Kategoria: Splity

TUNDRA / BAPHOMET`S THRONE Emanation Of Blackness `10

Każdy, kto myślał, że kasety magnetofonowe przeszły już do historii, jest w błędzie. Okazuje się, że w głębokim metalowym podziemiu jest jeszcze kilka wytwórni, które z uporem maniaka trwają przy tym nośniku. Jedną z nich jest nasza rodzima Strigoi Records, która postanowiła wypuścić w limitowanej edycji 300 egzemplarzy split dwóch black metalowych hord: TUNDRA z Włoch i BAPHOMET`S THRONE z Polski. Nie jest to do końca nowy materiał, gdyż wkłady obu kapel były wydane przez różne wytwórnie pierwotnie w 2003 odpowiednio pod nazwami: „In Cold Dimness” i „Spiritual Evil”. Na to wydawnictwo zespoły dorzuciły jednak po jednym bonusowym kawałku i tak powstał split „Emanation Of Blackness”. W przypadku TUNDRY mamy do czynienie z surowym true black metalem, ale nie za szybkim, nieco mozolnym i chaotycznym. Jest to bardziej demon plugastwa i okultyzmu niż brutalnej morderczej szybkości. Niby jakieś melodie czasem się przebijają, ale giną one w ogólnej nawałnicy dźwięków. Przez to muzyka sprawia wrażenie monotonnej, co potęguje dodatkowo warczący i mało zrozumiały wokal. Najbardziej ciekawie prezentuje się utwór „Christianity Has Failed”, ze względu na relatywne urozmaicenie kompozycyjne i bardzo intrygujący, nostalgiczny przewodni motyw gitarowy. Stanowi on również sedno bonusowego „In Cold Dimness”, tyle że w wersji instrumentalnej i spowolnionej. BAPHOMET`S THRONE, który spodobał mi się bardziej, prezentuje się już dynamiczniej i bardziej zróżnicowanie. Gra black metal z wpływami death metalu z ciągłą asystą klawiszy oraz prawdziwymi pełnymi solówkami. Muzyka potrafi przechodzić od blastów do melodyjnych fragmentów i zwolnień, w których robi się czasem klimatycznie. Cechą charakterystyczną są dwa typy wokalu, jeden bardziej zwrócony w kierunku growlu, drugi bli.ższy blackowego skrzeku. Nie raz funkcjonują one ze sobą na zasadzie dialogu. Mnie najbardziej zainteresował utwór „Bitewny Zgielk” z lirykami po polsku. Jest bardzo klimatyczny i taki wręcz balladowy, z okazjonalnymi przyśpieszeniami. Ciekawostką jest bonus pt. „Extermination”, będący zapisem z próby z 2007 i zarazem jest już utrzymany całkowicie w bezkompromisowej stylistyce black metalowej. Fani podziemia black metalowego, o ile nie zraża ich surowa jakość nagranego materiału (potęgowana przez formę nośnika), powinni być usatysfakcjonowani splitem „Emanation Of Blackness”. Podejrzewam jednak, że pozostali mogą podejść do niego obojętnie. Jednych może razić monotonia w części TUNDRY, innych nadmierna klawiszowość w muzyce BAPHOMET`S THRONE. Poza tym obie kapele nie prezentują niczego odkrywczego, czegoś, co by wbijało w fotel. [Dod]

 

Baphomet`s Throne, www.baphthrone.republika.pl, www.myspace.com/truebaphometsthrone

