Kategoria: Składanki, kompilacje

Compendium Of Metal Vol. 8 `15

„Compendium Of Metal Vol. 8” to kompilacyjna wydana przez wytwórnię Metal On Metal, na której znalazły się kawałki specjalnie na nią nagrane i znajdujące się na wydanych przez nich albumach.

Compendium Of Metal Vol. 7 `14

1. MELIAH RAGE „When We Wake”. Myślałem, że ten zespół nie istnieje, a tu kolejny powrót z grobu. Numer trochę dziwny, chwilami zawodzący, ale album bym obczaił. Więcej heavy aniżeli thrash. 2. OUTRAGE „Chastiser” z doskonałego albumu „We The Dead”. Bujający teutoński metal! Zdecydowanie polecam! 3. MORTALICUM „Necromancer” to stoner metal w takim klimacie pod TROUBLE.

Extreme World Compilation Vol. 1 `14

Wiadomym jest, że pozory mylą, że każdego czasem coś zadziwia, że większość osób potrafi wyławiać pozytywy, z pozornie, negatywnie nacechowanych sytuacji czy zjawisk. Składanka pt. „Extreme World Compilation Vol. 1” pobudza wszystkie, te wyżej skonstatowane, bodźce – przypuszczam, że każdy zainteresowany symfonicznymi odmianami death/black metalu się ze mną zgodzi.

Tribal Convictions `zine Assault vol. 1 `11

 

Nastała nowa świecka tradycja, by do każdego numeru „Tribal Convictions” dodawana była płyta kompilacyjna. Skoro słowo ciałem się stało, trzeba powstać z prochu i się otrzepać, ogarnąć jakoś i ustosunkować do nowozaistniałej sytuacji. Pierwszy atak („Tribal Convictions `zine Assault vol. 1”) pojawił się wraz z szóstym numerem zina i przynosi siedemnaście mniej lub bardziej udanych kompozycji. Wiadomo, że takie wydawnictwa z założenie nie mogą być spójne zarówno brzmieniowo, jak stylistycznie, ale nie o to tu przecież chodzi. Robert mimo wszystko wybrał kapele grające mniej więcej podobną muzykę, w większości przeważa black/death/thrash w różnych odmianach. Generalnie jest ostro i brudno. Część z zespołów należy do stajni Wydawnictwa Muzycznego Psycho, co wcale nie dziwi, bo to w sumie jedyny sens wydawania tego typu rzeczy. W dwóch fragmentach pokazał się BLACK MAD LICE, reszta już zaprezentowała po jednym utworze. Możemy sobie jeszcze posłuchać próbki twórczości Szwedów z INTESTINAL, którzy zadebiutowali płytą „Human Harvest” w 2010 r. właśnie w wytwórni Roberta, MESMERIZED w utworze z albumu „Antihuman Inferno”, również wydanego przez Roberta, tak samo jak grupa CHAOS SYNOPSIS, która przedstawiła utwór z płyty „Kvlt Ov Dementia”. Lubelski REGICIDE DECEASE to kolejny debiutant startujący od razy z pełną płytą i do tego debiutujący w Wydawnictwie Muzycznym Psycho. Utwór oczywiście pochodzi z „Anatomy Of Sickness”. Kanadyjski FORNICATION zaprezentował swój black/thrash w kawałku z kasety „Sewer Dwellers” wydanej w 2010 r. przez Infernal Komando, z tegoroczną reedycją w Black Shit Noise. Kolejny zespół prezentowany na kompilacji „Tribal Convictions `zine Assault vol. 1” to młody, gdański thrash metalowy REPULSOR (utwór z pierwszego demo „Death Is The Beginning”). Natomiast WARFIST nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Robert wybrał do kompilacji utwór z EPki „HellTyrand Rising” z 2008 r., pomimo że nie jest to materiał przez niego wydany, a przypomnę, że WARFST rok później miał swój epizod w Wydawnictwie Muzycznym Psycho za sprawą splitu „Satanic & Violent Metal Aggresion”, wspólnego z EXHALATION i MESMERIZED. Zresztą także w przypadku EXHALATION nie padło na kawałek z tego splitu, a na utwór z debiutanckiej płyty „Whorecaust” wydanej w 2010 r. przez Redrum666. Dziesiąte miejsce na składance zajął młody black metalowy DEADTHORN z Gdańska i okolic z polskojęzycznym utworem z jak na razie jedynego dema „Daleko od Boga…”. Zaraz po nim prezentuje się kolejny zespół z wytwórni Roberta – EMPATIC i jak nietrudno się domyśleć, utwór (tytułowy zresztą) pochodzi z płyty „Gods of Thousand Souls”. ETHELYN to już starzy wyjadacze, a że ostatnio nawet coś wydali, to i kawałek z „Devilicious” pojawia się na „Tribal Convictions `zine Assault vol. 1” – w końcu to też wydawnictwo Psycho. BLOODHEAD, dawniej znany jako BLIND BEYOND, założony został przez byłego basistę HAZAELa. Dokładnie się nie orientuję, ale grupę tworzą ludzie którzy sroce spod ogona nie wypadli, jednak zbyt wiele utworów nie mają jeszcze na swoim koncie. Kawałek, który umieścili na kompilacji, zwie się „Ad Manes Fatrum”, został on nagrany w październiku 2010 r. Coś BLOODHEAD miał nagrać w tym roku z Orionem i Heinrichem za konsoletą, ale głowy nie dam, co i kiedy. FIRE BREATHING MACHINE to kolejny zespół z Trójmiasta, jednak ten  metal/stoner/sludge/rock, trochę w podobnym stylu co CHAIN REACTION, jest w tym gronie co najmniej dziwny. Nie chodzi mi tu o muzykę, a o zestawienie zespołów. WARPATH z Leszna prezentuje utwór z przedostatniej EPki „Promo 2010”. GODPHOBIA przedstawia utwór „Date Rape”. Składankę wieńczy wspomniany na początku BLACK MAD LICE. Płyta „Tribal Convictions `zine Assault vol. 1” jest integralną częścią „Tribal Convictions `zine #6”, więc zainteresowanych odsyłam do wydawcy. Z Bogiem. [Paweł]

