Kategoria: Splity

THAW / OUTRE `13

Wpadł mi w ręce kasetowy split dwóch polskich niebanalnych zespołów black metalowych, sosnowieckiego THAW i krakowskiego OUTRE. Kaseta została wydana w pełni profesjonalnie przez Third Eye Temple, kartonowa wkładka w czarno-szarej kolorystyce z srebrnymi elementami sugeruje mroczny klimat tego wydawnictwa, ale w końcu to black metal i tak powinno być. A zawartość muzyczna składa się z dwóch części. Strona z THAW zawiera mini album „Advance MMXII” poszerzony o 8-minutowy utwór „D.A.K.”. Myślę, że muzyki THAW nie ma co opisywać, zresztą pierwsze 3 utwory są znane od ponad roku.

DESINENCE MORTIFICATION / GIHT SHASIE `10

Kto przywykł do krótkich splitów grindcore`owych, będzie wielce zaskoczony (a i pewnie uradowany) długością płyty podzielonej pomiędzy DESINENCE MORTIFICATION i GIHT SHASIE. Te dwa, pochodzące z Chorwacji, zespoły przygotowały łącznie aż 79 minut ekstremalnej nawalanki. Pierwszy z nich zarezerwował sobie 30 minut, które wypełnił sześcioma numerami z albumu z roku 2009, siedmioma z dema z 2001 i dziesięcioma koncertowymi nagraniami z 1995 (co daje razem 23 tracki). I cóż, podobno DESINENCE MORTIFICATION to najdłużej działający grindowy band z Chorwacji, po przesłuchaniu nagrań ze splitu można też powiedzieć, że niezmienny na przełomie tak wielu lat. Utworki najstarsze stylistycznie nie różnią się od najmłodszych. Są krótkie, proste, szybkie, mocne, po części chwytliwe, z growlem. Te nowsze z jednej strony poprawne technicznie, ale zagrane tak, że brzmią niedbale. Te archiwalne natomiast oczywiście brzmią bardziej podziemnie, surowo, uwagę zwraca garażowa, „sucha” perkusja. Nagrania live to jednak inna bajka. Po pierwsze odrzucają okropnym brzmieniem i wszystkie są bardziej „pocięte”, poszatkowane. I w sumie mniej muzyki w tym old schoolowym grindcorze w stylu lat 80/90. Ale ludziom na koncercie to chyba nie przeszkadzało; tym bardziej, że DESINENCE MORTIFICATION sięgnął po kawałki NAPALM DEATH i starej, crustowej, chorwackiej kapeli PETARENI. Druga, dłuższa część splitu (aż 40 minut) należy do GITH SHASIE. Grupa ta prezentuje zupełnie inne oblicze grindcore`a. Przede wszystkim eksperymentuje z elektronicznymi, industrialnymi efektami + nowocześnie brzmiącymi riffami, przetworzonym wokalem i automatem perkusyjnym, który wybija rytmy techno. Tego typu mieszanki w grindzie zdarzają się od czasu do czasu (pamiętam np. ORIFICE z Włoch) i zawsze jest to jakieś urozmaicenie w gatunku, więc ja osobiście na tym splicie wolę „dokonania” GIHT SHASIE. Muzyczki GITH SHASIE (a są to głównie nagrania live i remiksy) naprawdę słucha się z zainteresowaniem, bo w ten masywny grind zostało wplecionych sporo zaskakujących patentów, masa smaczków, niuansów, jednym słowem różnorodności. A zupełnie odlotowy jest cover popowego zespołu WILD STRAWBERRIES, z fajnym riffem przewodnim, wpadającą w ucho melodią, solówką (nawet!) i „ognistym” śpiewem kilkuletniego chłopca (pewnie syna któregoś z członków:-)). W mordę zajebisty jest również następujący po nim remix „Senor Cock O’ Naut – The Spirit Of Fornication”, z mega szalonym, wściekłym wokalem i takimi samymi… skrzypcami. Odlotowo wychodzi też kapeli GITH SHASIE łączenie chropowatych riffów z beatami, gitarowej podstawy z industrialnymi motywami, świstami, buczeniem. No i obowiązkowo materiał naszpikowany jest wszelkimi rodzajami sampli (np. – jak mi się zdaje – dźwiękowa czołówka z naszego polskiego, PRL-owskiego „Dziennika Telewizyjnego”). A ogólnie w tej części splitu nie brakuje skomasowanej, szybkiej, grindowej jatki. GIHT SHASIE podoba mi się prawie tak samo jak NOISECORE FREAK z Kanady i materiałowi tegoś zespołu dałabym 5 punktów. Niestety moją ocenę tego „bezimiennego” splitu bardzo zaniża DESINENCE MORTIFICATION… [Kasia]

