Kategoria: Recenzje

KAT Somewhere In Poland `04

Na koncertowe DVD KATa „Somewhere In Poland” czekałem i jak tylko zadzwoniłem do „Metal Shopu” pytając „Czy już jest?” i dostałem odpowiedź twierdzącą, złapałem za portfel i pognałem go sobie kupić. Było to w pewną pochmurną i zimną środę, chyba nadciągającej rychło jesieni, niestety już nie pomnę… Jakbyście chcieli obejrzeć wydane podwójne DVD z tego koncertu plus materiały bonusowe, to już w ogóle cud miód i orzeszki.

VADER Future Of The Past I `96

Kurwa – bo co innego można powiedzieć, kiedy jedynka „Future Of The Past” ląduje w moim odtwarzaczu? Takiej napierdalanki, w takim wydaniu, nie słyszałem nigdy wcześniej, ani nigdy później. Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Niedziela, krakowski rynek i zakupy w sklepie „Music Corner”, tym razem chyba na ul. Św. Jana.

KAT Róże Miłości Najchętniej Przyjmują Się Na Grobach `96

Z płytą „Róże Miłości Najchętniej Przyjmują Się Na Grobach” wiąże się wiele moich wspomnień. Można powiedzieć, że okres, w jakim poznałem to dzieło, był równie szary, mroczny i ciemny co sama okładka. Zawsze kiedy słucham tej płyty, przed oczami mam jesienny deszcz i przypominam sobie uczucie pierwszego wkradającego się w kości pogodowego chłodu…

KAT Jarocin – Live `01

Nie był to pierwszy Jarocin, na którym KAT grał, który z kolei to wam nie powiem, musicie sprawdzić to sobie sami hehe. Pewne jest natomiast to, że płyta „Jarocin – Live” to ciekawa pamiątka, zwłaszcza, że istnieje zapis wideo tego koncertu, zrealizowany przez Telewizję Polską. Ehh, chyba puszczali to kiedyś w TV, ale ręki sobie uciąć nie dam. W każdym razie ktoś życzliwy zamieścił jakieś wideo na portalu YouTube, które jeszcze na nim wisi.

KAT Bastard `94

Album „Bastard” nie jest w pełni doceniony przez środowisko „metali”. Nie dziwię się. To najbardziej skomplikowany, mroczny i odrażający album grupy KAT. Bardzo trudny w odbiorze, ale dający wiele satysfakcji. Pierwsza wersja okładki z wydania Siltonu jest wyjątkowo tajemnicza i smutna. Stworzona na potrzebę reedycji Silverton wersja druga – szokująca…

KAT 666 `86

Pierwszym wydawnictwem KATa była płyta winylowa „Metal & Hell”, a „666” to płyta zarejestrowana w Teatrze Stu w Krakowie. Materiał zawarty na „Metal & Hell” jest dokładnie taki sam jak na „szóstkach”. Różnica polega tylko na innym ustawieniu utworów i rzecz jasna na rodzaju języka. KAT skończył się na „666” – jak głosi pismo, albowiem ortodoksyjni fani zawsze twierdzą, że KAT kończył się po każdym nowym wydawnictwie hehe.

KAT Ballady `93

Album „Ballady” to najlepiej sprzedająca się pozycja z dyskografii KATa… Niech pomyślę, CD kolejno wydane zostało przez FHU Stuff, Silverton, Mystic, Mystic (wznowienie) oraz wersja w kartoniku z boxu dla MMP. Trochę tego jest… Sam nie jestem pewien, czy jeszcze nie było jednego dodatkowego tłoczenia, ale jakkolwiek by nie było, mamy do czynienia z albumem przełomowym pod dwoma względami.

KAT 38 Minutes Of Life `94

KAT dorobił się trzech płyt koncertowych, natomiast chciałem zwrócić uwagę, że w momencie wydania albumu koncertowego „38 Minutes Of Life” zespół miał jedną studyjną płytę na koncie! Taka była specyfika tamtych czasów i ogromna machina promocyjna Tomasza Dziubińskiego, który w tamtych czasach był menadżerem kapeli.

ALKATRAZ Error `01

Życie zaskakuje. Po rozpadzie KAT-a (którym to już w historii?) Roman Kostrzewski uraczył nas wraz z takimi zacnymi muzykami jak Krzysztof Oset i Valdi Moder dziełem nietuzinkowym, które niestety, chyba nie trafiło w odpowiedni czas i nie było należycie promowane w mediach. Jedno jest pewne, na polskim rynku fonograficznym, (metalowym), a nawet alternatywnym, nie ma drugiego takiego projektu ALKATRAZ i takiej płyty jak „Error”.

INDIGNITY Decrepitude `15

Po pierwszym odsłuchu „Decrepitude” INDIGNITY – nieco odrzuciło. Znowu typowy polski death metal, łupanka i tyle. Ale, drugi, trzeci raz, coś się tam jednak wykuwa, co nabiera kształtu i ładnie zaczyna wyglądać. Krótki to materiał, jedynie 3 utwory, ale jak na demo to akurat. Po dosyć prostym i agresywnym „Violence Escalation” (sam tytuł niejako opowiada już o zawartości muzycznej) mamy „Soldier Of My Own”.