Tundra, www.slavasatan.com/tundra/index.htm

Strigoi Rec., info@strigoirecords.com; www.strigoirecords.com

DIM VISION A Visceral Experience In A Superficial World / NADIR Lotus Eaters `09

Death metal ma się dobrze, jak widać nie tylko w Polsce. Nasi „Bratankowie” z nad Dunaju również nie mają się czego wstydzić. Tym razem w moje ręce wpadł split dwóch obiecujących węgierskich kapel – DIM VISION („A Visceral Experience In A Superficial World”) i NADIR („Lotus Eaters”). Obie grupy zaprezentowały wysoki poziom i dojrzałość. Dla „deathowego” DIM VISION nie jest to debiut. I słychać to doskonale! Mocno, „mięsiście” i do przodu! Tak powinno się grać klasyczny death metal! W porównaniu do płyty „Epidermis” z 2006, nie ukrywam, że słychać progres. DIM VISION idzie właściwą drogą i kwestią czasu jest, kiedy zespół wypłynie na szerokie europejskie wody. Z NADIR jeszcze się nie spotkałem, ale  po tym, co usłyszałem, na „Lotus Eaters”, jestem pod wrażeniem. Ostro i „messuggahowato”, czy to, co tygrysy lubią najbardziej:-). Co tu więcej pisać? Czekam na samodzielne dzieło NADIR, bo w tej kapeli tkwi potencjał, a cztery kawałki splitu to bardzo mało. Węgry mają potencjał, jak tak dalej pójdzie, to stracimy „metalową palmę pierwszeństwa”:-). [Sebass]

ORIFICE / CANNIBE `07


ImageImageORIFICE / CANNIBE

2-way split tape `07

Image

Scena grindowa wprowadziła do metalu tradycję wydawania splitów. Takie pozycje na ogół spełniają świetną rolę promocyjną, ale – nie oszukujmy się – często zawierają gnioty, których nikt o zdrowych zmysłach nie wydałby jako samodzielny stuff. I trochę tak jest z taśmą dzieloną przez dwa włoskie zespoły: ORIFICE i CANNIBE. Pierwszy z nich (na materiale „PostMuSick”) prezentuje niewyszukany, całkiem rytmiczny (a nawet skoczy) grindcore, którego wadą jest słabe brzmienie, automat perkusyjny czy nieczytelne wokale. Trochę dziwnie przejawia się też poczucie humoru pana Dagona (np. w „WebCumMaleSturbation” wprowadził dziecięcy syntezatorek, a w „Majin-Buu Violence” coś jak tamburyn). CANNIBE brzmi nieco lepiej (głośniej), ale również garażowo i między instrumentami są duże dysproporcje dźwiękowe (sztuczna perkusja zagłusza gitary). Poza tym utworki pochodzą z różnych sesji (dwa mają w podtytule „unrealised”). Kapela ta czerpie z death metalu trochę więcej niż ORIFICE i jej muzyka jest bardziej urozmaicona, ale w całym swoim nieskoordynowaniu również nie przekonuje. Ogólnie split jest cienki i dobrze, że w sumie trwa tylko 20 minut. [Kasia]

Orifice, Dario Zanirato, Via Costa 34, 27020 Valle Lomellina (PV), Italy; gore.orifice@liberto.it; www.myspace.com/orificepornmusick
Cannibe, www.myspace.com/cannibe

ARMOROS Pieces / VIRUS Pray For War `09

ImageARMOROS „Pieces” / VIRUS „Pray For War”
bootleg split CD-R `09

Image

Kreator dodał do swojego zina „Rites Of Zygadena” #1CD-Ra ze zgrywkami dwóch thrashowych płyt ze swojej młodości. Zaczyna kanadyjski ARMORUS z materiału „Pieces” (1988), którego muzyka ma oczywiście w sobie duży pierwiastek pierwotności, agresji, drapieżności i szaleństwa. Wszystkie utwory mijają szybciutko, ale nie brakuje w nich przejść, rytmicznie nie są więc jednostajne. W ARMORUS byli dobrzy instrumentaliści, zwłaszcza gitarzysta solowy i basista. Natomiast brytyjski VIRUS (wydawnictwo „Pray For War” z roku 1987) skłania się ku jeszcze bardziej prymitywnemu, punkowemu thrashowi, więc jest archaicznie, niedbale i prosto, w uzupełnieniu z krzykiwanymi wokalami. Garażowe brzmienie uwypukla „wiek” tych nagrań. A że przy okazji są nieskładne, chaotyczne? Còż, taki już urok archiwalnego VIRUSa. Kto jednak dotrwa do końca krążka, zostanie zaskoczony mrocznym, niemal ambientowym, klawiszowym przerywnikiem… Kasia]


dystrybucja – Piotr Shedletsky, 1000 Hillcrest ST., Yorktown Heights, NY 10598, USA; ritesofzygadena@gmail.com

