Kategoria: Recenzje

SCARLETT D.GRAY Scarlett D.Gray `13

Choć SCARLETT D. GRAY istnieje z przerwami od 2006 roku, dopiero w 2013 (nakładem włoskiej Buil2Kill) udało im się wydać debiutancki album zatytułowany… „Scarlett D. Gray”. Nie ma co – trochę im „zeszło”! Trzeba zaznaczyć jednak na wstępie – muzycy z Piemontu to absolutni megalomanii! Mimo zupełnej nierozpoznawalności, piszą o sobie na FB (693 lajki – A.D. 2015, grubo ponad rok po debiucie) jak najjaśniejsze gwiazdy rocka!

ALBERT BELL’S SACRO SANCTUS Deus Volt `14

Albert Bell to basista działający na Malcie w doomowych grupach FORSAKEN i NOMAD SON. SACRO SANCTUS to jego autorski projekt, który firmuje własnym nazwiskiem. Można powiedzieć, że stworzył go z „niewielką pomocą swoich przyjaciół”, będąc jedynym autorem muzyki i tekstów. W ramach ALBERT BELL’S SACRO SANCTUS nagrał też wszystkie gitary, wokale i oczywiście linie basu.

MARUTA Remain Dystopian `15

Od czego można dobrze zacząć kilka dni wolnego? Recepta na pewno jest niejedna, ale ja ze swojej strony mocno polecam przylutować trzecim, najnowszym albumem amerykańskich grinderów z MARUTA. Konkretne wariaty, nie ma to tamto. Całe siedemnaście krótkich cięć, jakie zawarto na albumie „Remain Dystopian”, generuje konkretny młyn, a więc coś w sam raz do porannej kawuchy.

THE GRIZZLIES The Grizzlies `14

Trio THE GRIZZLIES pochodzi ze szwajcarskiej Genewy. Na gitarze gra tam i gardło zdziera jednak osobnik o bardzo „swojsko” brzmiącym nazwisku – Robert Łuczyński. Panowie działają od 2012 roku i wycinają „najzwyklejszego” radosnego punk rocka. Wydane w marcu 2014 EP, zatytułowane „The Grizzlies”, zawiera pięć krótkich punkrockowych numerów.

HYBRIS Blinded Thoughts `14

Mam taką oto zasadę, że kiedy chodzi o nagrywane własnym sumptem demo, z założenia nie oceniam brzmienia materiału. Coraz częściej zastanawiam się jednak, czy ma to jeszcze jakikolwiek sens w czasach wszechobecnej „obróbki cyfrowej” – słyszałem już bowiem takie dema, których brzmienia nie powstydziłoby się żadne studio. Słyszałem też jednak – nawet ostatnio – takie, które jakością nagrania zwyczajnie urągają odbiorcy.

MORTIS DEI Salvation Never Comes `14

Z dawien dawna, na przełomie stuleci zespół MORTIS DEI wypuścił co nieco materiałów, które dosyć regularnie trafiały pod moją strzechę. Tak po prawdzie, to było to rzetelne granie, ale niezapadające w pamięci na dłużej. Album „Salvation Never Comes” tych bydgoskich death metalowców jest niewątpliwie ich najlepszym materiałem. Dojrzałym, dopracowanym i bezkompromisowym.

FEROSITY Blasphemous Verses `14

Słyszałem, że „Blasphemous Verses” to niezły wymiot, spojrzałem na okładkę i logo, które wygląda jakby stworzył je etatowy, nadworny grafik MMP z lat 80-tych imć Jerzy Kurczak i odpaliłem. Wylał się na mnie z głośników brutalny, nieco smolisty death metal. I nic ponadto. Nie sposób odmówić zespołowi FEROSITY brutalności, wściekłości i diabelstwa.

BALMOG Testimony Of The Abominable `12

Znam Hiszpańców z BALMOG i wiem, że jeńców nie biorą. Już kaseta wydana w rodzimej Kampf była kawałkiem porządnego black metalowego pierdolnięcia. Zespół polskim fanom winien więc być znany, tym bardziej, że po wspomnianym demosie uraczył już nas kilkoma materiałami. Na album „Testimony Of The Abominable” skład się 7 numerów stojącego na wysokim poziomie czarciego grania.

ARCTURUS Arcturian `15

Po latach milczenia norweski ARCTURUS przypomina się światu wydając swój piąty album w karierze pt. „Arcturian”. Ich muzyka, jak wiadomo, to przekrój przez awangardę, dźwięki, które rzadko mogą budzić skojarzenia z ekstremą. Ta twórczość zazwyczaj stała w opozycji do muzyki metalowej. Z jednej strony budzi podziw dzięki różnorodnej formie, a z drugiej rozgoryczenie, bo granica metalowych schematów zostaje przekroczona.

MIND AFFLICTION Pathetic Humanity `13

MIND AFFLICTION, MASS INSANITY, MASS INFECTION, pierdolą mi się te wszystkie nazwy, jakbym czytał menu w węgierskiej restauracji. Ilekroć dostaję twór o dwuczłonowej nazwie zaczynającej się od „Mind” albo „Mass”, mam wrażenie deja vu. Zastanawiam się, czy mieliśmy się okazję już poznać, czy jest to znajoma twarz z ulicy, azaliż ktoś zupełnie obcy, po którym nie wiadomo, czego się spodziewać.