 

Desinence Mortification, desinencem@pula.org; www.myspace.com/desinencemortification

Gith Shasie, www.myspace.com/geehtshasie

Hyperion Rec., www.myspace.com/hyperionrec

ALTARS / HEAVING EARTH Engulfed `12

Australijczyk i Czech w jednym stali splicie. Australijczyk na górze, a Czech na dole. Taką oto sobie parafrazą pozwoliłem rozpocząć ten mały wywód na temat kasetowego wydawnictwa, jakim jest „Engulfed”. Z HEAVING EARTH znam już się całkiem nieźle, bo w 2011 roku miałem przyjemność katować ich długograj i kilka zdań na jego temat napisać. Dwa kawałki, jakie dorzucili do puli, pochodzą z EPki wydanej ciut przed releasem tegoż splitu. ALTARS natomiast do tej pory nie znałem, a ich wcześniejsze dokonania to inny, drobniutki dzielony albumik oraz demo. Grają całkiem niczego sobie, brzmienie mają ciut liche, ale niewykluczone, że taki też był ich zamiar. Z tym deathmetalowcami to nigdy nie wiadomo czy tak sobie zaplanowali, czy może po prostu nie mieli warunków tudzież nie umieli wykrzesać lepszego soundu. Przez całe osiem minut napierają konkretnie i do przodu, ale z wrażenia mimo wszystko się nie zfajdałem w moje obcisłe leginsy. Jest oukej. Bardziej natomiast interesuje mnie część naszych południowych sąsiadów. I tutaj mamy dopiero prawdziwe mięso! Soczyste brzmienie i takaż muza. Twórcy cieszącego się uznaniem „Diabolic Prophecies” dorzucili tak ostro do pieca, że aż woda w kaloryferach się zagotowała. Ich dwa nieźle rozbudowane wałki dają mocno po uszach. Mamy ostry napierdolec oraz miodne zwolnienie pod koniec „I am Nothing”, a także konkretną dawkę dalszej masakry w „Into the Depths of Abomination”, która w swej końcowej części również robi niemałe wrażenie. Naprawdę świetny styl, aż się prosi o więcej. Nim jednak pojawi się coś większego ze stajni HEAVING EARTH, zadowolić się będę musiał odświeżanym debiutanckim długorajem. Koniec końców, otrzymałem smakowity splitunio, w którym niezła kapela rozgrzewa mnie swoim jebnięciem przed jeszcze lepszą nawałnicą autorstwa drugiej formacji. Powodów do narzekań nie dostałem. [Soulcollector]

Altars, altars.band@gmail.com
Heaving Earth, t.halama@email.cz
Nihilistic Holocaust, Gabriel S., 9 Rue De La Scarpe, 59552 Lambrea, France; gabsk@wanadoo.fr; http://nihilistic.voila.net

LUCIFERA / VIRGIN KILLER Unidas en Alchohol, Cuero y Metal `12

 

Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia i nie słyszałem mało znanych kapel aż z odległej Kolumbii, prezentujących thrash metal. Z zainteresowaniem sięgnąłem więc po split LUCIFERA i VIRGIN KILLER pt. „Unidas en Alcohol, Cuero y Metal”. Zawartość tego materiału plasuje się na dobrym poziomie. Utwory zagrane przez LUCIFERA są dość dynamiczne, gitary prezentują się agresywnie, a sekcja partii perkusyjnej wymiata w pierwszych trzech numerach („Destruyendo Sin Piedad”, „Hijas de la Oscuridad”, „Miserables Esclavos”). W nagraniach LUCIFERA jest bardzo dużo rozwiniętych riffów, a niekiedy słychać solówkę gitary. Bardzo ciekawy jest też wokal, który praktycznie nie męczy ucha. Jestem naprawdę pod dużym wrażeniem, co ta kapela wyprawia. Miło się jej słucha. Naprawdę widać, że te dziewczyny wkładają w to, co robią, swoje serce i całą duszę. Przez całą pierwszą część splitu (sześć utworów) nie można się w jakikolwiek sposób nudzić i praktycznie nie ma się do czego przyczepić pod względem muzycznym, ale fakt, jakość nagrania jest średnia. Jak najbardziej polecam tę małą znaną grupę, która nazywa się LUCIFERA. Druga połowa spiltu jest przeznaczona dla VIRGIN KILLER. Już na samym początku ujawniają się duże problemy z jakością dźwięku, same utwory stoją na bardzo niskim poziomie pod względem wykonania, niekiedy gitary bardzo zlewają się ze sobą, jedynie partia perkusji trzyma średni poziom. Naprawdę spotkało mnie duże rozczarowanie, jakość muzyki VIRGIN KILLER nie idzie w parze z tym, co prezentuje LUCIFERĄ, a najlepszym na to przykładem jest numer czwarty „Guerra Infernal”, w którym uwidacznia się monotonne, senne granie. Zespół, zamiast iść swoją ścieżką, tworzy mało ciekawych kawałków, brakuje w nich ducha, werwy, nie czuć atmosfery tworzonej przez tę kapelę, brakuje jakiegoś monolitu i pomysłu na całokształt tego materiału. Jednak pomimo dysproporcji między VIRGIN KILLER a LUCIFERĄ, na pewno znajdzie się jakaś garstka ludzi, którzy będą chcieli rozsmakować się w tym splicie. [Asariah, pablo024]

 

Lucifera, www.myspace.com/mismisimas

Virgin Killer, www.facebook.com/pages/virginkiller/194214447316175?sk=wall&filter=12 

War Prod., info@war-productions.org; www.war-productions.org

TERRORDOME / DEKAPITED Bestial Castigation `12

Split krakowskiego TERRORDOME oraz pochodzącego z Chile DEKAPITED jest przykładem interesującej muzycznej międzykontynentalnej współpracy. „Bestial Castigation” to 22 minuty zabójczego thrash/crossover. Zespół TERRORDME nagrał pięć kawałków specjalnie z myślą o tym splicie. Dwa pierwsze to zdecydowane nawiązanie do old schoolowego, szybkiego naparzania bez oglądania się do tyłu.

REGICIDE DECEASE / CALCINED Death Illumination – In Memory Of Evil Chuck `12

W dniu urodzin nieodżałowanego, dla dużej rzeszy metalowców, lidera DEATH, ukraińska wytwórnia Metal Scrap wypuściła w świat mariaż szwajcarsko-polski, zatytułowany jednoznacznie „Death Illumination – In Memory Of Evil Chuck”. Split o tyle ciekawy i wyróżniający się z tłumu, iż zaopatrzony w klarowną i szczytną ideę. Oba zespoły zaprezentowały po trzy autorskie kompozycje plus po jednym coverze DEATH.

EMPHERIS / WISHMASTER Heavy Metal Inquisition `11

 

