Kategoria: Recenzje

SZEPT / HUNGER Krzyk Czarnej Ziemi / Omnia Moritur `17

Split SZEPT / HUNGER to unikat, panie i panowie! Przynajmniej w 2017 roku, w Polsce. Po pierwsze to split (widujecie w ostatnich latach nadmiar splitów?), po drugie to undergroundowy black metal nagrywany zaawansowaną przepychaczką do kibla (a tak na poważnie to słychać typowy dla starego black metalu brud oraz charakterystyczne szumy/trzeszczenie, ale wszystko jest zaskakująco wyraźne), po trzecie jesteśmy chyba pierwszym magazynem, który recenzuje ten materiał. Fakt ten dobitnie pokazuje w jakim kierunku poszli nasi współbratymcy – dopowiedzcie sobie sami.

PANDEMONIUM Nihilist `17

Zastanawiałem się, jak ugryźć nowy longplay PANDEMONIUM. Zabierałem się do recenzowania „Nihilist” trochę jak pies do jeża. Prawie pięć lat czekania na premierowy materiał po prostu mnie zniechęciły. Nie będę ściemniał – nie spodziewałem się że ekipa z Łodzi jeszcze kiedykolwiek wejdzie do studia. A tu taka niespodzianka. Koniec roku 2016 i zajawka – „PANDA” wraca!

MAIGRA Encrypted `17

Gdy spływa na Ciebie deszcz dźwięków, a Ty prosisz o więcej – tymi słowy mógłbym scharakteryzować najnowszy album wrocławskiej MAIGRY – i… zakończyć recenzję. Może powinienem tak zrobić? Szczerze, nie wiem, jakich przymiotników miałbym użyć w opisaniu tego co odkryłem na „Encrypted”. Wrocławski kwintet nie jest mi obcy. Śledzę poczynania grupy praktycznie od początku.

DEATH LIKE MASS Jak Zabija Diabeł `17

Na DEATH LIKE MASS trafiłem zupełnie przypadkowo, nieprzypadkowo zostałem na dłużej. Na początku miałem trochę wątpliwości, ale byłem ciekaw jak się to rozwinie. Borykałem się z też ze wstydem… ale przecież i tak nie czytają nas „wielcy znaffcy”, obawiać się więc gromów ze strony polskich zinuf/webzinuf/magazinuf nie musiałem. Kogo zresztą obchodzi co tutaj napisane jest… dobra, muszę to w końcu z siebie wydusić. DEATH LIKE MASS BRZMI MOMENTAMI LEPIEJ OD MGŁY! Dobra, po wszystkim. To było szybkie. Zupełnie tak jak EP „Jak Zabija Diabeł”.

C-300 Наказание Aнгела `10

Należy się wam najpierw małe wprowadzenie, nie każdy przecież zna cyrylicę (albo niektórzy zapomnieli tak jak ja). C-300 to rosyjski zespół, który oficjalnie gra death/trash metal z naleciałościami doom’u oraz gigantyczną ilość blastów, podbitego werbla, solówek, chórków i jeszcze większą ilością elementów grindcore’u. 

CORNADA Inside EP `16

O jak to się ku*wa zaczyna! Lepiej niż intro do Gumisiów. Nie wiem z jaką ilością procentów CORNADA zwarzyła sobie gumisiowy sok, ale intro i zarazem utwór tytułowy wyłupuje miednice ze stawu biodrowego i miażdży uszy (dokładnie w tej kolejności). Potem absolutnie nie jest gorzej, ale jak to zwykle bywa – efekt zaskoczenia odgrywa kluczową rolę w życiu.

DOLINA CIENI Horyzont Zdarzeń `17

Po przesłuchaniu „Horyzontu Zdarzeń” sięgnąłem od razu po recenzje debiutanckiego albumu (TU), żeby sprawdzić jaką wystawiłem im wtedy ocenę i mieć punkt wyjścia do napisania recenzji.  Obawiam się, że za 2 płyty skończy mi się skala bo najnowszy album DOLINY CIENI niebywale mi się podoba!

BLOODSTAINED Headless Kingdom `14

BLOODSTAINED to jeden z tych zespołów, które chyba nie mają w zwyczaju zanudzać swoich fanów częstymi wydawnictwami. Na przestrzeni 16 lat, zespół wydał zaledwie 2 LP oraz kilka demówek czy splitów. Ciężko stwierdzić co jest tego przyczyną, szczególnie że mieszanka death metalu i hardcore’u zaprezentowana na „Headless Kingdom” przez BLOODSTAINED jest całkiem strawna i odpowiednio zbilansowana.

ETERNAL DEFORMITY No Way Out `15

„No Way Out” to ze wszech miar najbardziej zakręcony album po „Frozen Circus”, choć tylko po części jest to związane z warstwą muzyczną. Wciąż jednak można dostrzec, że kompozycje ETERNAL DEFORMITY są zasnute mrokiem, a ich osnową jest tajemniczość. Taki stan rzeczy pojawił się właśnie po wspomnianym „Frozen Circus”, które jak sama nazwa wskazuje, było kuglarskie, może bardziej „szyderczo wesołe”.

SLAVES OF EVIL Madness Of Silence `14

Minął chyba rok czy nawet 2 lat zanim zabrałem się za recenzje „Madness Of Silence”. Jednak, jeszcze przed otrzymaniem płyty usłyszałem bądź przeczytałem, że SLAVES OF EVIL zrobili niemały rozgardiasz swoim debiutem i że jest to sroga porcja gęstego jak smoła, bezlitosnego death metalu.