkiem nieźle.

ABYTHIC A Full Negation Of Existence `15

Niemiecki ABYTHIC to zespół, o którego istnieniu prawdopodobnie nie mieliście pojęcia, ale zaraz to nadrobimy. Został założony w 2015 roku przez weterana lokalnej sceny Nadrenii Północnej – Westfalii, Dennisa Beggera.

8 FOOT SATIVA The Shadow Masters `13

8 FOOT SATIVA to zespół z Nowej Zelandii (istnieje od roku 1988), który gra modern metal. Jest to mieszanka melodeathu, trochę thrashu i metalcore’a. Nie jest to muzyka z półki moich ulubionych, dlatego do płyty „The Shadow Masters” podchodzę z dużą rezerwą.

PHOBOS PREACHER Humanos `13

PHOBOS PREACHER to hiszpańska formacja, a „Humanos” to jej debiutancki, bardzo dobry album. To są fakty, które wystarczyłyby w zasadzie za recenzję. Bo co można napisać o płycie, która niemal od razu uderza potężnym brzmieniem, masywnymi riffami, death/trashowymi tempami, brutalnym growlem wokalisty i w zasadzie wysoki poziom utrzymuje się już od pierwszego numeru?

AUTHORITY OF HATE Crackdown `10

Zacznę od kwestii, która zirytowała mnie od samego początku, a więc szufladka gatunkowa, w jaką wrzuca siebie zespół AUTHORITY OF HATE, głosząc, że tworzy „old school death metal”. Zasadniczo nigdy się nie przejmuję ramami stylistycznymi, ale akurat tę odmianę upodobałem sobie szczególnie, a więc i wymagania wobec płyty „Crackdown” miałem dosyć spore.

ALBINO RHINO Albino Rhino `14

Zespół ALBINÖ RHINO był dla mnie nie lada zagadką. Dziwna nazwa, płyta bez tytułu, okładka raczej dezorientująca i odpychająca (jakaś kupa ziemi usypana w lesie). Spodziewałam się najgorszego, jakiegoś leśnego black metalu z fińskimi korzeniami. Tymczasem „Albino Rhino” to album z gatunku starodawnego doom metalu, wspartego o psychodeliczny rock z lat 70-tych.

DAN DEAGH WEALCAN Who Cares What Music Is Playing In My Headphones? `15

Płyta „Who Cares What Music Is Playing In My Headphones?” ma chyba najbrzydszą okładkę, jaką w życiu widziałem, nazwa projektu (DAN DEAGH WEALCAN) jest nie do zapamiętania, a tytuł płyty brzmi lekko pretensjonalnie, zawartość zaś wydaje się być cokolwiek niestrawna, a przynajmniej niezrozumiała.

MUCKRAKER Karmageddon `16

Spodobał mi się napis na naklejce zamieszczonej na folii na płycie „Karmageddon” zespołu MUCKRAKER: „Stoner-metal at its best! For fans CLUTCH, DOWN and C.O.C. (CORROSION OF CONFORMITY) an absolute MUST HAVE!”. Grunt to silne poczucie własnej wartości i dobra reklama! No i racja – MUCKRAKER gra przaśny stoner metal w iście amerykańskim stylu.

QUAKE THE EARTH We Choose To Walk This Path `12

Pomimo że QUAKE THE EARTH próżno szukać na Encyclopaedia Metallum, to nie trzeba się obawiać o jakość tego hardcorow’ego zespołu – na pierwszej płycie „We Choose To Walk This Path” nie uświadczycie disco metalu, nie będzie vaginal popu, nie będzie screamo, czyli gatunków eliminowanych przez administratorów tegoż vademecum wiedzy. Czego za to można uświadczyć?