Sporo wskazuje na to, że o EMPHERIS słyszeliście, może nawet niejednokrotnie. O zespole z tak pokaźną dyskografią trudno jest się chociażby nie otrzeć. Grupa WISHMASTER z kolei tak wielkiego dorobku nie ma, ale to wcale nie oznacza, że jest gorsza. Oto bowiem obie te kapele postanowiły dzielić miejsce na jednym krążku, a efektem tego jest split o tytule „Heavy Metal Inquisition”. Jak prezentuje się jego zawartość? EMPHERIS wrzucił od siebie dwa kawałki własne oraz dwa covery (VENOM i HELLHAMMER), WISHMASTER natomiast dowalił dwoma autorskimi komposami oraz coverem BEWITCHED. Ci pierwsi lecą w starym stylu: brzmienie niczego sobie, porządne kawałki, dla fana blacku przez thrash łamanego w sam raz. Mi trochę już się takie klasyczne łojenie opatrzyło, zauważam u siebie ciągoty w stronę kombinatorów oraz grajków pomysłowych, więc lekko w letarg zapadam słuchając pierwszej części tego splitu, z całym szacunem dla działalności warszawskiej kapeli, ma się rozumieć. Wybudza mnie jednak z niego skład szczeciński, bo ichniejsza część głośniejsza jest, brzmi bardzo mięsisto, a przy tym zaraża swoją potężną energią! Zdecydowanie bardziej do gustu przypadły mi właśnie te trzy ostatnie kawałki, bo dają mocnego kopa, a i sam cover jakiś taki ciekawszy i w miarę „oryginalny”, bo przeca ile można coverować VENOM… Z pewnością jeden, jak i drugi zespół trafi do sporego grona miłośników ostrego rypnięcia. Rekomendacji temu splitowi jednak nie wystawię, bom chromolony malkontent, jednakże maniacy kroczący ścieżką klasyki metalu prawdopodobnie będą mieli sporo powodów do szczerzenia mordy z radochy podczas katowania „Inkwyzycji”. [Soulcollector]

 

Empheris, Adrian, P.O.Box 20, 02-919 Warszawa 76; empheris@interia.pl

Wishmaster, P.O.Box 158, 70-779 Szczecin 39; wishgang@wp.pl; www.wishmaster.com.pl

Necropulsar Prod., empheris@interia.pl

Hellgate Prod., wishgang@wp.pl

DEADLY FROST Kill The Posers / DAREN Obsesje `11

 

DEADLY FROST – zespół zasłużony i dobrze znany w rodzimym undergroundzie drugi już raz prezentuje swoją muzykę na splicie dzielonym z zaprzyjaźnionym projektem DAREN. Płytę rozpoczynają krakowscy wyjadacze z materiałem „Kill The Posers”, który tak naprawdę jest przedsmakiem pełnej już płyty „Voices From Hell”. Kapela (nazywany gdzieniegdzie polskim HELLHAMERem) pogrywa sobie obskurny i staro szkolny black`n`roll. Jest bardzo ostro, zadziornie, piekielnie i prowokująco. Skurwysyńskie riffy, chamskie wokale, nieco punkowy feeling i piwniczny mrok. Do tego necro sound i już można być zadowolonym. W tej muzyce czuć oddanie chłopaków dla metalu. Wśród tych pięciu utworów znajduje się jeden utwór („Deadly Frost”) w języku polskim (niestety tylko jeden) i na koniec cover VENOM „In Legue With Satan”, który jest zagrany solidnie i we własnym rozrywkowym stylu DEADLY FROST. Sposób gry porównałbym troszkę do poznańskiego MORDHELL, który obraca się w podobnej stylistyce. Więc Horns Up i Rock`n`Roll Hell. Drugą część splitu zajmuje projekt DAREN. Co może go łączyć z DEADLY FROST? Przecież jakiś punkt wspólny na splicie być powinien. Ano jest, i jest nim pan Daren (czyli perkusista DEADLY FROST), który jest głównym i jedynym inicjatorem tego tworu. Co do muzyki, to tworzy on muzę zgoła odmienną od DEADLY FROST, czyli depresive black metal. Materiał „Obsesje” to nostalgiczna podróż poprzez chore umysły. Nie ma tu miejsca na radość i światło, tylko czarna depresyjna sztuka. Patologiczne dźwięki i obsesyjny klimat może wprawić w odrętwienie. Mrok i diabelskość jest tu mniej bezpośrednia, spowita jakby mgłą. Ponure gitary i obłąkane orkiestracje tworzą aurę turpistycznego niepokoju. Monotonne riffy są jakby mantrą strachu. Brzmienie gitar jest bardzo ostre, niczym sztylet (co rzadko zdarza się w tego typu graniu). Daren subtelnie wciąga słuchacza w mroczne obsesje patologicznego umysłu. Split DEADLY FROST „Kill The Posers” / DAREN „Obsesje” jest bardzo udany, oba zespoły prezentują wysoki poziom, lecz ja osobiście wyżej oceniam twórczość Darena, jako że bliższe memu sercu jest takie granie i czekam na więcej. [Devion]