Wydawnictwo Muzyczne Psycho / „Tribal Convictions„, Robert Łęgowik, P.O.Box 61, 09-400 Płock 1; robert@wydawnictwopsycho.com; www.wydawnictwopsycho.com, www.myspace.com/wydawnictwopsycho

Infesting The World Vol. 3 `06

 

Do znudzenia powtarzam, że nie przepadam za składankami, a nawet wcale ich nie lubię. Bardzo często po przesłuchaniu jakiejś, która przypadkiem do mnie trafi (rzecz jasna sam ich nie kupuję, bo nie przepadam), powstają kolejne argumenty przeciw tworzeniu takich kompilacji. Tym razem, w przypadku „Infesting The World Vol. 3”, argument, który mi się lęgnie złowrogo, jest przewrotny nadzwyczaj. Mianowicie zespoły, które mnie tutaj raczą, swoją twórczością są praktycznie w stu procentach świetne, aż miło słucha się ich muzyki i właśnie dlatego uważam, że szkoda jest zapoznawać się z tak wartościowymi grupami w tak masowy sposób. Wydawca, mimo szczerych chęci wspierania podziemnej sceny i wygrzebania z jej zagłębi masy rewelacyjnych kapel, nawrzucał ich w sposób urągający prezentowanym grupom. Widok dwudziestu ekstremalnych zespołów, upchanych do kupy bez ładu i składu (czytaj: bez próby stworzenia zbieżności jakości nagrań), nasuwa mi jedyne słuszne porównanie do wyprzedażowego kosza, czy też palety euro w hipermarkecie Tesco czy innym Real. Trafiłem w takim miejscu na wyprzedaż za grosze rewelacyjnej serii książek, miałem niewątpliwą przyjemność, że kupiłem je za dziesięć procent ceny, ale wciąż odczuwam niesmak z formy, w jakiej te dzieła ludzkiego umysłu do mnie trafiły. Naświetlam tą przygodę celem uświadomienia słuchaczom, o co biega mi w kwestii, której czepiam się usilnie w odniesieniu do składaka „Infesting The World Vol. 3”. Zacząłem też pisać o rewelacyjnych grupach tu zawartych i wrócić do tego muszę. Szczerze mówiąc, nie widzę tutaj cienizny, twórcy kompilacji mają należyty gust metalowy i obycie na tyle poważne, że nie popełnili błędów w doborze wartościowych zespołów. Cała płyta wypełniona jest ekstremum w różnych odcieniach, ale ekstremum wysokiej jakości, jaka nie często jest na promocyjnych składankach spotykana, z racji częstego skażenia popieraniem swoich, zaprzyjaźnionych kapel i innymi formami nepotyzmu. Jestem przekonany, że gdyby te zespoły trafiły w mój odtwarzacz po bożemu, czyli jako pełnowartościowe, przeglądowe materiały, z pewnością zwróciłbym na nie baczną uwagę. W natłoku i masie, jaką mi zaserwowano na kompilacji „Infesting The World Vol. 3”, mogę oprzeć ucho, co z pewnością uczynię, na góra pięciu najlepszych, a reszty jest mi zwyczajnie szkoda, ale mój mózg ma zbyt ograniczoną pojemność. Z jednej strony trzeba docenić pracę i profesjonalizm wydawcy, na pewno kilku zespołom pomoże to się pojawić we właściwych odtwarzaczach, niemniej sporej grupie łatwiej by było zwyczajnie rozesłać własne, indywidualne promosy, bo z tej składanki wyłowią je tylko wytrawni, wytrwali i bardzo wygłodniali odkrywcy i łowcy rewelacji. Muzycznie jak najbardziej polecam zawartość „Infesting The World Vol. 3”, natomiast formę potępiam. [John Kramer]