ONE LAST SIN / DEVICE CHANGE split `97

ImageONE LAST SIN / DEVICE CHANGE
split „7 LP `97

Image

Amerykanie z ONE LAST SIN dali na ten winylowy split z DEVICE CHANGE dwa numery, z tego jeden (chyba już sztandarowy) był na ostatniej taśmie. Atmosfera utrzymana jest w podobnym, miażdżącym death metalowym stylu. Stylu, który swoją siłą rozłupuje Twoją czachę, jakby była tylko orzechem. DEVICE CHANGE dedykuje swoją muzykę maniakom sceny hard core`owej. Jak na Japońców przystało, muza odegrana jest z dużą pasją i ekspresją. Niemało tu thrashowych naleciałości, niesamowitego pędu, który może się podobać. Ta muzyka pulsuje własnym życiem i jest odjazdowa, więc chyba nie można wymagać niczego więcej… Obie grupy, choć mają różne oblicza, prezentują podobny poziom. [Sławek Migacz]

One Last Sin, 37 Weston Ave., Fishkill, No 12524, USA

IMPUREZA / ARSONIST / SUDDEN DEATH / INGURGITATING OBLIVION … `07

ImageIMPUREZA / ARSONIST / SUDDEN DEATH /
INGURGITATING OBLIVION „Reincremation”

4-way split CD-R/digiCD-R `07 (Nihilistic Holocaust)

Image

„Reincremation” to 4-way split dzielony przez cztery death metalowe załogi z różnych krajów Europy, które zaprezentowały się w paru utworach. Rozpoczyna IMPUREZA, która oczarowała już paru maniaków w Polsce. Oryginalność tej grupy polega na tym, że „śpiewa” po hiszpańsku i w stosunkowo brutalną muzykę wplata motywy z flamenco (gitarka, grzechotki) co – mówiąc uczciwie – czyni z dużym wyczuciem. Zresztą ogólnie kompozycje tej kapeli nie są jednowymiarowe, mają w sobie pewien stopień skomplikowania. Przywodzą na myśl IMMOLATION, INCANTATION, NILE. Szwedzki ARSONIST jest bardziej tradycyjny, ale naprawdę solidny. Wykonuje death metal szybszy niż u Francuzów i bardziej agresywny (kłania się CANNIBAL CORPSE), choć wolniejsze fragmenty także się przytrafiają. SUDDEN DEATH z Niemiec również dobrze wpisuje się w konwencję krążka i pokazuje nieco techniczne oblicze, po części melodyjnego, mocnego śmierć metalu a`la MORBID ANGEL tym razem. Jako ostatni na składance występuje również niemiecki zespół INGURGITATING OBLIVION, który ma już na swoim koncie bogaty dorobek wydawniczy. W porównaniu z poprzednikami, nie zaskakuje niczym szczególnym, ale i jemu trzeba uczciwie przyznać, że gra rzetelny death metal w amerykańskim stylu, w nie tak zabójczych tempach, zmienny w motywach, z dobrym basem, no i też wieloma słyszalnym wpływami, wymienianymi już wyżej przy pozostałych ekipach. Ogólnie split „Reincremation” robi dobre wrażenie. [Kasia]

Impureza, impureza@fr.fm; www.impureza.fr.fm, www.myspace.com/impureza
Arsonist, arsonist@metalproject.net; www.arsonist.biz, www.myspace.com/arsonistmetal
Sudden Death, info@suddendeathmetal.de; www.suddendeathmetal.de
Ingurgitating Oblivion, Florian Engelke, Kastanienallee 39, 26121 Oldenburg, Germany; www.ingurgitating-oblivion.de, www.myspace.com/ingurgitatingoblivion
Nihilistic Holocaust, gabsk@wanadoo.fr; www.myspace.com/nihilisticholocaust

MURK / VESPER Split 09

ImageMURK / VESPER „Split 09”
split CD-R `09

Image

Old school wiecznie żywy! Taką maksymę muszą mieć dwaj włoscy współudziałowcy płytki „Split 09” – MURK i VESPER. Obydwa zespoły grają thrashujący black, wsparty heavy metalową melodyką (z tym że ten pierwszy – jak mi się zdaje – przeszedł znaczną metamorfozę, w porównaniu do debiutanckiego albumu „Unholy Presences” z 2007). Największa różnica jest w wokalach – w MURK jest on w zasadzie thrashowy, zaś w VESPER jest to mocno przetworzony scream. Krążek „Split 09” strasznie szybko się kończy (zawiera tylko po dwa utwory kapel), a szkoda, bo słucha się go bardzo przyjemnie. [Kasia]