 

Deadly Frost / Krew Diabła, www.myspace.com/deadlyfrost

Daren, daren@op.pl; www.myspace.com/darenblackmetal

DIZZINESS / LYKAUGES At The Whirlwind Of Our Storm `12

Ciekawie prezentuje się split „At The Whirlwind Of Our Storm” z udziałem dwóch greckich kapel: DIZZINESS i LYKAUGES, które mają do zaoferowania po cztery nagrania. Część zespołu DIZZINESS otwiera intro, które robi niesamowite wrażenie. Panuje nastrój, jak byśmy oglądali jakieś zjawisko z szumem wody i grzmotami, a potem wchodzą melodyjne partie solówek gitarowych, które robią niesamowity nastrój. Pozostałe trzy kawałki zachwycają swą motoryką, to już istne szaleństwo w morderczym tempie grania, jest mało zwolnień tempa. W numerze o nazwie „Eagle`s Honor” sekcja perkusji normalnie zabija, a gitary dotrzymują jej kroku. W muzyce DIZZINESS jest zawarty sam chaos zniszczenia. Wokalista zionie nienawiścią, jaka może spotkać szarego człowieka na każdym kroku na co dzień. Niekiedy słychać także jego śmiech. Dalsza część splitu jest poświecona tajemniczego projektu LYKAUGES, który już od pierwszego starcia w utworze „Breaking The Crust” serwuje dużą dawkę black metalu opartego na linii melodyjnej. A potem można się delektować resztą utworów, które tworzą klimat mrocznego piekła i robią istne zniszczenie, spustoszenie i pobudzają wszystkie organy człowieka do powtórnego życia pozagrobowego… Wokal jest chrapliwy, typowy dla black metalu. Perkusja niszczy wszystko na swojej drodze, ciekawie prezentują się solówki gitar, lecz brakuje jakiejkolwiek gitary basowej, ale to jedyny minus w muzyce LYKAUGES. A samo zakończenie kasetowego splitu „At The Whirlwind Of Our Storm” to bonusowy utwór „Die On The Gallows”, który jest ponury i przenosi odbiorcę w jakąś pustą otchłań, gdzie słychać niekiedy jakieś wrzaski… [Asariah, pablo024]

 

Dizziness, www.myspace.com/dizzinessband

War Prod., info@war-productions.org; www.war-productions.org

Azermedoth Rec., Apdo. Postal 116. C.P. 55541, Sta.Clara, Coatitla, Ecatepec, Estado de México, Mexico; jsosa90@hotmail.com; www.azermedoth.com

NYDVIND / BORNHOLM split `11

Dzięki Ancestrale Production udało się zaprezentować na winylowym splicie dwa zespoły o podobnym poziomie i zbliżonym stylu: francuski NYDVIND i  węgierski BORNHOLM. Oba istnieją na scenie od 12 lat, oba mają w dorobku po dwa pełne albumy i oba grają pagan black metal. Z racji, że jest to winylowa EPka, każda grupa wnosi tylko po jednym, ponad 5-miutowym utworze. NYDVIND gra bardziej epicko i donioślej, w muzyce pojawiają się folkowe chóry i akustyczne zwolnienia. BORNHOLM gra dynamiczniej i bardziej agresywnie. Obydwu utworów słucha się przyjemnie, z zaciekawieniem i te jedenaście minut materiału mija jak z bicza strzelił. Z drugiej strony jednak nie ma w tej muzyce nic odkrywczego i wbijającego w fotel. Porządny kawał roboty, ale bez rewelacji. Poważne mam jednak zastrzeżenie co do produkcji. Jest tu znaczna różnica w poziomie głośności obu zespołów: NYDVIND jest nagrany znacznie głośniej niż BORNHOLM (przy czym dodatkowo ten pierwszy ma klarowniejsze brzmienie), powoduje to potrzebę regulacji głośności co 5 minut. Niby detal, ale trochę wkurza. [Dod]

Nydvind, www.nydvind.fr
Bornholm, www.bornholm.hu

order steroids online reviews