 

Infest Rec., Eduardo Moran Ramos, Esq. Manuel Diegues, Ayacucho B-1, A.H. Buenos Aires, Piura, Peru; infestzine666@yahoo.es

Monuments `09

 

Ze składankami wszelkimi jest podobny problem, jak z występującym w języku polskim podobnie brzmiącym, a oznaczającym coś zupełnie innego wyrazem czyli składakami. Niby to potrzebne i pomysłowe, ale jak się tak głębiej zastanowić, to właściwie po co, to komu się zda, a jak się zacisku na zawiasie nie dokręci, to i wypadek może się przytrafić. Płytę „Monuments” o przekroju pięciusetletniego krzewu wydała amerykańska wytwórnia Maritime Records. Według mojej opinii, składanki, jeśli już ktoś chce wydawać, to sens nadać im może tylko kilka wytycznych: jest to płyta gratis czyli za darmo dodana do czegoś w celu promocji, lub jest czemuś czy komuś poświęcona, albo też ma jakiś wspólny mianownik. Na „Monuments” rzucił mi się najmniej rozsądny argument za, czyli ostatni z wymienionych. Wspólnym mianownikiem, jakiego tu się doszukałem i to nie bez zadania sobie trudu poklasyfikowania wykonawców (bo na hardcorze znam się mało), jest core. Mamy więc na tej kompilacji grupy grające grind, metal, deathcore. Jest tu aż dwadzieścia dwa utwory, czyli starczyłoby na marne dwie, góra trzy normalne płyty. Poza typowymi w jakiś tam sposób utworami zaliczanymi do wspomnianych podgatunków ekstremalnej muzyki, zdarzają się także i dziwne odloty nie przystające do całości np. SOILWORK, diabelsko blackowo klimatyczny ABIGAIL WILLIAMS czy zupełnie z kosmicznego niebytu wzięty TERMINALS OF THE SUN. Takim oto misternym sposobem pomysłodawca grzebie moje usilne próby nadania sensu tej składance. Jasne, że zawsze można wrzucić ją do odtwarzacza w czasie długiej podróży morskiej za chlebem do Irlandii i się człowiek nie znudzi, bo każdy utwór a to inny, a to zmienny. Inną alternatywą dla zastosowania tej składanki może być obdarowanie nią kolegi, który nie zna kompletnie core`a i pokrewnych gatunków, a bardzo by chciał poznać za sprawą tejże i najlepiej gdyby udało się to w skrócie. Tak wyglądają moje odczucia po konsumpcji tej w czwórnasób poskładanej płyty. Nie wątpię, że przy odbiornikach znajdzie się masa fanów składanek i hardcore’a z naciskiem bardziej na core niż np. konkretny grind, ja nie czuję przynależności do żadnej z tych grup, więc się znudziłem krążkiem „Monuments” i nie chcę tego więcej wcale. [John Kramer]