Murk, Lorenzo Bellia, Via San Gallo 56, 50129 Firanze, Italy; www.myspace.com/darkmurk
Vesper, Mauro Puliani, Via Adone Finardi 14, 00169 Roma, Italy; www.myspace.com/vesperscum

DEADLY FROST Hammer Of Antichrist / DAREN Gods Kings Of The Twilight `09

DEADLY FROST to nowy zespół Leszka Wojnicza z HOLY DEATH, zaś DAREN to jednoosobowy projekt człowieka o takiej właśnie ksywce, który od lat gra zarówno z Mercuriusem, jak i w paru innych krakowskich kapelach. A grupy te skompilowały sobie kasetowy, ściśle limitowany split swoich pierwszych, debiutanckich materiałów demo. No cóż, w obydwu przypadkach jest to jednak przedwczesny wytrysk… DEADLY FROST (materiał „Hammer Of Antichrist”) obraca się w stylistyce pierwotnego black`n`rolla, osadzonego na niedbałym punku, no i nieśmiertelnymi grupami: VENOM, HELLHAMMER, CELTIC FROST. Muzyka ta podana jest w bardzo surowej, podziemnej formie i właśnie to brudne brzmienie jest bardzo trudne w odbiorze. Sterylne nośniki CD jednak za bardzo rozpieściły ucho:-(. Natomiast muzyka DEADLY FROST jest dość toporna… Z jednej strony chwytliwa, a z drugiej rozwleczona (WINTER…). Niezrozumiały jest też brak zsynchronizowania wokalu z muzyką. W wyniku tego „odszczepienia” nie najlepiej sprawdza się konwencja polskiego, „kanciastego” języka. Przez to DEADLY FROST chwilami brzmi jak jakiś VENEDAE… Natomiast DAREN prezentuje black metal tradycyjny inaczej, w brzmieniu reha, w swoim klimacie mizantropijny, ze screamem i czystym śpiewem. Melodyjny, z wplecionym trochę nietypowym klawiszem, ale też jednostajny w tempach (czy szybkich, czy wolnych) i zupełnie nieskomplikowany. Daren to perkusista i bębnić potrafi, ale układ trzech riffów na krzyż nie może uczynić z „Gods Kings Of The Twilight” interesującej demówki. Ogólnie split ten wyraźnie się więc wyrównuje. Jest słaby… [Kasia]


Deadly Frost,
www.myspace.com/deadlyfrost

Daren, daren@op.pl; www.myspace.com/darenblackmetal

Thrashing Madness Rec., thrashing_madness@wp.pl

EXHUMATION / NARSIL / WARFACE / REPTILIAN DEATH / INFINITE HATE PROJECT `08

ImageEXHUMATION / NARSIL / WARFACE / REPTILIAN DEATH / INFINITE HATE PROJECT „Defaced & Split”
5-way split CD `06 (Barcode Ent.)

Image

„Defaced & Split” to dość obszerna kompilacja. Znajduje się na niej pięć kapel, z czego cztery pochodzą z Indii, a jedna ze Stanów Zjednoczonych Ameryki. Brak jakiejkolwiek rozbieżności stylistycznej. Wszystkie składy wykonują surowy death metal. Płytę otwiera pięć utworów EXHUMATION. Są to niezwykle brutalne kompozycje, zagrane niesamowicie szybko, oparte głównie na jednym rodzaju blastowania. Wyjątkiem jest „On The Platter”, gdzie pojawia się pewien rodzaj przerywnika melodycznego oraz dziwna solówka gitarowa, szybka, ale skuteczna. Jaśniejszym punktem splitu jest na pewno kolejny indyjski przedstawiciel – NARSIL. Jakość nagrań jest zdecydowanie bardziej czytelna w stosunku do otwieracza, bardziej wygładzone brzmienie pozwala się delektować… Totalnie powalającymi wokalami. Pan Gupta wyczynia jakieś straszne dziwactwa ze swoim gardłem, krzyczy, growluje, kwiczy jak zarzynana świnia, ciekawa to modulacja. Muzycznie bez zmian, nadal mamy do czynienia z krwistym ochłapem mięcha, niekoniecznie świeżym… Numer trzy na liście to WARFACE. Brzmi jakoś znajomo, prawda? Tym razem opuszczamy krainę Buddy i przenosimy się do prawdziwego raju, do kraju, w którym wszystko jest możliwe, do kraju, gdzie spełniają się marzenia. Kalifornijczycy, a w zasadzie dwóch i jedna kalifornijka (Laura Christie – gitara), grają… No oczywiście, że death metal. Produkcja nagrań jest raczej garażowa, choć to nie zarzut, zarzuty mam wtedy, kiedy zespół kiepsko gra. A WARFACE jakoś mnie nie porwał, takie sobie te kawałki… Lecę dalej… REPTILIAN DEATH (Indie) podoba mi się o wiele bardziej, przynajmniej z nazwy. Tutaj nagranie przypomina mi pewien meksykański RAPTURE, który kiedyś miałem okazję sobie posłuchać. Nagrania totalnie osmolone, pływające w „ektoplazmie”. Jest całkiem nieźle. Pyk i przelatuję do ostatniej grupy INFINITE HATE PROJECT (znowu z Indii), która zaprezentowała dwa utwory. I to już koniec krążka „Defaced & Split”… [Sabian]