 

Maritime Rec., P.O.Box 170247, Boise, ID. 83717, USA; www.myspace.com/maritimerec

Schatten Aus Der… BETHLEHEM / A Tribute To Dictius Te Necare `09

 

Koło roku 2008 czy 2009 kilku panów zebrało się w sobie, namówiło i przygotowało kolejny z coraz chętniej produkowanych „Tribute To…”. Tym razem zabrali się za tribute dla BETHLEHEM. Na wstępie zaznaczyć muszę lojalnie, iż nie należę do grona zagorzałych fanów tej kapeli. Być może jestem zbyt prostym człowiekiem, żeby objąć przekaz serwowany przez tą „enerefowską” grupę. Z tego prostego względu moja opinia o wydawnictwie zatyrułowanym „Schatten Aus Der… BETHLEHEM / A Tribute To Dictius Te Necare” może być stronnicza i nieobiektywna, względnie krzywdząca, ale po kolei… Mamy tutaj sześć zespołów grających muzykę różną, całkowicie mi nieznanych, pochodzących głównie z Francji, za wyjątkiem brytyjskiego rodzynka o nazwie IMIDAIN. Płyta trwa czas równy lekcji szkolnej, czyli taki, jaki jest w stanie przetrwać przeciętny uczeń gimnazjum z ADHD. Konsumując muzykę tu zawartą, naszło mnie właśnie takie skojarzenie, ponieważ ja nie wytrzymałbym ani minuty dłużej słuchania tej składanki. Zrobiłem to tylko raz i tylko w celach poznawczych, które zaskutkowały właśnie tym tekstem. Zdarzało mi się tu i ówdzie otrzeć o twórczość BETHLEHEM w oryginale i choć nie bez oporów dawałem radę, przekombinowanie czegoś, co jest z założenia, moim skromnym zdaniem, tak przekombinowane, jak muzyka BETHLEHEM, jest pójściem o krok za daleko. Na tej kompilacji utwory BETHLEHEM zostały, że tak to ujmę, nie zinterpretowane w jakiś nowy, ciekawy sposób, ale raczej nadinterpretowane. Być może krążek „Schatten Aus Der… BETHLEHEM / A Tribute To Dictius Te Necare” niesie w sobie jakieś wartości poznawcze, ale do mnie one nie dotarły. Widać jestem odporny na szczere chęci twórców. Szalone wokale nawiązujące do wersji pierwotnych czy z drugiej strony zesmęcone, a nieprzetworzone kawałki nie nastawiły mnie pozytywnie w żadnym wypadku. Nadal jednak, czerpiąc z niewyczerpalnych pokładów mojej wrodzonej ciekawości (która, jak wiadomo, to pierwszy stopień, a ja już przeszedłem chyba z osiem pięter), postanowiłem posłuchać wszystkich zcoverowanych utworów w wykonaniu BETHLEHEM. Nieco poprawiło to mój odbiór całości, ale nie na tyle, żeby sięgnąć po składak raz jeszcze. Nie zrobię tego więcej. Płyta „Schatten Aus Der… BETHLEHEM / A Tribute To Dictius Te Necare” jest przeznaczona jedynie na wąski rynek zagorzałych fanów zespołu BETHLEHEM, nic ponadto ciekawego nie potrafię o niej powiedzieć. Przepraszam za nie docenienie, ale mnie w takich wypadkach praca recenzenta boli. [John Kramer]

 

Ostra Rec., contact@ostra-records.com; www.ostra-records.com

Silesian Butchers Compilation Vol 1 `09

„Silesian Butchers Compilation Vol 1” to inicjatywa muzyków zespołu SNAKE EYES, przy wsparciu wytwórni Let Them Come, mająca na celu prezentację zespołów ze Śląska. Pierwsza część tej składanki jest ciekawa i dobra. Trwa 70 minut i zawiera 18 utworów. Niewątpliwą zaletą tej kompilacji jest to, iż prezentuje naprawdę undergroundowe, co najmniej w połowie mało jeszcze znane kapele. Płytę rozpoczyna wprawdzie bardzo popularny już zespół THE NO-MADS, a dalej „po drodze” prezentują się inne grupy, których chyba już nie trzeba podziemniakom przedstawiać (np. UZIEL, DUAL-COMA, NUCLEAR VOMIT, INFATUATION OF DEATH), jednak chyba najważniejsza część krążka to te kapele trochę mniej kojarzone w undergroundzie – ADDER (heavy), ARNORMAL SICKNESS (melodyjny death), CALLADORN (zróżnicowany gotyk), PSILOCYBE (zakręcone granie), OJCIEC DYKTATOR (klasyczny grind), CALL OV UNEARTHLY (przyjemny black), MONOCERAS i SNAKE EYES (death/thrash) itd. Przekrój stylistyczny jest więc duży i „Silesian Butchers Compilation Vol 1” zgrabnie udowadnia, że na ziemi śląskiej tworzony jest każdy rodzaj metalu. Ta składanka to bardzo fajna pozycja i świetnie spełnia swoją rolę – zaznajamia z wieloma interesującymi zespołami ze Śląska. [Kasia]

 

Silesian Butchers Compilation, sbcomp@notowany.pl; www.myspace.com/sbcomp

Power It Up Promo CD `10

Power It Up to niemiecki wytwórnia, która – jak napisano na stronie internetowej – zajmuje się grindcorem, crustem, d-beatem, metalem i wieloma innymi rzeczami. Na „Power It Up Promo CD” znajduje się 11 kawałków, a więc mamy tu 11 zespołów, które pod skrzydłami Power It Up Rec. wydają swoje dzieła i zaprezentowały się tej składance. Na krążku znajdują się same premierowe utwory z nadchodzących płyt. Na pierwszy ogień poszedł LAUTSTÜRMER. Crustowa kapela, będąca bezpośrednią kontynuacją DRILER KILLER. Słuchając tego utworu faktycznie można poczuć się jak na linii ognia. Agresywne i szybkie tempa, wykrzyczany tekst i numer równie szybko się rozpoczął, jak zakończył. Utwór jest krótki, jednak jeżeli cały album grupy jest taki, to miłośnicy takiego grania na pewno nie powinni przejść koło niego obojętnie. Kolejny kawałek należy do fińskiego DEATHBOUND. Mieszkańcy krainy „Tysiąca jezior” parają się mieszanką death metalu i grind core`a. W ich wykonaniu jest to na prawdę agresywna mieszanka, która potrafi porwać i zachęcić do ponownego odtworzenia. Oby cały krążek był taki. Następni w kolejności – KRUSH, określani są jako d-beatowy grind core (?!) – mieszanka DISFEAR z NAPALM DEATH. Faktycznie nagranie to przypomina wspomnianą parę. Solidna porcja wspomnianej mieszanki, dla miłośników takiego grania, ponieważ melodii tu się nie uświadczy. Jest przyjemnie ciężko z punkową zadziornością. Kolejni wykolejeńcy lubujący się w mieszaniu gatunków to TOTALT JÄVLA MÖRKER. To Szwedzi miksujący hc\punk\grindcore. Trzeba przyznać, że całkiem zgrabnie im to wychodzi i potrafią zainteresować tą wybuchową muzyką. Proste riffy, podlane hc\punkowym sosem i gotowe. Jest ciekawie, aczkolwiek, za mało tutaj grindu. EMBALMING THEATRE to porządny, solidny grindcore z Szwajcarii. Do tego jest to grind ciężki, szybki i agresywny, ale w środku utworu mamy niespodziankę: zwolnienie i za chwilę znów atak blastów. Tej jednej piosenki chce się słuchać nie raz i nie dwa. Zespołu MISERY INDEX nikomu pewnie przedstawiać nie trzeba. Na „Power It Up Promo CD” raczy nas coverem TERRORIZER „Death Shall Rise”, który umieścił na swojej kompilacji (utwór z kompilacji na kompilację, nieźle). Jest on troszkę wolniej odegrany niż oryginał, ale nie zatracił nic z swojej mocy. Później następuje czas dla HAEMORRHAGE, a więc weteranów grindu. Kto ich nie zna, ten lamer! Chirurdzy z Hiszpanii atakują nas utworem z nienajnowszej już składanki „Haematology”. Wcześniej utwór ukazał się na splicie z NUNSLAUGHTER, a później na krążku „Apology For Pathology”. Ot, solidny kawał grindu. Następni socjopaci to PHOBIA wprost zza wielkiej wody. Prezentują oni (a jakże) szybki, bezkompromisowy grind, bez zwolnień i udziwnień. Szybko, do przodu i z wykopem. Jest to najkrótszy utwór na płycie, ale za to jaki intensywny. NASGHUL – drugi już przedstawiciel słonecznej Hiszpanii – bawi się, jakże by inaczej, w grindcore zmieszany z elementami thrashu. Wpływy thrashu są słyszalne, jednak nie pojawiają się na tyle często (przynajmniej w tym utworze), aby można było wychwycić jakieś zależności. Na pewno jest to ciekawostka, gdyż kawałek aż kipi energią. GADGET to trzeci przedstawiciel Szwedów na „Power It Up Promo CD” i jest to grindowa masakra niszcząca wszystko na swojej drodze. Krótki, acz treściwy i interesujący utwór. Ostatni numer prezentują krajanie HAEMORRHAGE i NASGHUL – LOOKING FOR AN ANSWER. Jest on już dość leciwy, ma trzy lata, jednak nic nie stracił na swej żywiołowości. Nie chcę powiedzieć, że jest z jakimiś core`owymi naleciałościami, jednak czuć w nim nowocześniejsze podejście do tego rodzaju muzyki. Podsumowując, „Power It Up Promo CD” to ciekawa kompilacja bez słabych momentów. Te 23 minuty mijają szybko i każda kapela pokazała, że warto się nią zainteresować z osobna. [Sake]