Exhumation, www.exhumationindia.tk / www.myspace.com/exhumation
Narsil, www.myspace.com/narsilhome
Warfice, info@warfacemetal.com; www.warface.net / www.myspace.com/warface
Reptilian Death, www.myspace.com/reptiliandeath
Barcode Ent., www.barcodeentertainment.com

T.O.M.B. / BLACK ALBATROSS / PANTHER MODERN / AMORTE Black Noise 1 `08

Ciekawy pomysł z tym splitem „Black Noise 1”, trzeba przyznać. Umieścić na jednej płycie utwory black metalowe i noise’owe. W sumie i w jednym i drugim chodzi o podobne cele – narobić jak najwięcej intrygującego „hałasu”… Pierwszy na liście T.O.M.B. wypada całkiem ciekawie, prezentując niejako połączenie obu gatunków. Niby głównie jest to black metal, ale w naprawdę chorej i mrocznej odmianie, pełny szumów, dziwnych dźwięków… BLACK ALBATROSS postanowił po raz co najmniej 667. w historii blacku nagrać „Freezing Moon” MAYHEM. Nie wiem tylko, po co… Lepiej już wypada drugi numer „Mechanical”. Zgodnie z tytułem jest to podróż po industrialnych, chorych klimatach. Jazgot, walenie w wysoko nastrojony werbel, intensywność dźwięku równa pracy młota pneumatycznego. Stan psychiki w umyśle szaleńca czy odtrutka na miejski hałas? Główną inspiracją PANTHER MODERN są zaś prawdopodobnie… wizyty u dentysty. Burczenie o zmiennym natężeniu, czasami przechodzące w dźwięk borowania czegoś naprawdę twardego to dość intrygujący pomysł na kompozycję, ale czy z drugiej strony do czegoś takiego chce się wracać? A już tym bardziej na trzeźwo? No chyba że ktoś lubi, gdy jucha puszcza mu się z uszu, wtedy będzie tego typu dźwięków namiętnie słuchał z wręcz masochistycznym uwielbieniem. Przed rozpoczęciem się części splitu przeznaczonej na utwory AMORTE, powinno umieścić się ostrzeżenie, że w tym momencie płytę „Black Noise 1” powinny wyłączyć osoby o słabej psychice. Upiorne, chore krzyki przerażonej kobiety, jakby wycięte z jakiegoś japońskiego filmu grozy albo salonu sado-maso dla hardcore’owych zwolenników tego typu „zabaw” brzmią… fascynująco. Albo to ja powinienem udać się do psychiatry, skoro podobają mi się takie dźwięki, albo AMORTE znalazło genialny sposób na tworzenie noise’u… [Jacek Walewski] 

Black Albatross, www.myspace.com/blackalbatross
Panther Modern, www.myspace.com/panthermodern666
Amorte, www.myspace.com/thetrueamorte
Esto Perpetua Rec., 62 Ehsten Ale, Apt. 2, New Brunswick N5, 08901, USA; estoperpetuarecords@gmail.com; www.myspace.com/estoperpetuarecords