 

Power It Up Rec., Zum Holzfelde 12, 31226 Peine, Germany; www.power-it-up.de, www.myspace.com/poweritupofficial

Rise For Victory Comp vol. 1 `99

V/A „Rise For Victory Comp vol. 1”
comp. tape `99

Image

„Rise For Victory” #1 zaopatrzono w kasetą kompilacyjną, ale właściwie należy traktować ją jako osobny produkt, a nie – jak wskazuje na to logiczne myślenie – dźwiękowe uzupełnienie pisemka. Mianowicie spośród umieszczonych na niej zespołów, tylko trzy zostały szerzej przybliżone w numerze przez wywiady, co pozwala podejrzewać, że ową składanką jej pomysłodawcy chcą po prostu promować te grupy, które prywatnie uważają za godne uwagi. Przykładowo jedna z nich pochodzi z Rybnika i – mimo że swoje demo nagrała jeszcze w `98 – wciąż nie jest znana. Na 40 minut muzyki złożyły się utwory NON OPUS DEI, DAR SEMAI, ESCHATON, WITCHMASTER, IN THE DEPTH OF NIGHT, DIACHRONIA, BESATT, QUANDARY, DARKNESS OUR BRIDE. Czyli głównie jest to black, ewentualnie pomieszany z death metalem. Bez wątpienia zespoły te dobrano ze starannością, a chyba nawet ich kolejność nie jest przypadkowa. Oczywiście taśma nie ujmuje wielu ważnych przedstawicieli z gatunku takiego surowego, topornego, mrocznego grania, ale ogólnie prezentuje wycinek naszej sceny, umożliwia zaobserwowanie pewnych tendencji (śmiałe wykorzystanie klawiszy, zestawienie obok siebie zwolnień i przyśpieszeń, powrót -tak w wyniku dzisiejszej mody na „polskość” – do tekstów w ojczystym języku itd.) i jej ocenę. Wprawdzie podoba mi się środkowa część kompilacji, ale prawda jest taka, iż większość z tych kompozycji jest pozbawiona charakterystycznych, zapadających w pamięć elementów. Ostatecznie więc refleksja po przesłuchaniu „Rise For Victory Comp vol. 1” nie wydaje się optymistyczna. Aha, front cover kasety to powielona okładka zina. W środku podano adresy kontaktowe i zdawkowe informacje, na jakich materiałach znalazły się zaprezentowane utwory. Szkoda, że nie dodano do nich odautorskich komentarzy. Kasetę można dostać w Inferno Bizzarre Distribution, u Adama, współtwórcy pisemka. Mimo wszystko zachęcam do kupna. [Kasia]

Inferno Bizzarre Distribution / „Rise For Victory”, Adam Walkowiak, ul. Ściegiennego 13/7, 44-310 Radlin